Dziennik Gazeta Prawana logo

Sędzia od spraw trudnych

29 czerwca 2018

Krzysztof Wojtaszek jest drugim, obok Piotra Raczkowskiego, nowym wiceprzewodniczącym Krajowej Rady Sądownictwa

Członkiem rady jest od marcu 2012 r., ale do prezydium wybrano go z końcem maja tego roku. I jak sam podkreśla jest to dla niego wyróżnienie, ale przede wszystkim zobowiązanie. Sam o swojej nowej roli mówi krótko: - KRS jest organem kolegialnym, dlatego kluczowe znaczenie dla realizacji wyzwań, które przed nią stoją, ma wsparcie jej członków w pracach kolegialnych. I to właśnie zamierzam robić.

Na studia prawnicze zdecydował się dość przypadkowo, będąc w liceum. - Podczas jednej z lekcji języka polskiego nasza nauczycielka na kanwie dramatu "Niemcy" Leona Kruczkowskiego zorganizowała pokazowy proces, podczas którego wcieliłem się w rolę obrońcy Waltera Sonnenbrucha. Odnalazłem się w niej na tyle dobrze, że zacząłem na poważnie rozważać karierę prawniczą - wspomina Krzysztof Wojtaszek. Ostatecznie nie zdecydował się jednak na zawód adwokata. Po ukończeniu studiów prawniczych na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie odbył aplikację sędziowską i zdał egzamin zawodowy. A pierwszą pracę podjął w małym sądzie w Opolu Lubelskim. I jak sam podkreśla wyboru nie żałuje. - Zawsze postrzegałem zawód sędziego jako koronę profesji prawniczych - wyjaśnia Wojtaszek.

Od początku swojej kariery związany jest z Lubelszczyzną. W 2004 r. objął funkcję wiceprezesa, a od 2008 r. do lutego b.r. piastował urząd prezesa Sądu Okręgowego w Lublinie. Czas ten wspomina jako okres ogromnych wyzwań i gigantycznej pracy. - Podczas aplikacji nie jesteśmy przygotowywani jak radzić sobie z zadaniami związanymi z kierowaniem takimi instytucjami jak sądy - podkreśla Krzysztof Wojtaszek. - W tym okresie musiałem zmierzyć się z problemami dalece odległymi od spraw orzeczniczych, takimi jak chociażby kwestie kadrowe czy organizacyjne - wyjaśnia. Jednak mimo nawału obowiązków okres prezesury wspomina pozytywnie. Na tyle, żeby po zakończeniu kadencji kontynuować współpracę z lubelskim sądem jako sędzia wizytator do spraw karnych i orzecznik w wydziale karnym odwoławczym. O żadnych zmianach na razie nie myśli. - Jestem bardzo silnie związany z Lubelszczyzną. Tu się urodziłem i chodziłem do szkoły. W tym regionie mieszka także moja rodzina. Lublin jest także bardzo silnym ośrodkiem prawniczym. Mogę się w tym miejscu realizować zawodowo, dlatego nie szukam odmiany - tłumaczy sędzia.

W swojej wieloletniej karierze rozpoznawał wiele spraw o najcięższe przestępstwa. Ale jedna szczególnie utkwiła mu w pamięci. - To była sprawa, która z powodzeniem nadawałaby się na scenariusz filmowy - wspomina sędzia Wojtaszek. - Był to proces o zabójstwo. Oskarżonym był chłopiec, który stanął w obronie swojej matki przed znęcającym się nad nią konkubentem. Po zajściu sam zgłosił się na policję i przyznał do zabójstwa. W momencie popełnienia czynu zabronionego miał ukończone 15 lat i odpowiadał jak dorosły. Ja go sądziłem - relacjonuje sędzia. - Pamiętam, że prokurator zażądał kary ośmiu lat pozbawienia wolności. Jako przewodniczący składu orzekającego uznałem jednak, że chłopiec działał w stanie silnego wzburzenia i wymierzyłem mu karę z warunkowym zawieszeniem jej wykonania - opowiada. - To była trudna sprawa. Nie ulega bowiem wątpliwości, że czyn, którego dopuścił się ten młody mężczyzna, był zbrodnią, jednak wymiar kary musiał zostać orzeczony w oparciu o całe spektrum okoliczności, które towarzyszyły temu zdarzeniu - tłumaczy sędzia Wojtaszek.

Jak sam mówi spraw o podobnym ciężarze gatunkowym rozpoznawał w swojej karierze bez liku. - Dlatego po odejściu w stan spoczynku zastanowię się nad spisaniem ich wszystkich w formie publikacji - uśmiecha się sędzia Wojtaszek. Jego doświadczenie i wiedzę zdobyte w procesach o najpoważniejsze zbrodnie doceniają także koledzy po fachu. - Jest znakomitym sędzią i fachowcem w swojej dziedzinie. Znamy się już od wielu lat zarówno z sali rozpraw, jak i w życiu prywatnym i mogę mówić o nim jedynie w samych superlatywach - mówi sędzia Jerzy Rodzik, prezes Sądu Okręgowego w Lublinie, który przejął schedę właśnie po Krzysztofie Wojtaszku.

Praca jest dla niego bardzo ważna, jednak hołduje również zasadzie równowagi pomiędzy życiem prywatnym a zawodowym. Dlatego stara się znajdować czas na hobby. - Lubię aktywność fizyczną, dlatego czerpię przyjemność z jazdy na rowerze, a zimą na nartach. Odpoczywam także żeglując po mazurskich jeziorach - mówi Wojtaszek. - Jestem również melomanem. Mam pokaźną kolekcję płyt jazzowych i bluesowych. Słuchanie muzyki mnie odpręża - dodaje.

@RY1@i02/2014/114/i02.2014.114.07000030c.802.jpg@RY2@

wojtek górski

Krzysztof Wojtaszek

Paulina Szewioła

paulina.szewiola@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.