Zmiana stanowiska nie zastąpi dyskusji
Minister sprawiedliwości odstępuje od projektu skrócenia aplikacji prawniczych - czy jest to zatem sukces samorządów zawodów prawniczych, czy też pyrrusowe zwycięstwo?
O projekcie ustawy deregulacyjnej mówiło się ostatnio niewiele. Emerytury, Euro 2012 i problemy firm budowlanych zakryły sztandarowy projekt ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina. Ostatni tydzień przyniósł jednak istotne zmiany. Podczas debaty w Instytucie Spraw Publicznych Jarosław Bełdowski, dyrektor departamentu strategii i deregulacji Ministerstwa Sprawiedliwości, zapewnił, że po konsultacjach społecznych resort zamierza wycofać się z propozycji skrócenia aplikacji prawniczych do lat dwóch. Jednocześnie, jak czytamy na stronie ministerstwa, 21 maja 2012 r. projekt ustawy deregulacyjnej został skierowany do uzgodnień międzyresortowych. Sam zaś projekt w tej finalnej wersji faktycznie zakłada utrzymanie dotychczasowego 3-letniego okresu szkolenia aplikantów adwokackich.
Z wyjaśnień prezentowanych przez resort wynika, jakoby powyższa zmiana była efektem z jednej strony protestu aplikantów, z drugiej zaś aktywności samorządów zawodowych. Niezaprzeczalnie wydaje się, że pierwszy raz od dawna środowisko mówiło tak spójnym głosem. Wystarczy choćby wspomnieć o licznych wystąpieniach członków NRA, jak również przedstawicieli Okręgowych Rad Adwokackich z całej Polski oraz - co w tej sytuacji zostało odnotowane - aplikantów adwokackich, którzy wystosowali do ministra sprawiedliwości list otwarty.
Przedstawiciele władz samorządu adwokackiego ustosunkowując się do pomysłu skrócenia aplikacji do dwóch lat, podnosili m.in. że "różnica w ustawowym określeniu czasu trwania aplikacji adwokackiej oraz aplikacji sądowej (48 miesięcy) i prokuratorskiej (30 miesięcy) poprzedzonych aplikacją ogólną (12 miesięcy) narusza konstytucyjne prawo do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP z 2 kwietnia 1997 r.), które rozumiane jest jako prawo podmiotowe każdego do sprawiedliwego sądu [...] Skrócenie okresu szkoleń aplikanckich, przy zachowaniu dotychczasowego zakresu materiału, zmuszać będzie Okręgowe Rady Adwokackie do koncentracji zajęć szkoleniowych, a tym samym do zwiększenia częstotliwości zajęć, kolokwiów i sprawdzianów. [...] Oznacza to istotną zmianę modelu aplikacji z dotychczasowego modelu praktycznego z elementami teorii na model teoretyczny z elementami praktyki" (tak: uwagi NRA do projektu "ustawy deregulacyjnej" dostępne na stronie www.adwokatura.pl ).
Natomiast aplikanci - sygnatariusze listu do ministra - przede wszystkim wskazywali na totalny brak konsultacji w tym zakresie z ich środowiskiem, tj. z najmłodszymi członkami Palestry. Podnosili dodatkowo, że "skrócenie okresu odbywania aplikacji adwokackiej do 24 miesięcy doprowadzi do obniżenia poziomu przygotowania aplikantów do wykonywania zawodu adwokata - zawodu zaufania publicznego". Ten jednakowo brzmiący głos środowiska spotkał się z pozytywną reakcją projektodawcy. Z tego należy się cieszyć i przede wszystkim powinno się wyciągnąć konstruktywne wnioski. Powinno się bowiem powielać i udoskonalać model współpracy wewnątrz środowiska w relacjach zarówno z władzą, jak i opinią publiczną. Wspólna praca aplikantów czy też młodych adwokatów ze starszymi kolegami zasiadającymi we władzach samorządu przynosi rezultaty.
Uniknęliśmy zatem kolejnej już nieprzemyślanej ingerencji w sposób funkcjonowania samorządnego, bo przecież jest nim adwokatura. Władze samorządu adwokackiego ominęła także konieczność ponownej modyfikacji systemu szkolenia oraz zabiegania o dalsze zmiany legislacyjne dostosowujące przebieg aplikacji do jej skróconego okresu (projekt w wielu miejscach tutaj milczał). Z kolei sami aplikanci uniknęli skomasowanego, niemal wyłącznie teoretycznego szkolenia, którego intensywność mogłaby uniemożliwić lub wysoce utrudnić im wykonywanie obowiązków zawodowych w okresie odbywania aplikacji.
Tak opisany sukces ma jednak i gorzkie strony, o których nie można zapominać. Podstawowym założeniem omawianego projektu było i jest nie tyle skrócenie okresu odbywania aplikacji, ile skrócenie drogi do zawodu w ogólności i rozszerzenie zakresu podmiotów, które bez aplikacji będą mogły przystępować do egzaminu adwokackiego. Obecnie ustawa - Prawo o adwokaturze uwzględnia taką możliwość, jednakże obwarowując ją koniecznością udokumentowania 5 lat praktyki na konkretnie określonych stanowiskach. Natomiast projekt deregulacji zakłada, że osoby z wyższym wykształceniem prawniczym już po 3 latach pracy m.in. w kancelarii adwokackiej, w urzędach władzy publicznej, czy też legislatorzy z trzyletnim doświadczeniem, będą mogły przystąpić do egzaminu zawodowego na adwokata.
Zatem w obecnym kształcie projektu aplikacja adwokacka będzie trwała tyle samo, co możliwość dojścia do zawodu bez niej z udokumentowanym okresem praktyki. Oczywiście zaznaczenia wymaga to, że nikt nie będzie weryfikował tego, czy kandydat na adwokata pracując przez trzy lata w danej kancelarii adwokackiej, był tam jedynie figurantem, czy też wykonywał czynności przydatne w pracy przyszłego adwokata. Innymi słowy efektem walki o dotychczasowy kształt aplikacji może być jej powolna likwidacja. Młodzi ludzie mając do wyboru obowiązek udokumentowania trzyletniej pracy w jednym z zawodów wymienionych w ustawie z trzyletnim szkoleniem połączonym z obowiązkami samorządowymi, takimi jak m.in. opłata za szkolenie (obecnie ponad 4 tys. zł rocznie) i składki członkowskie (obecnie w Warszawie 70 zł miesięcznie), często będą wybierać tę iluzorycznie łatwiejszą pierwszą opcję.
Dodatkowo dla tych młodych ludzi kuszące będą statystyki, jakimi posługuje się Ministerstwo Sprawiedliwości, wskazując na to, że deregulacja m.in. zmniejszy bezrobocie. Natomiast po szczęśliwie zdanym egzaminie nowy adwokat dowie się, na czym opierały się rzeczone statystyki. Jako adwokat będzie musiał założyć działalność gospodarczą i szukać klientów na wolnym rynku. Minister Gowin jednocześnie raczej niechętnie będzie starał się wskazać, jak taki nowy adwokat bez doświadczenia i bez znajomości środowiska będzie mógł tych klientów zdobyć. Nie będzie to człowiek bezrobotny. Będzie to natomiast człowiek bez pieniędzy. Przy czym zastrzegam, iż nie można wykluczyć tego, że kiedyś zasadnym byłoby skrócenie okresu odbywania aplikacji prawniczych. Jeśliby skutki takiego działania opisano w rozsądny sposób, przez co taki projekt miałby charakter kompleksowy, mogłoby się okazać, że 2-letnie szkolenie byłoby tak samo efektywne, jak obecne 3-letnie, lecz dużo tańsze. Brakuje jednak dyskusji na temat systemu szkolenia prawników w Polsce w ogólności. Jakiż jest bowiem sens 5-letnich wykładów teoretycznych na studiach w sytuacji, gdy mają one przygotowywać do wykonywania zawodów głęboko praktycznych?
Powinniśmy się szykować do dalszej walki z niewłaściwymi ustrojowo i merytorycznie błędnymi propozycjami, tak aby finalnie nie okazało się, że walka o 3-letnią aplikację była wysiłkiem dalece daremnym i bezcelowym
@RY1@i02/2012/104/i02.2012.104.07000020a.804.jpg@RY2@
Michał Fertak, aplikant adwokacki
Michał Fertak
aplikant adwokacki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu