Dziennik Gazeta Prawana logo

Szeryf niezależnego sądownictwa

27 czerwca 2018

Kowbojski kapelusz, cięte riposty i bezkompromisowy sposób prowadzenia rozpraw - to znaki rozpoznawcze Macieja Strączyńskiego, byłego już przewodniczącego III Wydziału Karnego w Sądzie Okręgowym w Szczecinie i prezesa Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia". Jego odwołanie z funkcji środowisko prawnicze określa mianem skandalu

"Pan minister mówi o zakresie niezależności. Niezależność nie ma zakresu. Niezależność jest albo jej nie ma...". Te słowa sędziego Macieja Strączyńskiego, wypowiedziane w dyskusji poświęconej próbie likwidacji ponad stu sądów rejonowych, doskonale oddają jego charakter. Są przede wszystkim dowodem na bezkompromisowość. A ta cecha w połączeniu z niezwykłą erudycją często daje mieszankę wybuchową. Zwłaszcza podczas dyskusji z politykami. Nic bowiem nie wprowadza sędziego Strączyńskiego w taką furię, jak próby uzależniania sądownictwa od woli politycznej.

- Maciej już wiele lat temu, prowadząc wykłady, uczył swoich aplikantów, że "jeżeli wpuścimy politykę drzwiami na salę rozpraw, to sprawiedliwość wyjdzie oknem" - wspomina Rafał Puchalski, zastępca Strączyńskiego w "Iustitii".

I dodaje, że odkąd go poznał, zawsze domagał się on ścisłego oddzielenia sądownictwa od polityki. Nie interesowało go przy tym, z jakiej opcji politycznej wywodzą się ci, którzy chcą zdobyć wpływ na wymiar sprawiedliwości. Zapewne te cechy zdecydowały o tym, że Maciej Strączyński podczas głosowania na nowego prezesa SSP "Iustitii" zdobył aż 105 ze 145 głosów.

- Wybór Macieja na prezesa można podsumować jedynym zdaniem: to idzie młodość i nadchodzi czas rewolucji - podkreśla Rafał Puchalski.

W oczach sędziów Maciej Strączyński uchodzi wręcz za bohatera toczącego walkę ze światem polityki, niczym biblijny Dawid z Goliatem. Swoimi wypowiedziami nieraz naraził się rządzącym.

- Niezłomna postawa Maćka jest dla polityków wybitnie drażliwym tematem i bardzo często stykamy się z próbami jego dyskredytacji - mówi nam Puchalski.

Niestety, jego oponenci nie zawsze posługują się merytorycznymi argumentami, nierzadko sięgają po takie, które śmiało można nazwać ciosami poniżej pasa.

- Najczęściej słyszanym w kuluarach tematem jest niepowtarzalny styl ubioru Macieja, który uwielbia nosić kapelusz kowbojski. Ten nieodzowny atrybut Macieja stał się jego znakiem rozpoznawczym. To od niego Maciej Strączyński ma przydomek wśród znajomych kowboj i taki również wybrał sobie nick na moim forum dyskusyjnym dla Sędziów www.sedziowie.net - opowiada Rafał Puchalski.

Plotki, choć niezbyt eleganckie, to jednak najmniejsza dolegliwość, jaka spotyka sędziego Strączyńskiego za jego niewyparzony język. Od kilku tygodni bowiem całe środowisko sędziowskie żyło informacją o tym, że Maciej Strączyński ma zostać odwołany ze stanowiska przewodniczącego wydziału karnego w SO w Szczecinie. I choć wniosek o jego odwołanie złożył prezes sądu, to po cichu mówi się o tym, że w ten sposób politycy chcą mu zasznurować usta. Niestety procedurze stało się zadość i w poniedziałek Maciej Straczyński otrzymał pismo o odwołaniu go z przewodniczącego i przeniesieniu do wydziału penitencjarnego. Tymczasem zdaniem przedstawicieli miejscowego środowiska prawniczego odsunięcie Macieja Strączyńskiego od spraw karnych jest dużą stratą dla polskiego sądownictwa. Nasi rozmówcy nie boją się nawet użyć słowa "skandal".

Należy bowiem pamiętać, że sędzia Strączyński, oprócz działalności w Iutitii, wsławił się przede wszystkim jako wybitny karnista. Orzekał w najgłośniejszych procesach w kraju. To on wydawał wyrok w procesie "Wampira ze Świnoujścia" i serii gwałtów na kobietach. Słynie z surowych wyroków - jako pierwszy sędzia w Szczecinie wydał wyrok dożywocia po zniesieniu kary śmierci. Usłyszał go mężczyzna, który zastrzelił koło stacji benzynowej w Szczecinie dwóch znanych szczecińskich złodziei samochodowych. - Jako sędzia Maciej Strączyński jest postrzegany jako niesamowicie kontrowersyjna osoba - mówi Rafał Puchalski.

Koledzy po fachu podkreślają, że świetnie potrafi utrzymać rygor na sali rozpraw. Znający go prawnicy mówią o nim, że jest jak szeryf John Wayne, oczywiście dodając do tego słynny kapelusz.

@RY1@i02/2012/089/i02.2012.089.07000030f.801.jpg@RY2@

Fot. FotoEverest 2

Maciej Strączyński

Małgorzata Kryszkiewicz

malgorzata.kryszkiewicz@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.