Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawnik

Trzeba iść z postępem, ale konserwatyzm też się ceni

Ten tekst przeczytasz w 54 minuty

Co kryje się pod pojęciem "innowacyjne działanie"? I czy w ogóle warto sobie zawracać tym głowę? Jakich działań oczekują klienci? Jakie zalety ma wielopokoleniowa kancelaria? Na te pytania starali się odpowiedzieć uczestnicy debaty Law & Partners Foundation i "Prawnika"

Artur Sikorski: Postęp obejmuje wszystkie dziedziny naszego życia. Innowacyjność jest jednym z najpopularniejszych słów odmienianych przez wszystkie przypadki przez przedsiębiorców. Czy równie często używają go prawnicy?

Charakterologicznie jestem dużym konserwatystą. Całe życie opieram się na wartościach, które czerpię choćby z historii. Wierzę w autorytety. Staram się je naśladować. To jednak w żaden sposób nie przeszkadza mi, aby uchodzić za osobę dosyć reformatorską. Dzisiejszy problem innowacyjności polega na tym, że prawo jest historycznie mocno uwarunkowane i stosunkowo mało się zmieniło przez setki, a nawet tysiące lat. Gdy popatrzymy choćby na prawo rzymskie, dostrzeżemy obecne gałęzie prawa cywilnego. Wiedza o podstawach daje nam misterny obraz naszych czasów, ale ważne jest, by zdać sobie z tego sprawę. Funkcjonujemy w świecie o ugruntowanych podstawach, ale by coś reformować, poza samym pomysłem na zmiany trzeba mieć szerszy ogląd i świadomość ograniczeń w tworzeniu nowej rzeczywistości. Nie jesteśmy w stanie ot tak po prostu wysiąść z pociągu, który nazywa się "prawo", i powiedzieć, że teraz będziemy jechali w inną stronę. By zmieniać duże rzeczy, trzeba zacząć od drobnych. Z drugiej jednak strony uważam, że wszystkie innowacje czy nowe zjawiska społeczne implementują się do świata prawników i często stają się ich częścią składową, co więcej, generują dodatkowe wartości dla klienta. Jednak to, że bywamy też oportunistyczni, paradoksalnie budzi często większy szacunek u klientów.

Artur Sikorski: Biznes poprzez konserwatyzm?

Branża, w której działam, nie ma takich ograniczeń jak prawna. To pozwala mi myśleć, że możemy być innowacyjni wielowątkowo. Zgadzam się z tym, że należy hołdować przeszłości, lecz równocześnie warto prezentować myślenie symultaniczne. To nie jest tak, że musi być tak albo inaczej. Innowacyjność nie musi polegać na niszczeniu historii czy nobliwości zawodu. Czytałem kiedyś badania, że współcześnie podejmujemy w ciągu dnia tyle decyzji co człowiek pierwotny przez całe życie. To ma też wpływ na standardy zmian, także w kwestii przepisów prawnych i księgowych oraz etyki. Myślę, że prawo musi się dopasowywać do klienta. Mówię to na swoim przykładzie. Robimy coś bardzo klasycznego - takim rynkiem jest sztuka. Ten rynek długo był niezmierzony. Zresztą ostatni raport KPMG wycenia rynek dóbr luksusowych w Polsce na 27 mld zł. Niestety młodzi ludzie albo ta grupa, na której robione było badanie, nadal nie traktuje sztuki w kategorii dobra luksusowego. Inny raport pokazuje, że 121 największych funduszy emerytalnych na świecie w ciągu trzech ostatnich lat powiększyło swój portfel inwestycji alternatywnych, w których sztuka stanowi od 6 do 8 proc. Tymczasem pewien pan z działającego w Polsce OFE nawet nie wie, że taki raport istnieje. Oczywiście jestem w stanie sobie wytłumaczyć to, że Polacy są bardziej konserwatywni w sprawie biznesu, ale nie widzę potrzeby trwania na okopanych pozycjach, skoro cały świat idzie do przodu.

Innowacyjność wynika z kreatywności człowieka i jest czymś, co powinno być bardzo naturalne szczególnie w biznesie, przecież za kreatywnością idzie pieniądz. Niestety polska gospodarka jest jedną z najmniej innowacyjnych w Europie i na świecie. Rejestrujemy bardzo mało patentów i wynalazków. Spędziłem 12 lat w kancelarii, która rozpoczęła działalność na rynku polskim od kilku prawników, a teraz zgodnie z rankingiem zatrudnia 160. Następnie współtworzyłem kancelarię pod szyldem dużej firmy consultingowej. Oba etapy zawodowe dały unikalną szansę obserwowania dużej innowacyjności w świadczeniu usług prawnych. Jak z małej firmy stać się średnią czy dużą. Jak to zrobić pod marką, która nie kojarzy się z usługami prawnymi, lecz audytem i doradztwem podatkowym czy finansowym? Myślę, że zawód prawnika ma dużo elementów konserwatywnych i bardzo dobrze, że jesteśmy tą ostoją przewidywalności, że staramy się przeprowadzić klientów przez rafy przepisów w sposób bezpieczny, konserwatywnie. Jednocześnie jest to zawód bardzo innowacyjny. Klient oczekuje od nas rozwiązania. Prawnik, który przychodzi i mówi tylko o tym, jakie są przeszkody we wdrożeniu pomysłu biznesowego, a nie ma sensownego rozwiązania, nie jest mile widziany. Rynek usług prawnych jest bardzo zróżnicowany. Mamy kancelarie duże, średnie i małe. Coraz więcej spółek zatrudnia prawników wewnętrznych, działy prawne firm się rozrastają. Istnieją też wyspecjalizowane kancelarie butikowe. Są różne sposoby na innowacyjność. Niektóre kancelarie w Londynie czy Nowym Jorku umożliwiają swoim klientom kreowanie pierwszej wersji umowy online. Są kancelarie zagospodarowujące cyberprzestrzeń poprzez prowadzenie blogów, tworzenie podcastów, urządzanie czatów z klientami. Innowacyjność usług prawnych podąża w różnych kierunkach. Współczesny klient jest zasypywany rozmaitymi ofertami i by oszczędzić sobie dylematów paradoksalnie bywa bardziej lojalny. Przykładowo jest zadowolony ze swojego banku, chętnie kupuje od niego również produkt ubezpieczeniowy, emerytalny czy inwestuje w dzieła sztuki. Nie musi wtedy szukać nowych ofert, oszczędza czas. Podobną tendencję widzę wśród klientów firm doradczych, jeśli klient ma doświadczonych doradców biznesowych, z których jest zadowolony, chętniej zastanawia się nad skorzystaniem z dodatkowych usług, np. prawnych, w tym miejscu, oczekując takiego samego poziomu zadowolenia. Myślę, że taki model biznesowy wpisuje się w ogólniejsze trendy.

Niektórzy pod hasłem "innowacyjne działanie" wpisują szybkość obsługi klienta. Na przykład prawnik w amerykańskiej firmie ma 30 minut na odpowiedź na e-maila, który przyszedł na jego skrzynkę do godz. 19, natomiast po tej godzinie musi odpisać klientowi w ciągu 2,5 godziny. Ja jednak ten sposób pracy uważam za absurdalny, choć nie zaprzeczam, że jest to jakiś pomysł na innowacyjność. Moja kancelaria działa do godz. 18. Dlaczego tylko do tej godziny? Otóż uważamy, że prawnik niemający czasu dla siebie i rodziny po prostu się rozsypie i nie będzie w stanie na dłuższą metę wykonywać dobrze zawodu. Wypalony prawnik nie jest w stanie twórczo pracować.

W mojej firmie staramy się nie dzwonić do prawnika po godz. 17, ale zdarzają się sytuacje, że nie mamy wyjścia.

To jest oczywiste we wszystkich zawodach.

Za granicą na rynku medycznym jest popularna usługa polegająca na tym, że lekarze za wysoką opłatą oferują konkretnym osobom 24-godzinną poradę telefoniczną...

Wydaje mi się, że tendencja odbierania o każdej porze dnia i nocy maili i telefonów komórkowych powoli mija. Kiedyś nikt nie miał nic przeciwko temu, że przy restauracyjnym stole odbierał telefon komórkowy, co więcej, niektórzy byli tym wręcz zachwyceni, bo oto mieli sposobność pokazać się z telefonem komórkowym. W tej chwili każdy chce prowadzić higieniczny tryb życia, także prawnicy.

Obecnie największym snobizmem jest nie mieć telefonu komórkowego. Jednak musicie państwo zrozumieć, że każdy klient ma swoje potrzeby i swoje perspektywy.

Oczywiście, ale chciałbym zwrócić uwagę, że jeszcze kilka lat temu, mówiąc o innowacyjności, miało się na myśli nowinki techniczne. Dzisiaj już wiemy, że pomocy online raczej nikt nie traktuje jako poważnej usługi prawnej. Natomiast jestem przekonany, że dotrze do nas fala z Londynu nazywana tesco law, która polega na świadczeniu usług prawnych w różnych drobnych punktach. W tym kierunku pójdą z pewnością domy handlowe czy banki, które na pewno będą miały okienko do załatwiania spraw podatkowych, spadkowych, ewentualnie gdzie będzie można uzyskać podstawową poradę prawną. I bardzo się cieszę z tego trendu, gdyż więcej ludzi, i to za mniejsze pieniądze, będzie mogło skorzystać z dostępu do informacji prostych, wręcz banalnych. Teraz często tego brakuje i w efekcie sprawy na pozór błahe kończą w sądach.

Artur Sikorski: Czyli innowacyjność produktowa?

Tak. Ja jestem też zafascynowany tzw. amerykanizacją prawa, dzięki czemu także w Polsce można je traktować trochę bardziej kazusowo, co jest konieczne, bo w tym pędzie nie nadążymy. Zresztą dziedzina prawa mi bliska, czyli prawo autorskie, jest najlepszym przykładem. Pochodzące z 1994 r. prawo autorskie jest kompletnie niedostosowane do naszej rzeczywistości, jest wręcz kulą u nogi, a gdyby podpisano ACTA, to już w ogóle nic nie można byłoby z nim zrobić. Nasze prawo wymaga dużej zmiany, i to prawdopodobnie w kierunku kazuistyki wymagającej szerszego rozpatrywania danej kwestii. I tutaj jest miejsce na usługi prawne wykonywane trochę w staro-nowym stylu. To znaczy prawnik nieznający się dokładnie na danej rzeczy nie udaje specjalisty, tylko od razu mówi klientowi "Pomogę panu tak dobrać ekipę, że będziemy w stanie zająć się tym tematem od nowa".

Pozwolą jednak państwo, że jeszcze na chwilę wrócę do tematu pracy prawnika po wyjściu z kancelarii. Musi on mieć czas na czytanie książek czy chodzenie do kina, bo jeśli całym jego światem są wyłącznie liczby i paragrafy, to nie poprowadzi z klientem rozmowy na poziomie. Takiej osobie będzie trudniej wykazać się innowacyjnością i bynajmniej nie mam tu na myśli obchodzenia prawa czy działania na jego granicy, lecz poradę w ramach bardzo wielu różnych norm, tj. prawnych, moralnych, etycznych i zawodowych. Oczywiście nie będę zbytnio innowacyjny, jeżeli powiem, że prawnik musi też znać biznes, bo to jest już raczej oczywiste. Chociaż pamiętam, że jeszcze 15 czy 20 lat temu klient musiał najpierw przez wiele godzin dokładnie wytłumaczyć prawnikowi, na czym polega jego działalność. Prawnik w końcu kiwał ze zrozumieniem głową i siadał do pisania umowy. Podsumowując moją wypowiedź, mówiąc "innowacja", wykluczamy już nowinki technologiczne czy też usługi online. Innowacyjność pójdzie w kierunku sposobu świadczenia usług. Być może i u nas za jakiś czas pojawią się okienka w bankach, w których będzie można uzyskiwać porady prawne.

Alior już ma.

Uważam, że to jest fajny trend, dzięki któremu rzesze prawników kończących studia będą miały zajęcie. Z drugiej strony musi wykształcić się mocna grupa prawników potrafiących coś więcej, niż tylko odpowiedzieć na proste pytanie. Jeszcze raz podkreślę, że ja bym szukał innowacyjności w jak najszerszym dostępie do usług prawniczych. Widziałem kancelarie amerykańskie, które pozwalają tworzyć mocne teamy wyspecjalizowane w konkretnych sprawach i równolegle budujące grupy, których zadanie polega na udzielaniu szybkich odpowiedzi.

Artur Sikorski: Pani Anno, zdefiniowaliśmy innowacyjność produktową. Czy według pani są jeszcze inne obszary innowacyjności?

Obecnie żyjemy w takim momencie, w którym innowacyjny jest zalewający nas ze wszystkich stron internet. I co ważniejsze, nie możemy na niego patrzeć tylko w kontekście technologii. Internet zmienia również styl życia, bo ta technologia przekłada się na każdą działalność człowieka. Niewątpliwie w kontekście usług prawniczych internet jest bardzo istotnym narzędziem, co potwierdził projekt zrealizowany przez LexisNexis z magazynem "Forbes", którego celem było wyłonienie 10 ważnych elementów innowacyjności na rynku usług prawniczych. Otóż prawnicy często wskazywali na zmiany w pozyskiwaniu informacji. W wypowiedziach podkreślali, jak dużym ułatwieniem jest praca przy wykorzystaniu chmury informacyjnej. Tymczasem jeszcze kilka lat temu prawnicy mieli stosy książek i byli zmuszeni researchować informację i równolegle robić notatki.

Artur Sikorski: Oczywiście, jednak wąska specjalizacja w pewnym sensie utrudnia pozyskanie szybkiej informacji nawet w sieci. W USA jest np. dwóch prawników, którzy specjalizują się w wypadkach w windach - samo już ich znalezienie wymaga stosowania określonej wiedzy. Tutaj często bywa problem.

Zawsze się znajdą osoby o wąskiej specjalizacji, którą wybrały, bo ukończyły prawo na 37. uniwersytecie w jakimś tam stanie, chociaż między nami mówiąc, sądzę, że one także znajdą w sieci szereg potrzebnych informacji. Przecież w prawodawstwie żadnego państwa nie ma osobnej ustawy regulującej sprawę wypadków w windach. Prawda jest taka, że nowoczesne narzędzia związane z rozwojem technologii są przydatne dla każdej osoby. Oczywiście musimy chcieć z nich skorzystać. Tymczasem z każdą rewolucją technologiczną jest tak, że albo wsiadamy do tego pociągu i jedziemy dalej, albo zostajemy na peronie. Osoby, które wybierają drugą opcję, zostają jednak z tyłu i finalnie tracą.

Chociaż zgadzam się z panią w 100 procentach, że nowoczesne technologie bardzo zmieniły sposób wykonywania zawodu przez prawników, to korzystanie z nich przypisałbym umiejętnościom pozyskiwania wiedzy. Chciałbym też zwrócić uwagę, że z innowacyjnością w pracy prawnika jest tak jak z jazdą samochodem. Generalnie dzisiaj technika pozwala jechać po ulicy 300 km/h, ale z uwagi na bezpieczeństwo nikt nie wprowadził takiej ustawy, która by to sankcjonowała. Także przy wykonywaniu tego zawodu trzeba pamiętać o bezpieczeństwie pozyskiwania i przechowywania informacji, szczególnie tej pochodzącej od klienta. Uważam, że innowacyjność będzie zawsze ograniczona przez ten element. Po prostu pewne zasady postępowania zawsze będą restrykcyjnie przestrzegane.

Jestem zwolennikiem nowych technologii i z chęcią wykorzystuję ję pracy, lecz mam świadomość ich wad. Weźmy na przykład szybki kontakt z klientem. Otóż jestem przeciwnikiem konstruowania umów na podstawie e-maili i przestrzegam przed tym moich młodych kolegów. Powód? Pytanie zadane podczas tradycyjnego spotkania brzmiałoby zupełnie inaczej niż to, które klient zadał w e-mailu. Mail narzuca nam jakąś skrótowość myślenia. Moim zdaniem dobra usługa prawna zawsze będzie wymagała kontaktu, relacji i umiejętności rozmowy z klientem.

Artur Sikorski: Dotykamy magii relacji. Wracając do innowacyjności: co jest jej kołem zamachowym? Czy sięgamy po nią, bo tego wymagają nasi klienci, czy w ten sposób staramy się też tych klientów pozyskać?

Kluczem jest niemylenie innowacyjności z zawziętą konkurencyjnością. Dla mnie innowacyjny prawnik potrafi, umie i chce korzystać z nowoczesnych metod dostępu do wiedzy. Natomiast pamiętajmy także o tym, że umowy wysyłane e-mailem są rzadko respektowane, bo w ten sposób eliminowane jest ryzyko. Innowacyjność jest potrzebna bardziej jako forma wykazania się w samokształceniu niż w usługach.

Jednak czy korzystanie z szybkiego dostępu do wiedzy należy traktować jako innowacyjność? Czy nie jest to już standardem?

To powinien być standard i jest, ale tylko w Warszawie i innych dużych miastach. Wystarczy wyjechać 100 kilometrów dalej i mamy do czynienia z radcami i adwokatami o mentalności św. Tomasza. Nie uwierzą, że pozyskali klienta, dopóki go nie zobaczą. Nie podejmą się udzielenia porady, dopóki nie wypiją z nim kawy. Ponadto obawiają się, że będą mieli problemy ze ściągnięciem opłaty za usługę. Lepiej postawić kasę w kancelarii i na miejscu pobierać opłatę i tu koło się zamyka.

To, co dziś jest standardem, jutro nim nie będzie, dlatego LexisNexis na bieżąco poszukuje nowych rozwiązań, stara się też zdefiniować obowiązujące. Zresztą prawnik wykorzystujący nowoczesne narzędzia korzysta na dwóch płaszczyznach. Po pierwsze, pozwalają one lepiej obsługiwać klientów, po drugie, przekładają się na komfort pracy prawnika.

Na jednym z budynków w Krakowie jest taka sentencja: "W człowieku nie ma nic cenniejszego od dobrego myślenia". Myślę, że w prawniku nie ma nic cenniejszego od wiedzy wynikającej z nauki i z doświadczenia, która pozwala mu myśleć kreatywnie i rozwiązywać problemy. To jest najważniejszy aspekt innowacyjności. Mamy szereg pozytywów, np. korporacje zawodowe starające się podnosić poziom wiedzy oraz młodzież studiującą poza granicami kraju. Lecz czy mamy dobre prawo? Czy jako prawnicy możemy mieć wpływ na to, żeby było ono lepsze, by odpowiadało na potrzeby i nadążało za zmianami, żeby było maksymalnie przejrzyste i dawało pole do popisu dla dobrych prawników? Wreszcie jest nam potrzebne prawo, które nie będzie blokowało w żaden absurdalny sposób potrzeb biznesu.

Innowacyjność w prawie odgrywa ważną rolę w promocji usług prawniczych. Mówimy o tym, że w naszym interesie jest wspieranie innowacyjnych prawników, niestety same wewnętrzne regulacje powodują, że tego nie robimy. Promowanie usług prawniczych powinno być także w interesie państwa, bo wtedy będzie mniej sporów sądowych, a to przełoży się na niższe koszty budżetu państwa. Chodzi o to, by uświadomić społeczeństwu, jak ważne w życiu codziennym jest prawo. Dzięki rządowym akcjom promocyjnych Polacy zaczęli chętniej korzystać ze środków unijnych, nasze państwo powinno także promować usługi prawnicze.

Artur Sikorski: Czy kancelarie powinny szukać innowacyjności przez pryzmat podwyższenia standardu obsługi? Czy też szukać innowacyjności w kontekście pozyskiwania nowych klientów?

Każdy chce zarobić, więc szuka klientów jak może. Jeśli jakieś zasady nie pozwalają szukać ich w sposób powszechny, to trzeba być innowacyjnym. Nie wiem, czy państwo się zgodzą, ale moim zdaniem praca nad kodeksem spółek handlowych, a także napisanie do niego komentarza, jest najlepszą reklamą, jaką mógł sobie zrobić prof. Sołtysiński. Wielu prawników pisze komentarze nie dla pieniędzy, ale dla reklamy. I bardzo dobrze. Niestety mamy też adwokatów, radców prawnych, którzy są przeciwni powszechnej reklamie kancelarii, gdyż obawiają się konkurencji.

Artur Sikorski: Jakie są jeszcze trendy?

Jeden z nich polega na budowaniu wielopokoleniowych kancelarii. Osoby z wywodzące się z generacji Y, które się urodziły w dobie internetu, wnoszą wręcz naturalną umiejętność korzystania z nowoczesnych narzędzi, z kolei baby boomers (generacja X) mają olbrzymią wiedzę i wieloletnie doświadczenie. Praca obu tych pokoleń przy jednym projekcie daje wspaniałe efekty. Realizując z kolei projekt z Dziennikiem Gazetą Prawną "Raising Stars", którego celem było wyłonienie wschodzących gwiazd prawa, zauważyliśmy, że generacja Y trochę inaczej podchodzi do zawodu. Ma świadomość znaczenia działalności pro bono, z chęcią zagospodarowuje sieć oraz z chęcią angażuje się w projekty, których celem jest przygotowanie nowej odsłony strony internetowej kancelarii czy newslettera dla pracowników i klientów. Na rynku mamy też trend określany mianem key simple. Polega on na prostej komunikacji z klientem. Skończyły się bowiem czasy udzielania zagmatwanej informacji czy porady. Skomplikowany języka prawnika czy używanie przez niego łaciny nie są już tolerowane przez klientów.

Artur Sikorski: Czy warszawskiego prawnika można umieścić na osi innowacyjności w tym samym miejscu co jego kolegę spod tego samego brandu, ale pracującego w NY lub Londynie?

Warszawa jest miastem sprzyjającym innowacyjności, konkurencji i szukaniu nowych rozwiązań. Oczywiście jeszcze na początku lat 90. między nami a kolegami z Zachodu były duże różnice, ale obecnie nie ma już żadnych powodów, byśmy czuli się gorsi. Klienci to doceniają i powierzają polskim prawnikom kluczowe transakcje. Teraz pozostaje nam tylko się zastanowić, co zrobić, by utrzymać zainteresowanie naszymi prawnikami i kancelariami. Oczywiście uruchomienie własnej strony internetowej jest jak najbardziej wskazane, ale to nie wystarczy. Innowacyjność jest bowiem oparta na wiedzy, na znalezieniu najlepszego rozwiązania. A zatem kładłbym nacisk na edukację. Uważam, że szczególnie ważne jest zdobywanie doświadczenia na rynku międzynarodowym. Umożliwia ono interakcje z klientami i prawnikami z innych krajów, umożliwia uczestnictwo w nieszablonowych projektach. Praca za granicą poszerza horyzonty, pozwala szybciej się uczyć, a często także uzupełnić braki.

Artur Sikorski: Innowacyjność, to też uproszczenie procedur, czyli trend, który świetnie się sprawdza w USA oraz Wielkiej Brytanii. Tam bez problemu otrzymamy informację, do jakiego prawnika się zgłosić z danym problemem. Tego typu system tworzymy teraz w naszym kraju. Planujemy jesienią uruchomić między innymi tzw. sprawny numer. Usługa ma polegać na tym, że każda osoba z dowolnego miejsca w Polsce będzie mogła zadzwonić i zgłosić zapotrzebowanie na prawnika - w tym notariusza, adwokata, doradcę podatkowego, a my zarekomendujemy jej konkretnego dostawcę usługi. By usprawnić komunikację polecony prawnik lub kancelaria otrzyma od nas przypisany do zlecenia wirtualny numer telefonu w mailu z taką informacją, jeżeli rekomendowany prawnik nie oddzwoni do klienta w zadanym czasie, zlecenie wróci do tzw. bębna i będzie przyporządkowane kolejnej kancelarii, która spełnia wstępne kryteria. Oczywiście sprawność w obsłudze kontaktu z klientem przełoży się na kolejne zlecenia. Czy to system stojący nad prawnikami i zmuszający ich do reakcji na zlecenie? Nie, to system weryfikujący zapotrzebowanie rynku na sprawną obsługę.

Odzew na zlecenie będzie zależał od liczby i sprawności zatrudnionych prawników.

Artur Sikorski: Tak, ale nie to jest najważniejsze. Proszę zwrócić uwagę, że od kilku ładnych lat wszyscy ministrowie, a także NRA czy KRRP są proszeni o wdrożenie działań, które pozwolą wyeliminować nieprofesjonalne usługi prawne. System Law & Partners pozwola uporządkować ten rynek - w kontaktach do rekomendacji mamy tylko profesjonalnych prawników, tzn. członków samorządów prawniczych. To jest innowacyjne działanie. Po pierwsze, jest odpowiedzią na realną potrzebę rynku, po drugie upraszcza do minimum wiele procesów, które wydają się dzisiaj bolączkami branży. Moim zdaniem innowacyjność dzisiaj to nie posiadanie strony na Facebooku, notabene moja córka też ją ma i niekoniecznie musi być innowacyjna. Innowacyjność to reagowanie na potrzebę w sposób maksymalnie efektywny, często z perspektywy unikalnej do chwili obecnej. Pan Paweł Makowski leasinguje obrazy - to jest dla mnie innowacyjne. Takie podejście i konfrontacja różnych perspektyw mogą dać branży prawniczej nową optykę. Niezależnie od poziomu tradycji czy konserwatywnego podejścia prawnicy jak każda inna grupa zawodowa wymagają zmian. Czasami to ewolucja, czasami rewolucja. Za każdym jednak razem zmiany mają czemuś służyć. Zmiany dla samych zmian są bezużyteczne. Jestem pragmatyczny. Tak też buduję nowoczesne narzędzia. Prawnicy są na nie gotowi. Część jeszcze o tym nie wie, jednak rynek zleceń, tak indywidualnych, jak korporacyjnych, te zmiany wymusza. Świadomość potrzeb klienta wymusza reakcję. Innowacyjność jest tego pochodną.

Nie jesteśmy w stanie ot tak po prostu wysiąść z pociągu, który nazywa się "prawo", i powiedzieć, że teraz będziemy jechali w inną stronę

W prawniku nie ma nic cenniejszego od wiedzy wynikającej z nauki i doświadczenia

@RY1@i02/2012/167/i02.2012.167.070000400.804.jpg@RY2@

Michał Stępniewski prezes Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych i dziekan Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie

@RY1@i02/2012/167/i02.2012.167.070000400.805.jpg@RY2@

Paweł Makowski prezes Abbey House SA, prekursor nowoczesnych rozwiązań na rynku sztuki

@RY1@i02/2012/167/i02.2012.167.070000400.106.jpg@RY2@

Zbigniew Korba radca prawny, do niedawna dyrektor w PwC Legal, od września partner w Deloitte Legal Pasternak i Wspólnicy

@RY1@i02/2012/167/i02.2012.167.070000400.107.jpg@RY2@

Maciej Ślusarek adwokat, partner w Kancelarii Leśnodorski Ślusarek i Wspólnicy

@RY1@i02/2012/167/i02.2012.167.070000400.108.jpg@RY2@

Anna Marucha marketing manager ds. segmentu rynku LexisNexis sp. z o.o.

@RY1@i02/2012/167/i02.2012.167.070000400.109.jpg@RY2@

Artur Sikorski prezes Law & Partners Foundation, pomysłodawca, organizator i moderator spotkania

FOT. MATERIAŁY PRASOWE

Opr. Urszula Wróblewska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.