Usługi Pro bono nie są zbędnym luksusem
Prawnicy mają problemy ze świadczeniem bezpłatnych porad. Resort finansów raz twierdzi, że usługi te podlegają VAT, innym razem, że nie
Opodatkowanie usług pro bono wzbudza emocje od ubiegłego roku. Korporacje prawnicze uważają, że obecne przepisy nie wskazują jasno, kiedy podatek od takich usług płacić, a kiedy nie.
: Polska, jako jedyny kraj Unii Europejskiej, nie wywiązuje się z konwencji międzynarodowych. Nie stworzono bowiem systemu przedsądowej pomocy prawnej osobom ubogim. Przestrzeń tę wypełniają dziś organizacje pozarządowe, samorządy zawodów prawniczych czy też uniwersyteckie poradnie prawne. Prawnicy pomagają także w innych miejscach, np. w biurach poselskich, instytucjach kościelnych, fundacjach i stowarzyszeniach. Liczba osób, które oczekują pomocy, jest zatrważająco wielka. W Polsce są blisko 4 mln ludzi, którzy, jak wynika z danych statystycznych, żyją za 13 zł i 40 gr dziennie. Doskonale wiemy, że osoby takie nie przeznaczą nawet złotówki na prawnika, bo tej złotówki po prostu nie mają. Państwo polskie wydatkuje na pomoc prawną per capita 0,6 euro. Dla porównania w Czechach jest to 4 razy więcej, w Portugalii 6, w Hiszpanii 8, w Danii 23, a na terenie Anglii i Walii aż 82 razy więcej. Można dostrzec dwie płaszczyzny udzielania pomocy pro bono przez radców prawnych. Na pierwszej samorząd organizuje akcje pro bono, np. "Niebieski Parasol". Na drugiej radcy prawni samodzielnie angażują się w taką pomoc. Z obecnego stanowiska fiskusa wynika, że powinniśmy osobom ubogim, które korzystają z darmowych porad, wystawiać PIT 8-C, fakturę i odprowadzać VAT od tej usługi. W mojej ocenie jest to nieporozumienie. Darmowa pomoc prawna udzielana jest również w przypadku katastrof, klęsk żywiołowych. Radcy prawni, adwokaci w sytuacji tego typu nieszczęść wsiadają w samochody i jadą do tych ludzi. Nie mogą ich przecież legitymować, brać od nich danych osobowych, aby potem wystawić im PIT. Przedstawmy to zatem na przykładzie: ogromny wybuch gazu w jednym z miast, następuje ewakuacja dzielnicy, 15 stopni mrozu, na drugi dzień radcy prawni w trzech miejscach w tym mieście udzielają porad poszkodowanym. W jaki sposób mamy ich legitymować, wystawiać faktury, wyliczać VAT? To pokazuje, że pomoc prawna pro bono to często pomoc w stanie wyższej konieczności, a nie "zbędny luksus".
Czy w innych ośrodkach, np. u rzecznika praw obywatelskich czy w fundacjach, pojawiają się podobne problemy, gdy dochodzi do świadczenia bezpłatnych usług prawnych konkretnym osobom?
W naszym urzędzie spotykamy się przede wszystkim z zalewem nieszczęścia ludzkiego. Dodatkowo gros naszego społeczeństwa ma bardzo niską świadomość prawną. Rzecznik praw obywatelskich patrzy na to z punktu widzenia ogólnosystemowego, kierując od 8 lat kolejne wystąpienia, monity do ministrów sprawiedliwości, żeby zwrócić na to uwagę. Jak wiemy, było kilka projektów regulujących dostęp do pomocy prawnej, które zazwyczaj przepadały, ponieważ kończyła się kadencja Sejmu i potem były tworzone różne próby rewolucji systemowej. A i tak do dziś nic takiego nie powstało. Z zapowiedzi medialnych wiemy, że trwają prace nad kolejnymi założeniami do takiej gruntownej reformy. Mają one być gotowe na jesieni. Będziemy się temu bacznie przyglądać. Zauważamy też problem VAT od usług pro bono i pracujemy nad odpowiednimi wystąpieniami w tym zakresie.
Z punktu widzenia fundacji helsińskiej, którą mam przyjemność na tym spotkaniu reprezentować, problem opodatkowania usług prawniczych pro bono jest istotny. W ocenie fundacji liczba osób, które potrzebują pomocy prawnej, a zwyczajnie ich na to nie stać, jest znaczna. Niedostępność usług prawniczych z powodów ekonomicznych jest zjawiskiem, którego nie można lekceważyć. Wpływ na to mają bez wątpienia kwestie podatkowe. Zdiagnozować można w tym zakresie dwa podstawowe problemy: PIT należny od beneficjentów, którzy korzystają z darmowych porad, oraz VAT, który z kolei mogą być zmuszeni rozliczać prawnicy zajmujący się pomocą. W pierwszym przypadku zasady opodatkowania są relatywnie czytelne i można dość łatwo stwierdzić, kiedy osoba, na rzecz której usługa pro bono jest świadczona, powinna opodatkować jej wartość jako nieodpłatnie uzyskane świadczenie. Dyskusyjne jest jednak to, czy powinna podlegać takiemu opodatkowaniu. Gorzej jest w drugim przypadku. Ze względu na brak precyzji ustawowej oraz chaos interpretacyjny mamy bowiem w tym zakresie swoistą niepewność prawną. Ta niepewność zdecydowanie wpływa na liczbę świadczonych usług pro bono.
Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że za rok 2009 na całą szeroko rozumianą pomoc prawną z urzędu w sprawach cywilnych, czyli również w sprawach pracy, ubezpieczeń społecznych, przeznaczono 25 mln zł. To jest tyle, ile kosztuje dokończenie jednego kilometra autostrady po Chińczykach. Widać więc wyraźnie, że jest to pozór pomocy prawnej. Nasze samorządy, jak również niektóre organizacje społeczne, próbują tę lukę za niewydolne państwo wypełnić. Co więcej, dochodzi do sytuacji sygnalizowanych również przez fundację helsińską, że jeżeli chodzi o pomoc prawną przedsądową, obywatele państw unijnych w Polsce są traktowani lepiej niż nasi obywatele, ponieważ im musimy zapewnić taką pomoc, bo wymagają tego od nas przepisy unijne, natomiast własnym obywatelom tego nie zapewniamy. I tu dochodzimy do kwestii podatkowych. Osoba fizyczna, która z porady pro bono korzysta, musi de facto za nią zapłacić - podatek. Odpowiednia suma wpłacana jest nie temu, kto rzeczywiście wykonał pracę, lecz fiskusowi. Słusznie zauważył pan prezes Bobrowicz, że często te porady są udzielane na miejscu katastrof, w różnych sytuacjach. Ale nawet jeżeli jest to w trakcie organizowanych przez nas akcji, to podczas tylko jednego wydania jednej edycji ogólnopolskiej akcji bezpłatnych porad prawnych my adwokaci udzielamy między 10 a 14 tys. takich bezpłatnych porad. No i trzeba byłoby te kilkanaście tysięcy PIT-ów wypełnić. Wymaga to wielu dni pracy. Następnie trzeba je klientom wysłać - to są tysiące złotych. Jest to rzucanie kłód pod nogi, zniechęcanie ludzi do dobroczynności.
Jeśli mówimy też o problemie VAT, to moje pytanie w zasadzie powinno być skierowane do Ministerstwa Finansów, dlaczego my rozmawiamy o tym, czy należy zwolnić z VAT usługi pro bono, skoro mamy wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie 89/81, w sprawie Hong Kong Trade Development Council, z którego punktów 10 - 13 wynika, że bezpłatne porady w ogóle nie tworzą wartości dodanej. Co prawda był to wyrok wydany pod rządami starej dyrektywy, ale nowa dyrektywa nie wprowadza w tym zakresie innych rozwiązań. Co więcej, dwa lata temu w Parlamencie Europejskim była interpelacja poświęcona VAT od usług adwokackich. Przedstawiciel Komisji Europejskiej potwierdził wówczas, że bezpłatne porady nie powinny w ogóle podlegać obowiązkowi VAT. I jest to stanowisko przyjęte powszechnie w Unii Europejskiej z wyjątkiem Polski, gdzie Ministerstwo Sprawiedliwości nie chce przyjąć do wiadomości istnienia wyroku trybunału w Luksemburgu.
Czy rzeczywiście MF chce podatku od bezpłatnych porad?
Wiele problemów z opodatkowaniem usług pro bono wynika z pewnych nieporozumień. Zacytowany wyrok TS UE 89/81 dotyczył innego stanu prawnego. Warto zacytować inne orzeczenie, które dotyka tej problematyki, z 2009 roku w sprawie fińskiej - sygn. C-246/08, choć także ono nie dotyczy wprost omawianej przez nas dzisiaj sytuacji. Sprawa dotyczyła bowiem porad prawnych organizowanych przez państwowe biura dla osób ubogich, a w Polsce, jak już to państwo podkreślili - w odróżnieniu do innych krajów - takiego systemu nie ma. I Trybunał faktycznie uznał, że jest tam częściowa odpłatność ponoszona przez beneficjenta przy tego typu poradach, która nie jest objęta VAT. Resort finansów będzie chętnie uczestniczyć w przygotowywaniu takiego systemu w Polsce - nad którym, jak wiadomo, prace trwają od wielu lat - doradzając od strony podatkowej, żeby ten problem jak najlepiej rozwiązać, bo również jesteśmy zainteresowani, żeby ta pomoc prawna była powszechna i udzielana na jak najwyższym poziomie, szczególnie że ma dotyczyć osób najbardziej potrzebujących.
Radcowie prawni pracujący na umowę o pracę, którzy tylko uczestniczą w akcjach pro bono, nie prowadzą działalności gospodarczej w rozumieniu VAT, więc konsekwentnie przez wykonywanie tylko tych bezpłatnych porad prawnych nie mogą wejść w system VAT.
A jeśli radcowie prawni, pomagając lokalnej społeczności, regularnie udzielają bezpłatnych porad na plebanii?
Bezpłatnych? Nie. Nie jest to objęte VAT. Problem może się pojawić, gdy kancelaria prawna, załóżmy duża, która zatrudnia radców czy adwokatów, przez tych radców i adwokatów świadczy usługi bezpłatnej pomocy prawnej. Myślę, że tutaj trzeba byłoby się zastanowić, czy faktycznie podatek wystąpi. Jeżeli kancelaria bierze udział w takiej akcji i w ten sposób buduje swój prestiż, to wiąże się to z jej działalnością gospodarczą.
Świat, który jest wokół nas, to nie tylko Warszawa. To nie tylko duże kancelarie. To też, a może przede wszystkim, małe kancelarie, to jest Nysa, to jest pięciu radców, dwóch adwokatów, to jest jeden radca, który nie ma zamiaru się reklamować, bo nie robi tego w biznesowych celach marketingowych. Mamy zatem najrozmaitsze sytuacje.
Natomiast w zawodzie radcy prawnego, zawodzie zaufania publicznego, który wykonujemy, niezwykle istotne jest podążanie ścieżką zgodną z przepisami. Nie możemy polegać tylko na jakichś interpretacjach. Podam tu całkiem świeży przykład. Samorząd radcowski miał wątpliwość w zakresie VAT z opodatkowania usług szkoleniowych. W tej sytuacji Krajowa Rada Radców Prawnych oraz równocześnie jedna z okręgowych izb radców prawnych wystąpiła o stosowną interpretację przepisów. I co się wydarzyło? Otrzymaliśmy dwa różne stanowiska. Jedno co prawda później zmieniono - sąd w Białymstoku (wyrok jest jeszcze nieprawomocny) wydał wyrok odmawiający racji fiskusowi. Mówię o tym po to, by pokazać, że mamy w kraju pewien niestabilny stan. Nawet otrzymanie interpretacji nie daje mi w tej sytuacji pewności, że postępujemy zgodnie z prawem. Pewność taką daje mi natomiast konkretny przepis. Jeśli jednak takiego przepisu nie ma, to jak mamy działać? Mamy być zdani na dobry humor urzędnika?
Niestety, w zakresie przyszłości budowania systemu pomocy prawnej dla obywateli jestem bardzo umiarkowanym optymistą. Obecny minister sprawiedliwości jest piątym ministrem, z którym na ten temat rozmawiam. Żadnemu z dotychczasowych ministrów nie udało się zbudować nawet zrębu tego niezwykle potrzebnego systemu. Z żalem więc zakładam, że do końca mojej kadencji, a będzie to w przyszłym roku, system taki nie powstanie. Natomiast system prawnej pomocy pro bono - oparty o organizacje pozarządowe - będzie w tym czasie działał mimo wielu przeciwności. Muszę zatem mieć stabilność prawną w odniesieniu do tego, na jakich zasadach ma on funkcjonować.
Chyba nie ma adwokata czy radcy prawnego, który by w życiu nie udzielił chociaż jednej bezpłatnej porady. Prawnicy często spotykają od osoby tak ubogie, nie mają sumienia wziąć nich nawet 10 zł. Z pisma MF z 31 maja 2011 r. wynika, że bezpłatne porady nie podlegają VAT jedynie wtedy, gdy ma to na celu budowanie pozytywnego wizerunku kancelarii. W związku z tym jeżeli przychodzi ktoś, komu w zaciszu kancelarii udzielamy porady
i mówimy "Idźcie, babciu, z Bogiem", to powinniśmy wtedy zapłacić VAT. Zwracam uwagę, że takich porad udzielanych w zaciszu kancelarii jest chyba nawet dużo więcej niż udzielanych w ramach tych nagłaśnianych akcji.
Czy udzielanie porad prawnych po cichu nie jest budowaniem dobrego wizerunku?
Mamy jeszcze takie podmioty, które nie są w stanie budować swojego dobrego wizerunku przez działalność pro bono, a tę działalność prowadzą i jednocześnie są podatnikami VAT, czyli prowadzą działalność gospodarczą w rozumieniu ustawy o VAT. Mowa o organizacjach pozarządowych, z których te niebędące organizacjami pożytku publicznego mogą prowadzić działalność gospodarczą i mogą być zarejestrowane jako podatnicy VAT, oraz o jednostkach samorządu zawodowego, które są podatnikami VAT chociażby ze względu na wspomniane przez pana prezesa szkolenia, które według chyba już dominującej interpretacji podlegają opodatkowaniu. Podmioty te są podatnikami VAT, prowadzą działalność gospodarczą i nie są w stanie budować swojego wizerunku przez działalność pro bono, a jednocześnie muszą prowadzić tę działalność, bo to jest wymóg statutowy.
Przepisy ustawy o VAT może nie są zbyt proste w stosowaniu, podobnie jak rozwiązania zawarte w dyrektywie. Dlatego debata, w której mam przyjemność uczestniczyć, jest dobrą okazją do wyjaśnienia tych kwestii. Przyznam jednak, że nie sądziłem, że omawiane, zawarte w dyrektywie i za dyrektywą w ustawie o VAT, przepisy będą budzić takie wątpliwości wśród grona osób najbardziej kompetentnych do dokonywania ich wykładni. Jak już wspomniałem, dla ustalenia, czy darmowa porada prawna podlega VAT, istotne jest stwierdzenie, czy jest związana z prowadzoną działalnością gospodarczą podatnika. Należy zwrócić uwagę, że pojęcie działalności gospodarczej w VAT jest bardzo szerokie i zapewne istotna część takich porad związana jest z prowadzoną działalnością, zatem nie podlegałaby VAT. W sytuacji np. adwokata, który w swojej kancelarii udziela takich porad, również nie byłoby co do zasady obciążenia takich bezpłatnych porad VAT-em, bo brak byłoby podstawy opodatkowania. Należy bowiem pamiętać, że podstawą opodatkowania darmowej usługi jest koszt świadczenia takiej usługi ponoszony przez adwokata, czyli w tym przypadku koszt byłby zapewne zerowy. Jeśli natomiast kancelaria zatrudnia pracowników, pracownik świadczy bezpośrednio bezpłatną pomoc, to wtedy koszty takie by wystąpiły (koszty płacowe) i należny podatek również. Podobne podejście istnieje w Niemczech i o ile wiem, w Austrii, i według mojej wiedzy środowiska prawnicze nie kwestionują tam opodatkowania usług w takich przypadkach.
Czy w takim razie my źle odczytaliśmy państwa pismo, że jeżeli udzielamy tej bezpłatnej porady w zaciszu kancelarii, to VAT się należy? Przecież to właśnie wynika z pisma MF z 31 maja 2011 r.!
Taka konkluzja moim zdaniem nie wynika z powołanego pisma resortu. W piśmie odnosiliśmy się do konkretnej sytuacji, w której uczestnicy akcji związanej z udzielaniem darmowych porad podawani są do publicznej wiadomości i zapewne wpływa to na pozytywny wizerunek kancelarii. Jeżeli natomiast ktoś, prowadząc kancelarię, udziela sam takich porad w jej zaciszu (fakt ich udzielania nie jest w żaden sposób nagłaśniany), to również nie musi być obciążany VAT, o czym już wspomniałem.
Czy to nie jest już pora, aby resort finansów wydał ogólną interpretację?
Podjęliśmy taką próbę. Jednak na razie sprawa nie została sfinalizowana.
Z państwa wypowiedzi wynika, że dziś największym problemem dla środowisk prawniczych, które angażują się w działalność pro bono, jest brak pewności, czy w danym przypadku podatek się pojawi, czy nie. Ale czy to nie jest tak, że gdyby to było wpisane do ustawy, to nagle okazałoby się, że kancelarie mają 70 proc. usług pro bono?
Dlaczego usługi pro bono miałyby nagle stanowić 70 proc.? Jeżeli mam klienta, który jest w stanie zapłacić mi za moją usługę, ja mu nie świadczę usługi pro bono. Nie mam żadnego racjonalnego powodu, żeby za usługę nie pobrać wynagrodzenia. Jeżeli ktoś nieuczciwy chciałby nie zaewidencjonować pobranego wynagrodzenia, to zrobi to niezależnie od systemu, który byśmy wprowadzili.
Czy wystawianie PIT osobom, które skorzystały z darmowej porady prawnej, ma sens?
Rozumiem, że chodzi o wystawianie PIT dla osób, które uzyskują przychody z tytułu nieodpłatnych świadczeń. Ministerstwo Finansów jest jak najbardziej za tym, żeby nieść pomoc ludziom, którzy tej pomocy potrzebują, czyli ubogim, niezamożnym, tylko kto to jest? Czy dziś jesteście w stanie państwo powiedzieć, kto jest osobą ubogą, albo kto jest osobą niezamożną? Ministerstwo Sprawiedliwości musi określić, komu i w jakim trybie mają być udzielane porady (zdefiniować osoby, którym te porady przysługują ). Nie jesteście państwo jedyną grupą zawodową, której dotyczy ten problem. Przykładem mogą być " białe niedziele" - medyków czy nieodpłatne usługi rehabilitacji w gabinetach rehabilitacyjnych. Problem powinien być rozwiązany systemowo.
Podsumujmy: jak państwo widzą możliwość rozwiązania tego problemu dziś?
Z badań porównawczych prowadzonych przez pana doktora Łukasza Bojarskiego, znanego działacza na rzecz pomocy prawnej, wynika, że system świadczenia pomocy prawnej z urzędu, tego aktualnie funkcjonującego na gruncie k.p.c., jest najdroższy i najmniej efektywny i on jest generalnie niezarządzalny, ponieważ koszty roczne są po prostu nie do oszacowania. To jest jedna sprawa. Druga jest taka, że Trybunał Praw Człowieka zaczyna traktować brak systemu udzielania pomocy prawnej jako naruszenie praw człowieka, zarówno jeżeli chodzi o niewłaściwą jakość usług, jak i brak systemu. Może się okazać, że zaczną być kierowane kolejne skargi przeciwko Polsce i Polska takie sprawy będzie przegrywała, a to może się wiązać z kolejnymi odszkodowaniami. Może nie będą to sumy miliardowe, które w jakiś sposób dotknęłyby budżet, ale wpłynie to z pewnością na prestiż naszego kraju.
Adwokatura wraz z organizacjami pożytku publicznego i środowiskiem akademickim, konkretnie z Fundacją Academia Iuris, opracowała kilka lat temu założenia do projektu ustawy o nieodpłatnej pomocy prawnej. Projekt dotyczy pomocy na etapie pozasądowym, dlatego że trzeba jak najszybciej uzupełnić tę lukę, zaś reformą istniejącego już systemu sądowego można zająć się w drugiej kolejności. Nasz projekt jest oparty na zasadzie przetargowości i działałby w związku z tym w każdych realiach budżetowych. Jeżeli budżet byłby w danym roku bardzo skromny, to tych przetargów będzie mniej, ale zawsze ten system w mniejszym lub większym stopniu by działał. Próbowaliśmy zainteresować naszym projektem zarówno Ministerstwo Sprawiedliwości, jak i Prezydenta RP. Wyrażano uprzejme zainteresowanie i na tym niestety się kończyło. Zawsze zaś będziemy krytykować projekty, w których tworzy się duże struktury urzędnicze i tylko kilka punktów, w których można będzie uzyskać poradę. Trzeba bowiem znać realia życia osób ubogich, szczególnie na wsiach. Jeżeli taka osoba miałaby jechać 100 czy 200 kilometrów po bezpłatną poradę, to nie pojedzie, bo po prostu nie będzie miała na bilet.
Jeżeli chodzi o podatek dochodowy, to sytuacja wygląda tak, że póki nie ma zdefiniowanego problemu, to nie ma czego zwolnić. Będziemy wspierać propozycję wprowadzenia zwolnienia w tym zakresie. Tylko że musimy mieć możliwość oszacowania skutków takiej regulacji, a do tego niezbędna jest wiedza - co zwalniamy, u kogo zwalniamy i w jakiej wysokości.
Musimy znaleźć rozwiązanie tego problemu. Może się to wydarzyć na dwa sposoby: albo przez interwencję ustawową, albo przez interpretację. Mimo wszystko mam nadzieję, że inicjatywa ustawodawcza w tym względzie będzie miała w przewidywalnej przyszłości miejsce. Prostsze oczywiście jest dokonanie interpretacji. W kwestii podatku dochodowego nie mogę jednak pogodzić się z opinią, że sytuacja jest nierozwiązywalna. Natomiast szanuję to, że Ministerstwo Finansów jest otwarte na wszelkiego rodzaju inicjatywy.
Stworzenie przepisu poświęconego konkretnie tej jednej sprawie jest złym rozwiązaniem. Z jednej strony środowisko prawnicze zarzuca np. ustawie o VAT, że reguluje pewne kwestie kazuistycznie, że tak nie wygląda dobrze stanowione prawo, z drugiej strony sami państwo chcą taką kazuistykę wprowadzić. Co do interpretacji, to zastanowimy się, jak moglibyśmy państwu pomóc.
Bardzo proszę wyjaśnienia zapisać nie w formie zwykłego pisma, tylko interpretacji ogólnej, tak by te 40 tys. członków mojego samorządu miało 100-proc. pewność, że nie błądzi.
Interpretacje ogólne wydaje się w określonych sytuacjach, tzn. co do zasady wtedy, gdy niejednolicie interpretuje się przepisy prawa, co według mojej wiedzy nie ma miejsca w omawianej kwestii.
Zgadzam się z panem prezesem Bobrowiczem. Chciałbym tylko zwrócić uwagę, że całe zaangażowanie zarówno samorządów, a zawodowych, osób spoza samorządu także organizacji pozarządowych, służy dokładnie temu, żeby wyjaśnić kwestie skutków podatkowych zarówno dla beneficjentów usług pro bono, jak i podmiotów je świadczących, tak aby powstało rozwiązanie, które usunie istniejące niepewności i będzie satysfakcjonowało wszystkich.
Jeśli chodzi o VAT, liczyłbym na to, że MF będzie mieć na uwadze także tych, którzy usługi pro bono świadczą w takich warunkach, że nie mogą tego potraktować jako swojej działalności "wizerunkowej". Natomiast jeśli chodzi o podatek dochodowy, to chciałbym zwrócić uwagę na to, że w demokratycznym państwie prawnym podatek dochodowy od osób fizycznych powinien hołdować zasadzie opodatkowania czystego dochodu w ujęciu podmiotowym, co oznacza, że nie możemy opodatkowywać dochodu, który pozwala jednostce wyłącznie na zaspokojenie jej podstawowych potrzeb życiowych i na nic więcej. Osoba uboga, która zgłasza się po bezpłatną pomoc prawną, z natury nie spełnia kryterium opodatkowania według tej zasady. Nie ma ona czystego dochodu do opodatkowania.
Nawet otrzymanie interpretacji z Ministerstwa Finansów nie daje pewności prawnikom, że postępują zgodnie z prawem
Polska jest jedynym krajem Unii Europejskiej, który nie stworzył dla swoich obywateli systemu bezpłatnej pomocy pozasądowej
@RY1@i02/2012/057/i02.2012.057.07000040a.810.jpg@RY2@
TOMASZ ADAMOWICZ/FORUM
Maciej Bobrowicz, prezes Krajowej Rady Radców Prawnych
@RY1@i02/2012/057/i02.2012.057.07000040a.811.jpg@RY2@
TOMASZ ADAMOWICZ/FORUM
Robert Krasnodębski, prawnik, partner w Weil Gotshal & Manges, Helsińska Fundacja Praw Człowieka
@RY1@i02/2012/057/i02.2012.057.07000040a.812.jpg@RY2@
TOMASZ ADAMOWICZ/FORUM
Małgorzata Chmielewska, z-ca dyrektora zespołu prawa cywilnego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich
@RY1@i02/2012/057/i02.2012.057.07000040a.813.jpg@RY2@
TOMASZ ADAMOWICZ/FORUM
Monika Strus-Wołos, adwokat, doktor, członek prezydium Naczelnej Rady Adwokackiej
@RY1@i02/2012/057/i02.2012.057.07000040a.814.jpg@RY2@
TOMASZ ADAMOWICZ/FORUM
Tomasz Tratkiewicz, dyrektor departamentu podatku od towarów i usług w Ministerstwie Finansów
@RY1@i02/2012/057/i02.2012.057.07000040a.815.jpg@RY2@
TOMASZ ADAMOWICZ/FORUM
Maria Kalinowska, z-ca dyrektora departamentu podatków dochodowych w Ministerstwie Finansów
@RY1@i02/2012/057/i02.2012.057.07000040a.816.jpg@RY2@
TOMASZ ADAMOWICZ/FORUM
Piotr Karwat , prawnik w kancelarii Chadbourne & Parke
Debatę prowadził Marek Kutarba
z-ca redaktora naczelnego DGP
Relację przygotowała Ewa Matyszewska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu