Prawnik eksportowy
Chłonie wiedzę jak gąbka, jest błyskotliwy i pracowity. Szymon Janczarek, jedyny polski sędzia w sekcji wykonywania wyroków trybunału w Strasburgu, robi dobrą reklamę nie tylko wymiarowi sprawiedliwości, lecz także naszym młodym prawnikom
Na prawo poszedł nie tyle za głosem serca, ile kolegów z klasy biologiczno-chemicznej I LO w Inowrocławiu, ale już po pierwszym roku przekonał się, że ten kierunek jest wprost stworzony dla niego (a wcześniej rozważał studiowanie medycyny lub dziennikarstwa). O wiele bardziej świadomym wyborem była decyzja o aplikacji. - Może zabrzmi to górnolotnie, ale chciałem wykonywać zawód, który z założenia ma charakter w pewnym sensie służebny wobec społeczeństwa. Poza tym aplikacja sędziowska dawała i nadal daje prawnikowi wiążącemu swoją karierę z wymiarem sprawiedliwości wiedzę o charakterze najbardziej kompleksowym, z której to wiedzy nadal czerpię pełnymi garściami, zwłaszcza tu, w Strasburgu - mówi sędzia Janczarek. - Nie bez znaczenia było również to, że w owym czasie była to chyba najłatwiej dostępna z aplikacji, zwłaszcza dla takich osób jak ja, czyli pozbawionych rodzinnych tradycji prawniczych.
W 2003 r. rozpoczął asesurę w Sądzie Rejonowym w Gdańsku, a cztery lata później otrzymał nominację na sędziego tamtejszego sądu. Szybko trafił do Ministerstwa Sprawiedliwości, gdzie pracował w wydziale praw człowieka departamentu sądów powszechnych. Kiedy powstał departament praw człowieka, Szymon Janczarek został naczelnikiem wydziału do spraw postępowań przed ETPC, a przez pewien czas pełnił też obowiązki dyrektora całego departamentu. - Prawa człowieka to fascynująca i bardzo ważna dziedzina, o której istnieniu przekonujemy się niestety zazwyczaj dopiero wówczas, gdy sami stajemy się ofiarami naruszenia. Albo, jak miało to miejsce w moim przypadku, gdy zaczynamy interesować się nimi zawodowo. Ja poważnie się nimi zająłem podczas studiów LLM z zakresu prawa międzynarodowego na jednym z londyńskich uniwersytetów, jeszcze przed przybyciem do Ministerstwa Sprawiedliwości - opowiada sędzia.
W resorcie szybko stał się jednym z najlepszych specjalistów w tej dziedzinie i jako taki został wysłany do Strasburga. - Zdążył od podszewki poznać wszelkie blaski i cienie pracy sędziego oraz nauczył się swobodnie poruszać w prawie polskim. Z kolei kilkuletnie doświadczenie z pracy w MS dało mu możliwość spojrzenia na funkcjonowanie polskiego wymiaru sprawiedliwości ze znacznie szerszej perspektywy - mówi Agnieszka Dąbrowiecka, zastępca dyrektora departamentu współpracy międzynarodowej i praw człowieka. W ministerstwie zajmował się głównie opiniowaniem zasadności skarg składanych przeciwko Polsce, dotyczących naruszeń w sferze wymiaru sprawiedliwości. - Trzeba więc z jednej strony biegle poruszać się w zawiłościach polskiego prawa, a z drugiej znać i umieć zastosować standardy trybunału strasburskiego. Czyli dużo wiedzieć i ciągle się uczyć, bo i jedno, i drugie nieustająco się zmienia - dodaje Dąbrowiecka.
W krótkim czasie sędzia Janczarek wiedział tyle na temat standardów strasburskich, że zaproponowano mu prowadzenie szkoleń w tym zakresie dla sędziów we wszystkich apelacjach. Uczestnicy ocenili je jako jedne z najlepszych, jakie Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury organizowała.
Współpracownicy podkreślają nastawienie sędziego na rozwój, chęć uczenia się, dociekliwość i otwartość, a także odpowiedzialność. - Współpracując z Szymonem, można było mieć pewność, że nie zawiedzie, jeśli obiecał, że coś zrobi, było to zrobione, i to na najwyższym poziomie - komplementują współpracownicy. Szymon Janczarek w resorcie sprawiedliwości dał się też poznać jako maniak liczenia i wielbiciel danych, który umie wyciągać z kieszeni rzędy cyfr, mnoży w pamięci budżety na cztery lata w tył i wprzód i z każdej statystyki potrafi wyciągnąć właściwe wnioski.
W departamencie wykonywania wyroków ETPC zajmuje się analizowaniem przekazywanych przez poszczególne państwa członków Rady Europy informacji na temat planowanych bądź przedsięwziętych już działań mających na celu wykonanie poszczególnych wyroków trybunału. Jest tam jedynym Polakiem. - Jednak za swój największy sukces uważam moją rodzinę. W życiu zawodowym zaś jest nim to, że mogę wykorzystać szansę na kontynuowanie rozwoju zawodowego, zdobywając kolejne doświadczenia w organizacji międzynarodowej, środowisku pracy zdecydowanie różniącym się od tego, z którym miałem do tej pory kontakt. Natomiast największą porażką jest to, że za naukę języków obcych na poważnie zabrałem się stosunkowo późno. Mógłbym teraz śmiało władać jeszcze kilkoma dodatkowymi językami (teraz biegle posługuje się angielskim, francuskim, hiszpańskim i rosyjskim - przyp. red). Największym wyzwaniem dla mnie jest obecnie znalezienie odpowiedniej równowagi pomiędzy życiem osobistym i zawodowym - podkreśla sędzia Janczarek.
Na nadmiar wolnego czasu się nie uskarża. - Zwłaszcza odkąd w moim życiu pojawiły się dzieci. Moją pasją jest nauka języków obcych, choć w tych wyjątkowych chwilach, gdy mam trochę czasu dla siebie, staram się być w jak największym stopniu aktywny. Męczy mnie całodzienne ślęczenie przy biurku. Dlatego gdy tylko mogę, biegam, pływam i jeżdżę na rowerze - zdradza sędzia Janczarek.
@RY1@i02/2013/080/i02.2013.080.07000030h.802.jpg@RY2@
materiały prasowe
Szymon Janczarek
Piotr Szymaniak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu