Dziennik Gazeta Prawana logo

Asystent sędziego nie taki pomocny, jak go malują

29 czerwca 2018

Instytucja asystenta sędziego wymaga gruntownego przemodelowania. Bez tego bowiem praca osób wykonujących ten zawód nie będzie w pełni wykorzystana, a tym samym ich wsparcie udzielane sędziom nie przyczyni się w realny sposób do przyspieszenia postępowań toczących się przed sądami. Takie wnioski płyną z raportu przygotowanego przez Instytut Wymiaru Sprawiedliwości.

Autor dokumentu - Kamil Joński, doktorant na WPiA Uniwersytetu Łódzkiego - przeanalizował piony karne i cywilne I instancji sądów okręgowych. Orzeka w nich ponad 1050 sędziów (stan na rok 2016), którzy mogą liczyć na wsparcie niemal 500 asystentów. Przeciętnie więc jeden asystent przypada na dwóch sędziów.

Chcąc dowiedzieć się, czy i ewentualnie jak dużym wsparciem dla orzekających jest pomoc asystentów, wytypowano jednostki, w których w badanym okresie doszło do największych zmian, jeżeli chodzi o liczbę osób zatrudnionych na tych stanowiskach. W tej grupie znalazły się m.in. Sądy Okręgowe w Warszawie, Kielcach i Lublinie. Po przeanalizowaniu danych uzyskanych z tych jednostek autor opinii doszedł do wniosku, że jeżeli chodzi o pion karny, to wyniki "nie wydają się wskazywać, aby wzrost obsady asystenckiej miał pozytywny wpływ na efektywność pracy sędziów mierzoną średnią liczbą załatwianych spraw K (sprawy karne pierwszej instancji - red.)". Jak się bowiem okazało, zmniejszeniu lub zwiększeniu etatów pomocniczych nie towarzyszyła zwykle zmiana średniej liczby załatwianych spraw.

Niewiele lepiej wyglądało to w pionie cywilnym. W raporcie czytamy: "Nawet, jeśli zmiany wsparcia asystentów miały wpływ na efektywność pracy sędziów, to zmiany te nie były duże".

Zdaniem Grzegorza Szaconia, sędziego Sądu Rejonowego Szczecin-Centrum, różnice między pionami cywilnym i karnym tłumaczyć należy istotą relacji sędzia - asystent. A jest nią decyzyjność sędziego, dokonywana na "materiale wyjściowym" lub projekcie orzeczenia czy też zarządzenia przygotowanym przez asystenta. - Projekt bowiem trzeba sprawdzić, czasem poprawić, a czasem całkowicie zmienić. Tak więc przy tej współpracy czas sędziego jest również intensywnie wykorzystywany. Sędzia i asystent nie działają równolegle z niezależnym od siebie efektem - działają zawsze w sekwencjach, które następują po sobie lub w jednym czasie - tłumaczy sędzia Szacoń.

W wydziałach karnych większa część rozstrzygnięć zapada na rozprawach i posiedzeniach jawnych. - Projekt przygotowany przez asystenta jest wykorzystywany, ale po spożytkowaniu czasu sędziego właśnie na takim jawnym posiedzeniu. Tymczasem w wydziałach cywilnych sędziowie w znaczącej liczbie spraw mają możliwość przeprowadzania posiedzeń niejawnych, a zatem mniej czasochłonnych. Na takich posiedzeniach zapadają np. nakazy zapłaty, postanowienia o umorzeniu postępowania i wiele rozstrzygnięć w postępowaniu nieprocesowym - mówi szczeciński sędzia.

Poza tym podkreśla, że wyników badania nie należy rozciągać na całe sądownictwo. W sądach rejonowych bowiem, a więc niższego szczebla niż te, które przebadał autor raportu, asystenci wykonują także czynności mniej skomplikowane - ale w większej liczbie.

- To może przekładać się na wyższy wskaźnik efektywności sędziego rejonowego - tak karnisty, jak i cywilisty, przy wsparciu asystenckim - mówi sędzia Szacoń. Jego zdaniem, gdyby badacz zszedł o poziom niżej, do sądów rejonowych, być może ustaliłby, że pomoc asystencka w tym zakresie spraw przyczynia się do ogromnego wzrostu efektywności.

W konkluzji raportu podkreślono, że wyników badania nie należy odczytywać jako próby podważenia roli asystenta sędziego w polskim sądownictwie. To raczej zachęta do refleksji nad instytucją, której obecny kształt jest wypadkową działań podejmowanych ad hoc.

Małgorzata Kryszkiewicz

malgorzata.kryszkiewicz@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.