Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo

E-technologie ułatwią pracę sądów

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Czy prywatyzacja ksiąg wieczystych jest rzeczywiście sposobem na zlikwidowanie panującego tu bałaganu czy raczej jest to zagrożenie dla obrotu prawnego?

KATARZYNA ŻACZKIEWICZ

KRZYSZTOF KWIATKOWSKI*

Dostrzegam w tym raczej zagrożenie. Każda bowiem koncepcja prywatyzacji instytucji ksiąg wieczystych, polegająca na przekazaniu tych publicznych rejestrów w ręce osób fizycznych czy prawnych, prowadzących działalność na własny rachunek, spowodowałaby naruszenie ustrojowego modelu systemu ksiąg wieczystych, a także osłabienie ochrony prawa własności. Przekazanie prowadzenia ksiąg wieczystych prywatnym instytucjom prowadziłoby w konsekwencji do zatracenia publicznego charakteru ksiąg. Powstałoby zagrożenie dla dalszego istnienia podstawowych zasad obowiązujących w systemie, tj. zasady jawności i domniemania wiarygodności, rękojmi wiary publicznej.

Tak, gdyż funkcja gwarancyjna ksiąg wieczystych uległaby znacznemu osłabieniu. Tylko wpis dokonany przez organ sądowy może pozostać orzeczeniem gwarantowanym przez państwo. Wpis w księdze wieczystej nie stanowi zwykłej rejestracji stanu prawnego, lecz rozstrzyga o istnieniu określonego prawa rzeczowego, a w określonych przypadkach ma skutek konstytutywny, tj. powoduje powstanie prawa z chwilą dokonania wpisu.

Wobec braku racjonalnych i przekonujących podstaw do zmian ustrojowych modelu sądownictwa wieczystoksięgowego w Ministerstwie Sprawiedliwości nie prowadzimy aktualnie prac w zakresie zmian ustrojowych instytucji ksiąg wieczystych.

Znam zarzuty adwokatów, jednak nie zgadzam się z nimi. Należy pamiętać, że w każdym kraju, w którym obecnie funkcjonują systemy monitoringu elektronicznego, zaczynano od tzw. rozwiązań pilotowych, ograniczonych terytorialnie i czasowo.

Powodem takiego pragmatycznego podejścia jest konieczność nabrania doświadczenia i dopracowania procedur w sferze operacyjnej, a także konieczność nabrania zaufania do środków technicznych wykorzystywanych do monitorowania skazanych. Wdrożenie systemu dozoru elektronicznego w Polsce to projekt o charakterze prawnym i organizacyjnym, a także technicznym. Doświadczenia zdobyte podczas realizacji poszczególnych etapów wdrażania systemu pozwolą na bieżące sprawdzanie i udoskonalanie jego funkcjonowania, eliminowanie ewentualnych, nieprzewidzianych błędów technicznych i organizacyjnych, które muszą być udoskonalone przez praktyczną ich realizację.

Moim zdaniem, zarzut o niekonstytucyjności nie jest trafiony. Stopniowe wdrażanie systemu nie łamie zasady równości wobec prawa, podobnie jak zasady tej nie łamie fakt, że niektórzy skazani odbywają swe kary w nowoczesnych, dobrze wyposażonych zakładach karnych, a inni odsiadują wyroki w zakładach oczekujących na modernizację.

W ubiegłym tygodniu wyszedł na wolność pierwszy skazany, któremu zainstalowano elektroniczną opaskę. Zastosowanie systemu dozoru elektronicznego odnosi się do ponad 8 tysięcy więźniów, którzy zgodzą się na ten rodzaj odbywania kary i którzy popełnili najlżejsze przestępstwa. W najbliższych latach priorytetem dla nas będą na pewno kolejno wdrażane etapy systemu dozoru elektronicznego. Przypomnę, że 1 czerwca 2010 r. system obejmie, poza apelacją warszawską, także apelacje: białostocką, lubelską i krakowską. Pół roku później dojdą apelacje: poznańska, gdańska i rzeszowska. 1 stycznia 2012 r. system zacznie działać w apelacjach: katowickiej, łódzkiej, szczecińskiej i wrocławskiej.

Elektroniczne postępowanie upominawcze, czyli tzw. e-sąd wejdzie w życie w przyszłym roku, jego zadaniem jest uproszczenie i przyspieszenie rozpoznania przez sądy niektórych spraw cywilnych poprzez wykorzystanie nowych technologii komunikacyjnych.

Jeszcze nie, ale jeśli odpowie pozytywnie, obiecuję pomoc Ministerstwa Sprawiedliwości w pracach legislacyjnych związanych z przygotowaniem zmian przepisów. Z propozycją wprowadzenia zmian w przepisach w zakresie świadectw pracy postanowiłem wystąpić po tym, kiedy wielokrotnie, w trakcie dyżurów senatorskich spotkałem się z osobami powracającymi z zagranicy, które miały problem z zatrudnieniem w Polsce. Urzędy nie honorowały bowiem dostarczanych przez nie dokumentów.

W wielu krajach Unii Europejskiej świadectwa pracy nie są w ogóle wystawiane, w wielu są różne od polskich. Tymczasem wiele urzędów szukających pracowników wśród wymagań wskazuje określony staż pracy, potwierdzony właśnie świadectwem pracy. W takim przypadku osoba, która wróciła do kraju i aplikuje na stanowisko, nie ma szans na zatrudnienie.

Istotnie. Jeszcze bardziej kuriozalna jest sytuacja osób prowadzących małą, jednoosobową działalność gospodarczą. Według przepisów świadectwo pracy może wystawić wyłącznie pracodawca pracownikowi. W ten sposób także i tę grupę często niezwykle kreatywnych, wykształconych i doświadczonych osób pozbawia się szans na zatrudnienie.

@RY1@i02/2009/184/i02.2009.184.183.012a.001.jpg@RY2@

Fot. Wojciech Górski

Krzysztof Kwiatkowski, sekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości

był najbliższym współpracownikiem premiera Jerzego Buzka, następnie został wybrany do sejmiku samorządowego i do Senatu VII kadencji, był przewodniczącym komisji ustawodawczej.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.