Dziennik Gazeta Prawana logo

Jednolity VAT panaceum na kłopoty w podatkach

27 czerwca 2018

Jarosław Neneman, wiceminister finansów: Jedna stawka to pomysł dobry, ale trudny społecznie

W Europie twierdzi się, że system podatkowy miałby być bardziej progresywny w celu zasypywania nierówności. Nasz jest progresywny?

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że tak, ale w istocie nie jest to prawda. Akcyza jest regresywna, podobnie VAT, czyli biedniejsi płacą w odniesieniu do swoich dochodów wyższy podatek. W przypadku np. akcyzy na papierosy, nawet jeśli bogaty pali droższe papierosy, a biedny tańsze, to różnica w zapłaconym podatku nie jest tak duża, jak w dochodach. To samo dotyczy alkoholu. Podatki majątkowe, np. od nieruchomości, także nie są progresywne i zostaje nam podatek dochodowy - PIT. On wydaje się progresywny, ale gdy spojrzymy na wykres pokazujący obciążenie w stosunku do dochodu, to mimo dwóch stawek podatku on także nie jest progresywny. Na początku skali rośnie razem z dochodem, ale potem przestaje.

Może powinniśmy zmierzać do podatków majątkowych?

W tym temacie mamy wnioski z raportu OECD. Jego konkluzją jest, że podatki generalnie nie wpływają korzystnie na PKB, ale najmniej szkodzą podatki majątkowe. Dalej w kolejności są podatki konsumpcyjne, jak VAT czy akcyza, a na końcu, jako te o najbardziej negatywnym wpływie na rozwój gospodarczy, znajdują się podatki dochodowe, zwłaszcza CIT. Jeśli spojrzymy na strukturę podatków w Polsce pod tym kątem, to jest ona całkiem dobra. Pytacie mnie, czy powinniśmy brać więcej z podatków majątkowych? Uważam, że trafniej będzie postawić następujące pytanie: jeżeli mamy wziąć dla budżetu z podatków np. 200 mld zł, to ile z tego ma być z podatków majątkowych, a ile z dochodowych czy VAT-u i akcyzy? A nie na zasadzie, które podatki podwyższyć.

Pytamy w kontekście ostatniej dyskusji o kwocie wolnej, która jest jedną z niższych w Europie. Czy jej nie podnieść, a w zamian nie podwyższyć podatków majątkowych?

Ale obciążenie podatkami w Polsce nie należy do najwyższych w Europie. W przywoływanej często jako przykład Wielkiej Brytanii obciążenie podatkiem dochodowym jest większe niż u nas. Jeśli ja miałbym coś zrobić, to wprowadziłbym jedną stawkę VAT. Natomiast wysokość kwoty wolnej czy stawka PIT zrekompensowałyby najuboższym podwyżki preferencyjnych stawek VAT. W zamian mielibyśmy prostszy VAT, więc nie trzeba byłoby się zastanawiać, czy kupić np. okno z montażem, czy bez. Na system należy patrzeć jako na całość, a nie tylko na poszczególne jego elementy. To system powinien być, jeśli tego życzy sobie społeczeństwo, progresywny, a nie poszczególne podatki.

Czyli opowiada się pan za jedną stawką VAT i większą progresją w PIT?

Tak, bo jeśli mielibyśmy jedną stawkę VAT, a podatek PIT jak obecnie, to system byłby jeszcze bardziej regresywny niż dziś: biedniejsi płaciliby procentowo jeszcze więcej niż bogatsi. Obrońcy liniowości mówią: niech PIT będzie liniowy, ale nawet oni muszą przyznać, że obecny system, jako całość, nie jest nawet liniowy, a regresywny. Natomiast liniowy VAT ma jeszcze jedną zaletę. Wysoka stawka VAT jest zaproszeniem oszustów podatkowych, bo jeśli można wyłudzić 27 proc., jak na Węgrzech, czy 23, jak w Polsce, to opłaca się to bardziej niż np. 19 proc. w Niemczech.

Jedna stawka VAT powinna wynieść 19 proc.?

Nie koncentrujmy się na stawkach, trzeba patrzeć całościowo. Pomysł ujednolicenia VAT jest dobry, choć trudny już nie tylko politycznie, ale nawet społecznie. Najpierw trzeba przekonać do niego ludzi, a potem stworzyć system, który nie tylko ujednolica VAT, ale i rekompensuje najbiedniejszym podwyżki, tak by odzyskali je w PIT.

W jakim momencie go wprowadzić? Może teraz, gdy jesteśmy na pograniczu deflacji, bo impuls inflacyjny wywołany podwyżką VAT ze stawki 8 proc. do docelowej będzie mniejszy?

Ujednolicenie oznacza, że wiele cen ze stawką 23 proc. spadnie automatycznie, np. usług telekomunikacyjnych, prądu czy gazu. Dlatego deflacja to nie kluczowy argument. Taka operacja ma poważne skutki społeczne i trzeba przekonać do niej Polaków. Nie sztuka zmienić stawkę, którą potem przy zmianie władzy kolejny rząd znowu podzieli na dwie. Słowacja to typowy przykład takiego działania. Wprowadzono tam jedną stawkę VAT, ale nie utrzymała się z powodów czysto politycznych. Przyszedł inny rząd i ją zmienił.

A co z nieujawnionymi dochodami? Trybunał Konstytucyjny uchylił poprzednie rozwiązania, czy rząd zdąży z uchwaleniem nowych?

Nowe przepisy muszą być uchwalone do połowy lutego przyszłego roku. Na razie Komitet Stały przyjął projekt i dziś zajmie się nim Rada Ministrów.

Dużo kontrowersji wzbudzają propozycje czasu trwania okresu przedawnienia takiego zobowiązania. Ile lat wstecz fiskus będzie mógł zajrzeć w historię podatnika?

Proponujemy, by w ciągu pięciu lat wstecz od transakcji podatnik musiał udowodnić, skąd miał pieniądze. Natomiast we wcześniejszych latach już tylko uprawdopodobnić.

Z tego wynika, że w najbardziej radykalnej wersji urząd skarbowy będzie mógł zajrzeć w historię podatnika na wiele lat wstecz.

Stanie się tak, jeśli sam podatnik powie, że pieniądze na transakcję kwestionowaną przez urząd pozyskał wiele lat wcześniej. Ale to nie znaczy, że przez tyle lat będzie miał on obowiązek przetrzymywania dokumentacji. W okresie poprzedzających pięciu lat wstecz wystarczy, że uprawdopodobni legalność swoich dochodów. Gdybyśmy chcieli wprowadzić przepis, który zmusi podatników do trzymania dokumentów przez dłuższy okres, byłoby to zupełnie niepotrzebne utrudnienie. Administracja skarbowa tego przecież nie potrzebuje. Posiada już bowiem wszystkie informacje na temat legalnych dochodów podatników. Wszystkie nasze ważniejsze ruchy finansowe mają swoje odzwierciedlenie w archiwach któregoś z urzędów. Nawet jeśli my o nich zapomnimy, to one są już zgromadzone. Trzeba sobie przy tym uzmysłowić, że z przepisami, o których mówimy, nie będą mieć do czynienia zwykli śmiertelnicy. To będzie dotyczyć tych, którzy mają duże pieniądze, nie do końca legalnie zarobione.

Rozmawiali Marek Chądzyński i Grzegorz Osiecki

Całość na Forsal.pl i GazetaPrawna.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.