Urzędnicy zabijają pro bono
Jak dziś wygląda polski system pomocy z urzędu dla osób ubogich? Źle! Polska jest jedynym z krajów Unii Europejskiej, który - wbrew konwencjom międzynarodowym - nie stworzył dla swoich ubogich obywateli systemu bezpłatnej pozasądowej pomocy prawnej. Nie udało się tego dokonać czterem kolejnym ministrom sprawiedliwości
Na szczęście funkcjonuje system pomocy dla ubogich pro bono zorganizowany przez samorządy prawnicze i inne organizacje pozarządowe. Setki radców prawnych biorą corocznie udział w dwóch edycjach ogólnopolskiego programu pro bono Niebieski Parasol. Dziesiątki moich kolegów w każdym tygodniu uczestniczą w dniach pro bono w okręgowych izbach radców prawnych. Największa izba w kraju - Okręgowa Izba Radców Prawnych w Warszawie - otwiera wkrótce centrum pomocy pro bono.
Pomagamy ubogim, pokrzywdzonym przez los, ofiarom katastrof i klęsk żywiołowych.
Nikt nigdy nie zmierzył do tej pory zasięgu tego zjawiska. A my, prawnicy, pomagamy w biurach poselskich, organizacjach kościelnych, fundacjach i stowarzyszeniach , na wyższych uczelniach i poradniach studenckich. Kampanie pro bono prowadzą również samorząd adwokacki i notarialny, Zrzeszenie Prawników Polskich i wiele innych organizacji. Tam wszędzie także są prawnicy.
W ten sposób tysiące potrzebujących osób otrzymują nieodpłatnie pomoc prawną. Uruchomiony kilka lat temu projekt Kryształowe Serce wyróżniający najwybitniejszych radców prawnych świadczących bezinteresowną pomoc stał się niezwykłą inspiracją dla moich koleżanek i kolegów tworzących kolejne centra pomocy prawnej, stowarzyszenia i fundacje.
W ruchu pro bono działają dziś tysiące radców prawnych, adwokatów, notariuszy, studentów prawa. Niestety wkrótce ten system może lec w gruzach!
Dlaczego? Ponieważ udzielający nieodpłatnej porady radca prawny czy też adwokat ma zdaniem fiskusa sporządzić, przekazać podatnikowi (czyli osobie, która uzyskała poradę) i przesłać urzędowi skarbowemu PIT-8C.
Być może jest to warunek do spełnienia w sporadycznych i incydentalnych przypadkach udzielenia takiej porady w kancelarii - ale nie w przypadku masowych akcji organizowanych przez samorządy prawnicze i organizacje pozarządowe.
Nie wyobrażam sobie legitymowania i wypełniania PIT-ów przez radców prawnych wraz z tysiącami osób oczekującymi w kolejkach w trakcie akcji Niebieski Parasol! Nie wyobrażam sobie wypełniania PIT-ów przez powodzian i rodziny ofiar katastrof! Nie chcę sobie wyobrazić sobie takiego rodzaju biurokracji - ponieważ skutecznie zabije ona szczytną ideę pomocy pro bono.
Fiskus wskazuje rozwiązanie: jeśli wartość nieodpłatnej usługi nie przekracza 200 zł, jest ona zwolniona z opodatkowania, w tym przypadku kiedy ma ona związek z promocją lub reklamą świadczeniodawcy - i problem nie istnieje, bo skoro radca prawny świadczy taką pomoc, to niewątpliwie czyni to, by poprawić swój wizerunek...
Są "tylko" trzy ALE. Po pierwsze - do takich wyjaśnień podchodzę nieufnie. Skłania mnie do tego niedawna interpretacja jednej z Izb Skarbowych odpowiadająca na to samo zapytanie odmiennie od Krajowej Radzie Radców Prawnych i jednej z okręgowych izba, radców prawnych. Po drugie, zdecydowana większość radców prawnych pomaga osobom ubogim z potrzeby serca, a nie dla kreowania swego wizerunku.
Po trzecie wreszcie, jako profesjonalista zajmujący się od wielu lat marketingiem usług prawnych twierdzę, że udowodnienie tego, iż udzielenie porady czy kilku porad przez radcę prawnego przyczyniło się do poprawy wizerunku jego kancelarii, jest bardzo trudne - żeby nie powiedzieć niemożliwe.
Paradoks tego wyjaśnienia fiskusa polega na tym, że ci radcy, którzy nie dla reklamy i promocji, ale z autentycznej chęci pomocy drugiemu człowiekowi będą udzielać nieodpłatnej pomocy - zostaną ukarani, a nagrodzeni będą zaś ci, którzy zrobią to z pobudek komercyjnych.
Sprawę definitywnie chciałoby zakończyć Ministerstwo Finansów takim oto stwierdzeniem (zamieszczonym w odpowiedzi na niedawną interpelację poselską): "W systemie prawnym nie ma zdefiniowanej instytucji nieodpłatnej pomocy prawnej, a skoro tak - to nie można rozważać zwolnień od nieistniejącego pojęcia".
Wyjaśnienie proste i logiczne? Skoro tak - to po problemie!
Właściwie powinienem zwołać konferencję prasową i ogłosić odstąpienie od prowadzenia jakichkolwiek akcji pro bono przez samorząd, którym kieruję. Bo albo wszystkie akcje pro bono zostaną sparaliżowane biurokratycznym wystawianiem setek PIT-ów, albo radcy prawni dalej będą robić to, co dotychczas, podpierając się wątpliwymi wyjaśnieniami fiskusa. Tyle tylko, że stosowanie takiej interpretacji narazi moje koleżanki i kolegów na ryzyko naruszenia przepisów podatkowych, a to oznaczać może dla każdego radcy wykonującego zawód zaufania publicznego - odpowiedzialność dyscyplinarną!
Czego obawia się fiskus? Usiłuję to zrozumieć. Jestem przecież radcą prawnym. Gdzie jest tu miejsce na nadużycia? Mówimy przecież o poradach prawnych - w drobnych sprawach. Ile takich porad udziela się rocznie? Spróbujmy policzyć. Gdyby było ich 100 tys. i średnio jej wartość wynosiłaby 200 zł - co wydaje się wartością zdecydowanie przesadzoną - to suma potencjalnego uszczuplenia podatku dochodowego przez osoby, którym porad tych udzielono, wyniosłoby 20 mln zł. Ale 80 - 90 proc. spośród nich nigdy takiego podatku nie zapłaci - bo osiągany przez nie dochód jest zbyt niski - są to bowiem osoby niezamożne. Pozostaje więc 10 proc., czyli 2 mln zł.
To jest poziom potencjalnego - powtarzam potencjalnego (!) uszczuplenia. Nikt przecież tego nie badał a wyliczenie jest czysto hipotetyczne. O co więc chodzi? O te potencjalne 2 mln zł, których dziś nikt nie jest w stanie ustalić? Co jest ważniejsze? Ten jeden czy dwa hipotetyczne miliony czy autentyczne potrzeby tysięcy Polaków, którym porady te pomogły i pomagają żyć?! Państwo nie tylko nie stworzyło systemu pozasądowej pomocy dla ubogich, ale jeszcze tworzy przeszkody na drodze efektywnego udzielania porad przez organizacje pozarządowe, które przecież skutecznie na tym polu wyręczają nasze państwo.
Trudno mi się z tym pogodzić i zapewniam, że nie ustanę w wysiłkach by to zmienić. Rozumiem cel urzędników Ministerstwa Finansów - ochronę interesów państwa. Tu jednak strzelono z armaty do muchy.
Czy naprawdę, aby przekonać urzędników państwowych, trzeba posunąć się do spektakularnych, medialnych akcji i marszy protestacyjnych? Czy nie wystarczy po prostu siąść razem przy stole z tymi, którzy działają nie w swoim przecież prywatnym interesie - ale w interesie publicznym - i wspólnie szukać rozwiązań?
Ten przykład znakomicie ilustruje jeszcze jeden fakt - system partycypacji obywatelskiej w stanowieniu prawa w Polsce właściwie nie funkcjonuje. Bo jeśli - jak chce Ministerstwo Finansów - brak jest definicji nieodpłatnej pomocy prawnej, to kto ma tę lukę usunąć? Organizacje pozarządowe czy państwo? Gdyby dostrzegano problem, to projekt takiego rozwiązania już dawno powinien być gotowy i za względu na społeczną wagę sprawy szybko trafiłby do Sejmu. Niestety, nic takiego się nie wydarzyło!
Nota bene specjaliści od spraw podatkowych wskazują na znacznie prostsze rozwiązania niż opisane wyżej. Najwybitniejsze autorytety podatkowe twierdzą, że możliwe jest zaniechanie opodatkowania nieodpłatnej porady prawnej podatkiem VAT. Nie zabraniają tego obowiązujące Polskę dyrektywy. Mogę sobie również wyobrazić ustawowe zwolnienie darmowej porady prawnej, jeśli jednorazowa wartość takiej porady nie przekracza 200 zł - i to nie tylko wtedy, jeśli będzie to miało związek z działaniami promocyjnymi. Na marginesie dodam tylko, że nikt nigdy nie rozwiązał konfliktu - a konfliktami zajmuję się zawodowo wiele lat - przesyłając jedynie pisma i stanowiska. Profesjonalnym działaniem jest dialog i poszukiwanie rozwiązań.
Są dwa ważne aspekty pomocy pro bono. Po pierwsze, prawnicy nie działają tu w osobistym interesie - opodatkowanie podatkiem dochodowym dotyczy osób, które uzyskały korzyść majątkową w wyniku darmowej porady prawnej. Po drugie, absurdalny obowiązek wystawiania PIT-ów dotyczy WSZYSTKICH, którzy udzielają nieodpłatnych porad prawnych, nie tylko prawników.
Kto wygra w tej polemice - urzędnicy czy prawnicy? Wiem, kto może przegrać - ci, którzy tej pomocy naprawdę potrzebują - pomoc pro bono zabije bowiem biurokracja!
@RY1@i02/2012/003/i02.2012.003.070000600.803.jpg@RY2@
Michał Kołyga
Co roku tysiące osób szukają pomocy adwokatów. Niestety, nie wszyscy są w stanie za nie zapłacić
@RY1@i02/2012/003/i02.2012.003.070000600.804.jpg@RY2@
Maciej Bobrowicz, prezes Krajowej Rady Radców Prawnych
Maciej Bobrowicz
prezes Krajowej Rady Radców Prawnych
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu