Dyskutujmy rzetelnie, zwłaszcza w sprawach trudnych
Wydanie przez Trybunał Konstytucyjny wyroku w składzie 12 sędziów nie narusza konstytucji, czego nie można powiedzieć o odmowie publikacji orzeczenia TK
W Prawniku z 5 kwietnia 2016 r. dr hab. M. Dobrowolski był uprzejmy odnieść się do przedstawionych przeze mnie krótkich spostrzeżeń dotyczących kontrowersji, które zarysowały się wokół kwestii prawidłowości składu TK orzekającego w sprawie K 47/15 ("Jakkolwiek liczyć, skład był nieprawidłowy"). Nie da się ukryć, że istotnie różnimy się zarówno w sposobie argumentacji, jak i wnioskach co do zgodności działania trybunału z prawem, co jednak - jak można wnosić z lektury ostatniego akapitu polemiki - nie przekłada się automatycznie na ocenę zasadności decyzji prezesa RM o niepublikowaniu zapadłego 9 marca 2016 r. wyroku. Szanując prawo każdego polemisty do wyszukiwania słabych punktów i ułomności rozumowania adwersarza, chciałbym podkreślić konieczność ścisłego trzymania się treści analizowanej wypowiedzi, tj. prezentowania jej bez przeinaczeń, modyfikacji lub skrótów, zniekształcających sens wyrażonej myśli. Bez dochowania tego warunku trudno mówić o rzetelności dyskusji, zwłaszcza w tak trudnych - jak poruszana - sprawach.
Muszę zauważyć, że wbrew temu, co podniesiono w polemice do mojego felietonu, nie napisałem o bezpośrednim odwołaniu się przez trybunał do konstytucji i jednoczesnym zastosowaniu ustawy o TK "w wersji sprzed jej nowelizacji". Stwierdziłem natomiast, że trybunał - "kierując się treścią art. 195 ust. 1 in fine konstytucji (przewidującego podległość sędziów TK jedynie temu aktowi) - odwołał się bezpośrednio do postanowień ustawy zasadniczej, uwzględniając zarazem tryb działania uregulowany ustawą z 25 czerwca 2015 r. o Trybunale Konstytucyjnym (Dz.U. poz. 1064 ze zm.), w wersji sprzed jej nowelizacji".
Uwzględnienie trybu działania sprzed nowelizacji grudniowej, czyli zachowanie identycznego, jak przyjęty w okresie wcześniejszym porządku postępowania, to nie to samo, co zastosowanie nieobowiązującej już ustawy. Rzecz w tym, że konstytucja trybu tego nie reguluje, zaś przepisy aktu będącego przedmiotem kontroli konstytucyjności nie mogą wyznaczać podstawy prawnej wyrokowania - jednoznaczne stanowisko w tej materii zajęła Komisja Wenecka w sekcji IV i pkt 142 opinii nr 833/2015 przyjętej na 106 posiedzeniu tego organu 11 i 12 marca 2016 r.
Opowiedzenie się za odmienną tezą prowadziłoby - jak starałem się wykazać - do absurdu, gdyż obalenie domniemania konstytucyjności noweli grudniowej, przy zastosowaniu wprowadzonego nią trybu działania nakazywałoby uznać rezultat uruchomionej procedury za obciążony kwalifikowaną wadą prawną. To, co określono jako zastosowanie przepisów znowelizowanej ustawy "z wyłączeniem jej niektórych przepisów", czyli jednostek redakcyjnych wskazanych w art. 1 pkt 9-14 ustawy z 22 grudnia 2015 r. o zmianie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym (Dz.U. poz. 2217), było niczym innym, jak posłużeniem się dotychczasowym, utrwalonym już schematem postępowania, a więc uwzględnieniem go przez trybunał i wypełnieniem w ten sposób ram wyznaczonych przepisami konstytucji.
Akcentując fakt, że ustawa o TK "w brzmieniu nadanym nowelą grudniową jest objęta domniemaniem konstytucyjności", a w konsekwencji - jest wiążąca także dla trybunału, polemista całkowicie pomija wspomniany już uprzednio, sformułowany kategorycznie i wystarczająco precyzyjnie pogląd Komisji Weneckiej. Zaaprobowanie go czyni bezprzedmiotowym odwoływanie się do konstrukcji domniemania konstytucyjności ustawy jako zupełnie nieadekwatnej do rozpatrywanego, bez wątpienia wyjątkowego - gdyż wywołanego obrazą zasad poprawnej legislacji (w szczególności brakiem niezbędnego vacatio legis) - przypadku.
Podważa też logikę twierdzenia dr. hab. M. Dobrowolskiego o wykreowaniu formy "uznania niekonstytucyjności ustawy niejako przed rozprawą". Pominięcie w toku postępowania zmierzającego do zbadania konstytucyjności przepisów noweli grudniowej o składzie TK, porządku rozpatrywania spraw, terminów rozpraw czy zasad podejmowania rozstrzygnięć, nie jest przecież równoznaczne z oceną, a tym bardziej zanegowaniem ich konstytucyjności. Zabieg ten umożliwia tylko wywiązanie się trybunału z powierzonej mu funkcji, przez zachowanie zdolności do działania i zniwelowania w ten sposób skutków uchybień, których świadomie dopuściła się legislatywa. Szkoda również, że eksponując tak mocno wątek związania domniemaniem konstytucyjności ustawy, autor polemiki nie pokusił się o udzielenie odpowiedzi na pytanie: czy i kiedy TK miałby szansę ocenić konstytucyjność rozwiązań przyjętych w noweli grudniowej, gdyby postępował zgodnie z nimi?
Trudno nie zasygnalizować na koniec, że upatrywanie, jak czyni to dr hab. M. Dobrowolski, w przepisie normującym zagadnienia czysto ustrojowe źródła dla ustalenia wymagań natury procesowej, dotyczących składu orzekającego w konkretnej sprawie jest - przy założeniu bezpośredniego odwołania się do konstytucji - posunięciem zawodnym. Takie rozumienie art. 194 ust. 1 konstytucji stanowiącego, że TK "składa się z 15 sędziów", byłoby przejawem błędu, polegającego na zignorowaniu celu, charakteru i miejsca tego uregulowania w ustawie zasadniczej. Nasuwa się wobec tego kolejne pytanie: czy wydanie przez trybunał wyroku w składzie 12 sędziów narusza konstytucję? W pkt 142 i 143 opinii Komisji Weneckiej odpowiedziano wyraźnie, że nie pozostaje ono w sprzeczności z polskim prawem konstytucyjnym, czego nie można powiedzieć o odmowie publikacji wyroku TK.
Szanując prawo każdego polemisty do wyszukiwania słabych punktów i ułomności rozumowania adwersarza, chciałbym podkreślić konieczność ścisłego trzymania się treści analizowanej wypowiedzi
@RY1@i02/2016/070/i02.2016.070.07000050c.803.jpg@RY2@
prof. zw. dr hab. Zbigniew Kmieciak
Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu