Adwokaci na zakręcie: etyka kontra rynek
Rynek usług prawnych się zmienia, adwokatom rośnie coraz silniejsza konkurencja ze strony radców prawnych, którzy mają większą swobodę w docieraniu do klientów. Może nadszedł już czas, by wzorem innych państw pozwolić adwokatom na reklamę? Zastanawiali się nad tym uczestnicy debaty wydawnictwa C.H. Beck, DGP i Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie
Czy zakaz reklamy godzi w swobody obywatelskie?
@RY1@i02/2013/075/i02.2013.075.070000400.807.jpg@RY2@
Dr Paweł Skuczyński Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, redaktor naczelny portalu www.etykaprawnicza.pl
Zagadnienie etycznych granic działalności marketingowej adwokatów budzi coraz więcej emocji. W tym kontekście kwestia zakazu posługiwania się przez adwokatów reklamą staje się jednym z kluczowych zagadnień. Trzeba się liczyć z tym, że temat dopuszczalności marketingu usług prawnych będzie coraz częściej i ostrzej stawiany. W końcu konieczne stanie się także podjęcie pewnych ważnych, może odważnych decyzji. Otwarte pozostaje pytanie, kto podejmie te rozstrzygnięcia - samorząd, czy inicjatywa będzie pochodziła z zewnętrz. Będziemy zatem w najbliższym czasie świadkami wywierania coraz większej presji na zmianę dotychczasowych reguł. Jednym ze źródeł tej presji będą przemiany rynku usług prawniczych zachodzące w skali globalnej, w tym także rozwój nowych technologii, zwłaszcza internetu. Wraz z szerszym zastosowaniem nowych narzędzi w pracy prawników oraz coraz większym zapotrzebowaniem na najprostsze usługi prawnicze będzie dochodziło do ich zestandaryzowania i udostępnienia masowemu konsumentowi. Jest to równoznaczne z ich utowarowieniem. Rodzi to bardzo silną pokusę wykorzystywania przez prawników narzędzi marketingowych typowych dla towarów, a więc również reklamy. Chodzi bowiem o dotarcie do jak najszerszej grupy potencjalnych klientów i aktywizację wśród nich sprzedaży. Tymczasem przyjęty w adwokaturze model regulacji opiera się na założeniu, że zawód adwokata jest powołaniem, a więc funkcjonuje w niezależnej wspólnocie zawodowej, a nie na rynku, ewentualnie - w wersji złagodzonej - że polega on na świadczeniu szczególnych usług opartych na zaufaniu, które niewiele mają wspólnego ze sprzedażą towarów.
Kolejnym impulsem do zmian może stać się coraz powszechniejszy pogląd, iż ograniczenia w zakresie marketingu są formą ingerencji w swobody obywatelskie, zwłaszcza wolność słowa. Przyjęty w kodeksie etyki adwokackiej model uregulowania działań marketingowych to nie tylko zakaz jakiejkolwiek reklamy, ale również kazuistyczne wyliczenie dopuszczalnych form i treści informacji o wykonywaniu zawodu. W konsekwencji należy przyjąć, że adwokaci mogą korzystać tylko z takich sposobów docierania do klientów, które są wprost wskazane w postanowieniach kodeksu. Jednak tak daleko idąca ingerencja w wolności obywatelskie, dodatkowo zawarta w akcie nie tylko niebędącym ustawą, ale również niebędącym aktem prawa powszechnie obowiązującego , może okazać się trudna do obronienia.
W wielu krajach zakaz reklamy został uznany za zbyt daleką ingerencję w wolność słowa oraz wolność wykonywania zawodu. Stało się tak np. w 1977 r. w Stanach Zjednoczonych w słynnej sprawie Bates vs. State Bar of Arizona, co doprowadziło do całkowitego zniesienia zakazu reklamy prawników w tym kraju. Z kolei w Niemczech nastąpiło to w orzeczeniu Federalnego Trybunału Konstytucyjnego z 1987 r., które określane jest jako tzw. Bastille-Entscheidung, nie tylko ze względu na dzień jego wydania, będący rocznicą zburzenia Bastylii, ale także dlatego, że oznaczało ono koniec jednego z bastionów tradycji adwokatury, czyli absolutnego zakazu reklamy. Został on ograniczony do niedopuszczalności jedynie reklamy nierzeczowej oraz nastawionej na zdobycie zlecenia od konkretnej osoby. Wreszcie nie należy również zapominać o naszym rodzimym, polskim kontekście, który także nie sprzyja utrzymaniu zakazu reklamy adwokackiej w obecnej formie.
Chodzi przede wszystkim o brak realizacji jedności zawodu prawniczego, a wiec istnienie wielu zawodów prawniczych o niemalże tożsamym zakresie uprawnień zawodowych. Obok adwokatów istnieją bowiem oczywiście radcy prawni, którzy od 2008 r. nie tylko znieśli zakaz reklamy, ale przede wszystkim przyjęli bardziej przejrzysty model regulacji informowania o wykonywaniu zawodu. Nie bez znaczenia są również różnice pokoleniowe w adwokaturze. Prawnicy młodego pokolenia nie tylko często poszukują coraz bardziej radykalnych sposobów przetrwania na rynku usług prawniczych, ale wydaje się, że coraz rzadziej identyfikują się z tradycjami etyki adwokackiej.
Zwiększenie presji na zniesienie zakazu reklamy adwokackiej w dotychczasowej formie zdaje się nieuniknione. Nie oznacza to jednak, że należy zrezygnować z niego całkowicie. Dopuszczenie szerszych możliwości informowania o wykonywaniu zawodu leży zarówno w interesie samych prawników, jak i ich klientów. Także obowiązywanie pewnych ograniczeń w tym zakresie ma swoje uzasadnianie. Dlatego też wszelkie formy nachalnej promocji, posługiwania się ocenami czy wykorzystywania łatwowierności laików prawnych powinny pozostać niedopuszczalne. Zakazana powinna być wszelka informacja o nierzeczowym charakterze.
Czy model sądownictwa dyscyplinarnego adwokatów wymaga zmiany, a jeśli tak to w jakim kierunku?
@RY1@i02/2013/075/i02.2013.075.070000400.808.jpg@RY2@
Radosław Baszuk, adwokat, sędzia i wiceprezes Sądu Dyscyplinarnego Izby Adwokackiej w Warszawie
Należy w sposób jednoznaczny zdefiniować granicę pomiędzy kontrolą państwa (sądów) nad postępowaniem dyscyplinarnym a "upaństwowieniem" sądownictwa dyscyplinarnego. Wydaje się, że z kontrolą mamy do czynienia tak długo, jak długo do właściwości sądu powszechnego należy kompetencja uchylenia wadliwego orzeczenia organu dyscyplinarnego. Natomiast sytuacja, w której sąd powszechny uprawniony będzie do wydania orzeczenia merytorycznego w zakresie odpowiedzialności dyscyplinarnej adwokata - oznaczać będzie upaństwowienie sądownictwa dyscyplinarnego, ze wszystkimi tego konsekwencjami.
Jakie rodzi to konsekwencje? Posłużę się dostępnymi danymi dotyczącymi funkcjonowania Sądu Dyscyplinarnego Izby Adwokackiej w Warszawie w okresie od 1 kwietnia 2010 r. do 31 marca 2012 r. W tym czasie do sądu wpłynęły wnioski o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego zawierające łącznie 307 zarzutów przewinień dyscyplinarnych. 98 (32 proc.) z nich miało swoje źródło wyłącznie w zawiadomieniu sądów. Reszta to zawiadomienia osób fizycznych, ORA i innych adwokatów.
"Upaństwowienie" postępowań dyscyplinarnych oznaczać będzie zatem, iż w jednej trzeciej spraw sądy powszechne rozpoznawać będą merytorycznie zarzuty wynikające z zawiadomień tych samych lub innych sądów powszechnych. Mówimy przy tym zapewne o najwrażliwszej części postępowań dyscyplinarnych, dotykającej zagadnień wolności słowa, niezależności adwokata wobec władzy sądowej, wreszcie pozycji obywatela reprezentowanego przez adwokat wobec państwa, które uosabia sąd. Czy adwokat w przedstawionym modelu wciąż będzie mógł czuć się niezależny od władzy publicznej, czy też jego determinacja w przeciwstawieniu się państwu w obronie praw jednostki będzie jednak słabsza?
Wiesław Kozielewicz, sędzia Sądu Najwyższego, autor publikacji o postępowaniu dyscyplinarnym zawodów prawniczych ocenia, że poziom merytoryczny i stabilność orzecznictwa dyscyplinarnego są porównywalne z poziomem powszechnych sądów karnych. Zwraca także uwagę na statystyki z ostatnich ośmiu lat wskazujące, iż Sąd Najwyższy uwzględnia w kategorii postępowań dyscyplinarnych zaledwie trochę ponad 20 proc. kasacji. Wbrew obiegowemu poglądowi sądy dyscyplinarne nie są łagodne dla obwinionych.
Zapytać można także o rolę ministra sprawiedliwości w zakresie postępowań dyscyplinarnych i realizację jego ustawowej kompetencji do wniesienia odwołania od każdego orzeczenia sądu dyscyplinarnego I instancji oraz kasacji od każdego orzeczenia wydanego przez Wyższy Sąd Dyscyplinarny. Gdzie są odwołania i kasacje ministra? Ile ich wniesiono. W jakich sprawach? Kiedy? Czy na tej sali jest ktoś, kto widział środek odwoławczy ministra sprawiedliwości od orzeczenia dyscyplinarnego?
Dla jasności, chcę bardzo wyraźnie powiedzieć, że w moim przekonaniu, choć z postępowaniami dyscyplinarnymi nie jest aż tak źle, jak twierdzą autorzy koncepcji ich "upaństwowienia", to z drugiej strony - nie jest bynajmniej aż tak bardzo dobrze, jak chciałby nas widzieć pan sędzia Wiesław Kozielewicz i niektórzy prominentni przedstawiciele adwokatury. Zasadne wydaje się być oderwanie struktury miejscowej sądów dyscyplinarnych od struktury izb adwokackich. W izbie, w której wykonuję zawód i w której orzekam, nie jest to być może jakimkolwiek problemem, niemniej można przywołać przykład izby, w której zrzeszonych jest 96 adwokatów, z czego 20 pełni funkcje w jej organach. Na jednego sędziego dyscyplinarnego przypada zatem 11 potencjalnych obwinionych. Zaiste, trudno w takiej sytuacji nie zanucić za Wojciechem Młynarskim o "mieście gdzieś na prerii krańcach, gdzie na jednego mieszkańca jeden szeryf przypadał". Nie nawołuję do likwidacji małych izb adwokackich, zwracam jednak uwagę na realne i naturalne postrzeganie tego rodzaju zjawisk jako potencjalnie niebezpiecznych.
Palącą koniecznością wydaje się także umożliwienie odpowiedniego stosowania w postępowaniu dyscyplinarnym niektórych przepisów kodeksu karnego (rozdziałów I, II i III k.k). Zasadne jest rozważenie celowości odesłania w zakresie nieuregulowanym ustawą - Prawo o adwokaturze do odpowiedniego stosowania w postępowaniu dyscyplinarnym przepisów k.p.k. o postępowaniu uproszczonym, w miejsce aktualnego ogólnego odesłania do przepisów k.p.k. (w domyśle trybu zwyczajnego). Ingerencji ustawodawcy wymaga dzisiaj zupełnie nieuregulowany system wykonywania orzeczonych kar pieniężnych oraz egzekwowania zasądzonych kosztów postępowania.
Rosnące zapotrzebowanie na proste usługi prawnicze prowadzi do ich zestandaryzowania - stają się towarem
@RY1@i02/2013/075/i02.2013.075.070000400.809.jpg@RY2@
Dr Adam Bodnar, Helsińska Fundacja Praw Człowieka
Ponad rok temu na UW odbyła się konferencja pt. "Postępowania dyscyplinarne - model ustrojowy i praktyka". Została zorganizowana w związku z planowanymi zmianami w zakresie postępowań dyscyplinarnych - na fali deregulacji zapowiadanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Przypomnę, że ogólny wydźwięk konferencji był taki, iż może nie warto wiele zmieniać w zakresie postępowań dyscyplinarnych. Przyznaję, że byłem jedną z osób, które postulowały reformy w zakresie ustroju postępowań dyscyplinarnych. Natomiast wszystkich uspokajał sędzia Wiesław Kozielewicz, wskazując na rolę wykonywaną przez Sąd Najwyższy, a w szczególności na to, że pełni on rolę bardziej sądu apelacyjnego niż kasacyjnego w tego typu sprawach. Sędzia postulował - na zasadzie de lege ferenda - aby rozdział I-III k.k. był stosowany.
Zdecydowanie będę zawsze bronił sądownictwa dyscyplinarnego jako przynależnego do samorządu zawodowego. Można jedynie zastanawiać się nad wprowadzeniem do niego elementów sądownictwa powszechnego - z dwóch powodów: wypełnienia standardów strasburskich oraz przenikania się zawodów prawniczych. Współpraca w ramach sądów dyscyplinarnych może mieć duże znaczenie zarówno dla sędziów, jak i adwokatów. Natomiast współczesne wyzwania są zupełnie inne. Po pierwsze należy spytać - czy sądownictwo dyscyplinarne faktycznie działa rzetelnie? Czy czasami nie staje się elementem strategii procesowej?
Po drugie - postępowania dyscyplinarne wydają się być przewlekłe. W jednej ze spraw HFPC skierowała skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, stwierdzając naruszenie art. 6 oraz art. 13 konwencji - nasza skarga została skierowana w kontekście pokrzywdzonego T. Pasierbińskiego. Sprawa była prowadzona przez wiele lat, aż w końcu została umorzona. Według doktryny postępowania dyscyplinarne powinny być objęte skargą na przewlekłość.
Po trzecie - rosnąca liczba prawników siłą rzeczy będzie powodować coraz ostrzejszą konkurencję. A to oznacza obniżenie jakości. W dłuższej perspektywie oczywiście pozostaną na rynku najlepsi, ale w międzyczasie będzie wiele ofiar nierzetelnych adwokatów czy choćby zbyt ambitnych młodych ludzi, którzy np. podejmą się prowadzenia spraw sądowych, ale będą popełniać błędy procesowe.
Dlatego istotne znaczenie powinno mieć zaostrzenie egzekucji prawa. Powstaje pytanie, czy w tym zakresie pojawiają się zmiany. Powinna nastąpić profesjonalizacja rzeczników dyscyplinarnych, w tym powoływanie dodatkowych zastępców rzecznika dyscyplinarnego (lub też profesjonalnych biur obsługi).
Jak budować swój wizerunek w mediach?
@RY1@i02/2013/075/i02.2013.075.070000400.810.jpg@RY2@
Jakub Jacyna, adwokat, zastępca sekretarza ORA w Warszawie i rzecznik prasowy ORA w Warszawie
Sposób kształtowania relacji adwokatów z mediami został doprecyzowany przez zmiany wprowadzone do kodeksu etyki adwokackiej w 2011 r. (weszły w życie 1 stycznia 2012 r.). Obecnie par. 18 pkt 3 kodeksu stanowi, że: "W kontaktach z mediami adwokat powinien unikać przyjmowania roli rzecznika prasowego swojego klienta, lecz powinien się kierować merytoryczną potrzebą odpowiedzi na zarzuty wobec klienta publikowane w mediach, przedstawiające w ocenie adwokata sprawę jednostronnie, wybiórczo lub tendencyjnie".
Adwokaci mają świadomość potrzeby współdziałania z mediami, jednak w tych relacjach muszą być zachowane pewne nienaruszalne zasady, określone właśnie we wskazanym przepisie. Podstawowym obowiązkiem adwokata jest działanie na korzyść klienta i trzeba uważać, by wskutek nagłaśniania szczegółów sprawy nie osiągnąć odwrotnego skutku. Pytanie o przekroczenie granic przez adwokata pojawiało się np. w "sprawach smoleńskich" i to wielokrotnie. Stopień zaangażowania emocjonalnego profesjonalnego pełnomocnika nie może być tak wysoki, jak jego klienta. Te zasady były już wcześniej uregulowane, mówi o tym przepis zakazujący nadmiernego utożsamiania się z klientem i inny, zakazujący bezwzględnego podporządkowania się naciskom ze strony klienta co do sposobu prowadzenia sprawy.
Z drugiej strony, czasem dopiero nagłośnienie sprawy klienta przez media powoduje, że prokuratura zajmuje się konkretną sprawą, a nie będzie uporczywie odmawiać wszczęcia postępowania karnego. Niedookreślone jest, co należy rozumieć przez przyjmowanie roli rzecznika prasowego swojego klienta, i warto zauważyć, że między rolą rzecznika prasowego a wypowiedzią merytoryczną granica jest bardzo płynna. Cały kodeks posługuje się określeniami nieostrymi, dopiero w orzecznictwie dyscyplinarnym następuje ich doprecyzowanie. Rzecz jasna, istnieje coś takiego, jak sąd opinii publicznej i nie musi on pozostawać bez wpływu na rozstrzygnięcie merytoryczne sądu powszechnego. Pomimo tego uważam, że adwokat nie powinien przyjmować roli rzecznika prasowego klienta, by skutecznie dbać o jego interesy. Należy wyraźnie rozróżniać kwestię strategii procesowej i działań PR-owskich, typu litigation PR. Jak stwierdził niegdyś ś.p. mec. Tadeusz de Virion do mediów oczekujących go pod salą sądową: "Co miałem do powiedzenia, powiedziałem przed sądem". Adwokat powinien ograniczać się do obrony klienta na sali sądowej, a wizerunkiem w mediach powinna zająć się osoba właściwa do spraw wizerunku. Profesjonalny pełnomocnik powinien powstrzymywać się od komentowania wyroków sądu, choć może informować media o tym, czy jego klient będzie się odwoływał od postanowienia sądu. Warto pamiętać, że sfera relacji adwokatów z mediami podlega takiej samej odpowiedzialności dyscyplinarnej jak inne sfery.
@RY1@i02/2013/075/i02.2013.075.070000400.811.jpg@RY2@
Ewa Ivanova, Dziennik Gazeta Prawna
Czy wiecie państwo, co to znaczy "MCR" ? To mistrzowie ciętej riposty, szczególna kategoria kontaktów, po które dziennikarz sięga, gdy potrzebuje barwnej wypowiedzi. Gros "MCR" to właśnie adwokaci. Przede wszystkim dlatego, że to doskonali mówcy. Interdyscyplinarni, zorientowani w bieżących wydarzeniach, do tego odważni w swych sądach. Dziennikarze chętnie powołują się na ich opinie, nie tylko w kwestiach prawnych. Obie profesje mają podobną wrażliwość na zachowanie standardów życia politycznego, gospodarczego i społecznego. W debacie publicznej stoimy po tej samej stronie barykady w kwestiach tak fundamentalnych jak choćby przestrzeganie przez państwo swobód obywatelskich. Czasem jednak nasze relacje cechuje nieufność. Adwokaci mają w zwyczaju zarzucać nam, że podążając za tanią sensacją, kolejnym newsem, zapominamy o domniemaniu niewinności. Że skazujemy człowieka na ostracyzm i śmierć publiczną zanim zapadnie prawomocny wyrok. Relacje mediów z pełnomocnikami nie są więc jednoznaczne. Charakterystyczne dla członków palestry są zresztą skrajne postawy w kontaktach z mediami, od totalnej otwartości adwokatów celebrytów, którzy wypowiadają się niemal na każdy temat, aż po konserwatystów, którzy niechętnie komentują nawet przebieg spraw sądowych, które prowadzą. Każda z tych skrajnych postaw niesie ze sobą wiele oczywistych niebezpieczeństw.
W większości przypadków to my inicjujemy kontakt, przedstawiamy problem i prosimy o komentarz. Wolę taki układ, bo niesie ze sobą mniejsze ryzyko etyczne po obu stronach. Czasem jednak jest odwrotnie - z inicjatywą kontaktu wychodzi agencja PR reprezentująca kancelarię lub zgłasza się do redakcji sam pełnomocnik. I znów przy tej okazji można mówić o skrajnie różnych postawach. Część osób, sygnalizując jakiś problem, np. w sprawie sądowej, udostępnia dane przeciwnika procesowego i liczy się z tym, że racje strony przeciwnej będą także zaprezentowane (zdecydowana większość). Ale niektórzy zabiegają, aby przedstawić wyłącznie ich stanowisko. Niepokojące jest także zjawisko występowania adwokatów w roli niezależnych ekspertów, mimo że tak naprawdę są zaangażowani w sprawę procesowo lub doradzają.
Na naszych oczach zachodzi także inna ważna i jak sądzę korzystna zmiana. Chodzi o współpracę adwokatów z ekspertami od wizerunku. Jeszcze kilka lat temu panowała nieufność w tych kontaktach. Niejednokrotnie pełnomocnicy stawiali klientom ultimatum: "Ja albo ten szarlatan". Dziś wiedzą, że sprawę trzeba wygrać zarówno na froncie sądowym, jak i medialnym. To rodzi jednak silną pokusę, by wbrew regułom etyki podjąć się roli rzecznika prasowego klienta. W takiej sytuacji pełnomocnik może zaszkodzić sobie i klientowi. Bo nawet najlepsze argumenty prawne mają dla opinii publicznej znikome znaczenie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu