Prawnik medialny
Jedną z pierwszych decyzji nowej minister kultury było powołanie dr. Lecha Jaworskiego na członka rady nadzorczej publicznej telewizji. Trudno o bardziej trafny wybór
Dla Lecha Jaworskiego będzie to niejako powrót na stare śmieci. W przeszłości dwukrotnie był on powoływany do rady nadzorczej TVP. Najpierw przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, a potem przez ministra skarbu państwa. Ponowny wybór na to stanowisko jest więc naturalny, biorąc pod uwagę zarówno jego zainteresowania, kompetencje (jako prawnik specjalizuje się w tematyce środków masowego przekazu i problematyce praw autorskich), jak i doświadczenie.
- Telewizja publiczna zawsze jest wyzwaniem, ponieważ funkcjonuje na granicy dwóch sfer, które bywają trudne do pogodzenia - mówi dr Jaworski. Chodzi o to, że TVP podlega prawom rynku, ale jednocześnie jest nośnikiem pewnych wartości, które musi spełniać jako realizator misji publicznej. - Trzeba dokonywać wyborów. Chciałbym skupić się na tym, aby robiono to pod kątem realizacji misji. TVP nie jest powołana przede wszystkim do tego, aby generować zyski, ale musi mieć tyle środków, by realizować postawione zadania - dodaje prawnik. Przyznaje, że spodziewa się mniejszych zawirowań w funkcjonowaniu TVP niż podczas poprzednich jego kadencji w radzie nadzorczej. - Niemniej jednak przed telewizją stanęły ostatnio także nowe problemy związane ze sprawami pracowniczymi, modelem zatrudniania dziennikarzy czy organizacją funkcjonowania telewizji - wymienia Lech Jaworski.
Z telewizją związany jest w zasadzie od początku kariery zawodowej. Po studiach trafił na Woronicza do biura handlu i kontraktów. Został dostrzeżony dzięki stworzonej przez siebie opinii na temat zbiorów programowych. Zajmował się także obsługą prawną telewizji satelitarnej Polonia, po czym przeszedł do pracy w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji. Pełnił tam m.in. funkcję naczelnika wydziału polityki programowej oraz szefa zespołu koncesyjnego, ale zawsze marzył o zasiadaniu w KRRiT. Cel osiągnął w 2001 r., gdy na członka rady powołał go Senat. Pracował w niej do 2005 r.
Konsekwentnie zajmuje się prawem autorskim nie tylko w działalności praktycznej, ale także w sferze dociekań naukowych. - Zająłem się tą tematyką z dwóch przyczyn. Po pierwsze zawsze bardzo interesowałem się literaturą i teatrem, po drugie inspiracją były fascynujące zajęcia prowadzone przez prof. Jana Błeszyńskiego - przyznaje Jaworski. To u niego pisał pracę magisterską oraz się doktoryzował. - Napisał świetną pracą doktorską na temat nabycia przez pracodawcę praw autorskich do utworów pracowniczych. Jest wybitnym prawnikiem, który ma dużo publikacji nie tylko na temat problematyki prawa autorskiego, prowadzi dużo zajęć dydaktycznych na Uniwersytecie Warszawskim (jest adiunktem w Instytucie Prawa Cywilnego - przyp. red.) i intensywnie pracuje nad rozprawą habilitacyjną - chwali Jaworskiego prof. Błeszyński.
Praca jest praktycznie na ukończeniu i dotyczy oczywiście... środków społecznego przekazu. - Cechą dobrego prawnika jest to, że ma solidne podstawy, które umożliwiają mu odnalezienie się w każdej dziedzinie i każdej sytuacji. Jaworski jest tego doskonałym przykładem. Jako człowiek o dużym społecznikowskim zacięciu spełnia się przecież od wielu jako samorządowiec bądź pracownik administracji - dodaje prof. Błeszyński.
Jaworski od lat jest związany z Platformą Obywatelską. Przez rok (2006-2007) pełnił funkcję przewodniczącego Rady Warszawy, obecnie nadal zasiada w tym gremium. Ewa Malinowska-Grupińska, obecna przewodnicząca rady, przyznaje, że w dużej mierze to jemu stolica zawdzięcza opracowanie statutu, którego do niedawna nie miała. - Świetnie się z nim współpracuje, ponieważ zawsze szuka pola do kompromisu. Jest wrażliwy na różne potrzeby mieszkańców, składa bardzo dużo interpelacji o dużej rozpiętości tematycznej, ale to odzwierciedla w jakiś sposób szerokie zainteresowania - charakteryzuje kolegę Malinowska-Grupińska. - Prywatnie to ciekawy, wrażliwy, inteligentny i dobrze wykształcony człowiek - dodaje.
Dobrą opinię o Lechu Jaworskim mają nie tylko koledzy z jego własnego ugrupowania. - Nie mogę powiedzieć na jego temat złego słowa - wyznaje Andrzej Golimont, radny z SLD. - Został przewodniczącym rady w trudnych czasach po byłym prezydencie miasta Lechu Kaczyńskim, który uczynił z tego gremium maszynkę do głosowania. Musiał więc przywrócić autorytet rady i w dużej mierze mu się to udało. Rzadko zabiera głos, ale jeśli już to zrobi, to zawsze jest to głos istotny - podkreśla radny lewicy.
Prywatnie Jaworski jest kibicem Legii Warszawa, co jak przyznaje, z powodu serii ostatnich porażek przyprawia go o ból serca. Jest zdecydowanym przeciwnikiem kibolstwa, ale popierał obywatelski projekt liberalizacji ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. Słucha zarówno Guns n’Roses czy The Rolling Stones, jak i Chopina czy Mozarta. W wolnych chwilach czyta. Jest miłośnikiem literatury francuskiej (w szczególności poezji Baudelaire’a i Mallarmégo), a sam nawet pisze wiersze, ale tylko do szuflady. - Wielu piszących trochę na wyrost uważa, że może dzielić się swoją twórczością z innymi - tłumaczy.
@RY1@i02/2014/143/i02.2014.143.07000030c.802.jpg@RY2@
MICHAŁ ROZBICKI
dr. Lech Jaworski
Piotr Szymaniak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu