Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Adwokaci powinni zarabiać na klientach, nie na kolegach

30 maja 2014

Władze izb nie będą już swobodnie ustalać swoich wynagrodzeń. Naczelna Rada Adwokacka planuje na nowo uregulować kwestię zarobków działaczy samorządowych

Zgodnie z art. 58 pkt 5 ustawy - Prawo o adwokaturze (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 635) do zakresu działania Naczelnej Rady Adwokackiej należy ustalanie liczby członków (oraz ich zastępców) organów poszczególnych izb adwokackich, a także liczby stale urzędujących członków tych organów i zasad ich wynagradzania. Na podstawie tego właśnie przepisu w 2008 r. NRA podjęła uchwałę, w której kwestię wynagrodzeń pozostawiła uznaniu poszczególnych izb.

Ogólne wytyczne

W efekcie w Polsce są takie samorządy, w których pracę na rzecz korporacji traktuje się jako działalność społeczną i diet się nie pobiera, oraz takie, gdzie - jak podnoszą prawnicy - po prostu opłaca się pracować.

Te różnice mogą dziwić, dlatego Naczelna Rada Adwokacka próbuje ujednolicić zasady.

- Pracujemy nad projektem w sprawie zasad wynagrodzenia członków władz izb adwokackich. Jesteśmy na etapie zbierania danych. Projekt rozwiązań dla wszystkich izb ma zostać przedstawiony już podczas czerwcowego plenum rady - przyznaje adwokat Rafał Dębowski, sekretarz NRA.

Podkreśla jednak, że ze względu na delegację ustawową NRA może jedynie przygotować zasady wynagradzania.

- Nie będzie to więc regulacja, która wskaże, ile dokładnie zarabia dany dziekan, a ile sekretarz określonej izby. W regulaminie muszą być zawarte ogólne rozwiązania uwzględniające to, że zmienił się system, gospodarka nakazowo-rozdzielcza ustąpiła miejsca wolnorynkowej, a każdy z podmiotów ma wolność gospodarowania swoim majątkiem. Gospodarowania oczywiście w pewnych ramach - wskazuje Dębowski.

Jego zdaniem w nowym regulaminie powinny zostać jednak określone maksymalne pułapy diet.

Brak umiaru

- Do niedawna niekwestionowaną przez nikogo zasadą było pełnienie funkcji w samorządzie adwokackim społecznie, bez wynagrodzenia. Sam pamiętam wielokrotnie powtarzane na aplikacji, którą kończyliśmy w latach 1998-2002 razem z obecnym dziekanem Izby Adwokackiej w Warszawie adw. Pawłem Rybińskim, hasło ,,adwokat powinien żyć z klientów, a nie z kolegów" - wspomina adwokat Sławomir Zdunek.

Jak mówi, wówczas we władzach korporacji zwracano jedynie zryczałtowane koszty przejazdów w kwocie ok. 500 zł i faktycznie poniesione wydatki, pozostające w bezpośrednim związku z pełnioną funkcją w samorządzie.

- Od 2008 r. nastąpił lawinowy wzrost liczby członków izb adwokackich, pojawiły się głosy o zwiększeniu obowiązków członków władz i konieczności wynagrodzenia zarobku utraconego wskutek poświęcania coraz większej ilości czasu dla samorządu. Uchwała NRA z 2008 r., oddająca w całości prawo do ustanawiania diet i ich wysokości izbom adwokackim, nie rozwiązała problemu, a tylko otworzyła w dłuższej perspektywie puszkę Pandory - uważa mecenas Zdunek.

Mowa tu m.in. o przypadku izby warszawskiej.

- Jej działacze stracili całkowicie umiar i przyznali sobie sami diety przewyższające nie tylko diety poselskie czy radnych, ale pensję prezesa sądu apelacyjnego czy nawet ministra sprawiedliwości. Fakt ten powoduje wiele zadrażnień w adwokaturze - komentuje adwokat Andrzej Nogal.

Ale i sam dziekan warszawskiej izby uważa, że pomysł uregulowania tym spraw przez NRA jest dobry.

- Nie mam zupełnie nic przeciwko nowemu regulaminowi. Rada powinna jednak określić ogólne zasady wynagradzania. Kwestie szczegółowe powinny pozostać w gestii izb, tak by diety uwzględniały nakład pracy konieczny do zarządzania izbą oraz jej wielkość. W Polsce mamy bowiem samorządy, w których jest po 200 osób, natomiast w izbie warszawskiej jest ich już ponad 4000 - mówi mec. Paweł Rybiński.

Jednak to nie tylko zarobki są powodem zmiany obowiązujących zasad. Pojawiły się bowiem głosy, że aktualna uchwała NRA została błędnie skonstruowana.

- W myśl art. 58 pkt 5 prawa o adwokaturze NRA jest uprawniona do ustalania zasad wynagradzania członków organów izb adwokackich. W chwili obecnej sprawy te reguluje uchwała, pozostawiająca całkowicie wolną rękę poszczególnym izbom. A nie jest dopuszczalna tego rodzaju delegacja uprawnień przyznanych przez ustawę Naczelnej Radzie Adwokackiej - twierdzi mec. Nogal.

Co brać pod uwagę

Samo ustalenie jednolitych ram wynagradzania członków władz samorządowych w opinii ekspertów nie będzie łatwą sprawą.

- Co do zasady nie jestem przeciwnikiem otrzymywania jakiegoś wynagrodzenia za poświęcenie czasu na działalność samorządową. Uważam jednak, że powinno ono zawierać się w rozsądnych granicach i wynikać z ustalonych przez NRA reguł - wskazuje adwokat Krzysztof Komorowski.

W jego ocenie uregulowanie zasad musi być poprzedzone rozstrzygnięciem kilku zasadniczych kwestii. W tym tych związanych z kręgiem osób uprawnionych do otrzymania wynagrodzenia.

- Nie ulega dla mnie wątpliwości, że powinien to być dziekan i pozostali członkowie prezydium ORA, prezes Sądu Dyscyplinarnego i rzecznik dyscyplinarny oraz ich odpowiednicy na szczeblu NRA. Natomiast nie jestem pewien, czy zasadne jest poszerzanie tego kręgu - przekonuje mecenas Komorowski (w Warszawie diety pobiera dużo więcej osób funkcyjnych).

Kwestią do rozstrzygnięcia jest również forma wynagrodzenia.

- Konieczne jest ustalenie, czy jest to wynagrodzenie za pełnienie funkcji (w ramach stosownej umowy), ze wszystkimi tego skutkami podatkowymi i ZUS-owskimi, czy też dieta zadaniowa, przyznawana kwotowo za wykonanie określonego zadania - akcentuje mec. Komorowski.

Do tego dochodzi wreszcie najbardziej emocjonujący aspekt: kwoty, jakie wchodzą w grę.

- Podstawą dalszych rozważań musi być konstatacja, że funkcje samorządowe pełni się społecznie i ewentualne wypłaty z kasy samorządowej pokrywać powinny wydatki ponoszone w związku z daną funkcją - twierdzi Nogal.

- Podstawą do wypłat powinno być więc przedstawienie rachunków skarbnikowi i zaakceptowanie wypłaty uchwałą ORA. W razie gdyby NRA uznała, że wskazane jest przyznanie adwokatom rekompensaty za czas poświęcony pracom samorządowym, to konieczne by było sięgnięcie do ustaleń zewnętrznych, obowiązujących w instytucjach państwowych - uważa adwokat.

- W tym zakresie możliwe są różne warianty. Można podstawową stawkę tego wynagrodzenia odnieść do liczby członków izby, przeciętnego lub najniższego wynagrodzenia czy tygodniowej liczby godzin poświęconych działalności samorządowej - wylicza z kolei mec. Komorowski.

W ocenie natomiast mecenasa Zdunka praca samorządowa, tak jak kiedyś, nie powinna być co do zasady wynagradzana.

- Tylko społeczne sprawowanie funkcji samorządowych pozwoli wyeliminować osoby, które kandydują w wyborach do władz izby, mając na uwadze płynące stąd niemałe profity finansowe - twierdzi.

Zapowiada przy tym, że złoży projekt uchwały budżetowej Izby Adwokackiej w Warszawie na 2014 r., który przewiduje obcięcie wszystkich wydatków na diety działaczy.

- Przyjęcie tego projektu pozwoli nie tylko w znaczący sposób obniżyć składkę adwokacką, ale też sprawdzi silną wolę i społecznikowski zapał dotychczasowych działaczy samorządowych. Nikt nie będzie miał zapewne pretensji do tych, którzy zrezygnują. Mamy wiele młodych koleżanek i kolegów, którzy rwą się do pracy na rzecz samorządu, nie patrząc na profity - uważa Zdunek.

- Jedno jest pewne: nie można pozostawiać kwestii wysokości diet/wynagrodzenia samym zainteresowanym, bo zawsze będzie prowadzić to do takich sytuacji jak obecnie w Izbie Adwokackiej w Warszawie - puentuje.

@RY1@i02/2014/104/i02.2014.104.183000800.802.jpg@RY2@

Piniądze w palestrze

Anna Krzyżanowska

 anna.krzyzanowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.