Pełne odliczenie VAT będzie bezpieczne tylko w rzadkich przypadkach
Marta Szafarowska Samodzielnie prowadzący działalność co do zasady nie będą mogli potrącić 100 proc. VAT. Taką możliwość będą miały duże firmy - pod pewnymi warunkami
@RY1@i02/2014/011/i02.2014.011.05000140h.802.jpg@RY2@
FOT. WOJTEK GÓRSKI
Marta Szafarowska - doradca podatkowy, partner w MDDP
Z projektu nowelizacji ustawy o VAT, dotyczącej VAT od samochodów, wynika, że przedsiębiorca będzie miał prawo do pełnego odliczenia podatku płaconego przy zakupie pojazdu, w tym także osobowego, jeśli auto będzie nabywane wyłącznie do działalności gospodarczej - bez jakiejkolwiek możliwości wykorzystania go do użytku prywatnego przez jakiegokolwiek pracownika lub właściciela firmy. Kluczowe wydaje się stwierdzenie o braku możliwości wykorzystania samochodu do celów prywatnych.
Jakie będą konsekwencje tak sformułowanych przepisów?
Zgodnie z projektem podatnik będzie musiał złożyć oświadczenie o pełnym odliczeniu VAT od nabycia auta, a później będzie musiał prowadzić ewidencję przebiegu pojazdu. Oczywiście podstawowym warunkiem potrącenia 100 proc. VAT będzie wykorzystywanie samochodu wyłącznie do prowadzenia działalności gospodarczej i obiektywnie rzecz biorąc brak możliwości używania go do celów prywatnych. Z uzasadnienia do projektu wynika z kolei, że firmy będą musiały wprowadzić regulaminy dotyczące sposobu korzystania z aut służbowych przez pracowników. Projektodawca wskazuje, że nawet przejazd pracownika z domu do pracy i z pracy do domu, choćby to było miejsce bezpiecznego garażowania pojazdu, będzie traktowany jako użycie pojazdu do celów prywatnych.
Co takie warunki pełnego odliczenia mogą dla przedsiębiorców oznaczać w praktyce?
Przykładowo, firma kurierska, która nie pozwala, by pracownicy używali pojazdów służbowych do celów prywatnych, gdyż są one zgodnie z regulaminem ich wykorzystywania zostawiane na noc i na weekendy na parkingu firmowym, będzie zmuszona do prowadzenia ewidencji przebiegu aut. Z drugiej strony ewidencję taką, jak wynika z uzasadnienia do projektu, prowadzić trzeba będzie również w odniesieniu do samochodów wykorzystywanych na płycie lotniska i nigdzie poza nim. Generalnie można podsumować stanowisko Ministerstwa Finansów w ten sposób, że nawet jeśli w pełni obiektywne przesłanki wskazują, że dany pojazd nie może być wykorzystany prywatnie (np. fizycznie nie ma możliwości opuszczenia płyty lotniska), niezbędne będzie prowadzenie ewidencji jego przebiegu. Co oczywiście w tym konkretnym przypadku będzie niezmiernie ciekawe... Ale oczywiście ministerstwo dodaje zaraz, że obowiązek prowadzenia ewidencji nie będzie dotyczył tych podatników, którzy dla uproszczenia zdecydują się na odliczenie 50 proc. VAT...
Jakie firmy nie będą miały problemów z odliczeniem 100 proc. VAT od nabywanych samochodów?
Na podstawie projektu i uzasadnienia do niego można przypuszczać, że problemy - a za taki uważam m.in. obowiązek prowadzenia ewidencji - nie będą dotyczyły wyłącznie tych podmiotów, które nabywają samochody w celu ich odprzedaży bądź oddania do używania na podstawie umów najmu, dzierżawy czy leasingu. Podmioty te nie będą zobowiązane do prowadzenia ewidencji tak długo, jak długo wyłączona będzie możliwość korzystania z pojazdów do celów innych niż działalność gospodarcza. Otwarte pozostaje natomiast pytanie, czy przedsiębiorstw, które obciążają pracowników regularnymi opłatami w związku z korzystaniem przez nich z samochodów firmowych do celów innych niż służbowe, powinien dotyczyć 50-proc. limit odliczenia, czy też mają prawo do 100 - proc. potrącenia.
Jakie jest pani zdanie?
Nie mam wątpliwości, że skoro firmy pobierają z tego tytułu wynagrodzenie, to jest to odpłatne udostępnianie pojazdów w ramach ich działalności gospodarczej. A zatem samochód jest z ich punktu widzenia wykorzystywany wyłącznie do działalności gospodarczej i przy jego zakupie będzie przysługiwało - po wejściu w życie zmian - prawo do odliczenia 100 proc. VAT.
Czy taka argumentacja będzie przekonująca dla fiskusa?
Odpłatne udostępnianie samochodów jest elementem działalności gospodarczej, podobnie jak wynajem aut.
A co jeśli firma ustali odpłatność dla pracowników na niskim poziomie?
Podatnicy nie mogą kwoty odpłatności ustalić sobie dowolnie, a przynajmniej nie dla celów podatkowych. Muszą uzasadnić, dlaczego przyjęli taką, a nie inną stawkę. Jeżeli stosujemy leasing pracowniczy, a więc pracownik wykorzystuje auto do celów służbowych i prywatnych za opłatą np. w wysokości 500-600 zł miesięcznie, to nie ma powodów, aby twierdzić, że z punktu widzenia właściciela pojazdu nie jest to działalność gospodarcza. Pracownik garażuje auto w bezpiecznym miejscu, dba o niego, może jeździć nim w weekendy. Kwota odpłatności powinna odzwierciedlać poziom wykorzystania auta do celów prywatnych. Każdy przypadek trzeba rozpatrywać indywidualnie.
Organy często podchodzą do udostępniania aut pracownikom jak do wynajmu. Przyjmują więc do celów podatkowych kwoty jak za najem. To właściwa praktyka?
To są sytuacje trudne do porównania. Pracownik nie jest uprawniony do korzystania z auta permanentnie, jak w przypadku najmu.
Widzi pani jakieś wyjście z tej sytuacji?
Przykładowo firma może ustalić stawkę godzinową za wykorzystanie auta przez pracownika do celów prywatnych.
Organy upierają się, że to powinna być cena rynkowa.
Owszem, powinna, jednak pracownik, który w ciągu dnia pracy wykonuje obowiązki służbowe, nie wykorzystuje auta do celów prywatnych. Nie można więc przyjąć dziennej stawki za najem samochodu jako kwoty, którą należy brać pod uwagę przy wykorzystaniu auta przez pracownika na cele prywatne.
Zostawmy duże firmy. Większy problem będą mieli przedsiębiorcy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą. Czy oni będą mogli w jakiś sposób wykazać, że wykorzystują samochód wyłącznie do działalności gospodarczej i nie mają możliwości czynić z niego prywatnego użytku? Innymi słowy, czy będą mogli odliczyć 100 proc. VAT?
Uzasadnienie do projektu nowelizacji wskazuje, że zakłada się z góry, iż osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą w miejscu zamieszkania wykorzystują samochód w sposób mieszany. W praktyce, jeśli mówimy o aucie, które nie jest pojazdem typowo dostawczym, byłabym skłonna się z tym zgodzić. Trudno uwierzyć, że samochód, którym osoba fizyczna jeździ do klientów, nie jest jednocześnie tym, którym w weekend jeździ się na zakupy.
Kto zatem, w pani ocenie, może podjąć ryzyko pełnego odliczenia?
W dużych przedsiębiorstwach funkcjonuje już od pewnego czasu jakaś formuła odpłatności lub oszacowania przychodu dla pracownika z tytułu wykorzystania przez niego firmowego auta na własne cele. Jeśli zatem na potrzeby rozliczenia podatku dochodowego spółka przyznaje, że udostępnia auto pracownikowi do użytku prywatnego i szacuje mu przychód z tego tytułu, to nie będzie mogła do celów VAT twierdzić, że jest inaczej. Firmy, które pobierają wynagrodzenie od pracowników, w moim przekonaniu będą, jak już mówiłam, uprawnione do pełnego odliczenia VAT. Z kolei prowadzący jednoosobową działalność nie powinni podejmować ryzyka i powinni potrącić 50 proc.
Rozmawiał Łukasz Zalewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu