Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo

Carska recepta na przeciążenie sądów

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Rosja przedrewolucyjna cieszy się w Polsce bardzo złą opinią kraju zaborcy, więzienia narodów, permanentnego agresora, kraju bezwzględnych czynowników i nieograniczonego samodzierżawia carskiego. Oceny te są w najwyższym stopniu uzasadnione. Nigdy nie było jednak rządu, który będąc z gruntu złym równocześnie nie zrobiłby na jakimś polu czegoś użytecznego. Nawet po upływie wieku od upadku rosyjskiego imperium warto bowiem docenić funkcjonujące tam sądy pokoju i rozważyć ten model jako remedium na stale zwiększający się dopływ spraw, czyli zmorę współczesnego polskiego sądownictwa. Z jednej strony zapewniałby on podstawowe gwarancje procesowe, a z drugiej - umożliwiałby rozpoznanie drobniejszych spraw w szybkim tempie.

W ramach reform po przegranej wojnie krymskiej Rosja w 1864 r. radykalnie zmieniła swoje sądownictwo powszechne. Nowy system wyglądał na obszarze Polski kongresowej następująco: orzekanie w I instancji należało w poważniejszych sprawach do sądów okręgowych, w których pracowali sędziowie zawodowi, a w drobniejszych do sądów pokoju. Drobniejszych nie znaczy zupełnie błahych, bo w jego kognicji były sprawy o wartości przedmiotu sporu do 300 rubli (czyli mniej więcej dzisiejsze 20 tys. zł) oraz możliwość orzekania kary pozbawienia wolności do roku. Administracyjnie sądy pokoju podlegały sądom okręgowym.

W Polsce kongresowej sędziów pokoju zatrudniali prezesi sądów okręgowych. Od kandydatów na urząd nie wymagano ukończenia specjalistycznych studiów czy kursów. Sędzia pokoju miał przede wszystkim cechować się zdrowym rozsądkiem, a dobrą znajomość prawa nabywać w praktyce. W sytuacji, gdy okazywał się nieudolny, prezes sądu okręgowego bez specjalnych ceregieli po prostu go zwalniał i zatrudniał inną osobę. Apelacje od orzeczeń sądów pokoju rozpoznawał zaś sąd okręgowy, przy czym w najdrobniejszych sprawach, do 30 rubli (ok. 2 tys. zł), apelacja była wyłączona. Sędzia pokoju otrzymywał ryczałt pieniężny od prezesa sądu okręgowego, z którego opłacał personel, wybrany przez siebie lokal i koszty biurowe. Pozostała nadwyżka stanowiła jego honorarium. Sądy pokoju finansowano więc w sposób podobny do dzisiejszego modelu wynagradzania komorników sądowych.

W okresie międzywojennym sądy pokoju stopniowo traciły swoje zalety. Najpierw je zdemokratyzowano, zastępując stałych sędziów osobami wybieranymi w wyborach. Negatywnie odbiło się to na poziomie profesjonalizmu tych sądów i po jakimś czasie w ogóle je zlikwidowano.

Początkowo podstawowymi zaletami sądów pokoju były jednak szybkość działania i niskie koszty. Taki model sądownictwa nie tylko był pozbawiony najważniejszych wad współczesnego polskiego sądownictwa, lecz co więcej, uznawany był za profesjonalny. Warto więc zastanowić się nad jego przyjęciem w dzisiejszej Polsce. Niestety obecnie nie jest u nas możliwe powierzenie orzekania sędziom niezawodowym, gdyż konstytucja zastrzega wymiar sprawiedliwości dla sędziów zawodowych. Nie ma jednak przeszkód, aby zainteresowani sędziowie zawodowi otrzymywali długoterminowe delegacje do orzekania w danym rewirze sądu pokoju. Część z nich źle znosi biurokratyczną machinę państwową i niewykluczone, że wolałaby orzekać w ramach samodzielnych sądów pokoju, wyjętych spod biurokratycznego oka administracji sądowej. Można także organizować w tej sprawie nowe konkursy sędziowskie.

Docelowo warto by jednak przemyśleć sprawę nowelizacji konstytucji pod kątem dopuszczenia do orzekania sędziów pokoju, powoływanych i zwalnianych przez prezesów sądów okręgowych. Pozwoliłoby to na bardzo elastyczne kierowanie strukturą sądową, a zwłaszcza tworzenie rewirów sądów pokoju tam, gdzie są one najbardziej potrzebne. Jednocześnie znacząco obniżyłoby to koszty funkcjonowania sądownictwa przy rozpoznawaniu spraw drobnych, gdyż udział dobrze opłacanych sędziów zawodowych ograniczałby się do rozpoznawania apelacji i spraw poważniejszych.

Sądy pokoju najlepiej sprawdzą się przy rozpoznawaniu spraw drobnych, ale ważnych dla ludności, które powinny być załatwiane wręcz błyskawicznie. Mam tu na myśli sprawy rodzinne, pracownicze, ochronę posiadania czy wykroczenia. W tego rodzaju przypadkach nie aptekarska troska o precyzję orzeczenia, lecz szybkie rozpoznanie sprawy ma największe znaczenie. Dlaczego zaś opowiadam się za powoływaniem sędziów pokoju przez prezesów sądów, a nie wyłanianiem ich w wyborach powszechnych? Cóż, lepiej uniknąć gry politycznej i zobowiązań wyborczych związanych z takim sposobem wybierania sędziów. Ponadto w demokracji źli reprezentanci nigdy nie są winni, a nie można pozwolić sobie na naukę na błędach w wypadku sędziów. Lepiej więc pozostawić ich wybór w rękach prezesów sądów okręgowych, którzy będą mieli świadomość, że są odpowiedzialni moralnie za dobór właściwych osób na wakujące stanowiska sędziowskie.

Pragnę także uspokoić osoby obawiające się recypowania carskich wzorów. Otóż w Rosji carskiej niesłychanie poważnie traktowano niezależność sędziowską. Krążyła wtedy anegdota, jak to carowi Aleksandrowi III bardzo nie spodobał się pewien wyrok. Powiedział więc ministrowi sprawiedliwości, że trzeba zwolnić sędziego. Ten jednak odrzekł, że jest to niemożliwe, gdyż zakazuje tego ustawa. "Jak to?", zawołał car, "jestem samodzierżawcą i mogę zmienić każdą ustawę!". "To prawda" , odpowiedział minister, "Wasza Cesarska Mość może znieść nieusuwalność sędziowską". Car na to zamyślił się i stwierdził: "A niech to, niech już zostanie po staremu". I tak pozostało.

Nawet po upływie wieku od upadku rosyjskiego imperium warto docenić funkcjonujące tam sądy pokoju

@RY1@i02/2016/235/i02.2016.235.07000070b.801.jpg@RY2@

fot. materiały prasowe

Andrzej Nogal

adwokat

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.