Niekończący się spór o podatek od opłat przedszkolnych
Na nic zdała się zmiana przepisów ani kolejne korzystne wyroki sądów administracyjnych. Fiskus ciągle bowiem uważa, że gminy w swoich rozliczeniach VAT powinny wykazywać pieniądze za wyżywienie w przedszkolu bądź szkole
Urzędnicy nie mają wątpliwości, że w sytuacji, gdy to rodzice płacą za posiłki dzieci w przedszkolnej czy szkolnej stołówce, to prowadząca ją gmina de facto działa konkurencyjnie do komercyjnych firm gastronomicznych. Tak jak one jest więc podatnikiem VAT, który musi rozliczać pozyskane opłaty z fiskusem. Jedyną dobrą nowiną jest to, że zgodnie z art. 43 ust. 1 pkt 24 ustawy o VAT może korzystać ze zwolnienia podatkowego. Taką wykładnię potwierdzają np. dwie interpretacje dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z 13 czerwca 2018 r. (nr 0111-KDIB3-2.4012.262.2018.1.AZ i 0115 -KDIT1-1.4012.293.2018.1.MM).
Z obu dokumentów wynika, że ciągle aktualny jest problem, który miała ostatecznie rozstrzygnąć obowiązująca od 1 stycznia 2018 r. nowelizacja przepisów. Wtedy to w art. 52 ust. 15 ustawy o finansowaniu zadań oświatowych (Dz.U. z 2017 r. poz 2203 ze zm) jasno zapisano, że opłaty za pobyt i wyżywienie w publicznych przedszkolach samorządowych są niepodatkowymi należnościami budżetu państwa. Tym samym uznano, że jest to wynagrodzenie publicznoprawne, a więc nie powinno ono podlegać VAT i być wykazywane w gminnych rozliczeniach.
Taką wykładnię potwierdziły też wyjaśnienia Ministerstwa Edukacji opublikowane 1 marca 2018 r. Resort stwierdził w nich, że „w związku z jednoznacznym rozstrzygnięciem w ustawie o publicznoprawnym, a nie cywilnoprawnym, charakterze przedmiotowych opłat, tym bardziej nie ma podstaw do zawierania przez dyrektorów przedszkoli publicznych umów cywilnoprawnych z rodzicami, określających wysokość i zasady wnoszenia opłat”.
Gdy dziecko się zasiedzi
Chodzi o powszechną sytuację, gdy dzieci stołują się w publicznym przedszkolu bądź szkole podstawowej. O ile nie ma wątpliwości, że sama edukacja jest zadaniem własnym gminy, to powstaje pytanie, co z wyżywieniem uczniów. Z art. 13 ust. 1 pkt 2 prawa oświatowego (Dz.U. z 2017 r. poz. 59 ze zm.) wynika, że gminy powinny z własnego budżetu finansować tylko pięć godzin pobytu i wyżywienia dzieci w przedszkolu publicznym. Ewentualną nadwyżkę wpłacają rodzice w wysokości ustalonej przez samorządowców. Każda godzina nadprogramowego pobytu kosztuje przy tym najczęściej złotówkę, a opłaty za wyżywienie, czyli tzw. wkład do kotła, ustalane są na poziomie zgodnym z art. 106 ust. 4 prawa oświatowego. To oznacza m.in., że do ich wysokości nie wlicza się kosztów wynagrodzeń pracowników czy utrzymania stołówki. Tu właśnie rodzi się pytanie, czy skoro gmina pobiera od rodziców pieniądze choćby na symbolicznym poziomie, to działa jako podatnik VAT.
Gmina jak przedsiębiorca
Takiego zdania zarówno przed 2018 r., jak i obecnie jest fiskus. Wskazuje na art. 15 ust. 6 ustawy o VAT, z którego wynika, że gmina (a po centralizacji rozliczeń także jej poszczególne jednostki) może rozliczać ten podatek, jeśli świadczy odpłatne usługi (bądź dokonuje odpłatnej dostawy towarów) na podstawie umów cywilnoprawnych. W takim wypadku samorząd działa bowiem jak zwykły przedsiębiorca, a nie jako organ władzy publicznej. Taka sytuacja zdaniem fiskusa występuje także przy nadprogramowym pobycie i wyżywieniu dzieci w szkolnych placówkach. Istnieje bowiem usługa (wyżywienie, pobyt itp.), podmiot, który ją wyświadcza (gminna szkoła, przedszkole) i beneficjent, który za nią płaci (rodzic ucznia). Dodatkowo wszystko się miałoby odbywać na podstawie umów cywilnoprawnych.
Ratunek w sądach
Sądy administracyjne prawie jednomyślnie stoją w tym sporze po stronie samorządów. Potwierdzają to wyroki Naczelnego Sądu Administracyjnego z 9 czerwca 2017 r. (sygn. akt I FSK 1317/15, i sygn. akt I FSK 1271/15) i z 14 grudnia 2017 r. (sygn. akt I FSK 2196/15). Tak samo uznały również 21 marca 2018 r. m.in. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu (sygn. akt I SA/Po 67/18) i w Lublinie (sygn. akt I SA/Lu 41/18). WSA podkreśliły, że samorząd nie ma żadnego wpływu na konkurencję na rynku przedszkolnym, skoro zgodnie z prawem ma on obowiązek realizować zadania edukacyjne. Co ważne, w drugim przypadku chodziło o wspomniany już wkład do kotła, którego bezpośrednio nie dotyczą ani nowelizacja, ani wyjaśnienia resortu edukacji. Tu jednak lubelski WSA powołał się na wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 4 maja 2017 r., sygn. akt C-699/15. Trybunał uznał w nim, że gmina, która organizuje dowóz uczniów do szkół, działa jako organ władzy publicznej i nie jest konkurencją dla firm prywatnych. Podobna argumentacja może być stosowana w tej sprawie – uznali sędziowie. – To dobry moment, aby wypowiedziało się oficjalnie Ministerstwo Finansów – uważa Mirosław Obrębski, dyrektor Zespołu Administracji Szkół i Przedszkoli w Olsztynku.
Sytuacja, w której interpretacje podatkowe, wyroki sądów administracyjnych i wyjaśnienia innych resortów są sprzeczne, jest dla samorządowców bardzo kłopotliwa – podsumowuje ekspert. ©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu