Prawnik w trzech odsłonach
Był sędzią, jest radcą prawnym, bywa społecznikiem. Patrick Radzimierski oprócz pracy w kancelarii Salans pro bono udziela się w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Reprezentuje m.in. niepowołanych przez prezydenta sędziów i asesorów sądowych
Są dwa rodzaje trudnych spraw. Jedne to te skomplikowane merytorycznie, które wymagają od prawników maksimum zaangażowania intelektualnego. Drugie to te, za którymi kryją się ludzkie osobiste dramaty. Zdaniem Patricka Radzimierskiego sprawa sędziów, których w 2005 roku ówczesny prezydent Lech Kaczyński nie powołał na stanowiska (i których on postanowił reprezentować jako społeczny pełnomocnik), spełnia oba te kryteria.
- Mamy tu bardzo ważny wymiar ustrojowy, dotyczący pozycji prezydenta w systemie organów władzy, statusu sędziego, rozdziału władzy sądowniczej od wykonawczej. Ale także konkretne, indywidualne historie osób, którym bez podania jakichkolwiek powodów udzielono swoistego wotum nieufności - tłumaczy radca prawny, który sam kiedyś był sędzią.
Karierę w sądzie rozpoczął zaraz po ukończeniu studiów. Trochę z wyboru, trochę z konieczności. - Nie miałem w rodzinie tradycji prawniczych, a w tamtych czasach dostanie się na inną aplikację niż sędziowską lub prokuratorską było niezwykle trudne. Poza tym byłem głęboko przekonany o tym, że to będzie najlepsza szkoła zawodu prawniczego - wyjaśnia Radzimierski.
Na aplikacji szybko się zorientował, że studia były tylko wstępem i dopiero po nich przyszedł czas na naukę tego, co w pracy prawnika najciekawsze: umiejętności stosowania prawa w praktyce. Potem przez siedem lat piastował różne stanowiska w łódzkich sądach. Jednak po kilku latach orzekania wpadł w stagnację. Brak perspektyw rozwoju zawodowego w połączeniu z dość przeciętnym, w porównaniu do innych zawodów prawniczych, statusem materialnym sędziów skłoniły go do założenia togi radcy prawnego. - Nie była to łatwa decyzja, ale dziś jej nie żałuję. Poza tym jestem człowiekiem, który lubi wyzwania - wyjaśnia mec. Radzimierski.
Praca radcy prawnego to zupełnie inna specyfika, innego rodzaju odpowiedzialność, wymaga odmiennego, bardziej biznesowego, proklienckiego podejścia. - Charakterystyczne dla naszej kancelarii jest to, że mamy do czynienia z bardzo dużymi i poważnymi sprawami. Każda z nich stanowi nowe wyzwanie i szansę na rozwój - przyznaje prawnik.
W Salansie jest szefem jednego z zespołów zajmującego się różnego rodzaju procesami przed sądami powszechnymi i administracyjnymi. - Jest równocześnie kimś, kogo można by nazwać "kontrolerem jakości": weryfikuje liczne pisma, konsultuje trudne problemy procesowe, w razie potrzeby sugeruje zmiany. Jest bardzo otwarty. Do niego chodzi się po radę czy rozstrzygnięcie rozbieżności zdań - mówi mec. Wojciech Kozłowski, partner w kancelarii Salans. - Jako że jest jednym z nielicznych prawników procesowych posiadających unikatowe doświadczenie z drugiej strony stołu sędziowskiego, to dzięki temu ma inne spojrzenie i tak bardzo potrzebny dystans. Także jego styl pracy różni się przez to in plus od stylu innych prawników procesowych.
Krótko po odejściu z sądu nawiązuje współpracę z Helsińską Fundacją Praw Człowieka. Poruszony sprawą niepowołanych sędziów oferuje swoją pomoc. Równolegle współpracę nad tą sprawą z HFPC rozpoczyna mec. Marcin Ciemiński z kancelarii Clifford Chance, z którym przez następne lata będzie współprowadził sprawę. - Współpraca układała się znakomicie, tym bardziej że mieliśmy zbliżone poglądy na sposób prowadzenia sprawy. Kwestią zawsze bardzo interesujących dyskusji były raczej szczegóły - ocenia mec. Ciemiński. - Mecenas Radzimierski dał się poznać nie tylko jako dobry prawnik, ale też człowiek wrażliwy na problemy tych sędziów, których reprezentujemy - dodaje.
Z HFPC Radzimierski wiąże się na dłużej, współpracując przy różnych projektach. Jeden z nich dotyczył komunikacji sądów z obywatelami. - Chodziło o przekonanie sądów, by pokazały bardziej ludzką twarz i komunikowały się z ludźmi w przyjazny, czytelny, jasny sposób - wyjaśnia Patrick Radzimierski. To między innymi w efekcie badań i szkoleń prowadzonych przez fundację powstały w sądach np. biura obsługi interesantów, które przynajmniej w teorii powinny ułatwiać życie stronom i pełnomocnikom. - Mam wrażenie, że niektóre sądy nieco zeszły z piedestału - cieszy się mec. Radzimierski.
Jego pasją są podróże, które odbywa razem z całą rodziną. Raz do roku znika na miesiąc, podczas którego odkrywa egzotyczne zakątki globu. Poza tym nie szuka mocnych wrażeń. Wystarczającą dawkę adrenaliny dostarcza mu praca prawnika.
@RY1@i02/2012/236/i02.2012.236.07000030b.802.jpg@RY2@
Fot. Rafał Siderski
Piotr Szymaniak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu