Prawnik zwany prezesem
Dariusz Sałajewski, kandydat na stanowisko prezesa Krajowej Rady Radców Prawnych, zamierza bardziej skupić się na potrzebach członków korporacji
Mecenas Dariusz Sałajewski, obecny wiceprezes KRRP, jest na razie jedynym pretendentem do objęcia schedy po Macieju Bobrowiczu (któremu przepisy nie pozwalają na pełnienie funkcji po raz trzeci z rzędu). Radcy nie spodziewają się żadnej rewolucji, ale pomylą się ci, którzy oczekują, iż następca będzie się kurczowo trzymał ścieżki wytyczonej przez poprzednika.
- Ja to nazywam reagującą kontynuacją. Moje kandydowanie wynika więc z chęci kontynuowania i utrzymania tej pozycji samorządu, którą udało nam się w okresie ostatnich kadencji pod przewodnictwem pana prezesa Bobrowicza uzyskać. Widzę jednak również konieczność większego wykorzystania tej pozycji samorządu w interesie jego członków, czyli krótko mówiąc - dla zawodu - wyjaśnia mec. Sałajewski.
Dużą zasługą ustępującej krajowej rady i jej prezesa było mocniejsze zainstalowanie radcowskiego samorządu w życiu publicznym. - Przejawiało się to w naszej obecności w wielu kręgach, ośrodkach i instytucjach, w których podejmowane są decyzje dotyczące przyszłego prawa: tak jego tworzenia, jak i stosowania. Nie mam tu na myśli wyłącznie regulacji dotyczących zawodu radcy prawnego, ale i prawa jako takiego - precyzuje kandydat na prezesa KRRP.
Każdy kij ma dwa końce. Wiceprezes przyznaje, że takie tematy jak szeroko rozumiana deregulacja czy zrównanie uprawnień radców i adwokatów bardzo mocno absorbowały władze samorządu. - Nie da się rozciągać czasu, a nie mogliśmy sobie pozwolić na to, by w tych procesach nie uczestniczyć. To powodowało, że nie zawsze mieliśmy czas, by myśleć o oczekiwaniach, jakie mają radcy pod adresem samorządu w obecnych niełatwych warunkach wykonywania naszego zawodu - przyznaje mec. Sałajewski. Zaznacza, że tu konieczne jest jego zdaniem przeorientowanie. - Wydaje się, że debata nad otwieraniem zawodów czy deregulacją została już zamknięta. Mam przynajmniej taką nadzieję, że apetyty polityków w tym zakresie zostały już zaspokojone. Czas, który na to przeznaczaliśmy, będziemy mogli teraz inaczej zagospodarować - dodaje.
Andrzej Kalwas, były minister sprawiedliwości, a zarazem człowiek, który najdłużej, bo aż 12 lat, kierował radcowskim samorządem, przestrzega, że nie ma łatwych kadencji i nadchodząca z pewnością też taka nie będzie. Choć w ostatnim czasie nie szczędził Dariuszowi Sałajewskiemu słów krytyki, to przyznaje, że nie brak mu cech wymaganych na stanowisku prezesa rady. - Bez dwóch zdań jest to człowiek o bardzo wysokim ilorazie inteligencji i umiejętności współpracy z ludźmi, więc jako główne atuty wskazałbym tu intelekt i doświadczenie - mówi Andrzej Kalwas. - Czy zostanie prezesem, zdecydują koleżanki i koledzy radcy. Natomiast każdy prezes musi mieć głębokie przekonanie o tym, że musi bronić swojego stanowiska wobec każdej władzy. Trzeba umieć rozmawiać z nią i nie zgadzać się na głupstwa, które robi, by przypodobać się społeczeństwu i przysporzyć sobie elektoratu - podkreśla mec. Kalwas.
Z kolei obecny prezes KRRP Maciej Bobrowicz dodaje: - Przed samorządem staje problem przygotowania członków korporacji do funkcjonowania na coraz bardziej konkurencyjnym rynku usług prawnych, ale także walka z procesem pauperyzacji zawodu. Ważne jest także doskonalenie nowych kompetencji, w tym związanych z nowelizacją k.p.k. dającą członkom samorządu uprawnienia karne i karne skarbowe - przypomina mec. Bobrowicz.
Dariusz Sałajewski zapewnia, że wyzwanie związane z kandydowaniem nie powoduje w nim stresu, lecz motywuje. Z obecnym prezesem doskonale się uzupełniali. Nie zawsze musieli się zgadzać we wszystkim, ale różnice zdań były bardzo, jak mówi, energetyczne. - To jest taki idealny wręcz model współpracy, kiedy z pewnych różnic, jakie występują w wybranych zagadnieniach, wyzwala się energia do dalszego działania, a nie hamulec, który zatrzymuje nas w miejscu.
Cieszy się opinią skrupulatnego i skutecznego prawnika. Patrzy zawsze do przodu i zapewnia, że gdyby jeszcze raz miał zaczynać od początku, to wybrałby tę samą drogę. A więc studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim, praca na stanowisku referenta prawnego w dużym przedsiębiorstwie, a potem praca radcy prawnego. - Siedem lat czekałem na zgodę pracodawcy na odbycie aplikacji, ale dzięki temu zyskałem ogromną wiedzę na temat funkcjonowania przedsiębiorstw. Choć moja kancelaria świadczy uniwersalne usługi prawne, to do tej pory osobiście preferuję obsługę klientów korporacyjnych i specjalizuję się w prawie gospodarczym - mówi prawnik, który za swój największy sukces uznaje fakt, że od trzydziestu lat udaje mu się godzić pracę zawodową z aktywnością w samorządzie.
- To powoduje, że rzadko bywam w domu. Bez tak wyrozumiałej kobiety jak moja żona byłoby to niemożliwe - przyznaje Dariusz Sałajewski.
@RY1@i02/2013/208/i02.2013.208.07000030c.801.jpg@RY2@
fot. Grzegorz Skowronek_Agencja Gazeta
Dariusz Sałajewski
Piotr Szymaniak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu