Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo

Opinie sędziów są najważniejsze

Ten tekst przeczytasz w 22 minuty

Krzysztof Kwiatkowski - Przekażę nadzór administracyjny nad sądami prezesom sądów apelacyjnych. To oni będą kontrolować przewlekłość spraw sądowych i dyscyplinować podległe sądy rejonowe i okręgowe

Jak pokazują dane z sądów z całego kraju, w tych dniach większość sesji się odbyła. I za to chciałbym podziękować wszystkim sędziom, którzy mimo protestu części środowiska pracowali normalnie. Najważniejsze, że dostęp obywateli do wymiaru sprawiedliwości nie został znacząco utrudniony. Choć moim zdaniem każda nieodbyta sesja, z punktu widzenia społeczeństwa i całego sądownictwa, jest sytuacją nie najlepszą. Uważam, że byłoby lepiej, gdyby sędziowie korzystali z innych form przedstawiania swoich opinii i poglądów.

Sędziowie, jak każde środowisko, mają prawo przedstawiać swoje oczekiwania, także te dotyczące oczekiwań finansowych. Zawsze jednak proszę i apeluję, aby były one przedstawiane w sposób nieuciążliwy dla obywateli, a dni bez wokand niestety - w swojej intencji - są przede wszystkim uciążliwe dla obywatela. Przypomnę, że udało nam się w budżecie na przyszły rok utrzymać prawie czteroprocentowy wzrost wynagrodzeń sędziowskich, który jest efektem przyjętej w 2009 roku regulacji łączącej wynagrodzenia sędziowskie ze wzrostem średniego wynagrodzenia w gospodarce. Być może dla niektórych to kwotowo niewielki wzrost, jest on jednak ważny dla środowiska jako całości. Tylko sędziowie i nauczyciele, jako jedyne dwie grupy finansowane bezpośrednio z budżetu państwa, mogą liczyć na wzrost wynagrodzeń w przyszłym roku. Nie ukrywam, że przy pracach nad projektem budżetu na rok 2011 było to moim priorytetem.

Jestem tym ministrem sprawiedliwości, który najczęściej spotykał się z przedstawicielami środowiska sędziowskiego. Z całą pewnością nie unikam także rozmów w kontekście najważniejszego projektu z punktu widzenia środowiska, czyli zmiany ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych. Wyjątkowo istotna jest dla mnie opinia samych sędziów, dlatego w ostatnich tygodniach rozmawiałem na ten temat z sędziami w ponad 20 sądach w Polsce - od małego Sądu Rejonowego w Iławie, po największy terytorialnie Sąd Apelacyjny w Gdańsku.

Zgodnie z ustaleniami poczynionymi w trakcie konsultacji ze środowiskiem, o czym bardzo wyraźnie i wielokrotnie informowałem w ich trakcie, na etapie prac parlamentarnych do projektu ustawy będziemy wprowadzać zmiany. Dziwi mnie, że biorący udział w konsultacjach o tej deklaracji starają się nie pamiętać, tym samym wprowadzając niepokój w środowisku.

Publicznie deklaruję, jakie widzę potrzeby zmian w projekcie. Oczekuję także głosu środowiska sędziowskiego, czy tego typu zmiany uważają za celowe. Będą one miały sens tylko wówczas, gdy zostaną uznane za celowe przez samo środowisko sędziowskie. Jestem pewien, że ze względu także na moje publiczne deklaracje parlament zamieści te poprawki w projekcie.

To chociażby przywrócenie udziału sędziów rejonowych w kolegium sądu okręgowego czy wprowadzenie do ustawy zgromadzenia sędziów danego sądu jako podstawowego organu samorządowego. Jest to bardzo istotne, bo równocześnie daliśmy kompetencję temu zgromadzeniu do wskazania kandydata na prezesa sądu. Bardzo wyraźne jest także ograniczenie kompetencji samego ministra sprawiedliwości w zakresie nadzoru administracyjnego nad działalnością sądów na rzecz prezesów sądów apelacyjnych.

Obecnie każdą ze spraw w dowolnym sądzie ministerstwo może skontrolować, np. w zakresie przewlekłości postępowania sądowego. Świadomie rezygnuję z tej kompetencji i przekazuję ją samemu środowisku sędziowskiemu, a będzie ją wykonywał za ministra prezes sądu apelacyjnego.

Obecny model nadzoru nad sądami nie narusza konstytucyjnej zasady podziału władz. Tak orzekł Trybunał Konstytucyjny. Zadaję sobie jednak pytanie, czy sami sędziowie Sądu Najwyższego chcieliby pełnić role sędziów wizytatorów. Zakres odpowiedzialności i obowiązków wynikających z pełnienia nadzoru administracyjnego nad sądami jest bardzo szeroki. Wpłynęłoby to na strukturę i zasady działania Sądu Najwyższego. Dlatego rozumiejąc potrzebę dyskusji w tym zakresie, jednocześnie zastanawiam się, czy ci, którzy takie propozycje przedstawiają, zdają sobie sprawę z konsekwencji, które płynęłyby ze zmiany modelu nadzoru nad sądami.

Deklaruję, że w stosunku do pierwotnego projektu będą w tym zakresie wprowadzone daleko idące zmiany. W zakresie tzw. ocen okresowych odejdziemy od pierwotnej propozycji wprowadzenia ocen o charakterze cenzurkowym na rzecz oceny okresowej połączonej z indywidualnym planem rozwoju sędziego, czyli ze szkoleniem sędziów. W przyszłorocznym budżecie wymiaru sprawiedliwości, mimo że będzie to budżet trudny, zwiększamy środki finansowe właśnie na ten cel. Ocena okresowa dokonywana będzie przez sędziów wizytatorów raz na cztery lata. Ma bowiem być podstawą do propozycji dodatkowych szkoleń dla sędziego w tym obszarze, w którym czuje się mniej swobodnie. Jeżeli natomiast chodzi o menedżerski sposób zarządzania sądami, to jest to model, który w praktyce jest już coraz częściej wykorzystywany na całym świecie. To rozwiązanie, które usprawnia zarządzanie sądem jako instytucją. Ma on spowodować, że prezes sądu, który jest sędzią, będzie odciążony od obowiązków administracyjnych i będzie mógł skupić się przede wszystkim na obowiązkach orzeczniczych. Dla każdego sędziego - a przecież tylko oni są prezesami - najważniejszych.

To naturalna obawa. Takie konflikty mogą się pojawić, szczególnie w początkowym okresie. Dlatego też będę proponował, aby co najmniej w okresie roku po wprowadzeniu zmian te nowe kompetencje dyrektorów sądów były im przekazane tylko na zasadzie dobrowolności. Oznacza to, że model menedżerski zostanie wprowadzony tylko w tych sądach, w których sam prezes będzie chciał go wprowadzić. I dopiero zbierając doświadczenia z sądów, które będą uczestniczyć w pilotażu, wprowadzimy to jako rozwiązanie obowiązkowe we wszystkich sądach. Ponadto w projekcie jest regulacja, dzięki której na żądanie sędziego możliwe jest rozpoczęcie procedury odwołania dyrektora. Dyrektor sądu ma bowiem dbać o sprawne zarządzanie sądem, ale nie może zapominać, że sąd jest instytucją, która ma swoją wyjątkową specyfikę. To nie jest przedsiębiorstwo.

Chciałbym bardzo wyraźnie i dosadnie podkreślić, że w tle zmian, jakie chcemy wprowadzić do prawa o ustroju sądów powszechnych, nie ma żadnych moich zamiarów związanych z likwidacją wydziałów rodzinnych. Przypomnę, że w ramach obecnie obowiązujących przepisów tak naprawdę w każdej chwili minister sprawiedliwości może podjąć decyzję o likwidacji dowolnego wydziału, a jak państwo zauważyli, jestem wyjątkowo wstrzemięźliwy w takich decyzjach.

Ta zmiana rzeczywiście zostanie wprowadzona. Nie uważam, żeby przedsiębiorca był obywatelem drugiej kategorii i powinien być poddany procedurze trudniejszej niż inne osoby nieprowadzące działalności gospodarczej. Publicznie natomiast deklaruję, że widzę ogromne zalety funkcjonowania wydziałów gospodarczych i specjalizacji sędziów zajmujących się tą problematyką. Tak więc nie przewiduję likwidacji tych wydziałów. Celem zniesienia odrębnej procedury gospodarczej jest tylko i wyłącznie ułatwienie życia przedsiębiorcom.

Do zakończenia kadencji rządu i mojej pozostał rok. Mam więc obawy, czy zdążylibyśmy przygotować taki całościowy projekt. I nie mówię tu o etapie prac rządowych, ale o etapie przyjęcia projektu przez parlament. Przypominam, że w Polsce obowiązuje zasada dyskontynuacji, czyli każdy projekt, który nie zostanie przyjęty przez parlament przed końcem kadencji, ląduje w koszu i trzeba całą ścieżkę legislacyjną rozpoczynać od początku ponownym projektem przyjętym przez rząd.

Największym problemem polskiego wymiaru sprawiedliwości, a także najważniejszym zadaniem, które sobie stawiam, jest analiza kognicji polskich sądów. Do sądów powszechnych wpłynęło w zeszłym roku 11, 9 mln spraw. W ciągu roku przybyło ich

800 tys. W takiej sytuacji ani środowisko sędziowskie, ani żaden minister sprawiedliwości nie mają szansy sprostać naturalnym oczekiwaniom obywatela, żeby czas rozpatrywania jego sprawy uległ skróceniu.

Jeżeli patrzymy na poziom zatrudnienia sędziów na 100 tys. mieszkańców, to Polska wypada bardzo dobrze na tle innych krajów europejskich. Jednak to zagadnienie nie jest jednoznaczne, bo w tych samych danych, patrząc na liczbę spraw wpływających do sądów, również znajdujemy się na czołowych pozycjach tych statystyk. Nie ma więc prostej odpowiedzi na pytanie, czy w Polsce sędziów jest za dużo, czy zbyt mało. Jest to na pewno liczna grupa, ale jednocześnie musimy pamiętać, jak wiele spraw wpływa do polskich sądów. Trzeba więc zrobić wszystko, aby liczba sędziów była wystarczająca do tego, aby można było sprawnie orzekać i sprawnie tę liczbę spraw obsłużyć. Do tego są potrzebne po pierwsze zmiany przepisów, po drugie zmiany organizacyjne, ale także szersze korzystanie z nowoczesnych technologii.

Rok 2011 będzie kolejnym rokiem rewolucji informatycznej. I to jest priorytet w działaniach MS. Przy środkach budżetowych, które są ograniczone, muszę kłaść nacisk na wykorzystywanie nowoczesnych technologii, bo to one umożliwiają szybsze rozpatrywanie zwiększającej się liczby wpływających spraw.

Na początku roku uruchomiliśmy e-sąd. Jesteśmy jednym z czterech krajów w Europie i nielicznych na świecie, gdzie e-sąd funkcjonuje. To nam rozwiązuje określają kategorię spraw związanych m.in. z dochodzeniem roszczeń z tytułu nieuregulowanych należności. Jest to oferta kierowana głównie do środowiska przedsiębiorców, ale niezwykle istotna. Do tego sądu wpłynęło już ponad pół miliona spraw. Do końca roku będzie ich powyżej 600 tys., co stanowi ponad połowę tego typu spraw, które wpłynęły do wszystkich sądów powszechnych w Polsce w zeszłym roku. Jest to niezwykle korzystne i dla wymiaru sprawiedliwości i dla obywateli, ponieważ jest to forma wygodniejsza, szybsza i tańsza. Czas oczekiwania na rozstrzygnięcie sprawy w e-sądzie będzie jeszcze krótszy. Podjąłem bowiem decyzję o sukcesywnym zwiększeniu obsady w tym sądzie, zarówno jeśli chodzi o sędziów, jak i referendarzy. Na potrzeby e-sądu nie musi pracować osoba w Lublinie, gdzie fizycznie znajduje się budynek tego sądu. W szeregi pracowników e-sądu będę chciał włączać kolejnych pracowników ośrodków migracyjnych ksiąg wieczystych. I właśnie ze względu na charakter funkcjonowania tego sądu pracownicy dotychczasowych ośrodków migracyjnych, które są przecież rozrzucone po całym kraju, będą mogli wykonywać zadania związane z obsługą e-sądu. Przypomnę, że pozew do tego sądu wysyła się przez internet i niejako przez internet jest on rozpatrywany, a dodatkowo podjąłem decyzję o obniżeniu opłat w e-sądzie o 3 w stosunku do sądów tradycyjnych.

Chcemy, aby rozprawy były nagrywane. Od przyszłego roku stopniowo będziemy wprowadzać to rozwiązanie w poszczególnych sądach. Świadomie podjęliśmy decyzję, że projekt będzie realizowany etapami, bo jest on trudny nie tylko ze względów technicznych, ale także dlatego, że sędziowie będą musieli odbyć odpowiednie szkolenie w tym zakresie. Także uczestnicy postępowania będą musieli się do niego przyzwyczaić.

Kiedy patrzymy na statystyki i oceniamy Polskę na tle 20 państw Rady Europy, to Polska w sensie wydatków publicznych na wymiar sprawiedliwości jest w pierwszej piątce. To świadczyłoby o tym, że relatywnie tych środków jest sporo, co zobowiązuje nas do tego, aby sprawdzać i analizować, jak te środki wykorzystać lepiej. Niemniej jednak musimy też sprawdzić i przeanalizować, co należy zrobić, aby fundusze jeszcze efektywniej wykorzystywać. Do niedawna było tak, że w efekcie wieloletnich zaniedbań duża część tych środków szła na infrastrukturę, w szczególności w remonty i budowę nowych sądów. Doszliśmy już jednak do momentu, że będziemy inaczej ustalać wydatki pierwszoplanowe. Dla mnie priorytetem jest bezpośrednie ułatwienie pracy sędziom. Ponieważ efektem tego będzie skrócenie czasu oczekiwania przez obywatela na rozstrzygnięcie jego sprawy w sądzie. @RY1@i02/2010/227/i02.2010.227.183.010a.001.jpg@RY2@

Fot. Wojciech Górski

Krzysztof Kwiatkowski, minister sprawiedliwości

ROZMAWIALI MAŁGORZATA KRYSZKIEWICZ, ŁUKASZ SOBIECH

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.