Dziennik Gazeta Prawana logo

Kłopotliwa skarga na przewlekłość. Problem przypudrowano, co nie znaczy, że zniknął

6 lipca 2020

Prawie 96 proc. adwokatów i radców prawnych uważa, że przewlekłość postępowań w Polsce ma charakter systemowy – wynika z badania przeprowadzonego przez Helsińską Fundację Praw Człowieka (HFPC). Za główne przyczyny tego stanu rzeczy respondenci uznali długość przerw między rozprawami (75 proc.), zbyt odległy termin pierwszej rozprawy (74 proc.), zwłokę w wydawaniu opinii przez biegłych oraz zasięganie przez sąd kolejnych opinii (70 proc.), złą organizację pracy sądów (59 proc.), a także małą liczbę sędziów i duży formalizm postępowań (po 50 proc.).

Tego samego zdania jest Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. 7 lipca 2015 r. ETPCz wydał wyrok w sprawie Rutkowski i inni przeciwko Polsce, w którym uznał, że problem przewlekłości ma u nas charakter systemowy. Z okazji piątej rocznicy wyroku HFPC postanowiła zbadać, czy i w jakim zakresie strasburski wyrok wpłynął na funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości. Bo choć na początku 2017 r. weszła w życie nowelizacja ustawy o skardze na przewlekłość, to jednak miesiąc temu Komitet Ministrów Rady Europy uznał, że potrzebne są głębsze zmiany w tej kwestii.

Tylko 12 proc. ankietowanych przez HFPC adwokatów i radców prawnych uważa, że skarga na przewlekłość jest efektywnym środkiem zapobiegającym przewlekłości postępowań. I dlatego tylko połowa pytanych sięgnęła po nią w swojej praktyce. – Ja takie skargi składam. Nawet jeśli nie widzę sensu, to przypominam klientom, że to otwarcie drogi do Strasburga. Bo na razie ETPCz nie uznał skargi w Polsce za całkowicie nieskuteczny mechanizm – podkreśla radca prawna Agata Bzdyń. I dodaje, że od wyroku w sprawie Rutkowskiego wiele się nie zmieniło.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.