Nie leczmy kataru młotkiem
Sądy dyscyplinarne nazywane są koleżeńskimi, lecz to nie znaczy, że chronią swoich i nie potrafią skutecznie działać
Statek widmo powraca. Tym razem Solidarna Polska zamachnęła się na sądownictwo dyscyplinarne korporacji prawniczych, składając w parlamencie projekt stosownej ustawy - analogiczny z tym, który w 2006 r. forsował ówczesny minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Cel jest taki: dotychczasowe sądownictwo poszczególnych korporacji wrzucić do jednego worka i wysypać na posadzkę sądów powszechnych. Sądem I instancji mają być wydziały dyscyplinarne w sądach apelacyjnych, II instancją ma być Sąd Najwyższy. Siedem lat temu nie zaskoczyło, może teraz zaskoczy.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.