Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
VAT

Kiedy nie trzeba płacić VAT na granicy przy imporcie

Ten tekst przeczytasz w 6 minut

z firmy ATC Cargo

f862cf18-8bd7-48ef-8e74-7e3feca3a68d-38904002.jpg

prezes zarządu ATC Cargo, przewodniczący Regionalnego Zespołu ds. Celnych w Gdyni PISIL. Autor pierwszego wdrożenia procedur uproszczonych na morskim przejściu granicznym w Polsce

– Korzyści są oczywiste. Dokonując odprawy celnej, jesteśmy zobowiązani do zapłacenia cła i VAT. Przykładowo towar plus transport, który został zakupiony po przeliczeniu na złote za kwotę 100 tys. i obciążony jest 10-proc. cłem i 22-proc. VAT, wymaga zapłaty 24,2 tys. zł podatku. Przy założeniu, że miesięcznie importer za wszystkie zrealizowane odprawy płaci ok. 1 mln zł podatku i występuje regularnie do urzędu skarbowego o zwrot podatku nadpłaconego, finansując jednocześnie bieżącą działalność z kredytu bankowego na poziomie 7 proc. w skali roku, to po uwzględnieniu faktu, że dla tego celu podatnik musi utrzymać linię kredytową na poziomie 3 mln zł z uwagi na praktycznie trzymiesięczny termin zwrotu podatku (miesiąc na złożenie deklaracji plus dwumiesięczny termin zwrotu), koszt kredytowania całej transakcji wyniesie ok. 210 tys. zł w skali roku. To oczywiście bardzo uproszczony model, rzadko występujący w czystej postaci w praktyce, ale oddający istotę zjawiska. Przecież nie bez powodu od maja 2004 r. obserwujemy masowe przenoszenie odpraw celnych przez polskich importerów do innych europejskich krajów tranzytowych.

– Tak, olbrzymiej. Liczba polskich importerów realizujących import poprzez np. niemieckie porty i dokonujących tam tzw. odpraw fiskalnych rosła lawinowo od wejścia Polski do Unii Europejskiej. Importer dokonuje odprawy celnej, np. w Niemczech, i jego przesyłka wędruje dalej do Polski ze statusem wspólnotowym, więc przedsiębiorca rozlicza podatek w trybie przewidzianym dla wewnątrzwpólnotowego nabycia towarów w deklaracji składanej w następnym miesiącu.

– Owszem. Kuriozalnym aspektem tego powszechnie stosowanego rozwiązania jest fakt, że przedsiębiorca płaci w Niemczech cło, z którego 25 proc. zasila niemiecki budżet. Skala finansowa tego zjawiska jest porażająca, a zaniechanie reformowania przepisów VAT przynosi olbrzymie straty dla polskiego budżetu. Niestety nie ma dostępnych informacji pozwalających oszacować tę kwotę, ale rozmawiamy o setkach milionów złotych, które rokrocznie omijają nasz budżet.

– Jest ona światełkiem w tunelu. Niestety posiada pewne minusy w stosunku do rozwiązania via porty niemieckie, co nie przekreśla też istotnych korzyści.

– Po pierwsze, uciążliwości biurokratyczne – konieczność uzyskiwania zaświadczeń z urzędu skarbowego, ZUS i izby celnej o niezaleganiu z podatkami i należnościami i przedstawiania jej stosownemu urzędowi celnemu średnio dwa razy w roku (zaświadczenia są ważne sześć miesięcy) oraz konieczność powiadamiania urzędów celnych i skarbowych.

Po drugie, uciążliwości związane z koniecznością złożenia gwarancji zapłaty podatku przez importera lub jego przedstawiciela, czyli agencję celną, najczęściej w formie gwarancji ubezpieczyciela. Ten drugi aspekt jest znacznie bardziej uciążliwy niż pierwszy ze względu na koszty

i brak skłonności do wydawania wysokich gwarancji przez firmy ubezpieczeniowe.

– Tak, robimy to jako pierwsi. Już od grudnia ubiegłego roku oferujemy tego typu usługę. Na szczęście ustawodawca pozostawił możliwość realizacji tego typu operacji przez przedstawiciela, czyli agencję celną. Podstawowym wymogiem, jaki postawił ustawodawca, jest warunek realizacji odpraw celnych w tzw. procedurach uproszczonych. Mówiąc w skrócie, firma posiadająca pozwolenie na stosowanie procedur uproszczonych jest poniekąd sama dla siebie urzędem celnym i w większości przypadków podczas obejmowania towaru procedurą celną nie ma bezpośredniego kontaktu z administracją celną. Importer nie musi więc osobiście posiadać pozwolenia na korzystanie z procedur uproszczonych. Może on korzystać z pozwolenia przedstawiciela.

– Przede wszystkim należy posiadać pozwolenie na stosowanie procedur uproszczonych wydane przez administrację celną. Aby uzyskać wspomniane pozwolenie, trzeba spełnić wymogi tożsame z wymogami dla uzyskania statusu Upoważnionego Przedsiębiorcy Wspólnotowego.

Firmy takie muszę być wiarygodne i profesjonale oraz posiadać wdrożone stosowne procedury. Są również okresowo wnikliwie kontrolowane przez administrację celną, co daje duże gwarancje profesjonalnej i rzetelnej realizacji odpraw celnych.

Zwróćmy jednak uwagę, że, jak wspomniałem, tańszą i szybszą drogą będzie korzystanie z usług przedstawiciela.

W naszym przypadku z powodzeniem realizujemy rosnącą lawinowo liczbę odpraw bez konieczności płacenia podatku przez naszych klientów, mimo omówionych niedogodności w stosunku do rozwiązań realizowanych za pośrednictwem portów niemieckich.

Warto także zwrócić uwagę, że u nas jest taniej niż w Niemczech. Wystarczy porównać koszty obsługi celnej 100–120 euro w Niemczech i ok. 150 zł w Polsce. Do tego dochodzą jeszcze oczywiście olbrzymie różnice w kosztach terminalowych i dowozowych.

Niedawno przeprowadzaliśmy analizę stawek dla jednego z dużych importerów, który dotychczas odprawiał towar importowany z Azji w Hamburgu i drogą lądową sprowadzał go do centralnej Polski w liczbie ok. 100 transportów miesięcznie. Przy wydłużeniu cyklu dostaw średnio o osiem dni, przekierowaniu dostaw morskich na któryś port trójmiejski i zastosowaniu odpraw z możliwości niepłacenia VAT, nawet przy uwzględnieniu kosztu gwarancji, który wynosi średnio 800 zł za 1mln zł gwarantowanej kwoty podatku, oszczędności z zastosowania takiego rozwiązania wynosiły ok. 2 tys. zł za każdą wysyłkę. W skali roku bagatela 2 mln 400 tys. zł.

jedna z firm w Polsce w sektorze Logistyki Morskiej

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.