Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
VAT

Huty i dystrybutorzy odrabiają straty

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 12 minut

Wprowadzone jesienią ubiegłego roku zmiany w VAT zwiększyły legalną sprzedaż niektórych wyrobów ze stali o 45 proc. Branża liczy, że w najbliższym czasie jej wyniki podniesie też poprawa koniunktury

Wyłudzenia VAT w handlu jednym tylko towarem - prętami żebrowanymi dla budownictwa - miały kosztować budżet państwa 300-400 mln zł w skali roku. Branża przez kilka lat naciskała Ministerstwo Finansów, by zmienić przepisy o podatku od towarów i usług, które uniemożliwią jego wyłudzanie i nieuczciwą konkurencję. Udało się w ubiegłym roku. W październiku weszła w życie nowelizacja ustawy o podatku od towarów i usług, która wprowadziła zasadę odwróconego VAT.

VAT - anatomia przekrętu

Stefan Dzienniak, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, mówi, że apogeum wyłudzania przypadło na lata 2011-2012, gdy w Polsce realizowane były inwestycje infrastrukturalne związane z Euro 2012.

- Pierwsze sygnały o nieprawidłowościach mieliśmy już wcześniej, ale wtedy przybrały one na sile. W tamtym czasie oficjalne zużycie stali zbrojeniowej powinno było wynosić ok. 1,5 mln ton rocznie. A wynosiło połowę tego - mówi.

- Drugi symptom: zauważyliśmy już przed dwoma, trzema laty, że rozjeżdżają się statystyka Eurostatu i krajowe dane na temat obrotów stalą z zagranicą. Kraje członkowskie UE rejestrowały ogromny wywóz wyrobów stalowych do Polski, a w naszych krajowych statystykach nie było tego widać. Wcześniej też były różnice, ale to było kilka, kilkanaście tysięcy ton. W 2010 r. i później te rozbieżności gwałtownie wzrosły - wskazuje Stefan Dzienniak.

I podaje przykład: z Łotwy do Polski trafiało - według Eurostatu - ponad 300 tys. ton stali rocznie, a według danych, którymi dysponowało polskie MF, było to ok. 4 tys. ton.

- Łotewska stal w dużej ilości trafiała na nasz rynek przez podstawione firmy słupy. Nie zgłaszały one importu, nie odprowadzały od niego VAT i odsprzedawały stal kolejnym przedsiębiorstwom. To było klasyczne unikanie podatku. Stal wchodziła z kraju unijnego, importer tego nie zgłaszał i sprzedawał ją po cenie niższej niż rynkowa, i tak na tym zarabiając - opowiada Dzienniak.

To była pierwsza metoda unikania VAT. Drugi mechanizm wyłudzeń wykorzystywał charakterystyczną cechę rozliczeń VAT w handlu zagranicznym i sprowadzał się do fikcyjnego eksportu. Przedsiębiorca, który eksportuje towar, ma prawo do stosowania zerowej stawki podatku. To powoduje, że sam go nie płaci przy sprzedaży za granicę (bo VAT należny wynosi zero), ale ma prawo do odliczeń VAT naliczonego przy zakupie towarów i usług związanych z tą sprzedażą. Najłatwiej fałszuje się wysyłki do innych krajów UE, bo w takich przypadkach nie ma obowiązku składania zgłoszeń celnych. Trzeba mieć tylko dokument potwierdzający, że towar dojechał na miejsce przeznaczenia, to zwykle dokument transportowy CMR, który jest łatwy do podrobienia.

- Coraz więcej firm, dotąd zupełnie nieznanych w branży, pojawiało się z zamiarem kupna stali z przeznaczeniem na eksport, licząc na szybkie transakcje i płacąc za nie w gotówce. Dzięki zasadom wewnątrzwspólnotowej wymiany firmy były zwolnione z płacenia VAT w Polsce. Problem polegał jednak na tym, że owa zakupiona na eksport stal z kraju nie wyjeżdżała lub od razu zawracała. W tym momencie uruchamiany był łańcuszek fikcyjnych sprzedaży pomiędzy licznymi podmiotami, przy czym większość była firmami podstawionymi, które za chwilę znikały z rynku. Tak wprowadzana ponownie do obrotu stal mogła być następnie na rynku krajowym sprzedawana po znacznie niższej cenie - mówi Iwona Dybał, prezes Polskiej Unii Dystrybutorów Stali.

Według PUDS w przypadku prętów żebrowanych oszuści opanowali około połowy rynku, wypierając z handlu uczciwe przedsiębiorstwa. Proceder wyłudzania VAT był szczególnie uciążliwy w tym właśnie segmencie rynku. To najbardziej masowy wyrób hutniczy. Uzyskuje się na nim duże obroty, ale marże są niskie, rzędu 5-10 proc. Uciekając przed VAT, nieuczciwi przedsiębiorcy byli w stanie zaoferować ceny o kilkanaście procent poniżej średniej rynkowej i jeszcze na tym zarabiali.

- Obejmowało to również blachy i profile, czyli straty dla budżetu mogły być jeszcze większe. Przestępczy proceder powodował również straty w branży hutniczej w postaci trudnych do oszacowania utraconych korzyści - mówi prezes Bernhard. I dodaje, że Stalprofil nie wytrzymał tej nieuczciwej konkurencji. Od 2009 r. spółka praktycznie przestała handlować stalą budowlaną.

- Dopiero zmiana przepisów umożliwia nam powrót na rynek prętów żebrowanych, którego wcześniej staraliśmy się unikać - mówi prezes spółki.

Kłopoty mieli również producenci stali. Przykład: huta ArcelorMittal Warszawa w wyniku utraconych zamówień na pręty żebrowane pod koniec stycznia 2013 r. na kilka dni wstrzymać produkcję na wydziale stalowni i walcowni. Około 200 osób zostało wysłanych wtedy na przymusowe urlopy.

Zmiany na lepsze

Odwrócony VAT w skrócie polega na tym, że za rozliczenie się z fiskusem odpowiada ostatni podmiot uczestniczący w transakcji. MF wprowadziło tę zasadę nie tylko w odniesieniu do prętów stalowych, lecz także na całą gamę wyrobów ze stali i z miedzi.

W Unii Europejskiej odwrócony VAT to nie nowość - stosuje go większość krajów. W Polsce testowano go wcześniej w obrocie złomem. MF twierdzi, że Komisja Europejska wręcz rekomenduje stosowanie odwróconego VAT jako skutecznego sposobu walki z nadużyciami.

Branża stalowa przyjęła nowelizację z entuzjazmem. - To prawdziwa rewolucja dla rynku stali, prawdopodobnie największa od czasów jego uwolnienia i końca hegemonii hut - mówi Iwona Dybał. I dodaje, że pierwszy miesiąc obowiązywania ustawy już pokazał, jak wielkie miała ona znaczenie.

- Sprzedaż samych prętów żebrowanych w październiku 2013 r. była o 45 proc. wyższa niż rok wcześniej, co pokazuje, jak wielka była skala problemu, i oznacza, że na rynek powraca normalność, a legalnie działający dystrybutorzy odzyskują stracone pozycje. Potrzeba nam jeszcze kilku kolejnych miesięcy, aby rynek się ustabilizował, ale widzimy ogromną poprawę, która zapewne będzie miała również odbicie w wynikach finansowych - dodaje prezes PUDS.

Z ostrożnym optymizmem wypowiada się prezes Bernhard. Jego zdaniem wymierne skutki obowiązywania nowej ustawy są na razie trudne do określenia.

- Rynek stalowy jest od kilku miesięcy w stanie ożywienia i trudno stwierdzić, jaka część wzrostu sprzedaży wynika z poprawy koniunktury, a jaka jest skutkiem funkcjonowania nowych przepisów. Statystyki są jednak nieubłagane dla oszustów - proceder wyłudzeń w tej branży zanika - mówi.

Potwierdzają to producenci. Stefan Dzienniak z HIPH podaje, że najlepszym dowodem na ukrócenie procederu jest spadek eksportu wyrobów stalowych z Polski, który w listopadzie wyniósł 22 proc. w skali roku. Prezes izby szacuje, że w grudniu było podobnie.

- To pozornie niedobra wiadomość dla gospodarki - ale wcześniej to był eksport widmo - mówi Dzienniak. I podaje kolejne dane: nastąpił wzrost jawnego zużycia stali. W listopadzie wzrosło ono o 23 proc. A zużycie prętów stalowych zwiększyło się aż o 42 proc.

- To pokazuje tyle, że ujawniło się zużycie, które i tak było - ale wcześniej pochodziło z szarej strefy. Nasi producenci odzyskali rynek krajowy. I to jest podstawowa korzyść. Eksport spada, bo zablokowano działanie karuzeli podatkowej. Ale w tych wynikach jest też wycofywanie się polskich firm z niekorzystnych transakcji zagranicznych. Musieli to robić, gdy szara strefa zawładnęła rynkiem krajowym, żeby zachować ciągłość produkcji, utrzymać maszyny w ruchu - mówi prezes HIPH.

Efekt: produkcja prętów w 2013 r. wyniosła w sumie ok. 1,32 mln ton, mniej więcej tyle, ile rok wcześniej. - Nie było więc tak źle, jak zapowiadały to pierwsze miesiące. W drugim półroczu nadrobiliśmy straty, końcówka roku była wręcz rewelacyjna. Zmiany w VAT są jedną z przyczyn, ale niejedyną - uważa Dzienniak.

Fiskus przewrażliwiony

Walka z nieprawidłowościami w obrocie stalą ma jednak kilka nieprzyjemnych skutków ubocznych. Pierwszy: dodatkowe obowiązki i uciążliwości wynikające z tytułu wprowadzenia odwróconego VAT.

- Trzeba włożyć więcej wysiłku w kwalifikację towarów do celów związanych z opodatkowaniem VAT, badanie kontrahentów, analizę dokumentacji itp. Jednak w dłuższym terminie cała branża zyska na tym, jeśli uda się wyeliminować z rynku nieuczciwe podmioty dzięki wprowadzeniu barier prawnych, uniemożliwiających ponowienie się takiej patologicznej sytuacji w przyszłości - mówi prezes Bernhard.

Ale jest też drugi skutek: coraz częstsze kwestionowanie zwrotów VAT, o które występują firmy zajmujące się handlem stalą.

- To obecnie rzeczywiście ogromny problem. Urzędy kontroli skarbowej w poszukiwaniu środków, by załatać powstałą lukę podatkową, kwestionują wiele transakcji w kontrolowanych przedsiębiorstwach. W tym, że obecnie kontrole trwają w wielu firmach stalowych, nie ma nic dziwnego. Prawdziwym problemem jest podejście służb podatkowych, które często rozpoczynają kontrole z przeświadczeniem o winie kontrolowanego - mówi prezes Iwona Dybał. Opowiada o nierównym traktowaniu zbieranych materiałów dowodowych, o paraliżu bieżącej działalności firm.

- Mamy do czynienia z szukaniem pieniędzy nie tam, gdzie trzeba, tj. u legalnie działających firm. Takie działania kontrolne mogą prowadzić do dalszych strat dla budżetu, wiele firm może bowiem nie przetrwać kontroli, za czym pójdą zwolnienia itd. - dodaje prezes PUDS.

Konkretny przykład: przypadek Konsorcjum Stali, spółki z czołówki branży dystrybucyjnej. Fiskus w grudniu ubiegłego roku zażądał od niej zapłaty 4,2 mln zł plus odsetki z tytułu należnego VAT za okres od lipca 2008 r. do grudnia 2009 r. Powód: według urzędu skarbowego spółka nie spełniła warunków, które uprawniałyby do zastosowania zerowej stawki podatku VAT w eksporcie na terenie UE, bo nie wykazała, że towar wyjechał z Polski i trafił do zagranicznego nabywcy. Konsorcjum Stali twierdzi, że ma dokumenty, które dowodzą, że dostawa wewnątrzwspólnotowa się odbyła.

Koniunktura pomoże

Przedstawiciele branży stalowej są jednak optymistami. Jerzy Bernhard mówi o odradzającym się popycie na wyroby ze stali. Dzięki temu zaczęły rosnąć ceny. Według danych zbieranych przez PUDS tona prętów żebrowanych kosztuje obecnie (według ceny maksymalnej) około 2250 zł. Rok temu było to 2180 zł - przy czym ceny spadały niemal do końca sierpnia.

- Mamy zatem do czynienia z długo oczekiwaną zmianą trendu spadkowego, jaki od ponad dwóch lat dotyka indeks cen stali. Są to jednak pierwsze, nieśmiałe symptomy poprawy koniunktury i jest jeszcze za wcześnie, by stwierdzić, że jest to długotrwała tendencja. Jak na razie wiele wskazuje na to, że rok 2014 będzie dla producentów i dystrybutorów stali lepszy od minionego roku - mówi prezes Stalprofilu.

Stefan Dzienniak też zauważa ogólną poprawę koniunktury na rynku. Wskazuje, że firmy - zwłaszcza budowlane, które odbierają około jednej trzeciej produkcji stali - rozpoczynają przygotowania do inwestycji z wykorzystaniem pieniędzy unijnych. - Pod koniec ubiegłego roku nastąpił wzrost liczby udzielanych pozwoleń na budowę, m.in. w budownictwie mieszkaniowym. To może oznaczać, że będzie większa konsumpcja stali - dodaje. Z danych GUS wynika, że choć w całym ubiegłym roku wydano o 16 proc. mniej pozwoleń na budowę mieszkań, to w samym grudniu był wzrost w skali roku o 4,6-proc. A w budownictwie indywidualnym o ponad 12-proc.

- Te wszystkie elementy mają wpływ na lepsze prognozy: zmiany w VAT, ogólna poprawa koniunktury u naszych odbiorców. To zdecydowało, że druga połowa 2013 r. była lepsza od pierwszej, a w grudniu wyniki były bardzo dobre. Produkcja stali była o 15 proc. większa niż rok wcześniej - mówi.

Jerzy Bernhard dodaje, że spodziewa się kontynuacji obserwowanego od kilku miesięcy stopniowego wzrostu cen podstawowych wyrobów ze stali. Zastrzega jednak, że problem szarej strefy w obrocie stalą zupełnie nie zniknął.

- Szara strefa nadal ma znaczny, trudny do oszacowania udział. Wprowadzenie odwróconego VAT na wyroby stalowe w Polsce zmniejszyło skalę tego zjawiska - ocenia prezes Stalprofilu. Iwona Dybał dodaje, że rynek wciąż jest jeszcze podatny na nieprawidłowości.

- Stale monitorujemy go na wypadek kolejnych nadużyć. Ostatnio problemem staje się stal napływająca z Węgier i Czech, gdzie odwrócone obciążenie nie obowiązuje. Są to już dziesiątki tysięcy ton prętów żebrowanych, ale uczulamy naszych członków na ten typ transakcji i wykorzystywanie atrakcyjnych ofert. Wierzymy, że również i z tym problemem sobie poradzimy - ocenia prezes PUDS.

@RY1@i02/2014/029/i02.2014.029.000001500.802.jpg@RY2@

Szara strefa się ujawnia, to jej skutki

Marek Chądzyński

 marek.chadzynski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.