Na topie finanse i gospodarka
Globalne kancelarie zaczynają ostrą walkę o olbrzymi rynek Dalekiego Wschodu. Azja, Indie i Australia - to najnowsze kierunki ich ekspansji
@RY1@i02/2012/148/i02.2012.148.07000070d.802.jpg@RY2@
Thomas Stanton, szef międzynarodowej kancelarii prawniczej Squire Anders
Squire Sanders otworzyło swoje biuro w Singapurze. Czyżby Daleki Wschód był kierunkiem, w jakim powinny dziś podążać kancelarie prawnicze?
Ze względu na zmieniającą się i globalizującą gospodarkę, działalność na rynkach Dalekiego Wschodu jest wręcz koniecznością. Szczególnie w Chinach, które w ciągu ostatnich dziesięciu lat przeszły drastyczną zmianę. Bardzo wzmocniły się tamtejsze lokalne kancelarie, co jest także wyzwaniem dla firm globalnych, które muszą dużo bardziej starać się, by wygrać na tamtym rynku. Gospodarki światowe są już tak silnie ze sobą połączone, że konieczne jest posiadanie swoich przedstawicieli prawnych w najdalszych nawet rejonach świata. Nie jest łatwo robić tam biznesy, ale niewątpliwie warto się postarać.
Które dziedziny prawa w globalnym doradztwie prawnym są najbardziej rozchwytywane?
Zdecydowanie prawo gospodarcze, obszary dotyczące energetyki, gospodarek rynków wschodzących. W Hongkongu są to głównie finanse, ale też międzynarodowy arbitraż i rozwiązywanie sporów oraz oczywiście prawo dotyczące nowych technologii i telekomunikacji.
Mając doświadczenie w Azji oraz Europie Środkowo-Wschodniej, jakie są według pana główne różnice z punktu widzenia międzynarodowej kancelarii?
Łatwiej wskazać podobieństwa. W Europie startowaliśmy na początku lat 90. wraz z otwarciem tutejszych rynków. Stanowiło to świetną okazję do wyspecjalizowania się w prawie gospodarczym rynków wschodzących. Potem, kiedy pojawiła się możliwość wejścia do Chin, Malezji i Południowo-Wschodniej Azji, mogliśmy korzystać z tych doświadczeń. Wśród podobieństw między Europą a Azją wskazałbym szybko zmieniającą się gospodarkę, silne regulacje rządowe i rządowe próby ułożenia sobie kontaktów z sektorem prywatnym. Natomiast jeśli chodzi o różnice, to przede wszystkim są to aspekty kulturowe. Na przykład w Europie Środkowo-Wschodniej odnaleźliśmy naprawdę bardzo silnego ducha przedsiębiorczości, tutaj ten zryw był szybszy. W Chinach to raczej proces ewolucyjny.
Jakie kierunki do rozwoju wybierzecie w następnej kolejności?
Po pierwsze Australia. Ale amerykańskie kancelarie są już też gotowe na rozpoczęcie ekspansji do Kanady. Mamy też oddziały w Ameryce Łacińskiej, ponieważ tam także szybki rozwój gospodarczy powoduje zwiększone zapotrzebowanie na usługi prawnicze. Tak jest choćby w Brazylii, która dokonuje prawdziwego skoku, także ze względu na coraz silniejsze kontakty z Chinami. Dziś już jest tak, że gdyby tylko Stany Zjednoczone miały kolonię na księżycu, to pewnie i tam szybko pojawiłyby się biura globalnych kancelarii. Właśnie kończymy przygotowania do otwarcia biura w Korei Południowej. Jak wspomniałem niedawno otworzyliśmy biuro w Singapurze. A to jest bardzo ciekawe miejsce. Jest dla nas nie tylko oddziałem w Chinach, ale także bazą wypadową do obsługi Indii.
Indii? To nie lepiej założyć swoje biura tam na miejscu?
Niestety nie ma takiej możliwości. W chwili obecnej amerykańskie i brytyjskie kancelarie prawne nie mają prawa zakładać swoich biur w Indiach. A że jest to rynek ogromny i coraz bardziej ważny dla światowej gospodarki, wiec także dla wielu z naszych klientów. Dlatego rozwiązaliśmy tę sytuację w ten sposób, że założyliśmy biuro w okolicy Indii i świadczymy usługi w ramach tzw. flying in & flying out. Jesteśmy zmuszeni do takiej formuły pracy ze względu na bardzo silną pozycję lokalnego samorządu prawniczego, który obawiając się konkurencji zadbał o to, by zakazano działalności globalnych kancelarii. Podobnie było też przez lata w Chinach czy Korei Południowej. Tam jednak sytuacja zmieniła się i szybko pojawiły się globalne kancelarie prawne. W Indiach wciąż te ograniczenia pozostały i choć wiele z tych kancelarii obsługuje firmy outsourcujące pracę do Indii, to same nie mogą tam legalnie działać.
W Polsce trwa realizacja rządowego planu deregulacji zawodów prawniczych. Jak pan to ocenia? Czy doprowadzi to do poważnych zmian na polskim rynku?
Ciężko przewidzieć, ale na pewno otwieranie zawodów prawniczych wymaga sporo rozwagi. Muszą pozostać standardy jasno określające zasady działalności. I tak w Stanach Zjednoczonych nikt, kto nie jest członkiem izb prawniczych, nie może praktykować. Z drugiej strony w porównaniu z Polską w Stanach można znacznie prościej zdobyć uprawnienia do bycia członkiem izby. A więc także i w Polsce przy opracowywaniu nowych zasad rząd musi koniecznie pamiętać, by zachować kontrolę nad tym, kto świadczy usługi prawnicze.
Rozmawiała Sylwia Czubkowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu