Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo

Tylko niedouczony ławnik jest zmorą sędziego jest zmorą sędziego

Ten tekst przeczytasz w 34 minuty

Kilka lat temu prawie wszyscy prawnicy zgodnym chórem twierdzili, że rola, jaką odgrywają w sądach ławnicy, którzy nie odróżniają kodeksu cywilnego od karnego, jest za duża. System zreformowano, teraz się okazuje, że wprowadzając zmiany, ustawodawca nie do końca potrafił zachować zdrowy rozsądek

Przeprowadzona przed czterema laty gruntowna reforma instytucji ławników doprowadziła do ograniczenia ich udziału w orzekaniu. Nieomal zniknęli oni z sądów rejonowych, a na wokandzie wywieszonej na drzwiach sal rozpraw ich nazwiska pojawiają się tylko w sprawach z zakresu prawa pracy i w niektórych rodzinnych.

W efekcie pojawiają się już głosy, nawet zwolenników ograniczania roli ławników, że zmiany być może poszły o jeden most za daleko.

Co więcej, niektórzy spośród sędziów, którzy na co dzień mają kontakt ze zreformowaną wersją wymiaru sądownictwa, tzn. orzekają w jednoosobowych składach, stwierdzają, że przydałby się im ktoś, z kim mogli omówić dany przypadek.

- Jednak czy jest nad czym płakać - zastanawia się z kolei radca prawny Piotr Czachorowski z Kancelarii Radców Prawnych Czachorowscy. - Z mojego doświadczenia wynika, że prawie na każdym etapie postępowania większość ławników uchyla się od aktywnego udziału w sprawie, nie zadaje pytań przesłuchiwanym uczestnikom postępowania - dodaje. Zdaniem Czachorowskiego sporadyczne angażowanie się ławników w proces sądowy jest efektem braku wiedzy prawniczej, która uniemożliwia im ustalenie stanu faktycznego rozpoznawanej sprawy.

Z kolei adwokat Ewa Zaremba z Kancelarii Zaremba i Wspólnicy zwraca uwagę na niekorzystne zmiany, jakie zaszły w ostatnich latach w składzie zawodowym ławników. Przeważają wśród nich renciści, emeryci i bezrobotni, których bardziej interesuje powiększenie skromnych dochodów niż aktywny udział w rozpoznawanej sprawie, w której orzekają.

Niestety po części winne są temu przepisy. Ustawa - Prawo o ustroju sądów powszechnych nie określa bowiem, jakie kompetencje powinien posiadać kandydat na ławnika. Wiadomo tylko, że musi mieć co najmniej średnie wykształcenie, wiek w granicach od 30 do 70 lat, a gdy orzeka w sprawach z zakresu prawa pracy, to powinien również znać sprawy pracownicze.

Temat ławników w sądach wraca co cztery lata - gdy rozpoczyna się ich nowa kadencja. Zaczyna się analizowanie: czy ławnik jest potrzebny? Czy to właściwa sytuacja, gdy ma on głos tak samo ważny, jak sędzia, a co więcej może sędziego przegłosować? Czy ławnicy we właściwy sposób wpływają na orzecznictwo? Za każdym razem wymiana poglądów daje jednak zbliżone efekty. Zasadniczych zmian zaś nie ma.

Ławnik jest instytucją znaną w wielu krajach. W niektórych nosi on tytuł przysięgłego i orzeka tylko o winie, w Polsce jest pełnoprawnym członkiem składu sądu. Na ogół ławnicy czy przysięgli orzekają jedynie w sprawach poważniejszych, często tylko w sprawach karnych i o najcięższe przestępstwa. Tak jest np. w systemie anglosaskim. Polski ustawodawca też ograniczył zakres orzekania ławników. Tam, gdzie o rozstrzygnięciu sądu decydują tylko kwestie prawne, wydaje się to decyzją słuszną. Nie ma ławników w sprawach cywilnych czy gospodarczych. Pozostali ławnicy w sprawach z zakresu prawa pracy, tyle że nie ma tu zbyt wielu chętnych i regularnie są braki w obsadzie. Widocznie sprawy te dla zwykłych obywateli, którzy są skłonni zasiadać w sędziowskich ławach, są nieciekawe w potocznym rozumieniu. Więcej chętnych jest do orzekania w sprawach rodzinnych i tu ze skompletowaniem ławników nie ma problemów.

W sprawach karnych wykazywane jest niezdecydowanie prawodawców. W roku 2007 ograniczono znacznie zakres spraw, w których orzekają ławnicy; pozostali oni tylko w sprawach o zbrodnie (czyny zagrożone karą nie niższą niż 3 lata pozbawienia wolności) rozpoznawanych przez sądy okręgowe. Jednocześnie zalecono wybrać na rozpoczynającą się wówczas kadencję (która teraz się kończy) taką samą liczbę ławników, jak poprzednio, wskutek czego ich liczba stała się nadmierna. Obecnie pojawiły się projekty, aby do niektórych spraw ławników przywrócić, mowa o wszystkich sprawach karnych rozpoznawanych przez sądy okręgowe. Byłoby to wycofanie się z decyzji sprzed czterech lat. Należy więc przede wszystkim oczekiwać, że sytuacja w tym względzie zostanie ustabilizowana i nie będzie ciągłych zmian prawa.

Ławnikom należałoby stawiać możliwie najwyższe wymagania i eliminować spośród nich osoby przypadkowe, które chcą dorobić sobie biorąc udział w orzekaniu. Takie przypadki zdarzały się np. w roku 2003, kiedy to rozpropagowano rolę ławnika jako sposób na uzyskanie dodatkowego zarobku. Zgłosiło się wówczas wielu kandydatów, którzy nie nadawali się do tej roli. Wybór był więc trudny, a często nietrafny, bo w ówczesnej kadencji rezygnacji z funkcji ławnika było bardzo dużo. Obecnie nie ma już przekonania, że bycie ławnikiem to łatwy zarobek.

Zdarza się, że kandydują osoby chcące wykorzystać rolę ławnika dla realizacji innych celów niż wymiar sprawiedliwości, np ławnikami też chciały zostać osoby, których bezstronność byłaby wątpliwa. Tak by było, gdyby ławnikiem w sądzie rodzinnym był działacz ruchu obrony praw ojca albo działaczka na rzecz kobiet będących ofiarami przemocy domowej. Chcą być ławnikami nie po to, aby być bezstronnymi, tylko aby bronić osób, które uważają za krzywdzone - często właśnie przez sądy. Tymczasem nie do tego powołani są sędziowie, w tym również ławnicy. Nie jest też dobrą rekomendacją powoływanie się na przynależność do określonej partii politycznej i zamiar kierowania jej poglądami w staraniach o podniesienie poziomu praworządności. Sądy muszą być absolutnie apolityczne i taka argumentacja powinna również dyskwalifikować kandydata.

Podniesiono już wymóg wykształcenia ławnika do co najmniej średniego; nie dyskwalifikując wiedzy i doświadczenia osób o niższym wykształceniu, wydaje się to krokiem w dobrym kierunku. Ławnikami powinny być osoby o jak najwyższym poziomie intelektualnym, a poziom wykształcenia jest tu jakąś miarą.

Istotny jest też nieskazitelny charakter. Ławnik nie może oczywiście być karany, w ogóle nie powinien mieć nic na sumieniu. Jednakże niejednokrotnie wątpliwości w tym zakresie wywołują powszechne w Polsce fotoradary. Kandydat przekroczył prędkość, popełnił więc wykroczenie. Jest więc nieskazitelnego charakteru czy nie? Popełnienie wykroczenia w trakcie kadencji może skutkować odwołaniem z funkcji. Należy się obawiać, że gdyby każdego ławnika sfotografowanego przez fotoradar skreślać z listy, wkrótce pozostaliby tylko ci, którzy nie mają prawa jazdy. Trzeba podchodzić do problemu rozsądnie.

Co prawda sędziowie różnie mowią o ławnikach. Przed laty - w poprzednim ustroju - ławnicy byli obowiązkowo powoływani do zdecydowanej większości spraw. Nie było limitu wieku ani wymaganego poziomu wykształcenia. Zdarzali się dziadkowie i babcie po osiemdziesiątce z ukończonymi czterema klasami szkoły podstawowej, drzemiący podczas rozprawy lub zadający niezbyt sensowne pytania. Sędziowie widzieli, że ławnik po prostu przeszkadza. Te czasy na szczęście odeszły w przeszłość wraz z wprowadzeniem wymogu wykształcenia i limitu wieku, ale w pamięci niektórych sędziów pozostał brak zaufania do ławników. Na szczęście wygasający, bo przecież i sędziowie nie orzekają wiecznie.

Osobiście wolę mieć obok siebie ławników. Jako sędzia orzekający w sprawach karnych większego kalibru wolę wydawać wyrok po naradzie niż po przerwie - bo z kim naradza się samotny sędzia? Ustawodawca w 2007 r. wyeliminował ławników np. ze spraw o afery gospodarcze. Osobiście tego żałuję. Gdy oskarżonych wielu, dowodów mnóstwo, przydałyby się jeszcze dwie rozsądne głowy. A nuż trafiłby się np. jakiś ekonomista w składzie? Istny skarb. Zazdrościć można sędziom izb morskich, gdzie ławnikami (z mocy odrębnej ustawy) są wyłącznie fachowcy najwyższej klasy, głównie kapitanowie żeglugi wielkiej. Ale w sądach powszechnych o doborze ławników do sprawy musi decydować przypadek. Ławnik ma być głosem ludu. W dwóch sytuacjach może to wywołać zasadnicze różnice poglądów między zawodowym sędzią a ławnikiem. Jednym z nich jest przykładanie należytej wagi do dowodów. Zdarzały się sytuacje, gdy sędziowie byli przez ławników przegłosowywani, bo ławników jest zawsze więcej (jeden sędzia - dwóch ławników, a w sprawach zagrożonych dożywociem, w praktyce o zabójstwo - dwóch sędziów i trzech ławników). Kiedy do tego dochodziło? Gdy ławnicy byli wewnętrznie przekonani o winie sprawcy, a sędziowie podnosili, że wewnętrzne przekonanie nie wystarczy, gdy nie ma dowodów wymaganych prawem. Rzadko kiedy taki wyrok skazujący utrzymywał się w drugiej instancji.

Odrębnym problemem jest kwestia kary. Na ogół ławnicy uważają, jak całe społeczeństwo, że przestępców trzeba karać jak najsurowiej. Ale gdy zobaczą konkretnego oskarżonego, zmieniają zdanie i okazuje się, że owszem, wszystkich surowo, ale akurat ten jeden zasługuje na wyjątkowe potraktowanie i trzeba być łagodniejszym. Potem pojawia się następny oskarżony - i historia się powtarza. Ławnik zaczyna dostrzegać, że powszechne nawoływanie do bezwzględnego i surowego karania wszystkich sprawców nie ma oparcia w rzeczywistości, że wymierzanie kar nie jest tak proste, jak to się wydaje. I tu, można powiedzieć, sądy i życie edukują ławników. Potem głos osoby, która z sądem się zetknęła, która podpisała kiedyś wyrok, w niejednej dyskusji złagodzi owe radykalne poglądy. To taki efekt uboczny istnienia funkcji ławnika. Zatem na pytanie, czy ławnicy są potrzebni - odpowiedź brzmi: tak. Ale tylko jak najlepsi.

@RY1@i02/2011/241/i02.2011.241.07000040a.804.jpg@RY2@

FotoEverest

Maciej Strączyński, prezes Stowarzyszenia Sędziow Iustitia

Funkcja ławnika z biegiem lat cieszy się coraz mniejszym zainteresowaniem. Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że na trwającą obecnie czteroletnią kadencję (tj. na lata 2008 - 2011) w wydziałach pracy wybrano w całym kraju niecałe 60 proc. potrzebnych ławników. Tę chorą sytuację miała uzdrowić nowelizacja ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych z 15 kwietnia 2011 r. I choć zmieniła ona sporo niejasnych i spornych przepisów, to niestety, to ustawodawca nie stanął w 100 proc. na wysokości zadania.

Zacznijmy jednak od tego, które ze zmian zasługują na szczególną uwagę i aprobatę. I tak wreszcie została wyeliminowana też expressis verbis możliwość pełnienia obowiązków ławnika przez radnych gminy, powiatu i województwa, co godziło w istotę konstytucyjnej zasady trójpodziału władz. Na pochwałę zasługuje także poszerzenie kręgu potencjalnych kandydatów na ławnika o osoby prowadzące na danym terenie działalność gospodarczą, przy czym brak w tym zakresie obowiązku wykazania się zamieszkaniem. Wprowadzono również - co jest bardzo istotne - zmiany w zakresie szczegółowego określenia dokumentów załączanych do karty zgłoszenia kandydata na ławnika, ustalenia sposobu zasięgania informacji o ławnikach, postępowania z dokumentacją, ustalenia zasad odwoływania ławników oraz wskazania podstaw wypłacania diety.

Na uwagę zasługuje także zmiana w postaci uchylenia art. 170 par. 2 ustawy. Dotychczasowa jego redakcja powodowała podział ławników w sprawach z zakresu prawa pracy w zależności od tego, z czyjej rekomendacji zostali wybrani. W efekcie przepis ten mógł sugerować, że w swojej pracy orzeczniczej ławnicy mogą się kierować względami wdzięczności w stosunku do organizacji, które zgłosiły ich kandydaturę. Teraz ławnicy we wszystkich rodzajach spraw, w których uczestniczą, będą wyznaczani do składów orzekających według kolejności na liście i stosownie do stopnia ich obciążenia.

Należy jednak wskazać też na słabe jej punkty. Mogą one spowodować, że w przyszłości istniejące już problemy z wyborem ławników pogłębią się. Ustawodawca wprowadził dodatkowe wymagania i procedury mające na celu podniesienie rangi ławnika sądu powszechnego. Zwielokrotnienie o 100 proc. liczby obywateli mogących zgłosić kandydata na ławnika wydaje się być rozwiązaniem niesłusznym. Wynika bowiem z błędnego założenia, że dotychczasowi ławnicy - zgłoszeni przez grupę 25 obywateli - nie cieszą się wystarczającym uznaniem i szacunkiem społecznym. Teraz swojego kandydata może zgłosić co najmniej 50 osób, co moim zdaniem jest w istocie stawianiem sztucznej bariery dla inicjatyw przejawianych przez obywateli.

Wątpliwe wydaje się także zrealizowanie oczekiwania ustawodawcy, by ławnicy orzekający w wydziałach pracy byli osobami odznaczającymi się szczególną znajomością spraw pracowniczych. Specjaliści w tej dziedzinie, choć pożądani jako głos doradczy dla sądu w tego rodzaju sprawach, posiadają kwalifikacje poszukiwane przez wielu pracodawców, którzy są skłonni za ich pracę zaoferować atrakcyjne wynagrodzenie. Przymiotu tego nie posiada wysokość ekwiwalentu wypłacanego ławnikowi za czynności wykonywane w sądzie. Ustawodawca zwiększył bowiem wymagania stawiane kandydatom na ławników, przy jednoczesnym niewielkim podniesieniu wysokości bardzo symbolicznej rekompensaty za sprawowanie tej funkcji. Dzisiaj wynosi ona niewiele ponad 50 zł netto za jeden dzień. To sprawia, że wysokiej rangi funkcjonariusz publiczny pełni dziś de facto funkcję społeczną.

Niestety wskazane realia, połączone z powszechną wiedzą o niedogodnościach wiążących się z łączeniem obowiązków ławnika z wykonywaniem pracy, są powodem zmniejszającej się liczby chętnych do ubiegania się o to stanowisko.

Czy po wprowadzeniu opisanych zmian w przepisach o ławnikach sytuacja ulegnie znaczącej poprawie? Nie. Wręcz przeciwnie, należy raczej skłonić się ku pesymistycznej konstatacji, że po ogłoszeniu statystyk naboru kandydatów na ławników na kadencję 2012-2015 w sposób bardzo jaskrawy ujawni się oderwanie założeń ustawodawcy od rzeczywistości. Tymczasem Ministerstwo Sprawiedliwości deklarowało przy wprowadzaniu opisanej ustawy, że nie bierze się pod uwagę likwidacji instytucji ławnika w Polsce. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że w przyszłości tak się może stać. Nie jest to dobra wiadomość. Tym bardziej że instytucja sądów przysięgłych sprawujących wymiar sprawiedliwości z udziałem obywateli niebędących zawodowymi sędziami jest rozpowszechniona na całym świecie. Ławy przysięgłych funkcjonują przede wszystkim w państwach, w których obowiązuje system prawa zwyczajowego common law.

Wracając jednak do polskich realiów. Artykuł 182 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej zawiera zasadę udziału obywateli w wymiarze sprawiedliwości, jednak nie przesądza jego kształtu. Kwestię tę reguluje ustawa - Prawo o ustroju sądów powszechnych, a związane z ławnikami zagadnienia proceduralne doprecyzowuje kodeks postępowania cywilnego. Niestety sposób funkcjonowania instytucji ławników i potrzeba ich partycypacji w różnego rodzaju postępowaniach sądowych od zawsze były tematem dyskusji. Na przestrzeni lat można zaobserwować wyraźnie zarysowującą się tendencję do ograniczania ich udziału i zmniejszania ich liczebności. Wiąże się to m.in. z coraz dalej idącą realizacją idei kierowania się ekonomiką procesową i ograniczania kosztów funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Jednak ja osobiście jestem przeciwnikiem rozwiązań, które są uzasadniane wyłącznie rachunkiem ekonomicznym.

@RY1@i02/2011/241/i02.2011.241.07000040a.805.jpg@RY2@

Materiały Prasowe

Lech Obara, Kancelaria Radców Prawnych Lech Obara i wspólnicy

Udział ławników w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości został w ostatnich latach dosyć poważnie ograniczony. Jeszcze na początku lat 90. obowiązywała zasada, że we wszystkich sprawach w pierwszej instancji brali udział ławnicy. Tylko wyjątkowo można było z nich zrezygnować w sprawach cywilnych. Jednak do ograniczenia roli ławników w postępowaniu doszło przede wszystkim dlatego, że wraz z pojawieniem się w Polsce gospodarki rynkowej przybyła nowa kategoria nowych, skomplikowanych spraw. W efekcie dla ławników zabrakło np. miejsca w sądownictwie gospodarczym.

Istotne ograniczenie roli ławników nastąpiło w 2007 r. Pracowałem wówczas nad przygotowywaniem tych przepisów. W pierwszej kolejności wyeliminowały one ławników ze spraw z zakresu ubezpieczeń społecznych, ponieważ przepisy prawa w tych sprawach są tak skomplikowane, że udział w nich ławników nie był po prostu przydatny. W sposób bardzo istotny ograniczono również udział ławników w sprawach z zakresu prawa pracy oraz rodzinnych i to rozwiązanie do dzisiaj uważane jest za najbardziej kontrowersyjne. Co do spraw karnych zadziałały mechanizmy praktyczne: oszczędności kosztów. Nie chodziło jednak wyłącznie o wydatki bezpośrednio związane z wypłacaniem diet ławnikom, ale o tzw. ekonomikę procesową. Zdarzało się, że z powodu nieobecności ławników nie odbywały się posiedzenia. Tymczasem w sprawach karnych przez cały czas postępowania musi być ten sam skład orzekający. Tak więc gdy zmienił się ławnik, to sprawę trzeba było rozpoznawać od początku. I bynajmniej przyczyną absencji nie zawsze była zła wola ławnika, lecz np. choroba czy nawet śmierć.

W porównaniu z pierwsza połową lat dziewięćdziesiątych obecnie inny jest przekrój zawodowy ławników. Na początku lat 90. orzekałem w sprawach pracowniczych i wówczas bardzo sobie ceniłem udział w nich ławników. Gdyż często były to osoby osobiście prowadzące działalność gospodarczą lub pozostające w stosunku pracy. Ich udział był naprawdę bardzo przydatny.

Natomiast aktualnie jest tak, że ławnikami najczęściej pozostają emeryci, renciści i osoby bezrobotne. Przedsiębiorcy nie chcą być ławnikami, bo nie mają czasu, a osoby pozostające w stosunku pracy, zrezygnowały ze względu na pracodawców. Powód? Pracodawca na czas trwania rozprawy ma obowiązek zwolnić pracownika ławnika z obowiązku świadczenia pracy świadczenia pracy. Do zostania ławnikiem nie zachęcają także zbyt małe diety, ale - moim zdaniem - ich podwyższenie spowodowałoby, że znaleźlibyśmy się wówczas w ślepym zaułku.

Zbyt mała liczba kandydatów na ławników jest efektem tego, że nie wszystkie gminy są w stanie wybrać wymaganej od nich liczby ławników. Co więcej na nic się zdają wybory uzupełniające.

Na szczęście brak ławników nie wpływa na pracę wymiaru sprawiedliwości. Wraz z ograniczeniem w sądach udziału ławników trzyosobowe składy orzekające (dwóch ławników i jeden sędzia zawodowy) w wielu przypadkach zostały zastąpione składami jednoosobowymi (jeden sędzia zawodowy). Tak więc w porównaniu z latami 90. sytuacja się odwróciła, bo wówczas zasadą był skład trzyosobowy, a wyjątkiem jednoosobowy. Co więcej obecne przepisy kodeksu postępowania cywilnego oraz przepisy kodeksu postępowania karnego ustalają skład w ten sposób, że w pierwszej instancji orzeka się w składzie jednego sędziego, a ławnicy biorą udział tylko wyjątkowo w sprawach rodzinnych. Nie ma powrotu ławników do spraw cywilnych, gospodarczych i z zakresu ubezpieczeń społecznych, ponieważ w nich nieodzowna jest znajomość przepisów. Co więcej należę do tej grupy, która uważa, że bardzo dobrze się stało, że udział ławników w sprawach karnych został ograniczony.

Należy się jednak zastanowić, czy nie powinni oni brać udziału w większym zakresie przy rozstrzyganiu niektórych spraw rodzinnych. I choć w tych sprawach też wymagana jest dobra znajomość prawa, interpretacji i wykładni, to nie mniejszą rolę odgrywa tzw. doświadczenie życiowe.

Obecnie w tych sprawach ławnicy nie biorą udziału i z tego powodu dochodzi czasami wręcz do paradoksów. W każdej sprawie o rozwód sąd musi rozstrzygnąć o kontaktach rodziców z dziećmi. Niestety orzeczenia w tych sprawach często po zweryfikowaniu ich przez życie powracają do sądu, ale już do rejonowego. Tu jednak orzeka tylko jeden sędzia zawodowy. Wsparcie osób z doświadczeniem życiowym niewątpliwie byłoby przydatne zwłaszcza dla młodych sędziów.

W Polsce nie można w pełni wykluczyć udziału ławników w wymiarze sprawiedliwości, ponieważ przewiduje to art. 182 konstytucji. Osobiście zawsze byłem zwolennikiem istotnego ograniczenia udziału ławników w postępowaniach sądowych, ale uważam, że dobrze się stało, że nadal funkcjonują w sprawach rodzinnych i niektórych sprawach ze stosunku pracy. I choć jest wiele opowieści o ławnikach, którzy zadawali na sali rozpraw pytania niezwiązane ze sprawę, czy wręcz kłócili się z sędzią, to ja osobiście nie mam tego typu doświadczeń. Każdy sędzia musi bowiem zdać sobie sprawę z tego, że zachowanie ławnika podczas procesu zależy od postawy sędziego. To jemu powinno zależeć na tym, by przed rozprawą przybliżyć ławnikowi zagadnienia prawne, a także omówić całą sprawę. Takie postępowania nie tylko wpływa na relacje sędzia ławnik, ale również pozwala temu drugiemu lepiej przygotować się do sprawy, spojrzeć na nią z płaszczyzny obowiązujących przepisów prawa. W tym miejscu chciałbym zaznaczyć, że ławnicy nie są tylko biernymi obserwatorami. Mogą zgłosić zdanie odrębne, ale nie tylko. Niekiedy bowiem są i takie sytuacje, gdy ławnicy przegłosują sędziego i wówczas zapada inny wyrok, niż chciał wydać sędzia. Niestety orzeczenia w takich przypadkach - jak wskazuje praktyka - najczęściej nie ostają się w sądach drugiej instancji.

@RY1@i02/2011/241/i02.2011.241.07000040a.806.jpg@RY2@

MIŁOSZ POLOCH

Krzysztof Józefowicz, prezes Sądu Apelacyjnego w Poznaniu

Małgorzata Piasecka-Sobkiewicz

malgorzata.piasecka@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.