Resort daje sędziom dzień na obliczenie, ile będzie kosztować likwidacja stu sądów
Reforma sądownictwa
Dziś o godz. 13 mija termin przesłania do Ministerstwa Sprawiedliwości szczegółowej analizy kosztów wprowadzenia od 1 lipca br. zmian w strukturze sądów powszechnych. Mają one polegać na zniesieniu ponad stu sądów rejonowych i przekształceniu ich w zamiejscowe wydziały większych jednostek. Problem w tym, że resortowe pismo trafiło do prezesów znoszonych sądów faksem w ostatni piątek w godzinach popołudniowych.
- Otrzymaliśmy je dokładnie o 14:52 - mówi Bartłomiej Starosta, sędzia Sądu Rejonowego w Sulęcinie.
Dodaje, że prezesowi nie pozostało nic innego, jak zapoznać się z dokumentami w weekend w domu.
A jest co analizować. Resort wysłał do sądów cztery projekty rozporządzeń. Pierwsze z nich zawiera wyliczankę sądów, które po 1 lipca zmienią się w wydziały zamiejscowe, i ma aż 96 stron. Pozostałe określają sądy rejonowe, które po 1 lipca będą prowadziły księgi wieczyste, rozpoznawały sprawy z zakresu prawa pracy i sprawy gospodarcze.
- Wcześniej trafił do nas projekt rozporządzenia likwidujący sądy rejonowe, ale bez uzasadnienia. Natomiast trzy pozostałe widzimy pierwszy raz na oczy - twierdzi Bartłomiej Starosta.
Rafał Puchalski, sędzia Sądu Rejonowego w Jarosławiu, przyznaje, że to co robi resort, nie jest nowością.
- Najdłuższy termin wyznaczony na konsultacje projektów ze środowiskiem sędziowskim to było sześć dni. Zazwyczaj musieliśmy to zrobić w dwa dni. Świadzcy to o pozorności działań ministerstwa - podkreśla sędzia.
Resort studzi wrzenie w środowisku.
- Pismo zostało wysłane przede wszystkim do dyrektorów sądów, a nie tylko do prezesów. Jasno z niego wynika, że poniedziałkowy termin nie jest terminem na zaopiniowanie projektów, lecz jedynie na przygotowanie analizy kosztowej planowanej reorganizacji - mówi Grzegorz Wałejko, wiceminister sprawidliwości.
Resort chce się dowiedzieć, ile budżet państwa zapłaci za wymianę tablic czy pieczątek w reorganizowanych sądach.
- Po zebraniu informacji projekty zostaną uzupełnione o ocenę skutków regulacji i ponownie rozesłane do sądów. Prezesi będa mieli dwa tygodnie na ich zaopiniowanie - zapewnia Grzegorz Wałejko.
Mimo to środowisko nadal uważa, że tempo przeprowadzania zmian jest zbyt duże. - Te analizy dotyczą zbyt ważnych kwestii, aby je robić na kolanie - podkreśla Waldemar Żurek, sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie, członek Krajowej Rady Sądownictwa.
Małgorzata Kryszkiewicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu