Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawnik

Kwalifikacje ważniejsze od tytułu

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Ochrona konkurencyjna polskiej młodzieży prawniczej nie polega tylko na umożliwieniu im w łatwy sposób uzyskania tytułu adwokata. Co z tego, że będziemy mieli 100 tys. adwokatów, skoro oni nie będą mieli odpowiedniej wiedzy, aby podjąć walkę konkurencyjną z prawnikami z UE

@RY1@i02/2011/231/i02.2011.231.07000070e.801.jpg@RY2@

Andrzej Zwara, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej

Słowa dotrzymałem. Na początku listopada zatwierdziliśmy nowy program aplikacji adwokackiej, który będzie obowiązywał od 2012 r.

Zajęcia będą miały formę kazusową - przerabiane będą praktyczne zagadnienia. Dzięki temu prawnik, który przeszedł przez szkolenie uniwersyteckie, będzie mógł na aplikacji poznać praktyczną stronę zawodu adwokata.

Grupy, w jakich będą się odbywały zajęcia, nie powinny mieć więcej niż 25 - 30 osób, dlatego zamierzamy zwiększyć liczbę wykładowców. Rozpoczęły się już odpowiednie programy szkoleniowe. Od stycznia rusza program, dzięki któremu przyszli wykładowcy przejdą kilkudziesięciogodzinne szkolenia prowadzone przez sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Prowadzimy rozmowy także z Sądem Najwyższym, do współpracy chcemy też zachęcić Naczelny Sąd Administracyjny.

Aplikanci będą mieli do wyboru kilkanaście przedmiotów z różnych dziedzin prawa. W zależności od tego, w czym się będą chcieli specjalizować, wybiorą sobie odpowiednie przedmioty. To zwiększy konkurencyjność młodych prawników na rynku. Obecnie mamy wielki zalew prawników zagranicznych, którzy są szkoleni według najbardziej nowoczesnych metod nauczania. Często nasi młodzi adwokaci nie są w stanie skutecznie z nimi rywalizować.

Polska jest krajem atrakcyjnym gospodarczo i duże zagraniczne firmy u nas inwestują. A w ślad za nimi przychodzą na nasz rynek prawnicy z tych państw. I to oni obsługują zagraniczne korporacje. A przecież w naszym interesie jest, aby to polscy prawnicy mogli się tym zajmować. Ale żeby mogli oni o tym w ogóle myśleć, to muszą być wyszkoleni co najmniej na tym samym poziomie, co ich zagraniczni koledzy.

Tak, ponieważ dziś młodzież wie, jak osiągnąć sukces zawodowy. Najlepszym dowodem tego jest fakt, iż spośród 8 tys. tegorocznych absolwentów prawa 90 proc. wybrało szkolenie samorządowe. Dziś nikt tych ludzi nie oszuka. Oni doskonale wiedzą, że skoro mają swobodny dostęp do zawodu, to problem ich pozycji na rynku nie polega na tym, czy oni będą adwokatami, czy nie. Ich pozycja na rynku będzie wypadkową ich umiejętności zawodowych.

Ma znaczenie, ale istotniejsze są realne kwalifikacje, dlatego że właściwie zniknął problem dostępu do zawodu. Z tego powodu jestem zwolennikiem zniesienia egzaminu wstępnego na aplikację adwokacką. W interesie społecznym leży, aby każdy prawnik przeszedł szkolenie samorządowe.

Tak właśnie powinno być. Mamy przecież komisję przy Ministerstwie Sprawiedliwości, która przeprowadza egzamin końcowy. To ona powinna zweryfikować, czy ktoś ma odpowiednie kwalifikacje, aby znaleźć się na liście adwokatów.

Proszę zauważyć, że projekt pojawił się w Sejmie w okresie przedwyborczym. Myślę, że mogła to być próba wykorzystania starych stereotypów. Część posłów zapewne myślała, że mamy sytuację taką jak w 2005 r., kiedy poparcie młodzieży można pozyskać hasłami łatwiejszego dostępu do zawodu. Tyle że mamy rok 2011 i dostęp do zawodu jest już otwarty. Adwokatów szybko przybywa i dziś stajemy przed innymi problemami. Priorytetowym celem jakichkolwiek zmian powinno być zagwarantowanie obywatelom, by adwokaci dzięki profesjonalnej wiedzy i wyśrubowanym normom etycznym mogli im służyć na jak najwyższym poziomie.

Statystyka jest miażdżąca, wedle mojej wiedzy 90 proc. absolwentów prawa wybiera szkolenie samorządowe. Czy jest więc sens, aby tak usilnie lobbować za liberalizacją przepisów, na czym być może skorzysta pozostałe ok. 10 proc. absolwentów prawa, i tym samym pozbawiać obywateli pewności jakości usług, które gwarantują wspomniane filary: wiedza, etyka adwokacka i tajemnica zawodowa?

W momencie jego uchwalania - w roku 1982 - była to świetnie przygotowana ustawa. Sprawdzała się jeszcze w latach 90., jednak przez te trzydzieści lat świat prawniczy uległ takiej zmianie, że konieczne są gruntowne zmiany.

W ogóle intensywnie pracujemy, by dopasować polską adwokaturę do wymogów, jakie jej stawiają współczesne czasy. Skończyliśmy właśnie pracę nad reformą etyki. 19 listopada Naczelna Rada Adwokacka przyjęła uchwałę zmieniającą zbiór zasad etycznych. Od reform wprowadzonych do kodeksu etyki zależeć teraz będzie kształt projektu zmiany ustawy. I dlatego teraz chcemy się skupić na pracy nad zupełnie nowym projektem prawa o adwokaturze. Rozpocznie ją specjalnie do tego powołany zespół pod przewodnictwem Macieja Gutowskiego, profesora Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Chcemy uwypuklić dwa główne zadania adwokatury - aby stała się ona dla naszej młodzieży prawniczej szkołą prawa praktycznego, a także aby stała się ważnym podmiotem życia obywatelskiego w Polsce.

Adwokatura, zgodnie z ustawą, jest powołana do chronienia wolności i praw obywatelskich. Sprawdziło się to w czasach PRL, kiedy zawód adwokata kojarzył się z odważnym bronieniem obywateli i nieuginaniem się przed władzą. Teraz nasza aktywność w kwestii spraw obywatelskich powinna mieć przede wszystkim charakter monitorowania działań państwa i alarmowania o sprawach, które mogą naruszać prawa człowieka. Będziemy zabierali głos w sprawach ważnych dla opinii publicznej - szczególnie w sprawie swobód obywatelskich. Tak było w przypadku retencji danych. W maju na konferencji przedstawiliśmy raport, w którym wskazalismy, że jesteśmy jednym z najbadziej podsłuchiwanych narodów w Europie. Przedstawimy też propozycje zmian w tym zakresie.

Rozmawiała Małgorzata Kryszkiewicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.