Tępe narzędzia do walki z dyskryminacją?
Przed kilkoma laty w Berlinie istniała knajpa z jeszcze kajzerowskimi tradycjami. Słynęła z pożywnej, nieco ciężkawej kuchni, w której królowały bogate potrawy wieloskładnikowe - analiza ich składu stanowiła dodatkową atrakcję. Restauracja ta nosiła dumną nazwę "Zur letzten Instanz", czyli "Pod Ostatnią Instancją", jako że mieściła się w pobliżu kilku sądów
Ta właśnie nazwa wydała mi się stosowna dla prawniczego felietonu. Po pierwsze dlatego, że gdy pisuje się o orzecznictwie, zazwyczaj dotyczy to właśnie sądów instancji najwyższych. A po drugie orzeczenia sądowe przypominają potrawę, do której przygotowania użyto wielu różnych ingrediencji, które trudno rozpoznać w ostatecznym efekcie i które nie zawsze wskazano w recepturze - przepraszam - w uzasadnieniu. I już nie wspomnę, że ani w recepturze, ani w uzasadnieniu próżno szukać objaśnień co do metody kucharzenia. Tymczasem bez wiedzy na ten temat trudno czasem zrozumieć sens, znaczenie i oddziaływanie wyroku, które wszak rozciąga się nie tylko na strony uczestniczące w postępowaniu.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.