Oceny nie poprawią jakości orzekania
Machina ruszyła. Dziś wchodzi w życie nowelizacja prawa o ustroju sądów powszechnych. Zdaniem niektórych sędziów jej przepisy mogą być niezgodne z konstytucją
Wzmocnienia pozycji prezesów sądów apelacyjnych, nowy system oceniania sędziów, referendarzy sądowych i prokuratorów, możliwość odwołania się kandydatów na sędziów od negatywnej oceny, wprowadzenie przepisów dotyczących tzw. indywidualnego rozwoju zawodowego sędziów - to tylko niektóre z kwestii, które reguluje nowelizacja, od początku krytykowana przez część środowiska.
Sędziowie i prokuratorzy twierdzą, że nowy akt jest niezgodny z konstytucją. Powód? Tryb uchwalenia ustawy naruszył reguły legislacji - pierwsze czytanie projektu odbyło się w sejmowej komisji, a nie na forum całej izby. Sędziowie także twierdzą, że kwestia doprecyzowania zasad oceny ich pracy w rozporządzeniach ministra sprawiedliwości zagraża ich konstytucyjnej niezawisłości.
- Krajowa Rada Sądownictwa postulowała, by kryteria oceny pracy sędziego były uregulowane wyłącznie na poziomie ustawowym, a dobre wyniki kontroli stwarzały możliwość awansu zawodowego. Ponadto ocena powinna być dokonywana na podstawie danych statystycznych w odniesieniu do poszczególnych sędziów na tle średnich wyników osiąganych w danym wydziale. Tylko wówczas czynności związane z oceną pracy sędziów nie sparaliżują bieżącej pracy sądów i będą motywowały sędziów do podnoszenia poziomu orzecznictwa i samokształcenia - twierdzi Barbara Godlewska-Michalak, sędzia i rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa.
Zdaniem naszych rozmówców nowe przepisy, które będą wprowadzane etapami, nie usprawnią pracy sądów. Konieczność zatrudnienia dodatkowych sędziów wizytatorów znacznie ograniczy ich pracę orzeczniczą. Przy okazji dyskusji na temat ocen sędziów i referendarzy w wypowiedziach naszych rozmówców jak mantra powraca kwestia likwidacji stanowisk asesorów sądowych.
- Krajowa Rada Sądownictwa ponawia apel o pilne rozważenie powrotu do instytucji asesora - sędziego na próbę, bo tylko możliwość orzekania przez niedoświadczonych kandydatów, nawet w ograniczonym zakresie spraw i przez określony czas, daje szansę w miarę obiektywnie i porównywalnie zweryfikować umiejętności oraz cechy osobowości kandydatów na urząd sędziego - stwierdza Barbara Godlewska-Michalak.
Aneta Mościcka
Magdalena Pankowiec
@RY1@i02/2012/062/i02.2012.062.07000040a.805.jpg@RY2@
Fot. materiały prasowe
Magdalena Pankowiec, sędzia Sądu Apelacyjnego w Białymstoku
Wchodząca w życie pod koniec marca br. nowelizacja ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych i innych ustaw zawiera rozwiązania, które oceniam pozytywnie, ale też takie, które zasłużenie spotkały się z krytyką środowiska sędziowskiego. Zmianą w pożądanym kierunku jest określenie zasad oceny kandydata na urząd sędziego. Usuwając niepożądaną w państwie prawa lukę powodującą, że tak istotny element procedury wyłaniania kandydatów na jedno z najważniejszych stanowisk w służbie publicznej pozostawał poza regulacją ustawową, prawodawca słusznie skorzystał z praktyki ukształtowanej przez Krajową Radę Sądownictwa. Zadbał też o zapewnienie bezstronności oceniającego i wdrożenie trybu odwoławczego. Z pewnością przysłuży się to zapobieżeniu ewentualnej arbitralności i zwiększy przejrzystość oceny dla zainteresowanego i organów, które będą podejmowały decyzje w jego sprawie. Nie daje jednak gwarancji, że do zawodu sędziego trafią osoby potrafiące udźwignąć ciężar związanych z tym obowiązków i odpowiedzialności. Nie da się tego sprawdzić bez powrotu do instytucji asesury uznanej za niekonstytucyjną z racji podległości ministrowi sprawiedliwości. Ustawodawca mając do wyboru pozostawienie nadzoru zwierzchniego ministrowi i zapewnienie prawidłowego doboru kadry orzeczniczej, wybrał to pierwsze. Szkoda.
Nie przekonuje mnie propozycja, według której kandydatów do sądów okręgowych i apelacyjnych będzie oceniać - zamiast zgromadzenia sędziów danego sądu - zgromadzenie sędziów apelacji składające się z przedstawicieli sądów rejonowych, okręgowych i apelacyjnych. Ta zmiana wpisuje się w trwałą tendencję erozji uprawnień i znaczenia utworzonego na początku lat 90. ubiegłego wieku wprawdzie kadłubowego, ale jednak samorządu sędziowskiego. Poszło już w zapomnienie, że przed wejściem w życie obowiązującej ustawy z 2001 roku zgromadzenie ogólne nie opiniowało, lecz przedstawiało kandydatów na stanowiska sędziów. Obecnie nie ma już kompetencji decyzyjnych, zachowało tylko opiniodawcze, a i te zostaną osłabione.
Faktem jest, że o stanowiska w sądach okręgowych i apelacyjnych ubiegają się głównie sędziowie. Nie jest to jednak efektem, jak się to przedstawia, zamknięcia się środowiska sędziowskiego, lecz ubóstwa płacowego, które czyni ten zawód nieatrakcyjnym dla przedstawicieli innych profesji prawniczych. Dokonana nowelizacja prawa o ustroju sądów powszechnych tego nie zmieni, dlatego nie widzę powodu poszerzenia składu gremium opiniującego kandydatów. Członkowie zgromadzeń sędziów danego sądu na ogół znają te osoby nie tylko z orzecznictwa, kontrolowanego w toku instancji, ale również ze wspólnego orzekania podczas delegacji. Jako najlepiej zorientowani mogą porównać i ocenić ich predyspozycje do zajmowania stanowiska, o które się ubiegają. W nowej strukturze ich głosy ulegną "rozwodnieniu", co może spowodować, że wynik głosowania okaże się negatywny dla osoby najwyżej ocenianej przez sędziów tego sądu, w którym chce objąć urząd.
Sędziowie sądu apelacyjnego będą dysponować 1/3 głosów w zgromadzeniu, a zainteresowani sędziowie sądu okręgowego zaledwie ułamkiem spośród 1/3 głosów przypadających na reprezentację wszystkich sędziów sądów okręgowych. Uchwała zgromadzenia jest wprawdzie tylko opinią - negatywna nie pozbawia możliwości uczestniczenia w dalszej procedurze. Do tej pory nie zdarzały się jednak często sytuacje, żeby Krajowa Rada Sądownictwa, podejmując decyzję o przedstawieniu kandydatury sędziego prezydentowi, ignorowała stanowisko zgromadzenia sędziów. Czy uzna za miarodajną opinię wyrażoną przez ten organ działający w nowej strukturze? Trudno przewidywać, jednak z całą pewnością z tą zmianą wiąże się niebezpieczeństwo osłabienia roli sędziów w procesie wyłaniania kandydatów na urząd w ich sądach.
Okresowe oceny pracy obrosły legendą, jakoby sędziowie byli im przeciwni z zasady, bo nie chcą podlegać kontroli. Jak nieprawdziwe jest to wyobrażenie, wie każdy, kto choć trochę zna sądową rzeczywistość. Orzeczenia sędziów podlegają merytorycznej kontroli w toku instancji. Kulturę urzędowania - terminowość i sprawność czynności sprawdza przewodniczący wydziału przy pomocy rozmaitych urządzeń ewidencyjnych i poprzez wgląd do akt, jego zaś prezes sądu, wizytatorzy i Ministerstwo Sprawiedliwości. Wobec tego, że rozprawy prowadzone są jawnie, często przy obecności mediów, nie jest dla nikogo tajemnicą kultura sali rozpraw. Rozbudowany system skarg daje bardzo szerokie możliwości działania w sytuacji, gdy zainteresowany uzna, że jego prawa doznały uszczerbku. Nie chodzi tu więc o samą kontrolę, lecz o jej cel i sposób zorganizowania. Wielokrotnie w toku procesu legislacyjnego sygnalizowano, że wizytacje wydziałów, które mają być połączone z dokonaniem okresowej oceny sędziów, będą wymagały znacznego powiększenia korpusu wizytatorów, którzy z racji przypisanych im funkcji już teraz orzekają w ograniczonym wymiarze. Ich sprawy będą musieli osądzić oceniani przez nich sędziowie. Jaki będzie tego efekt dla sprawności postępowania, nie trzeba chyba wyjaśniać.
Do dziś, mimo że ustawa wchodzi w życie 28 marca 2012 roku, nie wiadomo, na czym ma w istocie polegać i czemu służyć okresowa ocena pracy sędziego. Minister sprawiedliwości, wbrew zasadzie prawidłowej legislacji, która wymaga, aby akty wykonawcze towarzyszyły ustawie i wraz z nią były publikowane, nie wydał dotychczas rozporządzenia, które miało zawierać uszczegółowienie kryteriów oceny. Mimo zawartej w ustawie deklaracji, że nie może wkraczać w dziedzinę, w której sędziowie są niezawiśli, wątpliwości natury konstytucyjnej, budzi upoważnienie przedstawiciela władzy wykonawczej do formułowania zasad w akcie rangi podustawowej. Według nich ocenie mają podlegać sędziowie formalnie niezawiśli od innych władz. Brak jest też rozporządzenia mającego określać szczegółowy sposób opracowania planu indywidualnego rozwoju zawodowego.
Pozostaje zatem tylko w sferze spekulacji, jaki plan indywidualnego rozwoju zawodowego - przy uwzględnieniu, jak mówi ustawa, moich predyspozycji i potrzeb wymiaru sprawiedliwości - mógłby mi opracować prezes sądu. Jestem sędzią z kilkudziesięcioletnim stażem pracy, terminowym, z dość stabilnym orzecznictwem, absolwentką studiów podyplomowych, seminariów i szkoleń. Zapewne uznałby, że dla potrzeb wymiaru sprawiedliwości jest pożądane, abym wykorzystała te umiejętności na zajmowanym stanowisku, powierzonym mi bez przeprowadzenia okresowej oceny i sprawdzenia realizacji planu indywidualnego rozwoju zawodowego.
Stąd pytanie, po co jest zapis dotyczący indywidualnego rozwoju zawodowego.
Niektóre ze zmian wpisują się w trwałą tendencję erozji uprawnień i znaczenia samorządu sędziowskiego
Wojciech Dziuban
@RY1@i02/2012/062/i02.2012.062.07000040a.806.jpg@RY2@
Fot. materiały prasowe
Wojciech Dziuban, sędzia i wizytator w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie
Pełniąc funkcję wizytatora w sądzie apelacyjnym, patrzę na wchodzące w życie znowelizowane przepisy ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych ze specyficznego punktu widzenia, czyli osoby, która dokonuje ocen pracy kandydatów na stanowisko sędziego. Generalnie należy zauważyć, że zmiany dotyczące tego zagadnienia odnoszą się przede wszystkim do faktu podniesienia kwestii zasad dokonywania oceny do rangi ustawowej. Podstawowe kryteria dokonywania ocen oraz szczegółowe procedury ich przeprowadzenia, w tym tryb odwoławczy, zostały wpisane do ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych. Wydane na podstawie przepisów Prawa o ustroju sądów powszechnych rozporządzenie ministra sprawiedliwości ma w sposób szczegółowy określić zasady przeprowadzenia ocen.
Prawo o ustroju sądów powszechnych w obecnym brzmieniu nie zawiera żadnych wskazówek na temat sposobu dokonywania oceny osoby kandydującej na stanowisko sędziego. Lukę tę starała się wypełnić Uchwała nr 7/2007 Krajowej Rady Sądownictwa z 11 stycznia 2007 r. w sprawie kryteriów oceny kandydatów na stanowiska sędziowskie, przeprowadzanej przez prezesów sądów okręgowych i apelacyjnych. Według przedstawionych w niej reguł wizytatorzy oceniali kandydatów na sędziów zarówno spośród sędziów, jak i osób wywodzących się z innych profesji prawniczych. Trybunał Konstytucyjny w wyroku z dnia 29 listopada 2007 r. stwierdził, że kryteria oceny kandydatów na sędziów stanowią materię o szczególnym znaczeniu z punktu widzenia realizacji konstytucyjnego prawa dostępu do służby publicznej. Z tego względu podstawowe kryteria selekcji kandydatów powinny być określone w samej ustawie. Ustawodawca powinien przy tym preferować konkursowe procedury naboru do służby publicznej, oparte na obiektywnych kryteriach zdefiniowanych przez ustawę - podkreślił Trybunał Konstytucyjny.
Po wejściu w życie w lipcu ubiegłego roku nowej ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa wytyczne te nie obowiązywały, co Rada stwierdziła wprost w komunikacie z dnia 9 lutego 2012 r.
Znowelizowane przepisy prawa o ustroju sądów powszechnych przejmują większość kryteriów oceny zawartych w cytowanej wyżej uchwale. Fakt, że obecnie na wolne stanowisko sędziego chętnych jest jednorazowo nawet kilkadziesiąt osób, wymusiła konieczność doprecyzowania i ujednolicenia zasad oceny ich kwalifikacji, bowiem osoby zgłaszające się do objęcia wolnych stanowisk sędziowskich oczekują, że będą stosowane do ich oceny jednolite, ściśle sprecyzowane kryteria. Wszak art. 35 ustawy o KRS stanowi, że jeżeli na stanowisko sędziowskie zgłosi się więcej niż jeden kandydat, zespół oceniający poszczególne osoby, którego zadaniem jest opracowanie listy rekomendowanych kandydatów, przy ustalaniu ich kolejności kieruje się przede wszystkim oceną kwalifikacji tych osób. Dlatego tak ważne jest, aby ta ocena była przygotowana według ściśle określonych jednolitych i porównywalnych zasad. Osobiście uważam, że jest to krok w dobrym kierunku. Znowelizowane przepisy prawa o ustroju sądów powszechnych w sposób jasny stanowią, na podstawie jakich materiałów wizytator dokonuje oceny kandydata wywodzącego się spośród prokuratorów, radców prawnych, adwokatów i notariuszy. W stosunku do osoby sędziego kandydującego na wyższe stanowisko ustawa wskazuje wprost, akta jakich spraw podlegają ocenie (kandydujący na wyższe stanowisko sędzia przedstawia sto sygnatur prowadzonych przez siebie spraw, z których wizytator losuje pięćdziesiąt w celu przeprowadzenia ich badania). Istotną nowością jest to, że oceny może dokonać jedynie wizytator, a nie - tak ja to miało miejsce do tej pory - także wyznaczony przez prezesa sądu inny sędzia. Zapis, że "oceny kwalifikacji kandydatów na jedno stanowisko ma dokonywać tylko jeden wizytator", jest trafny, chociaż w sytuacji, gdy na jedno wolne miejsce kandyduje kilkadziesiąt osób, niewykonalny (ustawodawca ten problem uregulował, dopuszczając możliwość dokonania w takiej sytuacji oceny przez kilku wizytatorów). Istotne są również zapisy stanowiące, że sędzia wizytator dokonujący oceny nie może być krewnym bądź powinowatym kandydata lub pozostawać z jednym kandydatów w takim stosunku prawnym, iż może to budzić uzasadnione wątpliwości co do bezstronności sędziego wizytatora.
Uregulowano wreszcie kwestię możliwości odwołania się od niekorzystnej - w opinii kandydata - oceny. Zastrzeżenia rozpatrzy trzech innych wizytatorów. Jestem przekonany, że obecnie wielu sędziów wizytatorów uważa, że zapisy te są zbędne. Byłoby jednak hipokryzją twierdzenie, że nie zdarzają się przypadki stronniczych opinii, i to zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść kandydata. Nie można wreszcie wykluczyć sytuacji, że wizytator z bardzo różnych powodów nie będzie w stosunku do opiniowanego bezstronny. Nowy jest również zapis, że kandydatów na stanowisko sędziego sądu okręgowego będą oceniali wizytatorzy wyznaczeni spośród sędziów apelacyjnych. To uregulowanie powinno z pewnością zapewnić większy obiektywizm ocen.
Wskazane wyżej zmiany w mojej ocenie sprawią, że reguły gry staną się dla osób aspirujących na stanowiska sędziowskie z innych profesji prawniczych bardziej klarowne. Dotyczy to również sędziów rejonowych kandydujących na stanowiska sędziów okręgowych i sędziów okręgowych aspirujących na wolne stanowiska w sądach apelacyjnych. Rodzi się jednak zasadnicze pytanie, czy kwestia oceny kwalifikacji faktycznie rzutuje na wynik konkursu na stanowisko sędziego? Nie zawsze jest tak, że zgromadzenia ogólne sędziów, głosując nad poszczególnymi kandydaturami, biorą pod uwagę kryteria merytoryczne. Wynik tajnego głosowania jest nieprzewidywalny. Dlatego też należałoby zrezyg-nować bądź z oceny kwalifikacji, bądź z oceny kandydatów przez zgromadzenie ogólne, skoro ostateczną decyzję w sprawie przedstawienia prezydentowi RP wybranego kandydata do powołania na stanowisko sędziowskie podejmuje autonomicznie Krajowa Rada Sądownictwa. Nie ma bowiem nic bardziej frustrującego dla kandydata niż to, że uzyskał bardzo dobrą ocenę swoich kwalifikacji zawodowych, a w tajnym głosowaniu zgromadzenia ogólnego (liczącego kilkadziesiąt albo nawet więcej osób) otrzymał jedynie dwa lub trzy głosy pozytywne. Powstaje wówczas pytanie, jakimi kryteriami kierowali się członkowie zgromadzenia?
Na koniec nieco bardziej ogólna uwaga dotycząca kwestii dochodzenia do zawodu sędziego. Po zniesieniu asesury dominował pogląd, że stanowisko sędziego będzie koroną zawodów prawniczych. W praktyce okazało się, że jest to korona zawodu asystenta sędziego i referendarza sądowego. Większość osób kandydujących na wolne stanowisko sędziego rejonowego wywodzi się spośród osób wykonujących te zawody. Czy poprzez pryzmat pracy na tych stanowiskach można rzetelnie ocenić ich przydatność do zajęcia centralnego miejsca za stołem sędziowskim? To też pytanie retoryczne, ale tym bardziej istotne, że nominacja ma charakter dożywotni. Koszty błędnej prognozy dotyczącej przydatności kandydata na sędziego, który nie sprawdził się w samodzielnym orzekaniu, podsądni będą ponosić przez kolejnych 40 lat.
Iwona Skonieczna-Masłowska
@RY1@i02/2012/062/i02.2012.062.07000040a.807.jpg@RY2@
Fot. materiały prasowe
Iwona Skonieczna-Masłowska, referendarz, członek zarządu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Referendarzy Sądowych
Wprowadzenie obowiązku uregulowania szczegółowych kryteriów i sposobu dokonywania ocen okresowych referendarzy sądowych jest krokiem w dobrym kierunku. Ogólnopolskie Stowarzyszenia Referendarzy Sądowych nie jest przeciwne dokonywaniu ocen okresowych referendarzy sądowych. Niestety projektowane przepisy są niedopracowane zarówno w ustawie, jak też w projektowanym rozporządzeniu wykonawczym.
Przede wszystkim osobno powinien być uregulowany sposób przeprowadzania ocen dla referendarzy sądowych, a osobno dla asystentów sędziego. Biorąc pod uwagę zakres powierzonych zadań i tryb pracy, nie jest możliwe prawidłowe ocenianie pracy tymi samymi kategoriami obu tych grup zawodowych. Referendarze sądowi są niezależnymi merytorycznie orzecznikami sądowymi, których całkowicie samodzielne decyzje mają bardzo istotne skutki dla obywateli zarówno w aspekcie praw majątkowych, jak i osobistych. Dlatego też uregulowania prawne dotyczące okresowej oceny referendarzy sądowych (kryteria oceny, termin jej przeprowadzania oraz tryb odwoławczy) powinny być ujęte w przepisach ogólnych działu IV ustawy - prawo o ustroju sądów powszechnych. Przepisy te powinny się znaleźć w rozdziale 2 i 4 wspomnianej ustawy, osobno dla referendarzy sądowych i osobno dla asystentów sędziego.
W projektowanym rozporządzeniu wprowadza się szczegółowe kryteria oceny referendarza sądowego. Jednak, jak wielokrotnie podkreślaliśmy, projektowane przepisy powodują, że przełożony dokonując oceny pracy referendarza, wkroczy bezpośrednio w sferę jego niezależności orzeczniczej (kryterium oceny "sumienność i staranność", "wiedza i umiejętności"). Ponadto świadomość konsekwencji dwóch ocen negatywnych dla ocenianego może wywołać skutek oddania przełożonemu nieograniczonego wpływu na jego sferę orzeczniczą i merytorykę rozpatrywania spraw.
Dodatkowo ustawodawca, wprowadzając kryterium oceny "wiedzy i umiejętności", podważa przygotowanie referendarza sądowego do zawodu, tj. odbytą państwową aplikację oraz zdany państwowy egzamin. Pozostałe kryteria proponowanej oceny "skuteczne planowanie i organizacja pracy" czy też "nastawienie na rozwój kwalifikacji zawodowych" należy uznać - co do zasady - za prawidłowe. Biorąc jednak pod uwagę znikomą liczbę szkoleń, brak wpływu na organizację i planowanie pracy (referendarze sądowi nie mogą uczestniczyć w zebraniach sądu dotyczących projektowania ich pracy), należy uznać, że nikt z nas tak naprawdę nie ma wpływu na oceniane okoliczności. W praktyce jedynie bezspornym kryterium oceny referendarza sądowego pozostaje "kultura osobista i kultura organizacji pracy".
Bardzo ważnym elementem ocen okresowych powinno być powiązanie ich wprost z awansem zawodowym. Niestety Ministerstwo Sprawiedliwości nie przewidziało takiej możliwości. Stowarzyszenie proponuje rozwiązanie na wzór uregulowań stworzonych dla pracowników służby cywilnej, tj. przeprowadzanie weryfikacji co 4 lata przed uzyskaniem kolejnej stawki awansowej (obecnie kolejna stawka awansowa jest przyznawana co 7 lat i nie jest powiązana z pozytywną ocena), czyli analogicznie jak w przypadku norm odnoszących się do sędziów. Nie powinno być również tak, że prawdziwe odwołanie, czyli możliwość zewnętrznej oceny procesu weryfikacji, dokonywane byłoby dopiero z chwilą wystąpienia referendarza sądowego do sądu pracy. To tylko niektóre wątpliwości, które pojawiły się przy analizie projektu rozporządzenia.
Zmiana w zakresie ocen referendarzy jest wynikiem między innymi zgłoszonych przez stowarzyszenie uwag w trakcie prac sejmowych nad ostatnią nowelizacją ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych. Nasi przedstawiciele nie uczestniczyli natomiast w pracach resortowych nad samym projektem, ponieważ nie otrzymaliśmy takiego zaproszenia z Ministerstwa Sprawiedliwości.
Warto także dodać, że w sądach zatrudniających referendarzy dotychczas nie było przeprowadzanej oceny okresowej albo tego typu weryfikacja była uregulowana wewnętrznymi zarządzeniami lub regulaminami prezesa danego sądu. Jedyna ocena, która tak naprawdę była istotna dla referendarzy sądowych, miała miejsce w trakcie oceniania kandydatów na stanowisko starszego referendarza sądowego.
Wprowadzenie zasad oceniania w rozporządzeniu z pewnością ujednolici dotychczasową praktykę. Do stowarzyszenia docierało bowiem wiele sygnałów o różnicach w traktowaniu referendarzy w różnych częściach kraju, co z kolei miało wpływ na problemy z obiektywną oceną stażu orzeczniczego referendarzy starających się o nominację sędziowską.
Jak wykazała dotychczasowa praktyka, przeprowadzane oceny okresowe nie miały żadnego wpływu na dyscyplinę i jakość naszej pracy. Tymczasem warto podkreślić, że wszędzie tam, gdzie mówi się o sukcesach wymiaru sprawiedliwości, bezpośredni swój udział mają - zresztą od wielu lat - właśnie referendarze sądowi. To właśnie dzięki nam sprawnie działają Krajowy Rejestr Sądowy, projekt Elektronicznej księgi wieczystej lub elektroniczne postępowanie upominawcze. Wierzymy, że będzie tak dalej, zważywszy na ciągle niewykorzystany potencjał i możliwości tkwiące w instytucji referendarza sądowego, jako sądowego organu ochrony prawnej.
Projektowane zmiany w zakresie ocen okresowych referendarzy sądowych będą miały najprawdopodobniej wpływ na statystykę załatwianych spraw, tj. zwiększą ich liczbę. Należy jednak zauważyć zagrożenia płynące z wywierania nacisku na referendarzy sądowych w zakresie większej "załatwialności". Duża liczba zakończonych postępowań nie może zostać uznana za główne kryterium pozytywnej oceny pracy referendarza sądowego. Mogłoby to skutkować większym prawdopodobieństwem popełnienia błędu przez orzecznika.
Zawód referendarza sądowego powinien być z jednej strony atrakcyjny sam w sobie, zaś z drugiej musi być etapem zdobywania praktyki niezbędnej w drodze na stanowisko sędziego.
W tym celu niezbędne jest rozszerzenie kompetencji referendarza np. o postępowanie w sprawach o wykroczenia. Oczekujemy też zmian dotyczących uregulowań, które w jasny sposób określiłyby naszą pozycję ustrojową, ponadto należy poważnie się zastanowić, jak powinna wyglądać aplikacja i egzamin wymagany przy objęciu stanowiska referendarza sądowego.
Ogólnopolskie Stowarzyszenie Referendarzy Sądowych przystąpiło do obrad "Okrągłego stołu dla sądownictwa" zorganizowanego z inicjatywy Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia w celu przygotowania propozycji przemodelowania szeroko rozumianego wymiaru sprawiedliwości.
Naszym głównym zamiarem jest przygotowanie przepisów umożliwiących sprawne działanie instytucji referendarza sądowego. Dotyczy to także regulacji dotyczących oceny pracy referendarzy, które motywowałyby ich do dalszego podnoszenia jakości i wydajności pracy.
Oczekujemy zmian dotyczących uregulowań, które w jasny sposób określiłyby naszą pozycję ustrojową
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu