Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo

Nadmierny formalizm trybunału nie służy niczemu, poza wygodą jego samego

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

@RY1@i02/2014/009/i02.2014.009.18300130c.801.jpg@RY2@

Prof. Marek Chmaj konstytucjonalista ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej

Ponad 90 proc. skarg konstytucyjnych wpływających do Trybunału Konstytucyjnego nie przechodzi wstępnego rozpoznania i jest odrzucanych jako oczywiście bezzasadne. Dlaczego tylko co dziesiąta skarga ma szansę na merytoryczne rozpatrzenie?

Powód jest jeden: nadmierny i niepotrzebny formalizm. Wynika on przede wszystkim z ekonomiki prac trybunału i dążenia jego kierownictwa do nieobciążania sędziów nadmierną liczbą spraw. Taka tendencja trwa już kilkanaście lat i dość konsekwentnie jest realizowana. Mechanizm zabezpieczenia TK przed zbyt wieloma sprawami na wokandzie jest prosty. Utworzono administracyjnie Zespół Wstępnej Kontroli Skarg Konstytucyjnych i Wniosków, który pochyla się nad każdą skargą i przedstawia projekt rozstrzygnięcia sędziemu dokonującemu wstępnego rozpoznania skargi na posiedzeniu niejawnym. Sędzia ten jednoosobowo może odrzucić skargę i zazwyczaj to czyni, skarżącemu zaś pozostawiono środek odwoławczy w formie zażalenia, które jest rozpoznawane w składzie trzech sędziów. Na podstawie obserwacji muszę stwierdzić, że uwzględnienie zażalenia następuje niezwykle rzadko.

Trybunał Konstytucyjny odmawia skarżącym rozpatrzenia ich skargi, argumentując, że jest ona oczywiście bezzasadna. Ale co to konkretnie oznacza?

Określenie "oczywista bezzasadność" jest bardzo dowolne i zależy od swobodnego uznania jednego sędziego, który opiera się w tej kwestii na opinii Zespołu Wstępnej Kontroli. Zauważmy: wnioski składane przez prezydenta, grupę posłów czy senatorów mają taką samą rangę, jak skargi konstytucyjne. Tymczasem wnioski są niezwykle rzadko uznawane za oczywiście bezzasadne, a skargi konstytucyjne niemal z reguły. Nie można się przy tym zasłaniać słabością merytoryczną skargi, ponieważ musi być ona sporządzona przez radcę prawnego lub adwokata. Zresztą wnioski i skargi do TK sporządzają często ci sami prawnicy. Praktyka notorycznego odrzucania skarg przez TK powoduje, że osobiście odmawiam ich sporządzania. Nawet w sytuacji, gdy jestem absolutnie przekonany, że mój klient ma rację, to sporządzona przeze mnie skarga ma 8-10 proc. szans na przyjęcie do rozpoznania. W takiej sytuacji nie będę narażał swojego autorytetu, no bo jak mam później wytłumaczyć, że skarga była oczywiście bezzasadna. Oczywiście są to słowa gorzkie, ale prawdziwe. Sytuacja ta może być rozwiązana: niech do rozpoznania trafia więcej skarg, a TK będzie je rozpoznawać na posiedzeniu niejawnym w składzie trzech sędziów. Wprowadzenie takiego mechanizmu wymaga nowelizacji ustawy, ale jest to doprawdy mała, wręcz drobna przeszkoda.

A może to prawnicy nie potrafią pisać skarg konstytucyjnych?

Wymogi formalne skargi zostały określone dość precyzyjnie w ustawie i nie powinny sprawiać kłopotu radcy prawnemu czy adwokatowi. Jeśli mimo to popełniają oni błędy, to świadczy to bądź o lenistwie, bądź o gapiostwie danego prawnika. Poza tym nic jednak nie stoi na przeszkodzie wprowadzeniu mechanizmu wzywania przez TK do uzupełnienia skargi. Pamiętajmy, że trybunał jest sądem nad prawem, a nie nad faktami. Dla każdego ważne jest, aby prawo było dobre, sprawiedliwe i przede wszystkim zgodne z aktami stojącymi wyżej w hierarchii, a przede wszystkim z konstytucją. Dlatego też nadmierny formalizm przy rozpoznawaniu skarg konstytucyjnych tak naprawdę niczemu nie służy, poza wygodą samego trybunału.

Rozmawiała Ewa Maria Radlińska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.