Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawnik

Nic o nas bez nas, czyli deregulacja aplikacji

Ten tekst przeczytasz w 9 minut

Od tygodnia ministerialny projekt tzw. ustawy deregulacyjnej przedstawiany jest opinii publicznej jedynie z perspektywy rządu. Nie wiadomo jednak, jak i z kim przeprowadzano konsultacje społeczne

Reformy, deregulacja i zwiększanie konkurencyjności gospodarki są jak najbardziej oczekiwaną inicjatywą. Powstaje jednak pytanie, czy w przypadku nowelizacji ustawy z 26 maja 1982 r. - Prawo o adwokaturze mamy do czynienia z deregulacją czy z obniżaniem standardów.

Autorzy projektu ustawy deregulacyjnej wskazują w uzasadnieniu, że projekt stanowi realizację obietnic zmniejszenia liczby zawodów regulowanych w Polsce. W przypadku adwokatury projekt nie zmierza bynajmniej do skreślenia zawodu adwokata z listy zawodów regulowanych. Więc na czym owa deregulacja polega? Szerszy krąg osób uzyskuje możliwość wpisu na listę adwokatów, skróceniu ulega okres aplikacji i okres praktyki zawodowej osób bez aplikacji, uregulowana zostaje możliwość występowania przed sądami osoby, która uzyskała zaświadczenie o odbyciu aplikacji adwokackiej.

Wiarygodność i rzetelność projektu

Zmiany na pierwszy rzut oka wydają się bez zarzutu. Powstaje pytanie o ich uzasadnienie, rzetelne przygotowanie, czyli wiarygodność projektu. Otóż wśród wskazanych przyczyn zmian czytamy: "Na skutek zjawiska selekcji negatywnej najaktywniejsze jednostki (potencjalni innowatorzy) zostają zniechęcone do wyboru zawodu regulowanego". Nie wiadomo, jak to się odnosi do rzeczywistości aplikacji adwokackiej, skoro tylko w Warszawie na aplikację adwokacką w 2009 roku dostały się 973 osoby, w 2010 r. 253 osoby, a w 2011 r. 686 osób. Czy ktoś w ogóle przeprowadził badania, dlaczego skraca się aplikację do dwóch lat? Może za rok okaże się, że wystarczy tylko 12 miesięcy. Pytamy, czy ktoś badał rynek usług prawniczych w Polsce i jego dostępność przed skierowaniem takiego projektu? Transparentność debaty publicznej wymaga publikacji takich danych.

Uzasadnienie projektu ustawy deregulacyjnej nie pochyla się też nad skutkami skrócenia aplikacji do dwóch lat. Pomysł krótszego odbywania szkolenia jest interesujący, tylko co z nim będzie w praktyce? Czy to znaczy, że opłata za szkolenie wzrośnie, a zajęcia będą częściej? Wielu pracodawców już teraz nie chce zatrudniać aplikantów, którzy raz w tygodniu chodzą na zajęcia i odbywają praktyki w sądach.

Co prawda jeden z naszych kolegów, aplikant adwokacki Mateusz Oleniacz, zauważa, że "z jednej strony skracanie okresu nauki może negatywnie wpłynąć na jakość przygotowania aplikantów adwokackich do wykonywania zawodu adwokata. Jednakże z drugiej strony możliwe byłoby takie zreformowanie programu aplikacji, w której obecny program byłby realizowany w ciągu 2 lat, np. poprzez zorganizowanie zajęć dwa razy w tygodniu". Nie sprzeciwiamy się temu pomysłowi, ale domagamy się uczciwego postawienia sprawy i analizy jego skutków.

Zwalczanie samorządu zawodu zaufania publicznego

Dalej w uzasadnieniu projektu można przeczytać, że ograniczanie dostępu do zawodu jest efektem m.in. "presji społecznej zmierzającej do przeniesienia ryzyka związanego z decyzją o korzystaniu z czyichś usług z konsumenta na podmiot decydujący o dopuszczeniu do wykonywania danych usług, np. samorząd zawodowy". Pomija się w nim zupełnie rolę samorządu zawodowego w kształceniu prawnika, w tym wymogi przestrzegania zasad etyki zawodowej. Przykłady przynosi samo życie. Media publikowały historię poszkodowanego w katastrofie kolejowej w Szczekocinach, do którego zgłosił się doradca prawny, czyli osoba spoza samorządu. Pod płaszczykiem wolontariusza, który miał udzielić pomocy psychologicznej, przekonywał cierpiącego człowieka do skorzystania z usług firmy odszkodowawczej. W samorządzie adwokackim takie zachowanie, o ile w ogóle by do niego doszło, skończyłoby się postępowaniem dyscyplinarnym. Czy zatem rzeczywiście w interesie społecznym jest zwalczanie samorządu?

Rzeczywiste problemy aplikantów

Wielu aplikantów wskazuje, że nie ma już potrzeby wyważania otwartych drzwi, a obecny stan prawa jest optymalny. Nie wszystko w adwokaturze jest idealne. Koledzy i koleżanki aplikanci zgłaszają postulaty zmian, rozmawiamy o nowych programach szkoleniowych, o praktykach w sądach i sposobie prowadzenia zajęć. Dziwi więc fakt, że minister sprawiedliwości nie skierował do nas zapytania o rzeczywiste problemy aplikantów adwokackich. Zignorował w ten sposób grupę stanowiącą ponad połowę adwokatury w Polsce.

Dobrze, że w końcu uregulowany zostaje status osoby, która otrzymała zaświadczenie o odbyciu aplikacji adwokackiej. Doszło już do rozbieżnego orzecznictwa sądów powszechnych i administracyjnych w tej sprawie. Są jednak głosy, by proponowany w projekcie okres sześciu miesięcy przedłużyć np. do dwóch lat i umożliwić każdej osobie po aplikacji zastępowanie adwokata w sądach. Decyzja, czy zlecać zastępstwo procesowe, powinna być w gestii adwokata, który za działania takiej osoby odpowiada swoją polisą ubezpieczeniową. To byłaby prawdziwa deregulacja.

Gdyby z nami rozmawiano, przedstawilibyśmy poważny problem braku ubezpieczenia zdrowotnego aplikantów, którzy nie mają zatrudnienia. Nie mogą zarejestrować się jako bezrobotni, gdyż wykonują de facto pracę na rzecz patrona, a w części izb status bezrobotnego uważany byłby za sprzeczny z godnością zawodową. Patron nie ma obowiązku zatrudniać aplikanta.

Co ciekawe, ustawa o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych stanowi w art. 66 ust. 1, że obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego podlegają m.in. osoby duchowne, studenci studiów doktoranckich i... aplikanci Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury.

Rząd tworzy iluzję

Nie boimy się konkurencji. Jesteśmy aplikantami adwokackimi, którzy przystępowali do egzaminu wstępnego po deregulacji określanej mianem "lex Gosiewski" Jeśli po obecnych zmianach obniży się jakość usług prawnych, to rynek i tak zdecyduje, kto na nim zostanie. Obniżając wymagania rząd niejako stwarza iluzję, że każdy znajdzie pracę na rynku, który kojarzony jest z niezwykle intratnym.

Minister sprawiedliwości nie przedstawił jednak badań pokazujących, ilu aplikantów nie ma pracy lub ilu młodych adwokatów już ma problemy z utrzymaniem się na rynku.

Zaznaczyć też należy, że oprócz aplikacji istnieje niemal nieograniczony dostęp do świadczenia usług prawnych stosownie do ustawy o swobodzie działalności gospodarczej (poza nielicznymi wypadkami jak obrony karne, sprawy rodzinne i opiekuńcze, występowanie przed Sądem Najwyższym etc). Dziś każdy, kto chce zostać prawnikiem, ma taką możliwość.

Powstają poważne obawy, czy skutki, jakie przyniesie wprowadzenie projektowanych zmian w życie dla poszczególnych zawodów, zostały w ogóle zbadane. W kontekście ostatnich regulacji w zakresie refundacji w służbie zdrowia, projektów podwyższenia wieku emerytalnego, czy w końcu sposobu konsultowania umowy handlowej ACTA, wątpliwości co do wiarygodności projektów ustaw, jak i samych tekstów ustaw rosną.

Nie sprzeciwiamy się zmianom. Chcemy się dowiedzieć, czy rząd prowadzi prawdziwe konsultacje społeczne i czy zdaje sobie sprawę z tego, co robi

@RY1@i02/2012/057/i02.2012.057.07000020c.804.jpg@RY2@

Krystyna Chmielewska, aplikant adwokacki

Krystyna Chmielewska

aplikant adwokacki

@RY1@i02/2012/057/i02.2012.057.07000020c.805.jpg@RY2@

Michał Fertak, aplikant adwokacki

Michał Fertak

aplikant adwokacki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.