Prezydent uchronił trybunał przed nim samym
Jak to z marzeniami bywa: zderzenie z rzeczywistością najczęściej jest brutalne. Tym razem dla naszego ambitnego Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent Bronisław Komorowski podpisał co prawda stworzony przez sędziów projekt, jednak najważniejszy dla stróżów ustawy zasadniczej przepis nie zyskał jego przychylności.
Propozycja dotyczyła trwającego od wielu już lat sporu o możliwość wydawania przez TK orzeczeń interpretacyjnych. Miał mu to zapewnić art. 102 projektu, zgodnie z którym orzekając o treści aktu normatywnego trybunał nie musi utrzymywać go w mocy lub uchylać, lecz może także rozstrzygnąć o określonym jego rozumieniu.
Czym tak naprawdę był ten projektowany przepis? Na pewno nie jedną z wielu kompetencji sądu konstytucyjnego. Są bowiem kompetencje i są wyroki interpretacyjne, pozwalające na stanowienie powszechnie obowiązującej wykładni prawa. A to symbol władzy w świecie najwyższych sądów. Dla TK przeforsowanie małego przepisu oznaczałoby wielką wygraną z Sądem Najwyższym i Naczelnym Sądem Administracyjnym. Doszłoby do starcia: wykładnia jednych przeciwko wykładni drugich. Mądrość jednych przeciwko mądrości drugich. I choć w świecie najwyższych wartości nie o to powinno chodzić, to jednak w realnym świecie najczęściej wszystko sprowadza się do walki i zdobycia władzy.
Dla trybunału wydawanie wyroków interpretacyjnych nie byłoby nowością. To dla niego niczym skarb utracony przed laty. Miał już powierzoną w przeszłości rolę wyznaczania rozumienia prawa, jednak tak się rozpędził, że zaczął wykorzystywać interpretację prawa, by poszerzyć własne kompetencje. W efekcie konstytucja z 1997 r. odebrała mu to berło, jasno wyliczając, na czym polega robota trybunału. Teraz trybunał miał szansę ponownie po nie sięgnąć. Prezydent jednak nie zagrał va banque i wybrał (po rozmowach z I prezesem SN i prezesem NSA) zachowawcze rozwiązanie.
Przyznam, że mam nawet podejrzenia, że cały ten projekt ustawy został stworzony jedynie po to, by zakamuflować w gąszczu niewiele znaczących przepisów właśnie art. 102. Być może nawet kilka nietrafionych regulacji, takich jak ta ograniczająca wiek sędziów, zostało stworzonych jedynie po to, by odciągnąć uwagę od przepisu 102.
Ale śledząc działalność trybunału uważam nie tylko, że prezydent dobrze zrobił, pomijając w projekcie podpisanym przez siebie ten przepis. Zastanawiam się wręcz, czy ustawa nie powinna wprost zakazywać wydawania takich orzeczeń. Sięgaj tam, gdzie wzrok nie sięga - to wezwanie dobre dla ambitnych młodzieńców, ale niekoniecznie dla strażników ustawy zasadniczej.
@RY1@i02/2013/139/i02.2013.139.18300080a.802.jpg@RY2@
Ewa Maria Radlińska dziennikarz działu prawo
Ewa Maria Radlińska
dziennikarz działu prawo
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu