Dziennik Gazeta Prawana logo

Aplikacje - usługa czy misja

1 lipca 2018

W wypowiedziach studentów i absolwentów wydziałów prawa często można usłyszeć pytanie: "Dyplom magistra i co dalej"? Z tym problemem od lat próbuje się też uporać ustawodawca, stosując niekiedy przewrotną argumentację dla swoich pomysłów. Tymczasem wystarczy, by jasno wskazał optymalny, jego zdaniem, model organizowania aplikacji prawniczych

Sięgając do słownika wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych zapożyczonych do naszej mowy autorstwa W. Kopalińskiego (wyd. IV z roku 1968), dowiadujemy się, że słowo aplikacja (od łac. aplicatio, czasownik) oznacza ni mniej, ni więcej jak tylko poświęcenie się czemuś, przykładanie się do czegoś dla osiągnięcia określonego celu. Czy absolwenci wydziałów prawa, którzy dzięki aplikacji chcą zdobyć zawód sędziego, prokuratora, adwokata, radcy prawnego czy notariusza, podejmują swoje decyzję z pełną świadomością znaczenie słowa "aplikacja"? I bynajmniej nie chodzi mi w tym miejscu o czystą znajomość języka łacińskiego, który zresztą jest przedmiotem obowiązkowym na studiach prawniczych, ale o dojrzałość podejmowanej decyzji. Poświęcenie się w tym przypadku zawodowi prawniczemu to nie tylko zabieganie o uzyskanie prawa do jego wykonywania, ale też pełna poświęcenia sumienna praca. Po prostu powołanie, którego aplikacja jest jedynie wstępnym, choć bardzo ważnym etapem.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.