Burza w Palestrze. Wszystko przez weryfikację
Nie ma o czym mówić - twierdzą jedni. To fatalny moment na zmiany - mówią drudzy. Dyskusja w "Prawniku" może przyspieszy naszą, środowiskową - usłyszeliśmy od innych. Co tak dzieli adwokatów? Pomysł, by ich umiejętności zawodowe podlegały kontroli
@RY1@i02/2012/081/i02.2012.081.070000400.801.jpg@RY2@
WOJCIECH GÓRSKI
Andrzej Zwara, adwokat, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej
Temat specjalizacji adwokackiej co pewien czas wraca w dyskusjach środowiska adwokackiego. Długo zastanawialiśmy się nad tą kwestią przy okazji uruchomienia elektronicznego rejestru adwokatów w roku 2009. Głównym celem stworzenia rejestru było ułatwienie społeczeństwu dotarcia do adwokata. Aby każdy mógł znaleźć adwokata doświadczonego w wybranej dziedzinie prawa, postanowiliśmy dać członkom palestry możliwość wskazania preferowanej przez siebie praktyki. Myślę, że przyjęte przy tej okazji rozwiązanie, to złoty środek na dzisiejszą rzeczywistość. Zaproponowana przez Komisję Etyki Naczelnej Rady Adwokackiej weryfikacja specjalizacji co do samej zasady nie jest do końca spójna z ideą szkolenia zawodowego. Wiedzę adwokata ma przecież sprawdzać egzamin zawodowy przeprowadzany po trzech latach ciężkiej nauki. Komisja zarekomendowała wprowadzenie systemu certyfikowanego udzielania specjalizacji. Z tego, co rozumiem, zdobycie takiego certyfikatu nie byłoby obowiązkowe. Wprowadziłoby to zatem niepotrzebny podział środowiska na adwokatów z certyfikatem i tych bez niego, co automatycznie w oczach klientów znaczyłoby gorszych. Komisja argumentuje, że taki system sprawdza się m.in. w Niemczech czy we Francji. Pamiętajmy jednak, że w Polsce od kilku lat dobrze funkcjonuje zasada doskonalenia zawodowego. NRA jako pierwszy samorząd prawniczy w kraju wprowadziła obowiązek stałego podnoszenia kwalifikacji zawodowych. Przykładamy do tego tak wielką wagę, że adwokatowi, który zaniedba pogłębianie swojej wiedzy i nie uzyska odpowiedniej liczby punktów w danym roku grozi postępowanie dyscyplinarne. W ostatnim roku nasz samorząd w porozumieniu z Trybunałem Konstytucyjnym zorganizował też dla adwokatów szkolenia z pisania skarg konstytucyjnych. W maju odbędą się podobne szkolenia z zakresu postępowania administracyjnego, które organizujemy wspólnie z Naczelnym Sądem Administracyjnym. Trwają rozmowy z Sądem Najwyższym na temat szkolenia z pisania skarg kasacyjnych. NRA zatem często sama inicjuje prestiżowe szkolenia na bardzo wysokim poziomie, prowadzone przez największych specjalistów w kraju.
Złożona przez Komisję Etyki propozycja budzi wiele wątpliwości przede wszystkim pod kątem organizacyjnym. Kto miałby przeprowadzać egzamin? Adwokat specjalista? Ale przecież tenże adwokat też musiałby być poddany weryfikacji. Być może teoretycy prawa, sędziowie, koledzy z zagranicy, a może urzędnicy z Ministerstwa Sprawiedliwości? A co wobec tego z naszą niezależnością środowiskową? A co z weryfikowaniem wiedzy adwokatów, którzy praktykują w bardzo wąskiej specjalizacji i jest ich kilku czy kilkunastu w całej Polsce? Kto miałby ich egzaminować? Należy też postawić pytanie o sprawdzanie wiedzy adwokatów naukowców. Czy dostaliby certyfikat od ręki, czy może ich umiejętności potwierdzaliby młodsi, mniej doświadczeni koledzy? Już na samym początku wpadamy w błędne koło. Ponadto egzaminowanie co dwa - trzy lata prawnika byłoby moim zdaniem stratą czasu i wyrzucaniem pieniędzy w błoto. Przecież adwokat im dłużej wykonuje swoją profesję, tym ma większą wiedzę i doświadczenie! To byłby dopiero argument za regulowaniem zawodu i nabijaniem kabzy samorządowej! Wreszcie co z adwokatami, którzy nie zaliczą egzaminu? Czy będzie im przysługiwało odwołanie, czy będą mogli pisać poprawki w nieskończoność? W tej kwestii jest więcej pytań niż odpowiedzi. Przy stale zmieniających się przepisach prawnych, przy rozwoju technologii i zmianach, jakie niesie ze sobą świat, adwokat musi pogłębiać swoją wiedzę w trakcie całej kariery. Taka jest specyfika zawodu i to nie ulega wątpliwości. Jednak pomysł weryfikowania deklarowanych specjalizacji być może wart jest rozważenia w przyszłości, ale dziś musimy się skupić na innych, ważniejszych sprawach, jak chociażby pomoc w rozpoczęciu pracy młodym adwokatom czy stałe uświadamianie społeczeństwu potrzeby korzystania z pomocy prawnej. Na tym powinno środowisko adwokacie dzisiaj się skupić.
@RY1@i02/2012/081/i02.2012.081.070000400.802.jpg@RY2@
WOJCIECH SZABELSKI
Jerzy Naumann, adwokat
Dobry adwokat to taki, który ma odpowiednie quantum wiedzy, ale ma również talent adwokacki. Na podstawie doświadczenia powiem, że zaprezentowanie poglądu, który z tych przymiotów jest ważniejszy, jest bardzo trudne. Każdy praktykujący adwokat może przytoczyć przykłady, kiedy któryś z kolegów sprawę poprowadził tak zręcznie, że zakończyła się wygraną. A więcej w działaniach adwokackich było owej zręczności, a zdecydowanie mniej wiedzy.
I tu pojawia się pierwszy problem: skoro specjalizacja miałaby być certyfikowana, to przecież badaniu poddaje się tylko zasób wiadomości, a nie talent i zręczność adwokacką, która często właśnie bywają źródłem sukcesu. Ale też odwrotnie: chyba każdy z nas zna przypadki (sędziowie znają ich dużo więcej), kiedy to formalnie bardzo wysoko wykształcony - czytaj: wyspecjalizowany - adwokat, nieraz także z tytułem naukowym, popełnia kardynalne, by nie powiedzieć szkolne błędy adwokackie. Wiedza na nic się zdaje, sprawę (i klienta) grzebie brak umiejętności adwokackich innych niż wynikające z nabytej wiedzy.
Pomysł dotyczący egzaminów weryfikacyjnych ma jeszcze inne wady. Po pierwsze należy mieć wiele wątpliwości co do procedury tego rodzaju certyfikacji. Skoro miałaby ona być prowadzona, powstaje podstawowe pytanie, kto miałby być egzaminatorem? Jak wiadomo, w świecie naukowym postępowanie w sprawie nadania profesorskiego tytułu naukowego przebiega w ten sposób, że najpierw sama uczelnia występuje z określonym wnioskiem, który trafia do Centralnej Komisji do spraw stopni i tytułów. Ta z kolei proceduje w trybie określonym ustawą (o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki), a następnie tytuł profesora nadaje Prezydent RP.
Przytaczam tu ten przykład dla zilustrowania skomplikowania kwestii certyfikowania dorobku zawodowego - i to tylko w zakresie wiedzy. Dla przykładu: jeśli adwokat posiada tytuł profesora prawa cywilnego i chciałby uzyskać certyfikat specjalizacyjny w tej dziedzinie właśnie w "swojej" dziedzinie, to jakiż to areopag miałby obradować i sprawdzać wiedzę profesora adwokata? A przecież każdy ubiegający się o certyfikat legitymowałby się - nie tylko we własnym mniemaniu - odpowiednio wysokimi umiejętnościami w danej gałęzi prawa. Tego rodzaju pytań jest oczywiście znacznie więcej. Druga kwestia to fatalny moment na tego rodzaju zmiany. Adwokatura przeżywa szturm nowych członków, nad którym nikt nie panuje. Samej palestrze odjęto kompetencję weryfikowania przydatności do zawodu, a państwowy organizator sprowadza katastrofę, którą obywatele odczują już wkrótce. Tak więc wychodzenie obecnie z tym pomysłem jest zaproszeniem władzy wykonawczej do przejęcia go i wprowadzenia mechanizmów eliminujących adwokatów z zawodu. Przecież nie majstruje się przy sterach podczas lotu, tylko w warunkach spokoju, na ziemi; rozważnie, bezpiecznie. Chodzi o bezpieczeństwo pasażerów, którymi w tym przypadku są wszyscy adwokaci w Polsce. Jesteśmy pomni, choć jak widać nie wszyscy, jakie zakusy objawia władza względem adwokatury oraz że realizuje je zawsze wtedy, kiedy palestra jest słaba. A dziś jest ona słaba, wręcz słabiutka. Osobiście uważam, że pewne ruchy stratyfikacyjne są słuszne, jak np. przywrócenie adwokatów kasacyjnych, ale zły jest czas, by zgłaszać w tych sprawach projekty.
@RY1@i02/2012/081/i02.2012.081.070000400.803.jpg@RY2@
RAFAŁ SIDRSKI
Andrzej Malicki adwokat, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej we Wrocławiu
Rząd, a szczególnie resort sprawiedliwości ostatnio kierowany przez ministra Jarosława Gowina przedstawia kolejne projekty m.in. zmian prawa procesowego. Przerzucają one ciężar przygotowania procesu z sądu na strony, a ściślej na ich pełnomocników Taki stan rzeczy - w trosce o klienta - wymaga od adwokatów utrzymywania wysokiego poziomu wiedzy prawniczej i to nie tylko na podstawie tradycyjnego samokształcenia, ale również wykonywania obowiązku doskonalenia zawodowego potwierdzonego certyfikatami.
Specjalizacja adwokatów, jako dobrowolny i właściwie uregulowany proces, nie oznacza w żadnej mierze weryfikacji umiejętności dotychczas wpisanych na listy adwokatów. Taki odbiór stanowiska Komisji Etyki NRA jest nieuprawniony, gdyż przeciwwagą dla koncepcji ministra Jarosława Gowina musi być merytoryczna odpowiedź środowiska adwokatury, która wzbogaci informacje o kwalifikacjach i umiejętnościach swoich członków. Formalnie każdy adwokat jest równy adwokatowi, co nie oznacza, że można zestawiać pozycję zawodową adwokata po aplikacji adwokackiej zakończonej w aktualnych warunkach z adwokatem, który ukończył aplikację sądową i adwokacką oraz wykonuje ponad 30 lat zawód w sposób rzetelny, bez usprawiedliwionych uwag sądów i skarg klientów. Ta kwestia nie może być pozostawiana tylko dowolnej ocenie jedynie środowisk niefachowych lub wyraźnie negatywnie nastawionych do adwokatury, choć fachowych. Z powodu nieustannego procesu otwierania adwokatury można postulować wprowadzenie tytułu "adwokat sądowy". W ustawie określone zostałyby okres wykonywania zawodu oraz warunki, po których spełnieniu nowo wpisani adwokaci także mogliby ten tytuł uzyskać. Uprawnienia nowo wpisanych adwokatów będą tożsame z uprawnieniami "adwokatów sądowych". Takie rozróżnienie mogłoby stanowić dla klientów właściwe wskazanie, czy powierzyć określonemu adwokatowi sprawę, czy też z powierzenia danej sprawy zrezygnować. Godzi się w tym miejscu przytoczyć, że w świetle postanowień Kodeksu Etyki Adwokatów Unii Europejskiej (rozdział 3 pkt. 313) adwokat nie powinien podejmować się prowadzenia sprawy, której przedmiot jest poza jego kompetencjami. Adwokat powinien więc także informować klienta o prowadzonych sprawach, natomiast w aktualnym stanie prawnym za nadużycie należy poczytywać używanie przez adwokatów tytułu specjalisty w określonej dziedzinie prawa, bowiem prawo o adwokaturze, jak również prawo wewnętrzne takiego tytułu nie określają. Wspomniane praktyki używania tytułu "adwokat specjalista" muszą być oceniane jako niedopuszczalne w prezentowanych przez adwokatów ogłoszeniach prasowych lub innych materiałach. Z tej też przyczyny odpowiadając na pytania Prezydium NRA, Komisja Etyki słusznie zwróciła się do Prezydium NRA z rekomendacją podjęcia prac zmierzających w kierunku sprecyzowania pojęcia "adwokat specjalista". Pozycja formalna adwokatów, jeśli mamy mówić o demokratycznym państwie prawnym, powinna być zbieżna z regulacją statusu sędziego, bowiem wymaga tego dobro szeroko pojętego wymiaru sprawiedliwości. Z tych też względów wprowadzenie specjalizacji w zawodzie adwokata nie może być sposobem na eliminację dotychczasowych adwokatów z zawodu poprzez organizację egzaminów. Dążenie do specjalizacji adwokatów jest podyktowane przede wszystkim troską o dobro klientów, a więc jest realizacją interesu publicznego. Urzeczywistnienie tego postulatu nie oznacza więc jakiejkolwiek weryfikacji dotychczasowych adwokatów, podobnie jak rzecz się miała w innych zawodach prawniczych. Istniałaby możliwość uzyskania tytułu "adwokata specjalisty" przy spełnieniu warunków ustawowych lub choćby określonych w prawie korporacyjnym wewnętrznym. Nie można bowiem być obojętnym wobec aktywności adwokatów na polu naukowym, dydaktycznym, badawczym czy publicystycznym. Tego rodzaju aktywność mierzona publikacjami naukowymi, ukończonymi studiami podyplomowymi, uczestnictwem w zespołach badawczych mogłaby stanowić podstawę do uzyskania wpisu na listę adwokatów specjalistów z poszczególnych dziedzin prawa (liczba specjalizacji winna być ograniczona do trzech). Masowy napływ prawników do adwokatury stwarza dla samorządu adwokackiego obowiązek wprowadzenia regulacji o obieranych specjalizacjach i ich dokumentowaniu. Nie oznacza to działania przeciwko dotychczasowym adwokatom i nie prowadzi do ich eliminacji z rynku usług prawnych. Działania samorządu w dziedzinie regulacji specjalizacji powinny jednak służyć pobudzeniu środowiska do realizacji obowiązku doskonalenia zawodowego, uzyskiwania specjalizacji i przekazywania w dobie internetu właściwej informacji dla klientów. Taka jest obecnie potrzeba nie tylko adwokatury, a przede wszystkim jej klientów.
Środowisko adwokackie, i to nie tylko z powodu własnych ambicji, a przede wszystkim sytuacji prawnej obywateli w sądzie, jest zaniepokojone nie tylko obniżaniem rangi naszego zawodu, ale również jego celową, polityczną deprecjacją w stosunku do zawodu sędziego i prokuratora, bo jest to z pewnością - jeśliby wykluczyć złą wolę polityków - niezamierzony efekt otwarcia zawodów, przy czym otwarcie takie nie musi zawsze oznaczać obniżania rangi zawodu adwokata w kontekście poprzednio istniejących warunków. Skracanie okresu aplikacji adwokackiej, poszerzanie dróg pozaaplikacyjnych niewątpliwie spowoduje obniżenie poziomu jakości świadczenia usług prawnych pod względem merytorycznym, jak również etycznym. Przy okazji rozpatrywania skargi radców prawnych na zmianę przepisów o ich zawodzie sędzia Trybunału Konstytucyjnego Mirosław Granat zauważył, że to do parlamentu należy kształtowanie zasad funkcjonowania samorządu. Nie można jednak nie zauważyć odrębnego zdania sędziego TK Wojciecha Hermelińskiego, który nie tylko z sympatii do naszego zawodu, ale przede wszystkim z powodu natury merytorycznej bronił racji adwokatury, dostrzegając różnicę wartości poszczególnych aplikacji - uznając jednocześnie zalety egzaminu ustnego, przy dopuszczaniu do zawodu adwokata lub radcy prawnego. Nie da się przywrócić starych warunków prawnych i ekonomicznych wykonywania zawodu adwokata, choć jednocześnie niezrozumiała pozostaje obojętność władz na coraz gorszą sytuację obywateli i innych podmiotów jako stron w sądzie. Chodzi więc o to, aby adwokatura i jej organy uwzględniając interes publiczny, a więc zadanie powierzone konstytucyjnie (art. 17 Konstytucji RP) naszemu samorządowi, dostrzegały możliwe w końcu niebezpieczeństwo tworzenia jedynie sędziowsko-profesorskich "labiryntów" sądowych, utrudniających nie tylko wykonywanie zawodu adwokata w imię rzekomo podnoszenia profesjonalizmu tego zawodu, ale w istocie stanowiących poważne utrudnienie w dostępie do sprawiedliwego sądu dla każdego, co gwarantuje nasza konstytucja w art. 45 ust. 1.
@RY1@i02/2012/081/i02.2012.081.070000400.804.jpg@RY2@
ARTUR CHMIELEWSKI
Roman Kusz, adwokat, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Katowicach
Polski system prawny stałe ewoluuje. Można oczywiście zastanawiać się nad celowością i sensem wielu zmian, ale praktyka adwokacka bezwzględnie wymaga śledzenia zmian przepisów i permanentnej edukacji. Adwokaci Izby Adwokackiej w Katowicach uczestniczą od wielu lat w programie obowiązkowych szkoleń obejmujących w szczególności blok karny, cywilny i administracyjny. Przy czym wykładowcami są zarówno wybitni przedstawiciele świata nauki, jak i doświadczeni sędziowie.
Na tym tle rodzi się pytanie będące zarodkiem dyskusji: czy i w jakim zakresie należy poddać adwokatów weryfikacji wiedzy? Ja osobiście nie widzę żadnej takiej potrzeby. Zresztą sędziowie i prokuratorzy, podobnie jak adwokaci, odbywają cykliczne szkolenie związane w szczególności ze zmianą przepisów i nikt nie głosi potrzeby ich egzaminowania i sprawdzania ich wiedzy. Jednak ożywiona dyskusja na temat weryfikacji wiedzy specjalistycznej adwokata cieszy, bo jest wyrazem aktywności Palestry, a jej wynik oznaką, iż adwokatura takiej potrzeby nie widzi. Dyskusja ta budzi jednak refleksję, że tzw. deregulacyjne zamieszanie - niosące za sobą dowolne i nieprzemyślane propozycje zmian - wymusi wyższy poziom wymagań w trakcie aplikacji adwokackiej i egzaminu adwokackiego. Aplikacja ogólna przygotowująca do pracy sędziego i prokuratora trwa pięć lat, adwokacka tymczasem ma być skrócona do dwóch. Jakie argumenty przemawiają za takim rozwiązaniem i jakimi badaniami poprzedzono stawianą propozycję, tego nie wiadomo. Obawiam się, że względy polityczne znów zdominowały zdrowy rozsądek.
Sprzeciw i oburzenie środowiska adwokackiego budzi pomysł powierzenia radcom prawnym możliwości obrony w sprawach karnych. Bez jakichkolwiek szkoleń, weryfikacji wiedzy ma się powierzyć np. obronę z urzędu prawnikowi, który ostatni kontakt z prawem karnym miał na studiach i to być może nawet kilkadziesiąt lat temu. Prawo do obrony gwarantuje konstytucja i obrońcą może być tylko osoba, która to konstytucyjne prawo może realizować.
W zakresie kontroli wiedzy nie możemy z całą pewnością zdać się na niewidzialną rękę rynku. Konieczne jest kontynuowanie i doskonalenie programu obowiązkowych szkoleń dla adwokatów. Nie sposób nie zauważyć, że stawianie w jednym szeregu zawodów adwokata, spawacza i taksówkarza w projektach tzw. deregulacji jest zręcznym zabiegiem socjotechnicznym wyliczonym na społeczny poklask, ale deprecjonowanie zawodu, który stoi na straży praw i wolności obywatelskich, jest nie do zaakceptowania. Doraźny interes polityczny nie może godzić w konstytucyjne fundamenty państwa.
Bezradność w walce z realnie zagrażającym bezrobociem absolwentów wydziałów prawa nie może tłumaczyć psucia jakości rynku usług prawniczych. Dostęp do wykonywania zawodu adwokata jest nieograniczony, dla przykładu tylko w izbie katowickiej szkoli się ponad 500 aplikantów adwokackich, co jest porównywalne z liczbą wszystkich w Polsce szkolonych przyszłych sędziów i prokuratorów.
Odwołując się do rynkowej retoryki, wskazuję, że każdy z nas jest konsumentem przez 24 godziny na dobę i w interesie każdego z nas jest dostęp do adwokata nie jak najtańszego, tylko do adwokata o najwyższej wiedzy i doświadczeniu. Kryterium ceny w przypadku usług prawnych czy też medycznych nie było i nigdy nie będzie kryterium wiodącym. Adwokaci konkurują jakością świadczonych usług, wiedzą i doświadczeniem i tak powinno pozostać. Eksperymenty ustawowe w zakresie aplikacji przyniosą dla konsumentów negatywne konsekwencje, ale skutki mogą być nieodwracalne, a na refleksję będzie już za późno.
@RY1@i02/2012/081/i02.2012.081.070000400.805.jpg@RY2@
ARTUR CHMIELEWSKI
Janusz Steć, adwokat, przewodniczący Komisji Doskonalenia Zawodowego przy Naczelnej Radzie Adwokackiej
W ostatnich kilku latach liczba adwokatów podwoiła się, nie mówiąc już o całej rzeszy innych prawników. Fakty są takie, że zdobyć klienta jest coraz trudniej. Prawnik musi się czymś wyróżniać, aby go do siebie przyciągnąć. Jednym ze sposobów staje się specjalizacja w określonej dziedzinie prawa czy nawet w poszczególnych rodzajach spraw. Specjalizacja wśród adwokatów jest zjawiskiem coraz bardziej powszechnym. Ponadto wchodzący na rynek młodzi adwokacki poszukują niszy, w której mogliby zagospodarować określoną grupę klientów. Niewątpliwie trend do specjalizowania się ma charakter naturalny i zjawisko to jest nieodwracalne. Adwokat należy do elity zawodów prawniczych. Jestem głęboko przekonany, że tak właśnie jest nawet teraz, pomimo tego że od 2005 roku z woli ustawodawcy wymagania do uzyskania uprawnień adwokackich są sukcesywnie obniżane. Adwokatura stara się robić wszystko, aby jej wychowankowie - aplikanci adwokaccy - byli dobrze przygotowani do wykonywania tego trudnego zawodu. Każdy adwokat należy do wspólnoty, jaką jest adwokatura. Jednocześnie w adwokaturze nie ma podległości, wszyscy jesteśmy równi względem siebie, bo wszyscy wykonujemy ten sam wolny zawód. Każdy adwokat to oddzielna autonomia, którą gwarantuje nam istota tego zawodu. Podlegamy jedynie ustawom oraz regułom, które sami ustanawiamy mocą uchwał podejmowanych przez demokratycznie wybrane organy.
I tak jedną z podstawowych zasad etycznych wyraża par. 8 zbioru zasad etyki adwokackiej i godności zawodu. Czytamy w nim, że "adwokat powinien wykonywać czynności zawodowe według najlepszej woli i wiedzy, z należytą uczciwością, sumiennością i gorliwością. Obowiązkiem adwokata jest stałe podnoszenie kwalifikacji zawodowych i dążenie do utrzymania wysokiej sprawności zawodowej". Niezależnie od wspomnianego przepisu kodeksu etyki od 2006 roku adwokatów obowiązuje regulacja samorządowa - uchwała o doskonaleniu zawodowym, która nakłada na wszystkich obowiązek doskonalenia zawodowego. Adwokatów obowiązuje zakaz korzystania z reklamy i zakaz pozyskiwania klientów w sposób sprzeczny z godnością zawodu. Dozwolone jest natomiast informowanie o działalności zawodowej, pod warunkiem że będzie to informacja uczciwa. Adwokatura ma natomiast ustawowe uprawnienia do tego, aby reagować na przypadki naruszania tych reguł. Od tego są rzecznicy dyscyplinarni i sądy dyscyplinarne. Nie można czynić zarzutu adwokatowi, że w informacji o świadczonych usługach podał rodzaj spraw, jakie prowadzi, bo jest to dozwolone. Problem może powstać wtedy, gdy napisze, że jest specjalistą, a w rzeczywistości nie ma żadnego doświadczenia w prowadzeniu określonej kategorii spraw. Taki adwokat ryzykuje bardzo wiele, bo musi wiedzieć, że na opinię specjalisty i markę trzeba zapracować. Klient prędko się przekona z kim ma do czynienia, bo jego adwokata zweryfikują sąd i przeciwnicy procesowi, którzy też będą korzystać z usług prawnika. Nadając sobie miano specjalisty, każdy rozsądny adwokat wie, że nie może wprowadzać w błąd. Moim zdaniem mamy obecnie odpowiednie mechanizmy weryfikujące wiedzę specjalistyczną adwokatów. Wynikają one z samej istoty i marki zawodu adwokata, która jak dotąd nie ma sobie równych na rynku usług prawnych. Nie widzę więc żadnej racjonalnej potrzeby tworzenia dodatkowych mechanizmów czy instytucji służących formalnej weryfikacji wiedzy specjalistycznej adwokatów. Wiemy, że takie pomysły się pojawiły. Czy autorzy tych koncepcji zadali sobie jednak pytanie, kto będzie nadawał tytuł specjalisty. Sama adwokatura czy też może minister sprawiedliwości? Czy będzie jakiś tryb odwoławczy w przypadku niepowodzenia na egzaminie - specjalizacyjnym? Natomiast możemy być pewni, że resort sprawiedliwości chętnie się włączy w takie egzaminy, żeby rozszerzyć swoje uprawnienia nadzorcze i kontrolne. Jeśli czeka nas taka przyszłość, to zdajmy sobie sprawę z tego, że wtedy pozostanie już tylko krok do całkowitej utraty niezależności adwokackiej.
@RY1@i02/2012/081/i02.2012.081.070000400.806.jpg@RY2@
ARTUR CHMIELEWSKI
Andrzej Reichelt, adwokat, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Poznaniu
Kontrolne egzaminy z dziedzin prawa, które adwokat wymienia przy swoim nazwisku po słowie "specjalizacje", oznaczałyby tyle, ile weryfikacja wiedzy adwokata niezależnie od jego stażu i doświadczenia zawodowego. Wyobraźmy sobie wzorowego reprezentanta naszej profesji (a takich w Palestrze niemało), cenionego człowieka, który uczestniczy w precedensowych procesach i nie narzeka na brak klientów. Uważam, że dobra reputacja i nienaganne wykonywanie swoich obowiązków zawodowych zdecydowanie wystarczają na kontynuowanie pracy bez konieczności wprowadzania niepotrzebnych utrudnień, chociażby czasowych (taka sytuacja nierzadko wiązałaby się np. z podróżą poza miejsce zamieszkania). Poza tym absurdem byłoby poddawanie kontroli wiedzy wybitnych profesjonalistów.
Należy zaznaczyć, że deontologia zawodowa nakłada na adwokata obowiązek stałego doskonalenia zawodowego (uchwała nr 39/2006 NRA z dnia 25 marca 2006 r.) poprzez uczestnictwo w dowolnie wybranych przez siebie i odpowiadających swoim specjalizacjom wydarzeniach naukowych lub działalności dydaktycznej. Adwokat jest również odpowiedzialny za studiowanie nowości i bieżących tematów dotyczących dziedziny prawa, a przede wszystkim adwokatury, chociażby poprzez obowiązkowe prenumerowanie "Palestry" (uchwała nr 2/XI/92 NRA z 8 lutego 1992 r.). Wynika z tego, że samorząd zawodowy zadbał już o utrzymanie wiedzy swoich adeptów na najwyższym poziomie.
Adwokat to zawód zaufania publicznego. Przed odebraniem dyplomu każdy adwokat składa ślubowanie poprzez powtórzenie słów przysięgi. "Ślubuję uroczyście [...] obowiązki swe wypełniać gorliwie, sumiennie i zgodnie z przepisami prawa [...]" - zdanie to wypowiada każdy młody adwokat. Rozsądek nakazuje więc adwokatom zaufać. Nie bez kozery reprezentują oni zawód zaufania publicznego. A dla tych, którzy już popełnią błąd czy to merytoryczny, czy etyczny, prawo przewidziało odpowiednie sankcje.
Kolejny problem to określenie zakresu merytorycznego egzaminów oraz wielu kwestii organizacyjnych i logistycznych. Te tematy budzą zdecydowanie więcej pytań, niż dają odpowiedzi. Kto miałby zajmować się układaniem testów i dbaniem o przekazywanie aktualnych materiałów egzaminowanym? Jaki miałby być system kontroli i notyfikacji o terminach egzaminów? Jak należałoby rozwiązać wszelkie trudności logistyczne związane z dojazdem adwokata na egzamin i ewentualnie jego noclegiem? I wreszcie, kto poniesie brzemię finansowe tych wszystkich czynności? Czy koszty po raz kolejny miałyby być zrzucone na adwokata? Wszystkie rozwiązania wydają się być jak z greckiej tragedii - żadne nie jest dobre. Obawiam się, że w rezultacie jakichkolwiek kroków w kierunku wprowadzenia takiego systemu egzaminowania mogłoby dojść do szerokiego sprzeciwu ze strony środowiska adwokackiego. Biorąc pod uwagę wagę problemu, w porównaniu z wcześniejszymi głosami mówiącymi "nie" minimalnej stawce za obronę w sprawach karnych z urzędu (która de facto wynosi 120 zł), echo tej sprawy może być znacznie szersze. Próba wprowadzenia radykalnych zmian zawsze prowadzi do wymiany poglądów, żywych dyskusji, które często skutkują osiągnięciem pewnego kompromisu, jednak w kwestii weryfikacji specjalistycznej wiedzy adwokatów, prognozy na powodzenie tego projektu są raczej nikłe. Perspektywa regularnego egzaminu lub egzaminów pod rygorem usunięcia listy wybranych specjalizacji z rejestru, nie brzmi entuzjastycznie.
@RY1@i02/2012/081/i02.2012.081.070000400.807.jpg@RY2@
ARTUR CHMIELEWSKI
Jakub Jacyna, adwokat, były przewodniczący Komisji Etyki Zawodowej Naczelnej Rady Adwokackiej
Wobec pełnego otwarcia zawodu adwokata, które dokonuje się poprzez wprowadzenie wielu wyjątków od obowiązku odbycia normalnej aplikacji, pojawiło się pytanie: jak odróżnić adwokata sądowego od kogoś, kto po kilku latach pracy w jakiejś firmie zdaje egzamin ministerialny. Czy wyróżnić się spośród doradców prawnych różnej maści to źle? Czy nie warto opracować takiego systemu, który w łagodny sposób pozwoli zdezorientowanemu klientowi dokonać najlepszego wyboru? Już w tej chwili kilkanaście różnych podmiotów uzyskało prawo reprezentacji klienta przed sądem. Kto z nich najlepiej rozwiąże problem sądowy obywatela? Kto z nich ma kwalifikacje równe adwokatowi specjaliście? Na te pytania najwyższy czas odpowiedzieć. W Europie są różne systemy: francuski, trudny i sformalizowany, a z drugiej strony dość liberalny niemiecki. W krajach UE, w tym w Niemczech, od lat palestra była konfrontowana ze strukturalnymi zmianami rynkowymi i z deregulacją. Toteż palestra niemiecka zajęła stosowne stanowisko i podjęła konstruktywne działania. Model niemiecki nie przewiduje żadnej weryfikacji i jest dość łagodny. W sumie adwokat uczestniczy w kursie, który kończy się swojego rodzaju sprawdzianem - pracami pisemnymi i przedkłada "zanonimizowane" akta swoich spraw. Nie zdaje więc żadnego formalnego egzaminu, poddaje się jednak ocenie swoich kolegów. Do tego dochodzi obowiązek uczestniczenia w rocznych zajęciach o charakterze szkoleń. Tych szkoleń zawodowych z danej specjalizacji odbywa się, podobnie jak w Polsce, 10 godzin rocznie (obecnie system punktowy jeszcze lepiej pozwala na wycenę wartości szkolenia). Reszta adwokatów, którzy specjalistami nie chcą się określać, ma wprawdzie obowiązek dokształcania zawodowego, ale nie jest on wymagalny lub sankcjonowany. W Polsce natomiast istnieje obowiązek dokształcania zawodowego dla wszystkich adwokatów i jest sankcjonowany dyscyplinarnie. Czyli w naszym kraju kontrola samorządu jest ostrzejsza, niż w Niemczech, gdzie obecnie ok. już 30 proc. adwokatów korzysta z tytułu specjalisty (Fachanwalt). Pozostali adwokaci wolą nie korzystać z tego tytułu, choćby z tego względu, że tytuł "adwokat specjalista" sprawia - według nich - wrażenie, że jest wyłącznie zainteresowany pewną dziedziną prawa, więc inną... już nie. Wolny wybór. Jak więc należy rozumieć rekomendację byłej Komisji Etyki Zawodowej NRA (obecnie po odwołaniu przewodniczącego i rezygnacji członków - w zawieszeniu) do podjęcia przez odpowiednią komisję prac nad tym projektem? Bardzo prosto. Określmy ramy i zasady, może nawet dokładniej i lepiej niż w Niemczech, korzystajmy z doświadczeń naszych kolegów zza Odry. Koszty nie będą problemem, poniesie je sam zainteresowany wnioskodawca - moim zdaniem nie powinny przekroczyć tysiąca złotych od jednego tytułu. Adwokat nie powinien mieć ich więcej niż trzy, podobnie jak w Niemczech, nie twórzmy kolejnej fikcji. Ponadto zgodnie z tendencjami rynkowego otwarcia usług prawniczych należy stwierdzić, że stworzenie formy modelu adwokata specjalisty zapewni palestrze lepszą pozycję fachową i wychodzi naprzeciw oczekiwaniom rynku, czyli klienta. Kolejny argument "za". Otóż adwokaci z urzędu będą mogli zyskiwać zawsze maksymalne stawki, a adwokatura zyska mocny argument, aby te stawki (nareszcie) urealnić. Niestety dyskusja na łamach "Prawnika" nie zastąpi dyskusji środowiskowej, ale być może ją przyspieszy.
UW
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu