Specjalista od spraw trudnych
Błyskotliwy student, niezależny sędzia, skuteczny adwokat. Kariera prawnicza Romana Nowosielskiego należy do najbardziej spektakularnych w ostatnich latach. Jego pozycja jeszcze się wzmocniła po wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, przed którym reprezentował rodziny ofiar katyńskich
Na prawie znalazł się przez przypadek, co nie przeszkodziło mu w ukończeniu studiów na Uniwersytecie Gdańskim z wyróżnieniem. Dziś trochę to bagatelizuje. - Nic mnie wtedy nie rozpraszało. Nie było komputerów ani innych elektronicznych gadżetów. Czas dzieliłem pomiędzy naukę, sport i z biegiem czasu dziewczynę - mówi mec. Nowosielski.
- Roman należał do najbardziej wnikliwych i dociekliwych studentów - wspomina kolega ze studiów Zdzisław Koszlak. - Był ulubieńcem niejednego wykładowcy, bo mogli z nim prowadzić praktycznie równorzędną dyskusję. Ci, którzy byli autentycznymi naukowcami, czerpali z tego satysfakcję, pozostali czuli się zagrożeni - dodaje.
Po studiach Nowosielski trafia do gdańskiego sądu rejonowego. Trwa stan wojenny, młody asesor musi orzekać w sprawach politycznych. Nikogo jednak nie skazał i uchylał wszystkie areszty. - Nie tylko ja, było wielu sędziów, którzy tak robili. Mówienie, że w stanie wojennym sędziowie byli zmuszani do wydawania takich czy innych wyroków, jest bzdurą. Oni sami bali się własnego cienia - przekonuje mecenas.
Jednak to nie sprawa polityczna okazała się najtrudniejszą w jego sędziowskiej karierze. - W 1983 roku orzekałem w sprawie mężczyzny, który gnębił żonę, jej siostrę i swojego brata. Zauważyłem, że rodzina się go potwornie boi i wszyscy odmawiają składania zeznań. Zdecydowałem o usunięciu oskarżonego z sali na czas ich zeznań i wówczas oni się przełamywali. Mężczyzna został skazany na 6 czy 7 lat więzienia. To był najsurowszy wyrok, jaki w życiu wydałem - mówi.
W 1984 roku Nowosielski rezygnuje z orzekania i rozpoczyna praktykę adwokacką. Niecałe dziesięć lat później, w 1997 r., reprezentuje w sądzie dziennikarzy "Życia", którym proces wytoczył prezydent Aleksander Kwaśniewski. - Swoje usługi oferowali nam najznamienitsi członkowie warszawskiej palestry, ale my woleliśmy, aby reprezentowała nas osoba z zewnątrz. Wybór padł na mecenasa Nowosielskiego, ponieważ już wtedy był świetnym prawnikiem. W dodatku reprezentował "Dziennik Bałtycki" w sporze z premierem Janem Krzysztofem Bieleckim. Był to ze wszech miar dobry wybór - wspomina Tomasz Wołek, były redaktor naczelny "Życia".
Adwokat z Wybrzeża w powszechnej świadomości Polaków zaistniał nie tylko jako znawca prawa prasowego. Skutecznie reprezentując interesy np. Zabużan, dał się poznać jako specjalista od reprywatyzacji. W latach 2005 - 2011 był sędzią Trybunału Stanu. Natomiast obecnie jest jednym z trzech pełnomocników rodzin ofiar katyńskich przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. W ubiegłym tygodniu ETPC uznał Rosję winną nieludzkiego traktowania ofiar, a także zatajania dokumentów. Ponadto sędziowie w uzasadnieniu wyroku uznali katyński mord za zbrodnię wojenną.
Z usług Nowosielskiego z chęcią korzystają najważniejsze osoby w Polsce. Mecenas prowadził sprawę Jerzego Buzka w sporze z gen. Petelickim, a obecnie reprezentuje prezydenta Komorowskiego przed NSA i Trybunałem Konstytucyjnym. Z premierem jest na ty. - Z Donaldem studiowałem historię. Byliśmy na tym samym roku - wyjaśnia.
W czym tkwi tajemnica sukcesu Nowosielskiego? - Potrafi poszukiwać przede wszystkim ducha prawa, celu regulacji i na tej podstawie budować bardzo skuteczną argumentację. Wie, jak skłonić sądy do tego, by w każdej sprawie widziały człowieka. To bardzo rzadka umiejętność - mówi Michał Sowiński, partner w kancelarii Nowosielski, Gotkowicz i Partnerzy.
Ukoronowaniem kariery mogłaby być teka ministra sprawiedliwości. Taką propozycję otrzymał w 2005 roku. Zrezygnował z powodów rodzinnych. - Taka propozycja, która jest marzeniem każdego prawnika, więcej się nie pojawi, ale życie polega na wyborach i to, jakich dokonujemy, jest miarą każdego z nas. Lepiej zrezygnować ze wspaniałej szansy, niż mieć wyrzuty sumienia do końca życia - stwierdza Roman Nowosielski.
@RY1@i02/2012/081/i02.2012.081.07000030a.101.jpg@RY2@
FOT. RAFAŁ MAŁKO/AGENCJA GAZETA
Roman Nowosielski
Piotr Szymaniak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu