Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawnik

Autonomia palestry stanie się fikcją

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 10 minut

Po raz kolejny Ministerstwo Sprawiedliwości wraca do problemu odebrania adwokaturze sądownictwa dyscyplinarnego. Oznacza to odebranie korporacji jej tradycyjnej prerogatywy i uczynienie z tajemnicy adwokackiej fikcji.

Nie jest dla ogółu adwokatów korzystnym prognostykiem, że prowadzimy postępowania dyscyplinarne w tempie dyktowanym przez media. Postępowania dyscyplinarne w najpoważniejszych sprawach powinny być prowadzone w sposób szczególnie wyważony, tak aby nie stały się sposobem realizacji celów niezwiązanych z istotą sądownictwa dyscyplinarnego. W tym miejscu zauważyć należy, że adwokat, wykonując z zaangażowaniem swój zawód, bardzo łatwo może stać się celem ataku na płaszczyźnie dyscyplinarnej, motywowanej chęcią eliminacji niewygodnego (dla przeciwnika bądź organu państwowego) pełnomocnika bądź rozczarowaniem niezadowolonego klienta. Na to nakłada się istotna okoliczność, że ustalenia poczynione z klientem objęte są tajemnicą adwokacką, a więc adwokat w bardzo ograniczonym zakresie ma możliwość publicznej obrony. Z tych przyczyn szczególnego znaczenia nabiera w tak głośnych medialnych sprawach rola samorządu adwokackiego.

Samorząd dla adwokata powinien być oparciem i pomocą, na które adwokat może liczyć w zderzeniu z potęgą organów państwowych i mediów. Solidarność środowiska adwokackiego jest kluczowa, aby adwokaci nie bali się działać aktywnie w poszczególnych procesach, wiedząc, że będą mieli pewne oparcie w swoich władzach samorządowych. Jednocześnie to samorząd adwokacki jest najbardziej kompetentny, aby wyjaśnić, czy w danej, konkretnej, sprawie adwokat naruszył, czy nie zawodowe bądź etyczne zasady wykonywania zawodu adwokata. Dotyczy to przecież pewnego warsztatu zawodowego, o którego specyfice mają pełną wiedzę tylko osoby, które ten zawód wykonują. Jednocześnie adwokaci powinni mieć pełne zaufanie do sądownictwa dyscyplinarnego, gdyż inaczej nie będą chcieli w postępowaniu przed nim ujawniać szczegółów sprawy, objętych tajemnicą adwokacką. W tym miejscu zauważyć należy, że sądownictwo dyscyplinarne nie rozstrzyga ani o odpowiedzialności karnej, ani cywilnej adwokata, ze swej istoty ma charakter wewnątrzsamorządowy. Atrybutem każdej autonomicznej organizacji społecznej czy zawodowej jest posiadanie specyficznego wewnętrznego sądownictwa dyscyplinarnego. Nie są to sądy w rozumieniu Konstytucji RP, nie ma więc ani potrzeby, ani konieczności, aby organy państwa wkraczały w nie ponad niezbędne minimum.

Już teraz adwokackie sądownictwo dyscyplinarne niezbyt dobrze radzi sobie z powyższymi ograniczeniami. Tryb postępowania jest niezwykle sformalizowany, co nie sprzyja szybkości postępowania. Co ważniejsze, szerokie uprawnienia uzyskali w ostatnich latach w postępowaniach dyscyplinarnych skarżący. Mają dostęp do akt spraw dyscyplinarnych, możność robienia z akt kopii i wykorzystywania tych materiałów w innych postępowaniach. Adwokaci mają z kolei dylemat, czy ujawniać w tych postępowaniach zagadnienia objęte tajemnicą adwokacką - ryzykując tym samym ich upowszechnienie, czy nie - ze szkodą dla wyjaśnienia sprawy i dla autorytetu sądownictwa dyscyplinarnego. W praktyce oznacza to, że tajemnica adwokacka, fundament społecznej pozycji adwokatury, staje się fikcją! Cóż to bowiem za tajemnica, którą adwokat ma obowiązek ujawnić, a osoby postronne z nią się zapoznać? Oznacza to, że już w tej chwili klasyczne adwokackie postępowanie dyscyplinarne oparte na pełnym zaufaniu adwokatów do swojego samorządu stoi pod znakiem zapytania, a dalszego jego ograniczenia domagają się osoby, które widzą w sądownictwie dyscyplinarnym znacznie tańszy i prostszy sposób załatwiania swoich porachunków z adwokatami niż postępowanie cywilne.

W takiej sytuacji dziwi projekt Ministerstwa Sprawiedliwości dalszego ograniczenia autonomii adwokackiego postępowania dyscyplinarnego, bo sprzeczny jest z elementarnymi zasadami konstytucyjnego systemu prawnego i prowadzić będzie do chaosu. Ministerstwo Sprawiedliwości szykuje adwokatom (i innym zawodom prawniczym) poważne zmiany w modelu sądownictwa dyscyplinarnego, a patrząc na dokonywane w ostatnich 10 latach nowelizacje ustawy - Prawo o adwokaturze można z dużą dozą prawdopodobieństwa przypuszczać, że parlamentarzyści nie będą szczególnie czuli na głos naszego środowiska.

Z powziętych założeń wynika, że rolę instancji odwoławczej będą odgrywały sądy powszechne. Autonomia wewnętrzna adwokatury stanie się fikcją, tajemnica adwokacka straci swe elementarne gwarancje, a sądy będą rozpoznawały na koszt podatnika takie sprawy, jak np. czy adwokat powinien być ukarany za trzymanie podczas rozmowy z kolegą rąk w kieszeni. Ucieszą się ci z adwokatów, którzy narzekają na przewlekłość postępowań i prowadzenie spraw opartych na błahych zarzutach. Oburzą się zaś ci z nas, którzy są przywiązani do istoty tradycji naszego zawodu, a proponowane w tym zakresie zmiany odbiorą jako bezpośredni zamach na niezależność samorządu jako takiego. Klienci zaś stracą pewność, że powierzane adwokatom w zaufaniu informacje nie zostaną przekazane dalej.

Faktem jest, iż nie podejmując we właściwym czasie oraz w sposób skuteczny jakichkolwiek inicjatyw mających na celu daleko idącą weryfikację proponowanych zmian, dostarczyliśmy sobie sami argumentów na niesłuchanie głosu naszego środowiska w sprawach dla nas tak istotnych.

Uważam, że tylko poprzez dialog oraz edukację możemy osiągnąć długoterminowe ukształtowanie właściwych postaw etycznych osób wykonujących trudny i wymagający zawód adwokata. Być może wtedy doczekamy się sytuacji, gdzie autonomia adwokackiego sądownictwa dyscyplinarnego przestanie być przedmiotem społecznej dyskusji.

@RY1@i02/2014/016/i02.2014.016.183000900.802.jpg@RY2@

Andrzej Nogal adwokat

Andrzej Nogal

adwokat

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.