Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawnik

Kancelaria notarialna to nie sklep

Ten tekst przeczytasz w 11 minut

Rejent, który łamie prawo, powinien zmienić zawód, a Sąd Najwyższy powinien pomagać korporacji usuwać takie osoby z jej kręgu

Izba notarialna w Warszawie wszczęła postępowanie dyscyplinarne przeciwko notariuszowi Markowi M. Obwiniła go o to, że w 2011 r. zamykał swoją kancelarię na dłuższe okresy (ponaddwutygodniowe). Zgodnie zaś z art. 20 ustawy Prawo o notariacie (Dz.U. z 1991 r. nr 22, poz. 91 z późn. zm.) kancelaria powinna być czynna w dniach powszednich co najmniej sześć godzin dziennie. Jeżeli zaś notariusz nie może pełnić swych obowiązków, powinien wyznaczyć na ten czas zastępcę spośród asesorów.

Marek M. jednak nie zapewnił zastępstwa. Powiesił jedynie na drzwiach kartkę informującą, że kancelaria jest nieczynna. W efekcie nie doszło do zaplanowanej przez radę izby notarialnej wizytacji kancelarii. Samorząd notarialny uznał więc, że rejent popełnił przewinienie dyscyplinarne z art. 50 prawa o notariacie.

Zgodnie z tym przepisem notariusz odpowiada dyscyplinarnie za przewinienia zawodowe, w tym za oczywistą i rażącą obrazę przepisów prawnych, uchybienia powadze lub godności zawodu.

Zarówno sąd dyscyplinarny I instancji, jak i następnie wyższy sąd dyscyplinarny uznały Marka M. za winnego i wymierzyły mu za to najsurowszą karę, jaką przewiduje ustawa, a mianowicie karę pozbawienia prawa prowadzenia kancelarii, zgodnie z art. 51 par. 1 pkt 4 prawa o notariacie.

Notariusz podniósł zarzuty rażącego naruszenia przepisów przez zastosowanie wobec niego najsurowszej z kar, jako całkowicie niewspółmiernej z punktu widzenia społecznego i celów kary, i to orzeczonej bezterminowo, zamiast orzeczenia jej na okres od 1 roku do 10 lat. Wskazywał, że nikogo nie powinno się dożywotnio pozbawiać prawa wykonywania zawodu. Zgodnie bowiem z art. 65 konstytucji każdemu zapewnia się wolność wyboru i wykonywania zawodu.

Sąd Najwyższy oddalił kasację (postanowienie z 15 listopada 2012 r., sygn. akt SDI 31/12). Uznał, że samorząd notarialny ma prawo dożywotnio wykluczyć rejenta. Może więc orzec najsurowszą karę, jeżeli inaczej nie jest w stanie przywołać nieposłusznego notariusza do porządku. Nie jest też zasadny zarzut niewspółmierności orzeczonej wobec skarżącego kary pozbawienia prawa prowadzenia kancelarii. Kwestia rodzajów kary jest bowiem autonomicznie unormowana w ustawach korporacyjnych i w związku z tym przepisów o karach i środkach karnych zawartych w kodeksie karnym nie można stosować do kar przewidzianych w tych ustawach, w tym do prawa o notariacie. Nie można więc podzielić też zarzutu co do rażącej niewspółmierności wymierzonej kary, jako że sądy orzekające w tej sprawie wyraźnie i dobitnie wskazały, że czyny obwinionego oznaczały lekceważenie podstawowych zasad wykonywania zawodu i były wysoce naganne.

Ponadto sam obwiniony przyznawał, że przyczyną jego nieobecności w kancelarii było nadużywanie alkoholu (zaznaczając wprawdzie, iż "nie było ono chroniczne", i nie były to "stany ciągłe"), wskazywał jednocześnie, że nie leczy się odwykowo "bo nie ma takiej potrzeby", i że nie zastanawiał się nad podjęciem leczenia. Brak jest zatem pozytywnej prognozy i nic nie przemawia, aby obwiniony dawał na przyszłość rękojmię prawidłowego wykonywania swego zawodu.

Nie może budzić wątpliwości, że samorządy zawodowe muszą dbać o dobre imię zawodu, który wykonują osoby zrzeszone. Ustawy o tych samorządach wskazują na możliwe reakcje prawnokarne i to do oceny sądów dyscyplinarnych danej korporacji należy rozstrzyganie, czy rodzaj i charakter przewinień dyscyplinarnych, ich waga, jak i częstotliwość popełniania, zasługuje na karę najsurowszą.

W tej sprawie sądy te, nie naruszając bynajmniej norm ustawowych, orzekły z zachowaniem wymogów prawa. W realiach tej sprawy trudno więc uznać, aby kara dla rejenta była rażąco niewspółmierna.

Orzeczenie przesądzające, że samorząd notarialny ma prawo wydalić notariusza z zawodu, jeżeli inaczej nie jest w stanie przywołać go do porządku, jest konsekwencją stawiania przez Sąd Najwyższy najwyższych wymagań osobom wykonującym niezwykle ważne funkcje społeczne.

Sędziowie Sądu Najwyższego w przeszłości już wielokrotnie prezentowali takie stanowisko, także w odniesieniu do osób wykonujących inne zawody prawnicze. Podkreślić należy, że zgodnie z dyspozycją art. 2. par. 1 prawa o notariacie notariusz w zakresie swoich uprawnień określonych ustawą działa jako osoba zaufania publicznego, korzystając z ochrony przysługującej funkcjonariuszom publicznym. Kolejny zapis wskazuje, że czynności notarialne, dokonane przez notariusza zgodnie z prawem, mają charakter dokumentu urzędowego. Jeżeli państwo nadaje notariuszowi tak wysoki status i tak ważne uprawnienia, musi wymagać od niego dużo.

Sądy wskazywały już kilkakrotnie, że działalność notariusza nie jest działalnością gospodarczą, a notariusz jest osobą zaufania publicznego i ma pozycję funkcjonariusza publicznego, nie zaś przedsiębiorcy. Zasada wolności działalności gospodarczej do niego w ogóle się nie odnosi.

Gdy zapoznajemy się ze stanowiskiem broniącego się notariusza, który wskazuje na surowość zakazu, de facto pozbawiającego go dożywotnio możliwości pracy i zarobkowania w wyuczonym fachu, to orzeczenie sądu jawi się jako zbyt surowe.

Ale jak zobaczymy dalsze fakty wskazujące na alkoholizm obwinionego, brak chęci naprawienia tego stanu rzeczy i nieuzasadnioną dowolność w wykonywaniu zawodu - co stoi w przeczności z obowiązującym prawem, wyrok jawi się nam jako jedyny możliwy i sprawiedliwy.

Prawo o notariacie jed noznacznie określa w art. 20, że kancelaria powinna być czynna w dni powszednie co najmniej sześć godzin dziennie. Jedynie rada właściwej izby notarialnej może ustalić jeden dzień powszedni tygodnia jako wolny za przepracowaną sobotę. Z kolei w wypadkach niecierpiących zwłoki albo szczególnych potrzeb kancelaria może być czynna także w niedziele i święta. Brak zapewnienia zastępstwa w sytuacji niemożności pełnienia funkcji we wskazanym czasie jest ewidentnym łamaniem prawa.

Osoba zaufania publicznego, która łamie prawo, i wobec której nic nie dały wcześniejsze kary, musi jednak pomyśleć o innej pracy, a sąd wziąć na swoje barki niewątpliwie trudny obowiązek usuwania takich osób z tak ważnych funkcji.

Jeżeli państwo nadaje notariuszowi wysoki status i szerokie uprawnienia, musi od niego równie dużo wymagać. Osoba zaufania publicznego, która łamie prawo i nie wyciąga wniosków z wcześniej nałożonych kar dyscyplinarnych, powinna pomyśleć o zmianie pracy

@RY1@i02/2013/021/i02.2013.021.07000070f.804.jpg@RY2@

Ewa Maria Radlińska

ewa.radlinska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.