Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
VAT

Budżet zyskuje na przyspieszeniu PKB

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Już latem z większości podatków państwo uzyskiwało więcej pieniędzy niż rok wcześniej. Pozytywne trendy są kontynuowane w końcówce tego roku. Ekonomiści spodziewają się, że dobrze będzie i w przyszłym

W październiku wpływy z VAT były o 1,5 mld zł większe niż rok wcześniej - i to największy miesięczny wzrost w tym roku. Więcej pieniędzy fiskus pozyskał też z podatków dochodowych. To sprawia, że teza o lepszym wykonaniu budżetu, niż to zapisano w nowelizacji, jest coraz bardziej prawdopodobna.

VAT pod presją

Ministerstwo Finansów napisało nowelizację z zakładką, bo przez ostatnie dwa lata dwukrotnie pomyliło się w swoich ocenach stanu gospodarki. To było głównym powodem przestrzelenia przez resort założeń dotyczących wpływów z głównego źródła dochodów, czyli podatku VAT. W 2012 r. budżet miał zamiar z niego ściągnąć od podatników niecałe 132,2 mld zł, a ściągnął 120 mld zł. Plan na ten rok zakładał pozyskanie 126,4 mld zł. Po nowelizacji budżetu ta kwota skurczyła się do 113 mld zł.

Marek Rozkrut, główny ekonomista firmy doradczej E&Y (a wcześniej szef departamentu analiz w Ministerstwie Finansów), tłumaczy, że dla wielkości wpływów z VAT kluczowa jest struktura wzrostu gospodarczego. W prognozach na 2012 r. Ministerstwo Finansów zakładało, że głównym motorem wzrostu będzie popyt konsumpcyjny. Tymczasem z kwartału na kwartał dynamika konsumpcji słabła: z 2,2 proc. w I kw. do 0,3 proc. w ostatnim. Spożycie indywidualne - główna baza dla dochodów z VAT - coraz mniej dokładało się do wzrostu gospodarczego. Na początku roku było to 1,5 pkt proc., pod jego koniec już tylko 0,1 pkt. Gospodarkę ciągnął właściwie tylko eksport netto, bo również spożycie publiczne i inwestycje w minimalnym stopniu generowały wzrost gospodarczy (inwestycje w II półroczu zaczęły nawet ściągać dynamikę PKB w dół). W rezultacie popyt krajowy przez niemal wszystkie kwartały ub.r. zamiast wspierać wzrost gospodarczy, hamował go. Podobnie było przez pierwsze półrocze tego roku.

Spowolnieniem gospodarczym nie da się jednak wytłumaczyć tak głębokiego spadku nominalnych wpływów z VAT, z jakim mieliśmy do czynienia. I w ubiegłym roku, i przez pierwsze półrocze 2013 r. nominalnie bowiem rosły i konsumpcja prywatna (o ok. 3 mld zł w cenach bieżących, porównując z I półroczem 2012), i spożycie publiczne (o jakieś 4,3 mld zł). W tym samym czasie (w 2012 r.) budżet dostał o 0,7 proc. mniej pieniędzy z VAT niż rok wcześniej. A w I półroczu tego roku wpływy z tego podatku były niższe aż o 11 proc. w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego.

- Dodatkowym wytłumaczeniem może być wzrost szarej strefy. W niektórych obszarach obrotu gospodarczego jej skala jest duża, a ubytki dochodów do budżetu idą w miliardy złotych - mówi Marek Rozkrut.

Według wyliczeń firmy doradczej PwC luka podatkowa - czyli różnica między faktycznymi wpływami z VAT a ich teoretyczną wielkością wynikającą ze skali bazy podatkowej - wynosi w Polsce od 36,5 do 58,5 mld zł. Bardziej od wielkości samej luki niepokojące jest tempo jej zwiększania się. Eksperci PwC szacują, że przez ostatnie 6 lat poszerzyła się ona o 25,9-33 mld zł, a jej najważniejszym elementem składowym jest nasilające się zjawisko oszustw podatkowych. "Tak szybkie tempo wzrostu świadczy o coraz powszechniejszym występowaniu nieprawidłowości i coraz mniejszej efektywności polskiego systemu podatkowego" - napisali w raporcie poświęconym stratom Skarbu Państwa w systemie VAT opublikowanym w maju tego roku.

Odbije popyt, odbije i VAT

Tak jak nie ma jednej teorii na temat przyczyn spadku wpływów z głównego źródła dochodów budżetu, tak też brak jednoznacznego wyjaśnienia ostatniego przyspieszenia. Teoretycznie można to wytłumaczyć odbiciem popytu krajowego, jakie nastąpiło już w III kw. Według danych GUS popyt wzrósł o 0,5 proc. - po raz pierwszy od trzech kwartałów. Więcej VAT fiskus mógł pozyskać m.in. dzięki wzrostowi inwestycji (pierwszy od czterech kwartałów), odbiciu w konsumpcji prywatnej (1-proc. wzrost po stagnacji w I kw. i minimalny 0,2-proc. wzrost w II kw.) i związanym z tymi dwoma czynnikami wzrostem importu (który od II kw. 2012 r. był na minusie, by wzrosnąć w końcu o 3,4 proc.). Ekonomiści spekulują, że trendy zapoczątkowane w III kw. mogą być kontynuowane, a ożywienie w popycie krajowym może nabierać tempa - stąd w październiku wpływy z VAT były już większe niż przed rokiem.

- Konsumpcja rośnie, bo nastąpiła znacząca poprawa realnych dochodów do dyspozycji. W skali całej gospodarki - nie tylko w przedsiębiorstwach - wzrosły one o 3-4 proc. Główny powód to niska inflacja. Uważam, że sprzedaż detaliczna i konsumpcja rosną nawet wolniej, niż wynikałoby to z poprawy dochodów. Bo konsumenci nadal obawiają się o przyszłość - mówi Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.

Jest jeszcze jedno wytłumaczenie, które uzasadniałoby zwłaszcza październikowy "wystrzał" w VAT. Z początkiem października w obrocie niektórymi towarami - jak stal albo złoto - wprowadzono zasadę odwróconego VAT i solidarną odpowiedzialność dostawcy i nabywcy. To uszczelniło system. Nowa zasada oznacza bowiem, że podatek płaci tylko finalny odbiorca. To znacznie utrudnia proceder wyłudzania zwrotów VAT. Sama zapowiedź tej zmiany zwiększyła obroty na legalnym rynku stali i poprawiła wyniki spółek z tej branży już w III kw. Zanim wprowadzono nowe zasady rozliczania podatku w handlu stalą, roczne straty budżetu z tego tytułu szacowano na 250-400 mln zł.

- Dochody podatkowe będą większe, niż założył rząd w nowelizacji. To nam podniesie trochę bazę wyjściową dla wyników na przyszły rok. Poza tym wzrost gospodarczy w przyszłym roku będzie wyższy niż prognozowane przez MF 2,5 proc. i jest szansa, że głównie dzięki konsumpcji - mówi Marek Rozkrut. Według niego dynamika wpływów z podatku od towarów i usług nabierze tempa dopiero wtedy, gdy ruszą inwestycje publiczne. To ważne, bo jednostki sektora finansów publicznych nie mają prawa do odliczeń VAT przy zakupie towarów i usług. Całość podatku trafia więc do budżetu. Eksperci raczej nie liczą na jakieś istotne szybkie odbicie - rząd prawdopodobnie nie dopnie jeszcze nowych unijnych projektów, które mógłby współfinansować pieniędzmi z nowej perspektywy unijnej. Efekt "unijny" zadziała więc dopiero w 2015 r.

Dla wyników przyszłorocznych znaczenie będzie miało zachowanie samorządów. Tu są szanse na większe wydatki: od przyszłego roku wchodzą w życie nowe zasady obliczania wskaźników zadłużenia. Będą one ustalane indywidualnie, punktem odniesienia będą dochody operacyjne osiągane przez samorząd, co ma określać ich zdolność do bieżącej obsługi zobowiązań. To może otworzyć samorządowcom drogę do zaciągania nowych zobowiązań, zamkniętą wcześniej przez sztywny limit 60 proc. dochodów budżetowych. Impulsem do podejmowania nowych inwestycji mogą być też wybory samorządowe, które zostaną przeprowadzone w przyszłym roku.

CIT niepewny, PIT zaskoczył

O ile z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że rząd wykona przyszłoroczny plan wpływów z VAT, o tyle niepewne są dochody z CIT. W tym roku wpływy z tego podatku wypadają przeciętnie. Najgorzej było w II kw., kiedy to dochody z tego podatku były niższe od ubiegłorocznych aż o 35 proc. W III kw. CIT też był na minusie, choć już minimalnym - różnica w porównaniu z ubiegłym rokiem wynosiła niecałe 5 mln zł.

Wynik za III kw. wskazuje, że przedsiębiorcy cały czas odliczają straty z ubiegłych lat. Mają do tego prawo przez pięć kolejnych lat podatkowych. Gdyby nie te odliczenia, wpływy z CIT powinny być wyższe, biorąc pod uwagę tegoroczne zyski przedsiębiorstw. W danych GUS o kondycji finansowej dużych przedsiębiorstw widać, że wynik netto dużych firm po trzech kwartałach tego roku był o 4,5 proc. wyższy niż przed rokiem. W samym III kw. ten wzrost wynosił 18,5 proc. w skali roku.

- Firmy trzymają dyscyplinę kosztów, w czym pomaga im spadek cen surowców. Przychody się poprawiają dzięki stopniowej odbudowie popytu krajowego, ale przede wszystkim dzięki utrzymującemu się wzrostowi eksportu - tłumaczy Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium.

Ekspert liczy na to, że efekt odliczania strat będzie stopniowo wygasał. Ministerstwo Finansów uważa, że w 2014 r. jest w stanie pozyskać o 5,6 proc. więcej niż w tym roku. Nieco śmielej resort planuje wpływy z PIT. Z podatku od dochodów osobistych fiskus chciałby pozyskać o 7 proc. więcej niż w tym roku.

PIT zaskakująco dobrze wypada już w tym roku. To jedyna danina, która ma budżetowi dać większe wpływy niż w 2012 r. Tylko w dwóch miesiącach dochody z PIT były mniejsze niż rok temu. - Ten podatek to zagadka. Wypada nieźle mimo ciągle nie najlepszej sytuacji na rynku pracy - mówi Adam Antoniak, ekonomista Pekao.

Wytłumaczeniem może być pokaźna waloryzacja emerytur i rent, którą przeprowadzono w tym roku. Emerytury wzrosły o 4 proc., w sumie do emerytów trafiło dodatkowo ok. 7,5 mld zł. Drugi trop: wpływy z PIT rosną, bo efektywna stawka podatkowa ciągle się zwiększa.

Resort finansów zaplanował wzrost wpływów z CIT w przyszłym roku, zakładając szybszy wzrost płac w gospodarce narodowej. Nominalnie mają one wzrosnąć o ok. 3,5 proc. (w tym roku będzie to jakieś 2,8 proc.). Ale jest jeszcze jeden powód ministerialnego optymizmu: w rozliczeniu rocznym za 2013 r. nie da się już odliczyć np. ulgi na internet, zmienione zostały zasady odliczeń ulgi prorodzinnej, inaczej będą opodatkowane dochody z praw autorskich. Skala zwrotów podatku, których fiskus będzie musiał dokonać, będzie mniejsza. Co oznacza, że efektywna stawka PIT znów wzrośnie.

@RY1@i02/2013/239/i02.2013.239.00000150a.805.jpg@RY2@

Odbicie w gospodarce widać już w budżecie

Marek Chądzyński

marek.chadzynski@infor.pl

OPINIA

Nie wiemy, co resort finansów robi po stronie wydatków

@RY1@i02/2013/239/i02.2013.239.00000150a.806.jpg@RY2@

Wojtek Górski

Mirosław Gronicki były minister finansów

Wygląda na to, że budżet odbija się od dna: w październiku wpływy z VAT były o 1,5 mld zł większe niż rok temu.

To jeszcze o niczym nie świadczy. Już wcześniej notowaliśmy wzrost wpływów z VAT, a potem przez kolejne dwa miesiące były spadki.

To chyba nie jest jednorazowy wystrzał. Ze wstępnych danych wynika, że w listopadzie budżet miał nadwyżkę.

Listopad - patrząc historycznie - zawsze był miesiącem niskiego deficytu. A więc nadwyżka nie jest niczym nadzwyczajnym. Cieszy, że sytuacja w budżecie się poprawia. Ale jest jeden kłopot. Do końca nie wiemy, co MF robi w wydatkach. To znaczy nie widzimy, które przesuwa pod kreskę z rachunku dochodów i wydatków, składającego się na wynik budżetu, do rachunku przychodów i rozchodów. Sztandarowy przykład to FUS finansowany pożyczkami - które formalnie nie są budżetowym wydatkiem - zamiast wypłatami dotacji, które wydatkiem już są. Informacje o listopadowym wyniku - o ile się potwierdzą - mogą świadczyć, że MF dokonuje jakichś operacji na wydatkach. Albo rzeczywiście osiągnęło wyższe dochody.

Dlaczego przez ostatnie dwa lata wpływy z VAT spadały mimo dodatniej dynamiki PKB?

Dynamika wzrostu gospodarczego w tym przypadku nie jest dobrym punktem odniesienia. Lepszym jest popyt krajowy. Tutaj hamowanie wzrostu było wyraźne, choć nie mieliśmy nominalnego spadku. A dochody z VAT spadły. Są dwa możliwe warianty wyjaśniające tę sytuację. Pierwszy: GUS gdzieś popełnia błąd, licząc popyt. Powinniśmy mieć jakąś korelację między wpływami z podatków, których wielkość zależy od poziomu sprzedaży. Drugie wytłumaczenie: może mamy taką dziwną gospodarkę, w której spadek wpływów z VAT jest o wiele mocniejszy niż hamowanie popytu krajowego.

A może to zwiększanie się szarej strefy powoduje tak duże spadki?

Nie da się wszystkiego wytłumaczyć szarą strefą. Tym bardziej że spadły łączne wpływy podatkowe. Tak było w 2009 r. i w 2012 r. - czyli w momentach silnego spowolnienia gospodarczego. Gdyby to miał być skutek zwiększania się szarej strefy, to oznaczałoby, że cały system skarbowy jest kompletnie niewydolny. Nie chcę stawiać takiej tezy.

Ministerstwo Finansów zakłada, że wpływy z VAT w przyszłym roku wzrosną o 2,4 proc. Czy biorąc pod uwagę odbicie w gospodarce, można już dziś powiedzieć, że ten wynik będzie lepszy?

Możemy zrobić takie prognozowanie przez analogię. W 2012 r. nominalny wzrost popytu krajowego wyniósł 3 proc. W tym samym czasie wpływy z VAT spadły o 0,7 proc. Widać więc, że ta luka między dynamiką popytu i dochodów z VAT wynosi ok. 4 pkt proc. Jeśli tak będzie w przyszłym roku, to przy ok. 5-proc. wzroście popytu nominalnego - co zakłada rząd w swoich szacunkach - prognoza wzrostu dochodów z VAT 2,4 proc. wcale nie jest ostrożna.

Rozmawiał Marek Chądzyński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.