W kancelariach ostrożna poprawa nastrojów
Większość kancelarii wyszła z kryzysu obronną ręką. Po krótkim okresie przestoju koniunktura się poprawia. Kryzys zmienił jednak podejście prawników i przedsiębiorców do sposobów rozwiązywania sporów. Większą popularnością cieszy się arbitraż.
Kryzys gospodarczy nie wpłynął zbyt negatywnie na polskie kancelarie. Skutki kryzysu były łagodniejsze od spodziewanych. Po krótkim okresie przestoju teraz koniunktura delikatnie się poprawia i spodziewany jest wzrost tego segmentu usług. Tak uważają eksperci, którzy wzięli udział w debacie zorganizowanej z okazji ogłoszenia wyników badania opinii partnerów firm prawniczych na temat gospodarki oraz sytuacji w branży usług prawnych. Już po raz dziewiąty sondaż przeprowadziła firma badawcza IPSOS na zlecenie Wolters Kluwer Polska.
Debatę, w której wzięli udział dr Beata Gessel - partner zarządzający w kancelarii Gessel, dr Piotr Nowaczyk - partner w kancelarii Salans, mec. Maciej Łaszczuk - partner zarządzający w kancelarii Łaszczuk & Wspólnicy, oraz dr Jacek Adamski - dyrektor Departamentu Ekonomicznego w PKPP Lewiatan, zdominował temat skutków globalnego kryzysu gospodarczego. Rozmówcy zastanawiali się, jaki miał on wpływ na kondycję przedsiębiorców, klientów kancelarii, a także polski rynek usług prawnych. W debacie panował jednak optymizm.
- Na skutek kryzysu w kancelariach, które obsługują rynki kapitałowe, obroty spadły o ok. 10-15 proc. Widać już jednak, że kondycja gospodarki się poprawia. Następuje wzrost zysków i produkcji. Podobny trend utrzymuje się w kancelariach - mówiła Beata Gessel.
Prawnicy byli zgodni, że większość kancelarii poradziła sobie z kryzysem wychodząc z niego obronną ręką. Często był to skutek szybkiej reakcji na tendencje rynkowe i przebranżowienie świadczonych przez kancelarię usług.
- Stan gospodarki to jedno, a stan kancelarii to zupełnie co innego. Także w czasie kryzysu gospodarczego można sobie świetnie radzić i osiągać duże zyski. Aby tak było, trzeba jednak zmienić akcenty i zająć się prowadzeniem zupełnie innych spraw - oceniał mec. Maciej Łaszczuk.
Zdaniem prawników o tym, że większość kancelarii poradziła sobie z kryzysem świadczy m.in. fakt, że nie obniżył się poziom zatrudnienia. W odróżnieniu od panujących na rynkach trendów gospodarczych, część kancelarii nawet zwiększyła liczbę swojego personelu.
- W czasie kryzysu w większości kancelarii nastąpił przegląd kadr. Zwalniani byli głównie ci prawnicy, którzy byli dla kancelarii najdrożsi i najmniej efektywni. Zwolnienia nie miały jednak charakteru masowego. Generalnie liczba prawników w największych kancelariach się zwiększyła - zauważała Beata Gessel.
Uczestnicy debaty byli zgodni co do tego, że w żadnym wypadku zwolnienia nie dotknęły najlepszych i najbardziej doświadczonych prawników, którzy przez lata budowali wizerunek danej firmy prawniczej.
- Szczególnie w czasie kryzysu kancelarie nie mogą pozwolić sobie na zwalnianie najbardziej doświadczonych prawników. Kto, jak nie gwiazdy kancelarii, może pomóc w pozyskiwaniu nowych klientów - retorycznie pytał mec. Piotr Nowaczyk.
Zdaniem dyskutantów kryzys nie wpłynął też znacząco na ceny świadczonych usług prawnych.
- Wysokiej jakości usługi nie mogą kosztować zbyt mało. W kryzysie przedsiębiorcy przekonali się, jak cenni są specjaliści, którzy wykorzystując swoją wiedzę i doświadczenie, mogą pomóc - zauważał mec. Piotr Nowaczyk. - Dobry prawnik jest jak diament - nie można go tanio kupić - dodawał.
Mimo że większość kancelarii w kryzysie nie ucierpiała zbyt mocno, to jednak miał on duży wpływ na sposób rozwiązywania sporów. Chętniej wykorzystywane były postępowania polubowne, jak np. arbitraż.
Jak słusznie zauważył mec. Piotr Nowaczyk, zawsze jest tak, że jeżeli gospodarka ma się źle, to liczba spraw arbitrażowych rośnie. Przedsiębiorcy bardziej dbają bowiem o należne im pieniądze z kontraktów, bowiem trudniej im odbić poniesione przez siebie straty na nowych przedsięwzięciach. Przedsiębiorcy zauważyli, że arbitraż jest szybszą i tańszą alternatywą dla sądownictwa powszechnego.
- Średni okres oczekiwania na rozstrzygnięcie sporu w postępowaniu arbitrażowym to 6-9 miesięcy. Krótszy czas postępowania obniża też znacząco jego koszty. Dodatkowo postępowanie arbitrażowe jest jednoinstancyjne, a postępowanie sądowe jest dwuinstancyjne, co także wpływa na niższe koszty rozstrzygania sporu - mówiła Beata Gessel.
Uczestnicy debaty byli zgodni, że sądownictwo arbitrażowe jest korzystniejsze dla przedsiębiorców.
- Sądownictwo prywatne zawsze będzie lepsze od państwowego. Podobnie jest z innymi usługami, jak np. fryzjer czy dentysta - chwalił sądownictwo arbitrażowe Jacek Adamski.
Pomimo znacznego wzrostu zainteresowania przedsiębiorców arbitrażem nadal stanowi on niewielki ułamek wszystkich spraw. W ubiegłym roku do sądów powszechnych wpłynęło 12 mln spraw. W tym samym okresie na drodze arbitrażu rozstrzygnięto 1-3 tys. sporów.
- Arbitraż nigdy nie może mieć charakteru masowego. Najczęściej na tej drodze rozstrzyga się spory międzynarodowe. W krajowym obrocie gospodarczym rzadko jest on stosowany, bowiem klauzule takie rzadko wpisywane są do umów. Ta forma rozstrzygania sporów częściej też jest wykorzystywana przez prawników i przedsiębiorców z dużych miast, niż z miast średnich czy małych - zauważał mec. Maciej Łaszczuk.
Głównym powodem takiej sytuacji jest zbyt duża odległość od siedziby przedsiębiorcy czy kancelarii do sądu arbitrażowego, a także niski poziom wiedzy na ten temat wśród prawników i przedsiębiorców.
- Na wydziałach prawa nie uczy się w ogóle o arbitrażu. Na aplikacjach też nie ma bloków naukowych o rozwiązywaniu sporów w drodze arbitrażu - przypominała Beata Gessel.
Wszyscy prawnicy byli zgodni, że konieczne jest dalsze propagowanie pozasądowych sposobów rozwiązywania sporów.
- Arbitraż należy propagować bezpośrednio wśród przedsiębiorców, a nie ich prawników. Pamiętajmy bowiem, że prawnicy z małych miast żyją często ze sporów sądowych i nie mają żadnego interesu w tym, żeby rozstrzygnąć dany spór na drodze arbitrażu - zauważył mec. Piotr Nowaczyk.
Oceniając perspektywy na przyszłość, prawnicy byli zgodni, że funkcjonujące na Polskim rynku kancelarie dalej będą się rozwijały. Głównym kierunkiem tego rozwoju będzie dalsza specjalizacja i podnoszenie kwalifikacji. Z tego też względu prawnicy nie obawiają się konkurencji ze strony doradców magistrów prawa świadczących pomoc prawną czy świadczonych przez internet usług w zakresie przygotowywania wzorów umów czy pism procesowych.
- Rynek usług prawnych niewątpliwie się zmienia i pomoc prawna jest coraz bardziej dostępna. Nadal jednak wysoko cenieni są wykwalifikowani prawnicy o wąskich specjalizacjach. Dla nich niewykwalifikowani doradcy prawni nie są żadną konkurencją - twierdził mec. Piotr Nowaczyk.
Wszyscy uczestnicy debaty byli zgodni z mec. Beatą Gessel, że na rynku usług prawnych dostrzegalne są bardzo pozytywne tendencje i należy być optymistą.
- To pokazuje, że w porównaniu ze zwykłymi ludźmi, wśród których panuje pesymizm, prawnicy są chyba najbardziej optymistyczną grupą społeczną - podsumował dyskusję Jacek Adamski.
@RY1@i02/2010/124/i02.2010.124.145.0008.001.jpg@RY2@
Fot. Wojciech Górski
Podczas debaty zorganizowanej przez Wolters Kluwer Polska (od prawej) mec. Piotr Nowaczyk, mec. Maciej Łaszczuk, dr Beata Gessel i dr Jacek Adamski dyskutowali o tym, jaki wpływ na polskie kancelarie miał kryzys gospodarczy i jaka będzie przyszłość rynku usług prawniczych
Arkadiusz Jaraszek
arkadiusz.jaraszek@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu