Solaryści prawa
Stanisław Lem tak przedstawił badania naukowców nad „myślącym Oceanem” na planecie Solaris: „Gdy jednak biologowie widzieli w nim twór prymitywny – coś w rodzaju gigantycznej zespólni, a więc jak gdyby jedną, spotworniałą w swym wzroście, płynną komórkę (ale nazywali go «formacją prebiologiczną»), która cały glob otoczyła galaretowatym płaszczem, o głębokości sięgającej miejscami kilku mil – to astronomowie i fizycy twierdzili, że musi to być struktura nadzwyczaj wysoko zorganizowana, być może bijąca zawiłością budowy organizmy ziemskie, skoro potrafi w czynny sposób wpływać na kształtowanie orbity planetarnej”.
„Solaryści prawa” – klasyczni „badacze” czy też bardziej odtwórczy „rzemieślnicy” – też mają tendencję do wydawania sądów kategorycznych w taki sposób, jakby opisywali obiektywnie istniejącą rzeczywistość niczym nieróżniącą się od tej opisywanej przez biologię, fizykę czy nawet matematykę. Tymczasem stałe są w nim jedynie reguły wnioskowań i zasady logiki formalnej, a i tak bywa, że gdy interpretator chce udowodnić z góry założoną tezę, sięga do erystyki (sofizmatów). Nie da się również uciec od sytuacji, gdy dwa poprawne z punktu widzenia formalnego wywody prowadzą do odmiennych wniosków. Wówczas ocena „słuszności” konkluzji zdtereminowana jest kryteriami innymi niż normatywne. Czy to jeszcze nauka?
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.