Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo

Trudna sztuka tworzenia sądów

4 października 2013
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Dawno już problematyka związana z wymiarem sprawiedliwości nie wywołała tak szerokiego zainteresowania społecznego i takich emocji, jak przeprowadzona z początkiem tego roku reorganizacja sądów rejonowych. Wypowiadali się na ten temat niemal wszyscy, włącznie z Trybunałem Konstytucyjnym, który - rozpoznając sprawę z wniosku Krajowej Rady Sądownictwa oraz grupy posłów - wyrokiem z 27 marca 2013 r. uznał, że art. 20 prawa o ustroju sądów powszechnych (u.s.p.), zawierający upoważnienie dla ministra sprawiedliwości do tworzenia i znoszenia sądów powszechnych, jest zgodny z konstytucją.

Czworo sędziów ze składu orzekającego trybunału miało jednak w tej sprawie odmienny pogląd, któremu dali wyraz w złożonych zdaniach odrębnych. Uznali m.in., że powoływanie i znoszenie jednostek organizacyjnych władzy sądowniczej powinno stanowić materię regulowaną w drodze ustawy. Trudno jest bowiem mówić o rzeczywistym respektowaniu ustanowionej w art. 173 konstytucji zasadzie niezależności i odrębności tej władzy od innych władz, skoro członek władzy wykonawczej - minister sprawiedliwości może jednoosobowo podejmować decyzje o zmianie struktury sądownictwa. Wątpliwości w tej mierze są tym bardziej uzasadnione, że zawarte w art. 20 u.s.p. wytyczne, upoważniające ministra do wydania takiego rozporządzenia wykonawczego, zostały sformułowane na tyle ogólnikowo, iż jeden z autorów zdania odrębnego określił je jako blankietowe.

Trzeba przyznać, że prawidłowe ukształtowanie siatki okręgów sądowych i siedziby sądów nie jest rzeczą łatwą. W pierwszym rzędzie należy tu uwzględniać kryteria obiektywne w postaci liczby wpływających spraw, liczby zamieszkujących na danym obszarze obywateli oraz gęstości zaludnienia, gdyż może ona mieć wpływ na możliwość realnego korzystania z zapisanego w art. 45 konstytucji prawa do sądu.

Na doborze właściwych kryteriów obiektywnych sprawa się jednak nie kończy. Nie powinno się bowiem pomijać czynników tak trudno wymiernych, jak zaszłości historyczne, tradycje sądownictwa oraz kulturotwórczą rolę sądów dla rozwoju społeczności lokalnej. W każdym razie kierowanie się tylko wymogiem oszczędności finansowych jest niewystarczające, podobnie jak nie powinno być ono rozstrzygającym kryterium przy likwidacji szkół. Ograniczenie się do tak wąskiego, księgowo-finansowego podejścia może perspektywicznie przynieść więcej społecznych szkód niż pożytku.

Zamieszanie i emocje związane ze znoszeniem sądów rejonowych unaoczniły konieczność ograniczenia w tym zakresie - w istocie arbitralnej, jak się okazało - władzy ministra. Zmierza do tego prezydencki projekt zmiany u.s.p., który wprowadza m.in. obiektywne kryteria w postaci liczby mieszkańców (60 tys.) oraz liczby spraw (7 tys.) jako podstawowe przesłanki do utworzenia lub zniesienia sądu przez ministra sprawiedliwości.

W ocenie Krajowej Rady Sądownictwa wyrażonej w opinii z 18 lipca 2013 r. o tym projekcie taka konkretyzacja wytycznych dla ministra stanowi istotny postęp w stosunku do obecnej regulacji. Jego niewątpliwą zaletą jest to, że ustawia cały problem we właściwym wymiarze: to sędziowie są dla ludzi i ich spraw, a nie odwrotnie, jak to miało miejsce w ostatniej reformie sądów rejonowych, w której o utrzymaniu bądź zniesieniu sądu decydowała liczba etatów sędziowskich.

Doceniając ten kierunek zmian, rada zaproponowała rozwiązanie kompromisowe między odrzuconym projektem obywatelskim przewidującym tworzenie i znoszenie sądów wyłącznie w drodze ustawy a rozwiązaniem utrzymującym w tej sprawie kompetencje ministra. Zgodnie z tą propozycją okręgi sądów apelacyjnych, będące jednostkami wiodącymi w strukturze sądownictwa powszechnego, powinny być tworzone i znoszone w drodze ustawy - podobnie jak to się dzieje w przypadku województw. Dopiero w ramach ukształtowanych w ten sposób okręgów i siedzib apelacji można byłoby zamieścić w ustawie upoważnienie do tworzenia i znoszenia sądów okręgowych i rejonowych w formie rozporządzenia wykonawczego.

Zdaniem rady upoważnienie do wydawania takiego rozporządzenia wykonawczego powinno być przekazane prezydentowi, jak to ma już miejsce w wypadku wojewódzkich sądów administracyjnych. Wydanie rozporządzenia wykonawczego przez prezydenta następowałoby na wniosek ministra sprawiedliwości, po jego zaopiniowaniu przez Krajową Radę Sądownictwa. Zaletą takiego trybu, poza zapewnieniem trzeciej władzy należnej jej konstytucyjnie rangi ustrojowej, byłoby stworzenie szansy na głębszą refleksję i umiar w przeprowadzaniu zmian organizacyjnych w strukturze sądownictwa.

Stabilność organizacyjna sądów jest bowiem jednym z warunków prawidłowej ich działalności.

@RY1@i02/2013/193/i02.2013.193.18300100e.803.jpg@RY2@

Antoni Górski przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa

Antoni Górski

 przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.