Dostęp do komputera tylko przez 25 minut
Osoby przystępujące w czerwcu do egzaminów adwokackich i radcowskich mogą nie zdążyć z odpowiedziami z powodu ograniczonego dostępu do komputerów.
Przyszli adwokaci i radcowie domagają się możliwości korzystania z własnych komputerów na egzaminach zawodowych, które odbędą się już pod koniec czerwca. Taką prośbę skierowali do Ministerstwa Sprawiedliwości aplikanci adwokaccy z Krakowa. W piśmie skierowanym do dziekana małopolskiej okręgowej rady adwokackiej Ministerstwo Sprawiedliwości po raz kolejny udzieliło jednak odpowiedzi negatywnej, powołując się na zakaz posiadania urządzeń służących do przekazu lub odbioru informacji.
- Większość laptopów ma wbudowany modem do odbioru internetu. Z tego powodu, każdy sprzęt musiałby podlegać specjalistycznej kontroli, która wyłączałaby tę funkcję - wskazuje Iwona Kujawa, dyrektor departamentu nadzoru nad aplikacjami prawniczymi.
Takiego podejścia do organizacji egzaminów nie rozumieją zainteresowani aplikanci.
- Możliwość korzystania z własnego laptopa istniała jeszcze do zeszłego roku, gdy egzaminy końcowe były przeprowadzane przez samorządy zawodowe. Od kiedy odbyły się po raz pierwszy według nowych zasad, takiej możliwości już nie ma - podkreśla aplikant radcowski Andrzej Ślęzak.
Zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Sprawiedliwości na siedmiu zdających będzie przypadał jeden komputer. Aplikanci obawiają się, że nie wystarczy im czasu na rozwiązanie zadań egzaminacyjnych.
- W czwartym dniu egzaminu radcowskiego zdający opracowuje zadania z zakresu prawa gospodarczego i administracyjnego. Na ich rozwiązanie będzie miał 360 minut, a zatem na każdą część po 3 godz., w ciągu których dostęp do komputera na osobę będzie wynosił do 25 min - tłumaczy Andrzej Ślęzak.
Nowe zasady są również negatywnie oceniane przez przedstawicieli samorządów prawniczych.
- Konieczność dzielenia się sprzętem rodzi dodatkowe emocje, które i tak są duże z uwagi na rangę tego egzaminu - zaznacza Daniel Przygoda, rzecznik prasowy OIRP w Łodzi.
Takie rozwiązanie wpłynie negatywnie na komfort pracy osób zdających.
- Jeden aplikant pisze szybciej, a drugi wolniej. Osoby korzystające z jednego komputera będą się więc wzajemnie blokowały - mówi Ziemisław Gintowt, dziekan ORA w Warszawie.
Jeszcze w zeszłym roku przeprowadzaniem egzaminów zawodowych zajmowały się korporacje prawnicze, które dopuszczały wnoszenie prywatnych laptopów.
- Aplikanci mogli także korzystać z własnej drukarki. To była bardzo duża wygoda dla zdających - wskazuje Daniel Przygoda.
Samorządy znalazły również sposób na walkę z nielegalnymi pomocami naukowymi.
- Komputery aplikantów były sprawdzane co do obecności treści niepożądanych. Dane, które budziły wątpliwości, były usuwane z dysku twardego bądź umieszczane na przenośnych nośnikach. Oczywiście nie było także możliwości połączenia z internetem - tłumaczy Przygoda.
Zmiany organizacji egzaminów związane są z dużą liczbą zdających.
- Ministerstwo ma istotnie problem - ocenia Ziemisław Gintowt. Musi przeprowadzić jednego dnia egzaminy dla wszystkich zainteresowanych i zapewnić każdemu możliwość korzystania z systemu elektronicznego.
- Takie rozwiązanie na pewno będzie budzić na egzaminie dodatkowe napięcia i stres aplikantów. Przyjęcie modelu egzaminów na szczeblu centralnym jest niepotrzebną komplikacją - podkreślają prawnicy.
- Gdyby egzaminy były przeprowadzane przez samorząd, to możliwy byłby podział zdających na mniejsze grupy. Inaczej wygląda egzamin obejmujący 250 osób, a inaczej prowadzony przez pięć dni dla 50 zdających - dodaje Ziemisław Gintowt.
Według Daniela Przygody rozwiązanie stosowane przez samorządy było dla aplikantów optymalne.
Agnieszka Bobowska
agnieszka.bobowska@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu