Ojciec samorządnej adwokatury
160 lat temu urodził się pierwszy szef NRA, który przez sześć kadencji stał na czele "przedstawicielki całego stanu obrończego w państwie"
Próżno szukać obszerniejszych informacji o nim w encyklopediach, słownikach, a także w internecie. Nie jest jednak osobą anonimową, szczególnie w środowisku adwokackim. Każdy aplikant o Cezarym Ponikowskim może usłyszeć na zajęciach z historii.
Popularyzatorzy dziejów adwokatury przyczynili się do powstania legendy o śmierci pierwszego prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej pod gruzami zburzonej kamienicy we wrześniu 1944 r. - w trakcie Powstania Warszawskiego. Tak jak runęła stolica wraz z archiwami, bibliotekami, uczelniami, tak w zwalisku miał ponieść śmierć Cezary Ponikowski. Czy rzeczywiście tak było? Raczej nie. Na jego nagrobku znajdującym się na Cmentarzu Powązkowskim wyryto informację, że zmarł 6 marca 1944 r. Skąd zatem 26 września 1944 r. w "Słowniku biograficznym adwokatów polskich"? Prawdopodobnie autor notki pomylił ojca z synem, czyli Cezarego z Wacławem, ekonomistą, profesorem Politechniki Lwowskiej, który został zastrzelony przez Niemców na Mokotowie właśnie 26 września 1944 r.
Wacław Ponikowski, żołnierz ochotniczy w wojnie z bolszewikami 1920 r. i jedna z jego sióstr Maria - organizatorka konspiracyjnej rozgłośni radiowej w okresie okupacji niemieckiej, swoją postawą dowiedli, że z domu wynieśli najwłaściwsze patriotyczne wzorce. Ich ojciec wspominany był w rodzinie jako niezwykle ciepły i życzliwy ludziom elegancki pan, dla jednych tata, dla innych wuj Cezary, maszerujący ulicami przedwojennej Warszawy w czarnym płaszczu z kapeluszem na głowie i nieodłączną laseczką. Kancelarię adwokacką prowadził i przez lata mieszkał w ekskluzywnym miejscu Warszawy, przy Krakowskim Przedmieściu 7, vis a vis głównej bramy Uniwersytetu Warszawskiego. Pod tym samym adresem Bolesław Prus zlokalizował mieszkanie bohatera "Lalki" - Ignacego Rzeckiego.
W drugiej połowie XIX w. i na początku XX w. adwokaci byli najsilniejszym środowiskiem inteligencji polskiej, w szczególności w Królestwie Polskim. Angażowali się w działalność publiczną, tworzyli polskie biblioteki lub sponsorowali je, wydawali gazety, powoływali saloniki towarzyskie. Wielu bezinteresownie podejmowało się obron politycznych, co owocowało popularnością w społeczeństwie. O ile jednak w Galicji czy w zaborze pruskim cieszyli się od dziesiątek lat samorządem, którego namiastkę posiadali też adwokaci w Rosji, o tyle w Królestwie Polskim takowy nie mógł powstać - Rosjanie wyłączyli na tym terenie obowiązywanie części przepisów dotyczących adwokatury.
W takich warunkach urodzony 27 sierpnia 1853 r. (choć w rzeczywistości mogło to być rok później) syn ziemianina Juliusza wstępował w 1877 r. do zawodu obrończego. Wcześniej uzyskał w warszawskim gimnazjum polskim maturę, a następnie ukończył prawo na świeżo zrusyfikowanym Uniwersytecie Warszawskim, który po likwidacji w 1869 r. legendarnej Szkoły Głównej stał się prowincjonalną uczelnią stricte rosyjską. Warto podkreślić, że Polacy chcący rozwijać się naukowo mogli obejmować katedry w Moskwie, Petersburgu, Charkowie, Kazaniu, Kijowie czy Odessie, ale - co do zasady - nie w Warszawie. W ten sposób na uniwersytety rosyjskie trafiali tacy luminarze polskiej nauki prawa jak Włodzimierz Spasowicz, Leon Petrażycki czy Eugeniusz Waśkowski. Nie była to jednak łatwa droga, dlatego większość chcących rozwijać się w dziedzinie prawa wstępowała do adwokatury.
Środowisko adwokatów polskich było nad wyraz scementowane. Gdy władza carska nie zezwoliła na tworzenie w Królestwie znanych w Rosji izb obrończych, Polacy zorganizowali swoisty tajny samorząd w postaci powstałej w 1885 r. Kasy Pomocy Adwokatom Przysięgłym. Wśród jej aktywnych działaczy był Cezary Ponikowski. Uczestniczył też w salonikach adwokackich, jak słynne piątki u Adolfa Suligowskiego czy regularne spotkania u Aleksandra Kraushara. Gdy w 1897 r. zmarł obrosły legendą działacz społeczny adw. Henryk Krajewski - przez lata konspirator, powstaniec styczniowy, którego pędzlem uwiecznił Jan Matejko, to Cezary Ponikowski był wykonawcą testamentu. Dokumentem tym Krajewski przekazał swój majątek na cele dobroczynne - fundusz "Charitas".
Wysyp organizacji adwokackich w Królestwie Polskim nastąpił w latach 1905-1908. Wówczas powstały Koło Obrońców Politycznych, Związek Adwokatury Polskiej, Towarzystwo Prawnicze w Warszawie czy Koło Młodych Prawników. Ponikowski jako specjalista w dziedzinie prawa cywilnego nie brał udziału w obronach politycznych, ale angażował się w działalność społeczną i konsolidacyjną środowiska prawników polskich. Gdy w 1911 r. z kręgu adwokatów polskich we Lwowie przyszedł apel o stworzenie jednej platformy współpracy rozsianych pomiędzy zaborami obrońców, to Ponikowski obok Adolfa Suligowskiego, Franciszka Nowodworskiego i Henryka Konica najaktywniej spośród palestry warszawskiej wsparł inicjatywę i powstały wtedy Związek Adwokatów Polskich (po odzyskaniu niepodległości został jego wiceprezesem).
W 1915 r., po stu latach bytności, Warszawę opuścili Rosjanie. Coraz realniejsza stała się wizja odrodzonej Ojczyzny. Adwokaci warszawscy stworzyli sądy królewsko-polskie, pierwsze niezależne organy sądowe w Warszawie od dziesiątków lat. Podjęli prace nad pisaniem projektów prawa dla przyszłej Polski. Powołali trzydziestoosobową Delegaturę Adwokatury Warszawskiej, w której składzie znalazł się Cezary Ponikowski. Gremium to przygotowało projekt urządzenia adwokatury w Państwie Polskim, który przejęła i dopracowała sześcioosobowa Komisja Organizacji Adwokatury utworzona w październiku 1917 r. przez Tymczasową Radę Stanu Królestwa Polskiego (jej członkiem był Ponikowski). Projekt przewidywał oryginalne, nieznane wcześniej rozwiązania, jak wyraźne stwierdzenie, że "palestrę Państwa Polskiego tworzą adwokaci i aplikanci adwokaccy" czy dwuszczeblowy samorząd, którego przedstawicielem miała zostać Naczelna Rada Adwokacka. Dokument stał się prawem 24 grudnia 1918 r., wydany w formie dekretu przez naczelnika Józefa Piłsudskiego (nie wszedł w życie na terytorium całego państwa, a jedynie w byłym Królestwie Polskim i na pozostałych ziemiach zaboru rosyjskiego).
Pierwsze zgromadzenia izb adwokackich w Warszawie i Lublinie odbyły się w marcu 1919 r., a 6 kwietnia wybrano pierwszego prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej. Nikogo nie dziwiło, że został nim Cezary Ponikowski, zaś jego zastępcą Henryk Konic. W następnych latach tych dwóch wybitnych adwokatów pełniło obowiązki prezesa NRA po sześć razy (wybierano ich na roczną kadencję).
Ponikowski często wypowiadał się na łamach prasy, szczególnie "Gazety Sądowej Warszawskiej". Gdy w 1931 r. Ministerstwo Sprawiedliwości opublikowało projekt nowej regulacji ustroju adwokatury, likwidujący Naczelną Radę Adwokacką i tym samym dwustopniowy samorząd, Cezary Ponikowski na łamach "Palestry" stanął w jej obronie. Przypomniał, jak powstał pomysł utworzenia NRA jako "przedstawicielki całego stanu obrończego w Państwie", podkreślił, że proponowane zjazdy porozumiewawcze przedstawicieli izb adwokackich nie mogą zastąpić stałego organu centralnego samorządu i dodał m.in.: "w chwili gdy [Rada Naczelna] powstawała na naszym gruncie, nigdzie przedtem nie była. Obecnie już powstały w niektórych państwach instytucje wzorowane na naszej Radzie Naczelnej, i budzi ona zainteresowanie w krajach, gdzie adwokatura ma wiekowe tradycje i cieszy się wielką powagą". Ujednolicające ustrój adwokatury w całym państwie polskim rozporządzenie prezydenta RP z 1932 r. utrzymało dwustopniowy samorząd zawodowy adwokacki, a Naczelna Rada Adwokacka stała się odtąd organem całej adwokatury polskiej.
Cezary Ponikowski z powodu wieku nie kandydował już na szefa adwokatury w całym państwie, aktywnie działał jednak w Związku Adwokatów Polskich. W 1935 r. po śmierci legendarnego twórcy potęgi ZAP Antoniego Dziędzielewicza zasiadł na fotelu prezesa. Czasy nie były łatwe, popularność zyskiwała ideologia rasistowska. W maju 1937 r. zwołano Zjazd Adwokatów Polskich, którego jednym z celów miało być podjęcie uchwał antysemickich (domagających się nieprzyjmowania czy wręcz usuwania z adwokatury osób wyznania mojżeszowego).
Ponikowski przyjął to z niepokojem. Wiedział doskonale, że ZAP tworzyli we Lwowie w 1911 r. adwokaci, którzy czuli się Polakami, ale byli różnych wyznań i pochodzenia. Podczas zjazdu powiedział: "Pragnę też, aby utrzymane były na przyszłość te uczucia, które kierowały dotychczasową działalnością Związku: szczere przywiązanie do Ojczyzny bez żadnych uprzedzeń partyjnych z pragnieniem pociągania do pracy dla Jej dobra wszystkich, komu to dobro naprawdę na sercu leży, kto prawdziwie jest do niej przywiązany i jej interes stawia ponad osobisty [...]" ("Czasopismo Adwokatów Polskich" 1937, nr 1-11).
Nie zapobiegł podjęciu niechlubnych uchwał, ale w geście sprzeciwu złożył rezygnację z funkcji prezesa, tłumacząc to stanem zdrowia. Wyraził zgodę na tytuł honorowego prezesa, z szerszej działalności jednak się wycofał. Kancelarię adwokacką prowadził niemal do śmierci - przez ponad sześćdziesiąt pięć lat - ciesząc się poważaniem i szacunkiem środowiska prawniczego nie tylko Warszawy. Odszedł w czasie, gdy ojczyzna była okupowana, a jego ukochana Warszawa nieświadomie zmierzała do ostatecznej zagłady.
Kancelarię adwokacką prowadził przez niemal 65 lat, ciesząc się szacunkiem i poważaniem nie tylko warszawskiego środowiska prawniczego
@RY1@i02/2013/166/i02.2013.166.07000030c.803.jpg@RY2@
fot. archiwum NRA
Dr hab. Adam Redzik
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu