Klienci albo VAT. Każdy wybór zły
PROBLEM Przepisy dotyczące odliczenia podatku od pojazdów testowych są zbyt restrykcyjne. Rząd powinien zwolnić sprzedawców samochodów z obowiązku prowadzenia ewidencji lub zmienić jej formę
Bez tych zmian dilerzy aut nie uciekną od restrykcyjnej biurokracji. W świetle najnowszego wyroku NSA - albo zmuszą potencjalnych nabywców do prowadzenia ewidencji pojazdów, albo muszą się pożegnać ze 100-proc. odliczeniem.
- Kto handluje autami, ale szczegółowo nie odnotuje wszystkich jazd próbnych każdego potencjalnego klienta, nie ma co liczyć na pełne odliczenie VAT - tak uznał NSA. I tym sposobem ostatecznie rozwiał złudzenia branży, że przysługuje jej prawo do pełnego zwrotu VAT od aut demonstracyjnych.
To już kolejny raz, gdy fiskus zbyt mocno przykręca śrubę podatnikom i wymaga od nich niemożliwego. Jak bowiem oczekiwać od klienta, by zamiast w spokoju testować pojazd, odnotowywał każdy pokonany kilometr - pytają retorycznie przedstawiciele branży.
Część z nich mówi wprost, że w obecnej sytuacji z góry zrezygnuje z ubiegania się o odliczenie 100 proc. VAT. Dlaczego? Bo choć nie odzyskają podatku, to nie będą też musieli zatrudniać kolejnych osób do prowadzenia ewidencji ani pilnować jej i kłopotać się sprawami administracyjnymi. Nie będą też ryzykować, że ich rozliczenia zakwestionuje później skarbówka. - Nie jesteśmy w stanie udokumentować wszystkich przejazdów naszych klientów - mówią.
Eksperci są zgodni. Rząd powinien znowelizować kontrowersyjny art. 86a ust. 5 ustawy o VAT, który obowiązuje od kwietnia 2014 r. Zgodnie z tym przepisem podatnicy mogą odliczyć 100-proc. VAT od nabycia pojazdów osobowych, a także odzyskać cały podatek od wydatków eksploatacyjnych poniesionych w trakcie użytkowania auta, ale tylko wtedy gdy samochody te są przeznaczone wyłącznie do odsprzedaży, sprzedaży, oddania w odpłatne użytkowanie w najem, dzierżawę lub leasing. W przeciwnym wypadku musi być prowadzona ewidencja przebiegu pojazdu.
- W praktyce dla dilerów warunek ten jest nie do spełnienia. Chociażby z tego powodu, że klienci niechętnie dzielą się wiedzą na temat trasy podróży, a nawet gdyby to zrobili, nie ma żadnej gwarancji, że podane przez nich dane będą prawdziwe - podkreślają radcy prawni.
Co więcej, Krzysztof Modzelewski, doradca podatkowy i partner w Kancelarii Modzelewski i Partnerzy, twierdzi, że wprowadzając definicję pojazdów uznawanych za używane wyłącznie do działalności gospodarczej, polski ustawodawca w istocie wykroczył poza ramy upoważnienia decyzji Rady UE z 17.12.2013 r., nr 17041/13. - Nie dała ona Polsce prawa do wprowadzenia jakichkolwiek dodatkowych formalnych wymogów dla uznania, kiedy dany pojazd jest używany wyłącznie do działalności gospodarczej - twierdzi Krzysztof Modzelewski. ⒸⓅ
Jakub Pawłowski
C3
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu