Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo

Lekarze sądowi to coraz rzadsze dobro - nie ma chętnych

21 maja 2024
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Przy niektórych sądach okręgowych – nawet w miastach wojewódzkich – nie ma ani jednego medyka uprawnionego do stwierdzania zdolności albo niezdolności do stawienia się na rozprawie. Obywatel ze zwykłym zwolnieniem ryzykuje, że sąd go nie uzna

Aby usprawiedliwić nieobecność w sądzie lub przed organem prowadzącym postępowanie karne z powodu choroby, nie wystarczy zwykłe zwolnienie lekarskie. Z ustawy o lekarzu sądowym (Dz.U. z 2007 r. nr 123, poz. 849 ze zm.) wynika, że strona, jej przedstawiciel ustawowy, pełnomocnik, świadek, oskarżony, obrońca i inny uczestnik postępowania karnego lub cywilnego powinien uzyskać stosowne zaświadczenie od lekarza sądowego. Lekarz jest zobligowany osobiście zbadać uczestnika i zapoznać się z jego dokumentacją medyczną. Te zasady nie dotyczą osób pozbawionych wolności, których sytuację regulują odrębne przepisy.

Lekarz sądowy działa na obszarze właściwości danego sądu okręgowego. Podpisuje umowę z prezesem tego sądu i zostaje wpisany do prowadzonego przez niego wykazu. Na to, że na listach figuruje niewielu medyków, niedawno zwróciła uwagę Naczelna Rada Adwokacka. „Niedostępność lekarzy sądowych stanowi poważny problem w codziennej praktyce wykonywania zawodu adwokata, ale przede wszystkim dotyka obywateli, którzy nie mogąc uzyskać zaświadczenia, narażeni są na negatywne decyzje procesowe organów prowadzących postępowania” – napisał do ministra sprawiedliwości Adama Bodnara prezes NRA Przemysław Rosati.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.