Być może w kolejnych edycjach rozszerzymy tematykę konkursu
ANDRZEJ TYNEL: Firmy prawnicze biorą pod uwagę udział w naszym konkursie kandydatów do zatrudnienia
Są dwa kierunki. Po pierwsze informacje przekazujemy do wszystkich uniwersyteckich wydziałów prawa w całej Polsce. Oczywiście los naszych informacji nie jest znany. Po drugie niezależnie od tego z odpowiednim wyprzedzeniem ukazują się w prasie prawniczej ogłoszenia dotyczące tego, że taki konkurs jest otwarty.
Tak, musi być jednak jakiś związek z sądownictwem arbitrażowym. Natomiast rozważa się możliwość rozszerzenia zakresu tematycznego. Wówczas konkurs dotyczyłby między innymi arbitrażu, mediacji, sądownictwa polubownego, a także dziedzin, które wiążą się z prawem arbitrażowym.
Praca magisterska powinna być zgłoszona z odpowiednim wyprzedzeniem. Do niej musi być dołączona recenzja promotora, który ją rekomenduje i daje gwarancję, że praca jest samodzielna. Później członkowie jury zapoznają się z treścią wszystkich prac. Prace dzieli się pomiędzy kilku arbitrów. Każdy ma dwie, trzy prace do zrecenzowania. Później, po zapoznaniu się z pracami, odbywają się posiedzenia jury, na których recenzenci prezentują swoje poglądy dotyczące danej pracy. Swoje wypowiedzi punktują i prace, które mają najwięcej punktów, pozostają do dogrywki ostatecznej.
Kilka miesięcy. Prezentacja prac następuje na posiedzeniu jury, gdzie każdy juror może powiedzieć w czym widzi zalety pracy i jaka jest jego ocena.
Później odbywa się dyskusja i głosowanie. Zwycieża osoba, której praca, uzyska najlepsze recenzje i zbierze nawiększą liczbę punktów.
Na pewno promotorzy mają w tym duży udział. Ukierunkowują studentów.
Rzeczywiście, laureatka już wcześniej badała problem, który stanowił temat jej pracy magisterskiej. Niemniej, nieczęsto się to zdarza. Z praktyki wiem, że wielu studentów wybiera tę tematykę, bo rodzice są arbitrami.
My tego nie formalizujemy. Na konkurs może się zgłosić sam autor, mając jednak poparcie promotora. Taki jest system.
Rzeczywiście, jest dominacja większych uniwersytetów. Chodzi przede wszystkim o wydziały prawa uniwersytetów w Warszawie, Krakowie, Poznaniu i Katowicach.
Poziom z roku na rok jest coraz wyższy. Konkurs jest bardzo atrakcyjny. Nie ma innego takiego konkursu, którego główną nagrodą byłoby 10 tys. zł. Ta nagroda na pewno zachęca do podjęcia trudu napisania pracy magisterskiej z tej tematyki i zadbania o jej jak najwyższą jakość.
Tak, na pewno. Absolwenci dzięki konkursowi mają zapewniony rozwój zawodowy. Firmy prawnicze biorą pod uwagę udział w naszym konkursie kandydatów do zatrudnienia.
Bezpośrednio nie. Natomiast jest możliwość wzięcia udziału w rozprawie, żeby zobaczyć, jak to naprawdę wygląda.
Od ponad 40 lat. Mam chyba najdłuższy staż w Polsce.
Podczas ostatnich kilku edycji konkurs był zdominowany przez kobiety.
Panie okazują się bardziej pracowite.
Tak. W ubiegłym roku na przykład była zgłoszona praca napisana w języku niemieckim.
Na pewno bodziec w postaci nagrody zachęca osoby do napisania czegoś oryginalnego.
Nie, jeżeli zostały spełnione formalne warunki, to nie ingerujemy w temat.
Musi to być praca napisana w ostatnich dwóch latach.
Za dwa lata. Konkurs jest skomplikowanym przedsięwzięciem. Wymaga też dużo pracy od jury, w którego skład wchodzą arbitrzy. A są to osoby bardzo zajęte.
Około 30 prac, tak jak w tym roku.
Wszystko zależy od wsparcia sądu arbitrażowego.
@RY1@i02/2011/138/i02.2011.138.050.004a.001.jpg@RY2@
Fot. Wojciech Górski
Dr Andrzej Tynel, radca prawny, Baker & McKenzie, przewodniczący jury konkursu im. prof. dr hab. Jerzego Jakubowskiego
Rozmawiał Leszek Jaworski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu