Kto ma rację, czyli światowe spory o konstytucję
USTRÓJ Nawet w dojrzałych demokracjach zdarzają się kraje bez trybunałów konstytucyjnych. Również i tam sędziowie i politycy toczą boje o to, kto lepiej rozumie ustawę zasadniczą
W ponad 200-letniej historii amerykańskiego Sądu Najwyższego niejednokrotnie zdarzało się, że zaszczyt nominacji na najwyższy urząd sędziowski w państwie dosięgał kandydatów niekompetentnych, kontrowersyjnych lub budzących poważne zastrzeżenia etyczne. Do tej kategorii należała Harriet Miers, mało doświadczona prawniczka po uniwersytecie religijnym, którą w 2005 r. George W. Bush wytypował na wakat w SN w nagrodę za lojalną służbę w jego gubernatorskiej administracji w Teksasie. Po pierwszym spotkaniu z nominatką członkowie senackiej komisji do spraw sądownictwa zakulisowo przyznawali, że jej odpowiedzi chwilami obrażały ich inteligencję. Miers nie miała pojęcia o wielu podstawowych zagadnieniach konstytucyjnych ani nie była biegła w pisaniu apelacji. Przez większość kariery zawodowej spełniała się bowiem raczej w roli menedżera, niż adwokata sądowego. Ostatecznie w atmosferze kompromitacji wycofała się z dalszych starań o urząd sędziowski.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.