Prezydent to nie notariusz. Nie można go wiązać terminem
Orzeczenie
Wyznaczanie prezydentowi miesięcznego terminu na powołanie na stanowisko sędziego kandydata przedstawionego mu przez Krajową Radę Sądownictwa narusza konstytucję. Tak uznali wczoraj sędziowie Trybunału Konstytucyjnego.
TK rozpoznawał wniosek prezydenta RP, który domagał się uznania za niekonstytucyjny art. 55 par. 1 prawa o ustroju sądów powszechnych w zakresie, w jakim określa termin powoływania sędziów przez głowę państwa.
- Powoływanie sędziów stanowi prerogatywę prezydenta. Głowa państwa nie jest w tej kwestii tylko notariuszem - może powołać, ale nie musi kandydata przedstawionego mu przez Krajową Radę Sądowniczą. Powinien więc mieć czas do namysłu - argumentował podczas rozprawy mec. Roman Nowosielski, przedstawiciel prezydenta.
Do tego twierdzenia przychyliła się prokurator Barbara Długołęcka, która reprezentowała przed TK stanowisko prokuratora generalnego.
- Prezydent ponosi osobistą odpowiedzialność za decyzje podjęte w tym zakresie. Przy ich podejmowaniu nie powinien więc być skrępowany żadnym terminem - podkreślała prokurator.
Roman Nowosielski argumentował ponadto, że art. 179 konstytucji, który stanowi o tym, że sędziowie są powoływani przez prezydenta, celowo nie zakreśla terminu.
Innego zdania był za to poseł Witold Pahl, przedstawiciel Sejmu. Przypomniał, że w TK czeka na rozpatrzenie kilka skarg konstytucyjnych, które są efektem niepowoływania przez prezydenta - którą to funkcję pełnił wówczas Lech Kaczyński - na stanowisko sędziego kandydatów przedstawionych mu przez KRS. Ten stan niepewności w niektórych przypadkach trwał nawet kilkanaście miesięcy.
- Zaskarżony przepis miał przeciwdziałać takim właśnie sytuacjom - wskazywał poseł.
Sędziowie trybunału uznali jednak, że prezydenta nie można w tej kwestii wiązać ustawowym terminem.
- Należy zauważyć, że w konstytucji są przepisy, które zakreślają terminy, w jakich prezydent powinien wykonywać swoje kompetencje - mówił Marek Kotlinowski, sędzia sprawozdawca.
I jako przykład wskazał art. 122 ust. 2 konstytucji, który mówi o tym, że głowa państwa podpisuje ustawę w ciągu 21 dni od dnia przedstawienia.
- Ale są i przepisy, które takich terminów nie zakreślają - podkreślił sędzia.
Chodzi tu m.in. o uprawnienia prezydenta w zakresie nadawania obywatelstwa czy przyznawania orderów.
- Zakładając więc racjonalność ustrojodawcy, należy przyjąć, że tam, gdzie nie zakreślił prezydentowi terminów, zrobił to celowo - wyjaśniał Marek Kotlinowski.
Ustawodawca zwykły nie ma więc uprawnień do tego, aby modyfikować prerogatywy prezydenta.
Nie oznacza to jednak, że prezydent może w kwestii nominacji sędziowskich zwlekać bez powodu.
- Prezydent musi działać bez zbędnej zwłoki. Z uzasadnioną zwłoką będziemy mieli do czynienia, gdy już po przesłaniu wniosku do prezydenta wyjdą na jaw nowe fakty dotyczące kandydata, np. wszczęte zostanie wobec niego postępowanie dyscyplinarne - mówił sędzia sprawozdawca.
W takim przypadku prezydent może zwrócić wniosek do KRS w celu ponownego rozpoznania.
- Długość procedury nominacyjnej zależy więc od konkretnego przypadku - podkreślił sędzia Kotlinowski.
Małgorzata Kryszkiewicz
malgorzata.kryszkiewicz@infor.pl
Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 5 czerwca 2012 r., sygn. akt K 18/09.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu