VAT kością niezgody między gminami a fiskusem. Ostatnie słowo należy do sądów
Lista kwestii dotyczących VAT, w których gminy prezentują inne poglądy niż organy podatkowe, jest dość długa. Wszystkie te spory mają wspólny mianownik: chodzi o odzyskanie części VAT. A mowa o niebagatelnych sumach, idących w miliony złotych, często powiększonych o niewiele mniejsze odsetki
Samorządy walczą o odzyskanie podatku
Od prawie trzech lat nie ustają spory gmin z fiskusem dotyczące VAT w związku z centralizacją rozliczeń. Od ponad dwóch lat samorządy toczą bój o możliwość stosowania prewspółczynników innych niż wskazane przez ministra finansów w rozporządzeniu. Od wielu lat toczą się spory dotyczące zmiany przeznaczenia inwestycji i tego, kiedy jednostka samorządu terytorialnego jest podatnikiem VAT, a kiedy nie.
Do rozstrzygnięcia tych kwestii nie wystarczy zaś zajrzeć do ustawy z 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 1221 ze zm.; dalej: ustawa o VAT) i wydanego do niej rozporządzenia ministra finansów z 17 grudnia 2015 r. w sprawie sposobu określania zakresu wykorzystywania nabywanych towarów i usług do celów działalności gospodarczej w przypadku niektórych podatników (Dz.U. poz. 2193). Dziś wręcz kluczowe stało się śledzenie orzecznictwa sądów. To one bowiem rozstrzygają spory o odzyskanie VAT.
Z kolei stopień skomplikowania tych spraw powoduje, że nie wszystkie gminy chcą angażować swój czas i pieniądze w spór z fiskusem. Eksperci przekonują jednak, że gra jest warta świeczki. Wygrana będzie bowiem oznaczała możliwość odzyskania całkiem sporych kwot, które będzie można przeznaczyć na realizację ważnych zadań samorządowych.
Tymczasem większość spornych kwestii czeka dopiero na ostateczne rozstrzygnięcia - przez Naczelny Sąd Administracyjny lub Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Nie wiadomo choćby, czy zmiana przeznaczenia inwestycji pozwoli gminom na odliczenie VAT. Chodzi o sytuację, gdy gmina wybudowała np. halę sportową, której początkowo nie wykorzystywała do działalności gospodarczej, ale po pewnym czasie zmieniła jej przeznaczenie i zaczęła wykorzystywać do czynności opodatkowanych VAT. Sprawa czeka na wyrok TSUE.
Nie znamy też ostatecznej odpowiedzi co z możliwością stosowania prewspółczynników VAT, choć doczekaliśmy już bogatego orzecznictwa sądów. Wciąż jednak nie ma stanowiska NSA w takich sprawach. Niewykluczone, że spory o to również skończą się dopiero w europejskim trybunale.
Znamy natomiast odpowiedź na inne palące pytanie, jakie gminy zadawały sobie od trzech lat: czy samorząd, który chciałby odzyskać podatek za lata przed centralizacją (1 stycznia 2017 r.), może korygować rozliczenia wybiórczo (w odniesieniu do poszczególnych inwestycji), czy też musi dokonać korekt za całe pięć lat, nieobjęte jeszcze przedawnieniem. NSA w wyroku siedmiu sędziów w sprawie gminy Włocławek (z 23 kwietnia 2018 r., sygn. akt I FSK 1237/17) uznał, że konieczne jest korygowanie wszystkich nieprzedawnionych rozliczeń VAT gminy i ich jednostek. Wyjaśnimy, dlaczego NSA tak orzekł i co to oznacza dla gmin.
Niezbędna wsteczna centralizacja rozliczeń
Wybiórcze korekty VAT nie wchodzą w grę. Centralizować trzeba wszystko, co nie jest jeszcze przedawnione
- To kłoda rzucona pod nogi gmin powodująca ograniczenie prawa do odliczenia VAT - uważa Artur Ratajczak, doradca podatkowy w Tax Corner. Przekonuje, że w demokratycznym państwie prawnym nie może być tak, żeby negatywne konsekwencje błędnych interpretacji przepisów dokonywanych przez organy podatkowe i sądy oraz zaniedbania ustawodawcy obciążały podatników. A jednak gminy przegrały niedawno spór o rozmiar korekty VAT, mimo że przyczyna całego zamieszania nie leżała po ich stronie. Niekorzystne dla samorządów stanowisko zajął NSA w wyroku siedmiu sędziów w sprawie gminy Włocławek (z 23 kwietnia 2018 r., sygn. akt I FSK 1237/17). Wyrok siódemki - w przeciwieństwie do uchwały NSA - nie wiąże innych składów sędziowskich, w praktyce jednak trudno się spodziewać, że sędziowie będą orzekać w podobnych sprawach wbrew poszerzonemu składowi NSA.
Chodzi o okres sprzed 1 stycznia 2017 r., bo od tej daty gminy i ich jednostki organizacyjne składają już wspólne rozliczenia (zgodnie ze specustawą centralizacyjną, t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 280). Spór miał długą historię. Zapoczątkowała go błędna wykładnia przepisów przez organy podatkowe i polskie sądy administracyjne. Przez lata uważały one bowiem, że gminy i ich jednostki organizacyjne (zakłady oraz jednostki budżetowe) są odrębnymi podatnikami VAT. Nie godziły się więc na odliczanie podatku naliczonego przy gminnych inwestycjach przekazywanych następnie nieodpłatnie jednostkom i zakładom budżetowym. Argumentem było to, że to jednostki organizacyjne wykorzystywały inwestycje do czynności opodatkowanych, a wydatki na ten cel poniosły gminy.
Sytuację zmienił dopiero wyrok TSUE w sprawie gminnych jednostek budżetowych (z 29 września 2015 r., sygn. C-276/14) oraz uchwała NSA z 26 października 2015 r. (sygn. akt I FPS 4/15), która rozszerzyła korzystną dla gmin wykładnię TSUE na zakłady budżetowe. Dopiero wówczas uznano, że podatnikiem VAT jest gmina, a nie jej jednostka czy zakład budżetowy.
Po tych rozstrzygnięciach wiadomo było już, że samorządy miały prawo odliczyć VAT od przekazanych inwestycji. Powstał jednak kolejny problem - co muszą zrobić, by dostać z powrotem to, co de facto im się należało. Resort finansów stanął na stanowisku, że gminy, które chcą odzyskać podatek za minione lata, nie mogą korygować rozliczeń wybiórczo (w odniesieniu do inwestycji, od których chcą odzyskać VAT). Uznał, że korekta powinna być całościowa - za całe pięć lat nieobjętych jeszcze przedawnieniem, w odniesieniu do wszystkich jednostek organizacyjnych, i że dotyczyć powinna zarówno podatku naliczonego, jak i należnego.
Gminy oponowały. Tłumaczyły, że wsteczna korekta wszystkich nieprzedawnionych rozliczeń to dla nich ogromny problem, przede wszystkim ze względu na liczbę podległych im jednostek organizacyjnych. Był też argument finansowy. Gminy obawiały się, że korygując wszystkie rozliczenia, będą musiały zwrócić części unijnych dotacji. Wcześniej bowiem - zakładając, że gmina nie może odliczać VAT od wydatków finansowanych z dotacji - UE pokrywała również koszt tego podatku (jako koszt kwalifikowany).
Wojewódzkie sądy administracyjne w licznych wyrokach stawały po stronie gmin. Tłumaczyły, że brak wstecznej centralizacji wszystkich rozliczeń wcale nie prowadziłby do nadużyć, bo VAT należny był rozliczany na bieżąco przez jednostki organizacyjne, a gminy występują tylko o zwrot podatku naliczonego, który dotychczas nie został odliczony. Tak orzekały np. WSA w Gdańsku w wyroku z 27 kwietnia 2016 r. (sygn. akt I SA/Gd 273/16), WSA w Gorzowie Wielkopolskim w wyroku z 8 marca 2017 r. (sygn. akt I SA/Go 5/17) oraz WSA w Bydgoszczy w wyroku z 16 października 2017 r. (sygn. akt I SA/Bd 780/17).
W wyroku siedmiu sędziów NSA uznał jednak, że istnieje ryzyko uszczuplenia budżetu. Zdaniem sądu można się obawiać, że wybiórcza centralizacja rozliczeń prowadziłaby do uzyskania nienależnych korzyści w przypadku, gdy niektóre jednostki organizacyjne gminy korzystały ze zwolnień podatkowych. Wydając niekorzystny dla gmin wyrok, poszerzony skład przypominał, że kwota podatku naliczonego jest odliczana od należnego i trzeba to wyliczać całościowo, ustalając, czy gmina faktycznie ma prawo do zwrotu VAT. Dodał też, że skoro gmina sama kwestionuje fikcję prawną przyjętą w specustawie (polegającą na uznawaniu do 2017 r. gmin i ich jednostek za odrębnych podatników), to nie może podważać tego tylko do części rozliczeń.
Sprawa Włocławka
Gmina miasto Włocławek w 2011 r. budowała miejski basen oraz lodowisko, które przekazała nieodpłatnie swojej jednostce budżetowej (Ośrodkowi Sportu i Rekreacji). Początkowo - kierując się stanowiskiem fiskusa - nie odliczyła VAT od inwestycji. W grudniu 2015 r. złożyła jednak korektę deklaracji i wystąpiła o zwrot VAT. Korekta dotyczyła jednak tylko tej jednej konkretnej inwestycji i tylko podatku naliczonego (należny nie został wyzerowany).
Fiskus uznał, że to nie wystarczy. Stwierdził, że korekta powinna obejmować całość nieprzedawnionych rozliczeń. W związku z tym odmówił zwrotu podatku.
WSA w Bydgoszczy stanął po stronie gminy, a NSA skierował sprawę pod uchwałę. Ostatecznie jednak skończyło się wyrokiem siedmiu sędziów, w którym poszerzony skład NSA uznał, że fiskus powinien wezwać gminę do centralizacji wszystkich rozliczeń VAT. Prawo do odmowy zwrotu VAT przysługiwałoby organom dopiero wtedy, gdyby gmina tego nie zrobiła - stwierdził poszerzony skład NSA.
Wielu podatkowych ekspertów zgadza się z wykładnią siedmiu sędziów NSA. - Już samo orzeczenie TSUE w sprawie gminy Wrocław wskazywało, że w Polsce od samego początku następowała błędna wykładnia przepisów VAT (uznająca jednostki i zakłady budżetowe za odrębnych od gminy podatników VAT). TSUE uznał również, że nie ma podstaw, by jego wyrok miał ograniczony zasięg czasowy (o co występowało Ministerstwo Finansów), tj. żeby nie podważał wcześniejszych rozliczeń VAT w gminach - zwraca uwagę Michał Borowski, partner w Crido Taxand. Dodaje, że gdyby nie wprowadzono odpowiednich regulacji w specustawie centralizacyjnej, to wszystkie samorządy musiałyby dokonać wstecznej centralizacji za wszystkie nieprzedawnione okresy rozliczeniowe. - To właśnie specustawa pozwoliła uniknąć takiego scenariusza. Ale skoro przyjęto taką fikcję prawną, to nie byłoby właściwe późniejsze wybiórcze jej stosowanie i próba odzyskania VAT naliczonego dla okresów sprzed centralizacji, bez jednoczesnego skorygowania rozliczeń po stronie VAT należnego, uwzględniających centralizację - mówi Michał Borowski.
OPINIA EKSPERTA
Trudno nie zgodzić się ze stanowiskiem NSA
@RY1@i02/2018/096/i02.2018.096.183001600.801.jpg@RY2@
Agnieszka Bieńkowska partner i doradca podatkowy w GEKKO Taxens
W wyroku w sprawie C-276/14 dotyczącym gminy Wrocław TSUE uznał, że z punktu widzenia rozliczeń w zakresie VAT gmina i jej jednostki organizacyjne stanowią jednego podatnika. A jeden podatnik składa jedną deklarację, a nie kilka. Słusznie poza tym NSA zwrócił uwagę, że obliczenie nadwyżki VAT naliczonego nad należnym i wynikającej stąd ewentualnej kwoty do zwrotu jest operacją matematyczną podlegającą na porównaniu kwot VAT należnego i naliczonego wygenerowanych przez gminę i jej jednostki. Dopiero takie porównanie i obliczenie różnicy pomiędzy łączną kwotą VAT należnego i łączną kwotą VAT naliczonego daje wynik rozliczenia za dany miesiąc. Gmina przekonywała natomiast, że wybiórcza korekta nie zaburza symetrii rozliczenia VAT naliczonego i należnego, bo ten ostatni został przecież wykazany w deklaracji składanej przez jednostkę budżetową, a zatem został odprowadzony. Nie sposób się z tym jednak zgodzić. Pominięcie w deklaracji gminy kwot VAT należnego wynikającego ze sprzedaży dokonanej przez jednostki spowodowało nie tylko to, że nie wykazano VAT należnego związanego ze sprzedażą realizowaną przez jednostkę budżetową. Nie wykazano również VAT należnego związanego ze sprzedażą tych jednostek, które nie były zarejestrowane na VAT i nie składały deklaracji VAT w ogóle. Tymczasem uwzględnienie kwot podatku należnego od tej sprzedaży mogło i co do zasady najprawdopodobniej wpłynęłoby na ogólny wynik rozliczenia, w tym na kwotę ewentualnego zwrotu.
Zmiana przeznaczenia inwestycji a prawo do odliczenia
Korekta VAT powinna działać w obie strony. W przeciwnym wypadku dojdzie do podwójnego opodatkowania
To na razie opinia rzecznika generalnego TSUE z 19 kwietnia 2018 r. w sprawie, która wciąż czeka na orzeczenie unijnego trybunału (sygn. C-140/17). Jednak korzystne dla gmin stanowisko Juliane Kokott daje im spore szanse na wygraną, bo w praktyce TSUE często orzeka po myśli swoich rzeczników.
Spór toczy się o to, czy gmina, która wybudowała inwestycję do czynności nieopodatkowanych, ale po kilku latach zmieniła jej przeznaczenie i zaczęła wykorzystywać do czynności opodatkowanych VAT, ma prawo do odliczenia podatku naliczonego od wydatków na budowę. Gdyby sytuacja była odwrotna - tzn. zmiana nastąpiłaby z czynności opodatkowanych na nieopodatkowane - to podatnik od razu odliczyłby cały VAT, a później zwrócił fiskusowi jego część. W ustawie o VAT i dyrektywie Rady 2006/112/WE z 28 listopada 2006 r. w sprawie wspólnego systemu podatku od wartości dodanej (Dz.Urz. UE z 2006 r. L 347, s. 1 ze zm.; dalej: dyrektywa o VAT) zapisano bowiem wprost obowiązek takiej korekty. O tym, co dzieje się w sytuacji, gdy zmiana następuje w drugą stronę, przepisy milczą.
Zdaniem rzecznika TSUE, podatkowych ekspertów i gmin korekta VAT powinna działać w obie strony. Polski fiskus się jednak na to nie godzi.
O tym, kto ma rację, przesądzi wyrok TSUE w sprawie gminy Ryjewo. Wybudowała ona lokalną świetlicę i wykorzystywała ją najpierw w ramach realizacji zadań organu władzy publicznej. W koszty budowy był wliczony VAT, ale gmina - mimo że była zarejestrowana jako czynny podatnik - nie odliczyła podatku naliczonego, ponieważ świetlica nie była wykorzystywana do transakcji podlegających opodatkowaniu. Cztery lata po ukończeniu budowy gmina zmieniła sposób użytkowania świetlicy. Zaczęła ją częściowo wynajmować, czyli wykorzystywać do czynności podlegających opodatkowaniu. Uważała, że w związku z rozpoczęciem wynajmu przysługuje jej prawo do częściowego odliczenia podatku naliczonego wynikającego z faktur dokumentujących wydatki poniesione na budowę. Chciała odliczać zapłacony VAT przez pozostałe sześć lat (z dziesięcioletniego okresu, który przysługuje na korektę), w tej części, w jakiej świetlica byłaby wykorzystywana do czynności opodatkowanych.
Fiskus się na to nie zgodził. WSA w Gdańsku stanął natomiast po stronie spółki. Sprawa trafiła do NSA, a ten zwrócił się o pomoc do TSUE.
!Aby podmiot miał prawo do odliczenia VAT, po pierwsze musi być podatnikiem, po drugie zaś nabyte towary i usługi powinny być używane do celów transakcji podlegających opodatkowaniu.
Unijny trybunał już raz zajmował się podobną, choć nie identyczną sprawą. Chodzi o postanowienie TSUE z 5 czerwca 2014 r. dotyczące polskiej gminy Międzyzdroje (sygn. C-500/13). Ona również początkowo wykorzystywała inwestycję (halę sportową) do czynności nieopodatkowanych, a później (również po czterech latach) zmieniła jej przeznaczenie. Ówczesne pytanie NSA dotyczyło jednak kwestii technicznych - w jaki sposób gmina powinna skorygować podatek naliczony (jednorazowo czy na przestrzeni lat), a nie tego, czy taka korekta jest w ogóle możliwa. Tym razem NSA zapytał więc wprost, czy korekta VAT wchodzi w grę.
Rzecznik generalny TSUE uznała, że jak najbardziej tak. Zwróciła uwagę na wcześniejsze wyroki TSUE (w sprawie Lennartz, sygn. C-97/90, oraz w sprawie Waterschap, sygn. C-78/02), które odmawiały prawa do korekty w takich sytuacjach. Podkreśliła, że zapadły one na gruncie starej szóstej dyrektywy VAT (Dz.Urz. WE z 1977 r. L 145, s. 1 ze zm.), a obecnie obowiązujący art. 187 dyrektywy o VAT ma już inne brzmienie. Dodała także, że korekta w drugą stronę - co do której nie ma przecież sporu - jest dla budżetu znacznie gorsza (bo dochodzi do prefinansowania podatnika), a mimo to jest dozwolona.
OPINIE EKSPERTÓW
Samorządy mogą stracić część otrzymanych dotacji
@RY1@i02/2018/096/i02.2018.096.183001600.802.jpg@RY2@
Michał Borowski partner w Crido Taxand
Wyrok TSUE zgodny z opinią rzecznika oznaczałby wygraną samorządów, ale nie byłaby ona pozbawiona ryzyka. Chodzi o tzw. kwalifikowalność VAT w przypadku projektów dofinansowywanych ze środków zewnętrznych - głównie unijnych. Jeżeli bowiem pierwotnie uznano, że dana inwestycja nie będzie służyć żadnej działalności opodatkowanej VAT, to dana jednostka samorządu terytorialnego mogła ubiegać się o dofinansowanie również części kosztów przypadających na nieodliczalny VAT. Powstanie prawa do odliczenia choćby części VAT naliczonego oznaczać będzie konieczność korekty również w odniesieniu do otrzymanej dotacji. Może się zatem okazać, że taka zmiana przeznaczenia i w konsekwencji powstanie prawa do odliczenia VAT w ostatecznym rozrachunku nie będzie się samorządom opłacać. Nie będzie tutaj możliwości zrezygnowania gminy z przysługującego jej prawa do odliczenia VAT naliczonego - sama bowiem możliwość odliczenia podatku oznacza zmianę kwalifikacji VAT na realizowanej inwestycji z punktu widzenia przepisów o dotacjach.
Fiskus sam sobie szkodzi, nie godząc się na korekty
@RY1@i02/2018/096/i02.2018.096.183001600.803.jpg@RY2@
Katarzyna Adamowicz doradca podatkowy i menedżer w Gekko Taxens
Słusznie rzecznik TSUE wskazuje, że nie może być tak, iż przy identycznym sposobie używania inwestycji zakres odliczenia VAT naliczonego jest inny w zależności od tego, jaki rodzaj działalności - dający prawo do odliczenia czy też nie - wykonywano jako pierwszy. Po to przewidziano system korekt wieloletnich, aby zakres ten mógł być dostosowywany do faktycznego sposobu wykorzystania danych zakupów na przestrzeni czasu. Podejście przeciwne, co również zauważa rzecznik w opinii, mogłoby doprowadzić do sytuacji, że podatnik, który - tak jak polskie samorządy - nabywa dobro dla celów działalności niedającej prawa do odliczenia, ale na etapie zakupu nie wie jeszcze, czy w przyszłości dobro to będzie wykorzystywał do działalności opodatkowanej (nie jest w stanie tego udowodnić, ale też nie wyklucza, po prostu nie wie), na wszelki wypadek deklarowałby, że dokonuje zakupu "do działalności gospodarczej" i do celów planowanej działalności opodatkowanej i na tej podstawie w momencie zakupu odliczał VAT w całości, a potem ewentualnie dokonywał korekt ujemnych, skoro dodatnich nie można. Dla podatników takie podejście mogłoby być nawet korzystne - w momencie zakupu dokonywaliby odliczenia VAT, a potem jego zwrotu dopiero w ramach mechanizmu korekt wieloletnich. Tylko czy tak powinno być?
Spory o prewskaźnik dotyczą milionów złotych
Fiskus uważa, że tylko wskazana w przepisach metoda obliczania prewspółczynnika jest właściwa. Gminy muszą więc powalczyć w sądzie, aby móc stosować inne metody
Spory o prewspółczynnik (nazywany zamiennie prewskaźnikiem) są - jak przyznaje Dorota Pokrop, doradca podatkowy i partner w EY - najgorętszym tematem, jeśli chodzi o odliczanie VAT w gminach. Samorządy w wielu przypadkach walczą bowiem z fiskusem o stosowanie metod liczenia prewspółczynnika innych niż określone przez ministra finansów w rozporządzeniu z 17 grudnia 2015 r.
Przypomnijmy, że prewspółczynnik dotyczy m.in. gmin i ich jednostek, które wykonują zarówno działalność publiczną (niepodlegającą VAT), jak i gospodarczą (opodatkowaną VAT) i nie są w stanie precyzyjnie określić, które wydatki są wykorzystywane do jakiego rodzaju działalności. Aby odliczyć VAT, muszą obliczyć, jaką część podatku mają prawo odjąć. Muszą więc ustalać proporcję - czyli właśnie prewspółczynnik - która pozwala określić, jaką część podatku naliczonego mogą odliczyć. Przykładowe metody określania takich prewspółczynników określa (od 1 stycznia 2016 r.) art. 86 ust. 2c ustawy o VAT. Minister finansów wymienił jednak najlepsze jego zdaniem metody w rozporządzeniu z 17 grudnia 2015 r. Wskazał metody dla urzędów gmin, jednostek budżetowych i innych jednostek, ale wszystkie opierają się na przychodach. Metody z rozporządzenia nakazują brać pod uwagę stosunek rocznego obrotu jednostki (np. urzędu gminy, jednostki budżetowej, zakładu budżetowego) z działalności gospodarczej do jej przychodów (dochodów).
Ustawodawca wskazał jednak wprost w art. 86 ust. 2h ustawy o VAT, że jeśli podatnik (gmina, jednostka) uzna, że wskazany w rozporządzeniu sposób określenia proporcji nie będzie najbardziej odpowiadać specyfice wykonywanej przez niego działalności i dokonywanych przez niego nabyć, może zastosować inny, bardziej reprezentatywny sposób określenia proporcji. Innymi słowy, już sama ustawa dopuszcza możliwość stosowania alternatywnych metod obliczania prewspółczynników. Problem w tym, że w wydawanych interpretacjach indywidualnych minister finansów uznaje, że wyłącznie metoda z rozporządzenia, opierająca się na przychodach, jest właściwa. W efekcie od formalnego momentu wprowadzenia prewspółczynnika (czyli od 1 stycznia 2016 r.) toczą się spory gmin z fiskusem o możliwość stosowania alternatywnych metod.
Odrębnym problemem jest to, czy już wcześniej, a więc przed 1 stycznia 2016 r., gminy miały obowiązek stosować prewspółczynnik, czy też taki obowiązek istnieje dopiero od 2016 r.
W praktyce spory toczą się o miliony złotych podatku, który gmina albo odda fiskusowi (w przypadku przegranego sporu), albo będzie mogła przeznaczyć na sfinansowanie zadań (np. budowę drogi gminnej, budowę żłobka, przedszkola itp.).
PRZYKŁAD
Wpływ prewspółczynnika na kwotę odliczenia
Gmina wybudowała budynek, w którym 95 proc. powierzchni wynajmuje podmiotom trzecim (np. firmom) na podstawie umów najmu lub dzierżawy, a pozostałe 5 proc. przeznacza na pomieszczenia straży miejskiej. Ile gmina może odliczyć VAT?
Według prewspółczynnika obliczonego przy zastosowaniu metody powierzchniowej (alternatywnej w stosunku do prewspółczynnika z rozporządzenia ministra finansów) gmina odliczyłaby 95 proc. kwoty podatku naliczonego od wydatków związanych z budową.
Załóżmy, że wyniosły one ponad 1 mln zł, a VAT w nich zawarty wyniósł 230 tys. zł.
Zastosowanie 95-proc. prewspółczynnika oznaczałoby, że gmina odliczy 95 proc. kwoty 230 tys. zł, czyli w praktyce: 218,5 tys. zł.
Jeśli zastosujemy prewspółczynnik obliczony przy zastosowaniu wzoru z rozporządzenia, to może się okazać, że gmina może odliczyć np. 10 proc. kwoty VAT (zależy to od obrotów gminy, stąd kwota przykładowa). W praktyce mogłaby odliczyć jedynie 23 tys. zł.
Różnica między metodą alternatywną a tą z rozporządzenia wynosi więc 195 500 zł.
Rozbieżne orzecznictwo
Magdalena Poznańska, ekspert w dziale doradztwa podatkowego w KPMG w Polsce, przyznaje, że kwestia stosowania metody prewspółczynnika stała się przedmiotem licznych sporów z organami podatkowymi. Dorota Pokrop przyznaje, że sądy nie są zgodne. - Wiele wyroków potwierdza restrykcyjne stanowisko prezentowane przez fiskusa, że raczej nie jest możliwe stosowanie alternatywnych metod liczenia prewspółczynnika. Ale są też wyroki pozytywne, które słusznie przyznają gminom prawo do wyboru opcji, jaka najlepiej odzwierciedla faktyczne wykorzystanie danego wydatku - mówi ekspertka.
Andrzej Kapczuk, doradca podatkowy i wspólnik w Thedy & Partners, wskazuje jednak, że w sądach zaczyna przeważać podejście, zgodnie z którym gmina może stosować prewspółczynnik inny niż ten wynikający z rozporządzenia, a także może stosować kilka różnych prewspółczynników (do różnych wydatków).
Magdalena Poznańska zgadza się, że zdecydowana większość sądów administracyjnych (np. wyrok WSA w Poznaniu z 19 kwietnia 2017 r., sygn. akt I SA/Po 1318/16, wyrok WSA w Opolu z 10 marca 2017 r., sygn. akt I SA/Op 1/17, wyrok WSA we Wrocławiu z 15 lutego 2017 r., sygn. akt I SA/Wr 1264/16) wskazuje, że istnieje możliwość zastosowania alternatywnej metody określenia prewskaźnika, gdy:
● proponowana przez gminę metoda jest bardziej właściwa (reprezentatywna) niż metoda określona w rozporządzeniu,
● gmina uzasadni, dlaczego akurat ta metoda bardziej odpowiada specyfice wykonywanej przez niego działalności.
Ekspertka zwraca uwagę, że WSA w Rzeszowie w uzasadnieniu wyroku z 15 grudnia 2016 r. (sygn. akt I SA/Rz 881/16) wskazał, że podstawową metodą ustalenia proporcji jest ta wynikająca z rozporządzenia, jednak gdy ta metoda nie odpowiada specyfice wykonywanej działalności i dokonywanych nabyć, to dopuszczalne jest skorzystanie z metody alternatywnej.
Nie tylko jedna metoda
Eksperci nie mają też żadnych wątpliwości, że gminy mogą stosować alternatywne prewskaźniki. Zdaniem Andrzeja Kapczuka taka możliwości wynika wprost z literalnego brzmienia przepisów, ale także z wykładni celowościowej. - Skoro w przepisach mowa o najbardziej adekwatnej proporcji, to trudno uznać, że całkowicie różne typy zakupów (inwestycji) mogą mieć jeden wspólny, najbardziej odpowiedni w stosunku do każdego z nich (a nie do całości) rodzaj prewspółczynnika i że jest nim właśnie ten wskazany w rozporządzeniu ministra finansów. Nie dość, że byłoby to sprzeczne z prawem unijnym (w tym przede wszystkim wyrokami TSUE), to przeczyłoby to też zdrowemu rozsądkowi - ocenia Kapczuk.
Podobnie uważa Magdalena Poznańska. Wskazuje przykładowo na wyrok WSA w Gliwicach z 17 marca 2017 r. (sygn. akt III SA/Gl 1376/16), w którym sąd wskazał, że "rozporządzenie stanowi lex specialis wobec przepisów ustawy o VAT, przewidując odmienny sposób rozliczeń podatkowych dla jednostek samorządu terytorialnego. Oznacza to, że jednostka samorządu terytorialnego nie ma możliwości alternatywnego zastosowania metody powierzchniowej określonej w art. 86 ust. 2c pkt 4 ustawy o VAT". Magdalena Poznańska przyznaje, że jest to jednak stanowisko odosobnione i niemające odzwierciedlenia w przepisach. - Nie istnieją regulacje wskazujące, że gminy mają obowiązek wyliczyć wielkość prewspółczynnika jedynie w oparciu o klucz obrotowy wskazany w rozporządzeniu. Intencją ustawodawcy nie było wyłączenie możliwości zastosowania kluczy wyliczenia wielkości prewspółczynnika wskazanych w ustawie o VAT, takich jak klucz powierzchniowy czy godzinowy - mówi Poznańska. Dodaje, że z dominującej linii orzeczniczej sądów wynika, iż - wbrew stanowiskom organów podatkowych - gminom przysługuje prawo wybrania innej metody liczenia wielkości prewspółczynnika niż ta wskazana w rozporządzeniu. Istotne jest jednak wykazanie, że przyjęta metoda jest bardziej adekwatna i bardziej obiektywna od metody określonej w rozporządzeniu oraz odzwierciedla całość poniesionych kosztów.
Wzór z rozporządzenia albo alternatywa
Andrzej Kapczuk stwierdza, że alternatywne prewspółczynniki z pewnością pasują do inwestycji nieruchomościowych. Paweł Buda, doradca podatkowy w Cabaj Kotala Doradztwo Podatkowe, dodaje że prewspółczynnik ilościowy można stosować też np. do wydatków na rozbudowę i utrzymanie infrastruktury wodociągowej. Chodzi o prewspółczynnik oparty na stosunku ilości wody dostarczonej w ramach sprzedaży opodatkowanej VAT do ilości wody dostarczonej ogółem (z uwzględnieniem dostaw wody realizowanych na rzecz jednostek organizacyjnych danej gminy) w stosunku do wydatków na rozbudowę i utrzymanie infrastruktury wodociągowej. - Orzecznictwo sądów w tym zakresie jest korzystne dla gmin i w zasadzie jednolite - mówi Paweł Buda.
Ekspert dodaje, że większość sądów pozwala też stosować prewspółczynnik powierzchniowy w przypadku VAT od obiektów komunalnych wykorzystywanych przez gminę zarówno dla realizacji zadań własnych, jak również w celach komercyjnych (tak m.in. WSA w Krakowie w wyroku z 22 marca 2018 r., sygn. akt I SA/Kr 131/18). Paweł Buda zaznacza jednak, że stanowisko sądów nie jest w tym zakresie jednolite i zdarzają się orzeczenia, które uznają, że przepisy o prewspółczynniku nie umożliwiają stosowania przez jedną jednostkę organizacyjną gminy odrębnych prewspółczynników dla każdego budynku komunalnego. A gminy chciałyby właśnie stosować prewskaźnik powierzchniowy w stosunku do każdego budynku oddzielnie.
Eksperci przyznają natomiast, że prewskaźnik z rozporządzenia jest najwłaściwszy w przypadku wydatków ogólnych gminy. Jak mówi Paweł Buda, zarówno organy podatkowe, jak i sądy zgadzają się, że prewspółczynnik wynikający z rozporządzenia ministra finansów należy stosować zawsze przy odliczaniu VAT od ogólnych wydatków służących działalności całej jednostki organizacyjnej gminy (np. względem wydatków na utrzymanie i zaopatrzenie budynku urzędu gminy). - W tego rodzaju sytuacjach trudno bowiem o obiektywne przesłanki uzasadniające zastosowanie jakiegokolwiek alternatywnego prewspółczynnika - ocenia ekspert.
Zgadza się z tym również Andrzej Kapczuk. Jego zdaniem prewspółczynnik standardowy (z rozporządzenia) wydaje się bardziej właściwy do typowych wydatków bieżących służących utrzymaniu całego budynku urzędu gminy (miasta), czyli np. do zakupu energii, wody, papieru drukarskiego czy usług ochrony itp. - w sytuacjach gdy dana gmina nie prowadzi szczegółowej ewidencji zużycia.
Trzeba właściwie uzasadnić
Andrzej Kapczuk podkreśla, że gmina, która występuje o wydanie interpretacji indywidualnej dotyczącej prewskaźnika, musi szczegółowo opisać swoją sytuację. W przeciwnym razie trudno liczyć na przychylność fiskusa czy nawet sądu. - Prawdę mówiąc, w niektórych sprawach zakończonych wydaniem negatywnej interpretacji rozumiem stanowisko dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej. Nie mając pełnego wglądu w specyfikę danej sprawy, chce on wydać jakieś rozstrzygnięcie, tymczasem lakoniczny opis podawany często we wniosku interpretacyjnym nie wystarcza do oceny wniosku i nawet po doprecyzowaniu pytania nie jest do końca miarodajny - mówi Kapczuk. Zwraca też uwagę, że metoda kalkulacji najwłaściwszego prewspółczynnika to kwestia albo bardzo ocenna i subiektywna, albo ekstremalnie obiektywna. - W tym drugim przypadku wymaga jednak głębokiej znajomości specyfiki danej gminy, danej inwestycji, danego obiektu, różnych preferencji "dochodowych", a na koniec i tak oczywiście opiera się na faktycznym wykorzystaniu danego zakupu, a nie chęci/celu/zamiarze tego zakupu - stwierdza ekspert.
WAŻNE
Zgodnie z rozporządzeniem MF w przypadku jednostki samorządu terytorialnego sposób określenia proporcji ustala się odrębnie dla każdej z jej jednostek organizacyjnych, mimo że tylko JST jest podatnikiem VAT.
Gra warta świeczki
Ponieważ prewspółczynnik jest trudnym tematem, to gminy różnie do niego podchodzą. Jak mówi Paweł Buda, stosowanie prewspółczynnika z rozporządzenia ministra finansów generalnie prowadzi do znacznego obniżenia kwot VAT odliczanego przez gminy, w szczególności w odniesieniu do wydatków ponoszonych przez nie w obszarach takich, jak gospodarka wodno-ściekowa czy zarządzanie obiektami komunalnymi wykorzystywanymi również w celach komercyjnych. Część gmin rezygnuje więc w ogóle z odliczenia VAT, uznając, że odliczanie od ponoszonych wydatków jedynie kilku procent VAT wykazanego na fakturach jest nieopłacalne, biorąc pod uwagę konieczny nakład pracy i znikome korzyści finansowe. - Szczególnie w takich sytuacjach zasadne jest przeanalizowanie możliwości zastosowania alternatywnych metod kalkulacji prewspółczynnika w odniesieniu do konkretnych grup wydatków, aby przynajmniej w pewnych obszarach zwiększyć zakres prawa do odliczenia VAT. W zależności od rodzaju wydatków oraz struktury organizacyjnej gminy zastosowanie alternatywnej metody prewspółczynnika może doprowadzić do zwiększenia zakresu odliczenia VAT o kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt procent - potwierdza nasz rozmówca.
Większość gmin, aby upewnić się, że może stosować alternatywną metodę do odliczania VAT, występuje o wydanie interpretacji indywidualnej. Jak mówi Andrzej Kapczuk, jeśli dana gmina występuje o nią i uzyskuje stanowisko negatywne, to w praktyce najczęściej wchodzi też w spór z organem podatkowym, kierując sprawę do sądu (na razie nie odliczając VAT w ogóle lub odliczając go - dla bezpieczeństwa - w wysokości niższej). - Innym podejściem stosowanym przez gminy jest niewystępowanie o interpretację, za to przygotowanie rzetelnych wewnętrznych analiz wskazujących na adekwatność przyjęcia wskaźnika innego niż ten wynikający z rozporządzenia - wskazuje ekspert.
Rozstrzygnie NSA
Eksperci zgodnie wskazują, że to, czy można stosować alternatywne metody obliczania prewspółczynnika, rozstrzygnie ostatecznie NSA. Wszystkie wyroki WSA są bowiem nieprawomocne. - Najstarsze wyroki WSA poruszające to zagadnienie zostały wydane ponad dwa lata temu i nadal są nieprawomocne, więc lada moment powinna pojawić się lawina wyroków NSA dotyczących tego tematu. Mam nadzieję, że uporządkują one omawiane zagadnienie - mówi Andrzej Kapczuk. - Szkoda tylko, że mamy do czynienia ze sprawą, która musi być rozstrzygana przez doktrynę prawną, a nie jest spójnie i jednoznacznie wywodzona wprost z przepisów przez wszystkie zainteresowane strony.
Jest pytanie do TSUE
Inny problem z prewspółczynnikiem polega na tym, od kiedy trzeba go w praktyce stosować - od wprowadzenia metod do ustawy o VAT (co nastąpiło 1 stycznia 2016 r.) czy również wcześniej. Jak mówi Paweł Buda, stanowisko orzecznictwa jest korzystne dla gmin. Sądy, w tym NSA (np. w wyroku z 28 kwietnia 2017 r., sygn. akt I FSK 1477/15) wskazały w wielu orzeczeniach, że przepisów o prewspółczynniku nie trzeba było stosować przed 1 stycznia 2016 r. Potwierdził to już nawet fiskus - dyrektor KIS m.in. w interpretacji indywidualnej z 28 marca 2017 r. (nr 1061-IPTPP1.4512.130.2016.6.RG). Kwestią tą zajmie się jednak TSUE w związku ze skierowaniem w lipcu 2017 r. pytania w tym zakresie przez WSA we Wrocławiu (sygn. akt I SA/Wr 123/17). - Oznacza to, że na ostateczne rozstrzygnięcie musimy jeszcze poczekać. Obecnie obserwujemy, że organy podatkowe w toku prowadzonych postępowań przychylają się do korzystnego dla gmin stanowiska o braku konieczności stosowania prewspółczynnika w stanie prawnym obowiązującym do 31 grudnia 2015 r. - wyjaśnia Paweł Buda.
Kiedy gmina jest podatnikiem VAT
W sądach toczą się też spory o to, czy pobierane przez gminne jednostki opłaty za pobyt dzieci w żłobkach, mieszkańców w domach pomocy społecznej oraz za wyżywienie w szkole czy przedszkolu podlegają VAT. Właściwa kwalifikacja świadczonych przez gminy usług ma istotny wpływ na prawidłowość ich rozliczeń z fiskusem
Wątpliwości wzbudza wykładnia art. 15 ust. 6 ustawy o VAT. Zgodnie z nim nie uznaje się za podatnika organów władzy publicznej oraz urzędów obsługujących te organy w zakresie realizowanych zadań nałożonych odrębnymi przepisami prawa, dla realizacji których zostały one powołane, z wyłączeniem czynności wykonywanych na podstawie zawartych umów cywilnoprawnych.
- Wyłączenie z grona podatników VAT organów władzy publicznej jest możliwe tylko wtedy, gdy wykonują one czynności w ramach przypisanych im specyficznych zadań i funkcji państwowych - tłumaczy Magdalena Poznańska. Organ władzy publicznej może być uznany za podatnika VAT jedynie, gdy:
● wykonuje czynności inne niż te, które mieszczą się w zakresie realizowanych zadań nałożonych odrębnymi przepisami prawa,
● wykonuje czynności, będące w ramach jego zadań, ale na podstawie umów cywilnoprawnych.
Problem ten dotyczy w praktyce różnego rodzaju opłat za usługi świadczone przez gminy. Chodzi np. o zapewnienie wyżywienia dzieciom w placówkach oświatowych. Jak wyjaśnia Magdalena Poznańska, dyrektor KIS w interpretacjach indywidualnych (np. z 16 października 2017 r., nr 0112-KDIL1-1.4012.343.2017.1.AK, z 11 lipca 2017 r., nr 0113-KDIPT1-1.4012.384.2017.1.RG) stoi na stanowisku, że usługi te są ściśle związane z usługami w zakresie opieki nad dziećmi i są zwolnione od podatku od towarów i usług na podstawie art. 43 ust. 1 pkt 24 ustawy o VAT.
Gminy, nie podzielając tego stanowiska, wdają się z organami podatkowymi w liczne spory sądowe. Pojawiające się wyroki sądowe uchylają interpretacje indywidualne, wskazując, że zapewnienie wyżywienia dzieciom w przedszkolu mieści się w zadaniach edukacyjnych gminy wykonywanych jako organ władzy publicznej i w związku z tym gmina nie jest podatnikiem VAT (przykładowo orzekł tak NSA w wyrokach z 9 czerwca 2017 r., sygn. akt I FSK 1271/15, i z 14 grudnia 2017 r., sygn. akt I FSK 2196/15).
Ten sam problem dotyczy też czynności z zakresu pomocy społecznej. Magdalena Poznańska zwraca uwagę, że dyrektor KIS w wydawanych interpretacjach indywidualnych (np. z 9 listopada 2017 r., nr 0113-KDIPT1-3.4012.578.2017.3.ALN oraz z 1 sierpnia 2017 r., nr 0115-KDIT1-1.4012.359.2017.1.JP) wskazuje, że czynności świadczone w zakresie pomocy społecznej przez domy pomocy społecznej podlegają opodatkowaniu VAT. Organy podatkowe argumentując swoje stanowisko wskazują na:
● możliwość zidentyfikowania konkretnego świadczenia wykonywanego na rzecz określonego podmiotu (nabywcy),
● wykonywanie czynności na podstawie umowy cywilnoprawnej przy ustalonej w warunkach wolnorynkowych cenie,
● fakultatywność przyznania świadczeń w formie usług opiekuńczych,
● nierówne traktowanie innych podmiotów, tj. podmiotów konkurencyjnych, które mogę wykonywać podobne lub takie same czynności.
- Gminy skarżą wspomniane interpretacje indywidualne do sądów administracyjnych. W ocenie sądów działalność gmin oparta na ustawie o pomocy społecznej nie ma jednak charakteru działalności podatnika VAT - mówi Poznańska. NSA w wyrokach z 14 grudnia 2017 r. (sygn. akt I FSK 2073/15) oraz z 23 marca 2017 r. (sygn. akt I FSK 1147/15) wskazał, że taka działalność gmin oznacza wykonywanie czynności na podstawie decyzji administracyjnej, w ramach stosunku administracyjnoprawnego. Poza tym nie ma tu charakterystycznej dla umowy cywilnoprawnej równości stron, a charakter opłaty za pobyt w domu pomocy społecznej zbliżony jest do daniny publicznej - jest to opłata przymusowa, pobierana w drodze egzekucji administracyjnej, przeznaczona na opłaty na realizację celów publicznych. Co więcej, zapewnienie pomocy społecznej jest zadaniem własnym gminy.
- W konsekwencji trwających sporów pomiędzy gminami a organami podatkowymi o uznanie wyżywienia w placówkach oświatowych czy czynności z zakresu pomocy społecznej za podlegające bądź nie ustawie o VAT gminy pozostają w stanie niepewności. Klasyfikacja świadczonych przez nie czynności pod kątem VAT ma istotne znaczenie z punktu widzenia prawidłowości prowadzonych rozliczeń - wskazuje Magdalena Poznańska. Stanowisko fiskusa oznacza bowiem, że gmina ma obowiązek:
● wykazać obrót zwolniony od podatku w deklaracjach VAT,
● ujmować obrót zwolniony w jednolitym pliku kontrolnym,
● ujmować wartość tego obrotu w wyliczeniu współczynnika struktury sprzedaży, który determinuje wielkość VAT naliczonego do odliczenia.
Z kolei stanowisko NSA oznacza, że usługi świadczone przez gminę jako zadania własne nie podlegają VAT, a więc gmina nie powinna dokonywać żadnych z powyżej wymienionych czynności.
Fiskus domaga się VAT od wywłaszczenia
Miasta na prawach powiatu nie uciekną przed podatkiem od odszkodowań za wywłaszczenie z gruntu. Mimo że rekompensaty wypłacają same sobie
To na razie również tylko opinia rzecznika generalnego TSUE (z 22 lutego 2018 r. w sprawie o sygn. C-665/16), a nie wyrok trybunału, na który czeka 66 polskich miast na prawach powiatów. Problem bierze się z tego, że są one gminami o statusie miast wykonującymi zadania powiatów. Stanowią więc zlepek kompetencji i funduszy - gminnych i powiatowych. Stojący na ich czele prezydenci reprezentują miasto, a zarazem - jako starostowie - interesy Skarbu Państwa w sprawach gospodarowania nieruchomościami. W związku z tym powstało pytanie, czy przy wywłaszczeniu miasta pod budowę drogi za odszkodowaniem należny jest VAT.
Paradoks polega na tym, że prezydent miasta składa wniosek o wywłaszczenie miasta z gruntów, które następnie - decyzją wojewody - zostają przekazane pod zarząd tego samego miasta - tyle że już jako grunty należące do Skarbu Państwa. Miasto więc traci grunt tylko formalnie, a w praktyce dalej nim zarządza. Co więcej, miasto samo sobie wypłaca za jego utratę odszkodowanie, przeksięgowując kwoty na właściwe konta, którymi administruje. Do jego budżetu nie wpływają więc żadne dodatkowe środki, a cała operacja ma jedynie techniczny charakter.
WAŻNE
Przez dostawę towarów rozumie się również przeniesienie prawa własności towarów w zamian za odszkodowanie, jeśli następuje ono z nakazu organu władzy publicznej lub podmiotu działającego w imieniu takiego organu albo z mocy prawa.
Inaczej jest, gdy gmina i powiat są odrębnymi jednostkami samorządu. Wówczas gmina traci grunty pod budowę drogi, bo te przechodzą pod zarząd powiatu, a w zamian za to w jej budżecie pojawia się dodatkowa kwota odszkodowania.
We wrześniu 2014 r. NSA wydał wyrok siedmiu sędziów, w którym orzekł, że miasta na prawach powiatu muszą płacić VAT od takich transakcji (sygn. akt I FSK 1211/12). Mimo że Jastrzębie-Zdrój, którego dotyczyła sprawa, przekonywało, że w takiej sytuacji nie dochodzi do przekazania ekonomicznego władztwa nad rzeczą ani do realnej wypłaty odszkodowania. Wątpliwości miał tylko jeden z siedmiu sędziów, który zgłosił zdanie odrębne. Później do podobnych wniosków zaczęli dochodzić również inni sędziowie orzekający w zwykłych wyrokach.
Skutkiem tego sprawa znów trafiła do poszerzonego składu NSA (postanowienie z 12 lutego 2015 r., sygn. akt I FSK 1857/13). Uchwała, która zapadła, potwierdziła jednak stanowisko siódemki (z 12 października 2015 r., sygn. akt I FPS 1/15). Gdy sprawa gminy Wrocław wróciła po uchwale do rozpatrzenia przez zwykły skład sędziowski, ten skierował pytanie prejudycjalne do trybunału w Luksemburgu.
Na wyrok TSUE trzeba jeszcze poczekać. Opiniujący sprawę rzecznik generalny TSUE Mihal Bobek poparł w tym sporze stanowisko polskiego fiskusa. Uznał, że sama czynność, jaka ma miejsce w ramach wywłaszczenia miast na prawach powiatu przez Skarb Państwa, stanowi czynność objętą zakresem dyrektywy o VAT i jako taka podlega opodatkowaniu. Jego zdaniem nie ma znaczenia, że wszystko odbywa się w ramach jednego organizmu i nie dochodzi de facto do przeniesienia władztwa ekonomicznego nad nieruchomością w takim sensie, że zarówno przed wywłaszczeniem, jak i po jego realizacji nieruchomością zarządza ciągle ten sam podmiot. Zdaniem rzecznika w tym przypadku wcale tak być nie musi. Wywłaszczenie uznawane jest bowiem za czynność podlegającą opodatkowaniu na podstawie innego przepisu niż zwykła dostawa. Opodatkowaniu w takich przypadkach podlega przeniesienie prawa własności na podstawie decyzji w zamian za odszkodowanie, nie ma więc znaczenia, że nie następuje tu wymagane przy typowych dostawach przeniesienie prawa do rozporządzania jak właściciel rozumiane jako prawo do gospodarowania lub decydowania o nieruchomości, jak również to, że wywłaszczenie następuje bez woli gminy.
Opodatkowanie dotacji unijnych
Jak zwraca uwagę Dorota Pokrop, doradca podatkowy, partner w EY, nową zmorą dla gmin są kwestie opodatkowania VAT dotacji unijnych w przypadkach, gdy dotyczą one np. inwestycji w odnawialne źródła energii, gdzie gmina część środków uzyskuje w ramach dofinansowania, a część płacą jej mieszkańcy. Od tych kwot gminy nigdy nie płaciły VAT, ponieważ uznawały je za dotację do kosztów inwestycji. Pojawiło się jednak ostatnio wiele stanowisk, niestety również na poziomie WSA, że dotacje takie stanowią dopłatę mającą bezpośredni wpływ na cenę, jaką płacą mieszkańcy, a więc konieczne jest ich opodatkowanie VAT. Pozostaje mieć nadzieję, że linia się w końcu odwróci, ale zapewne możliwe jest to dopiero w kolejnej instancji, czyli NSA.
Tyle tylko, że - jak zwraca uwagę Agnieszka Bieńkowska - mając na uwadze wysoki stopień skomplikowania i zawiłości systemu rachunkowości stosowanego przez miasta na prawach powiatu, rzecznik zastrzegł, że nie podejmuje się oceny, czy dochodzi tu do jakiegokolwiek rzeczywistego przekazania środków finansowych, i że wyjaśnienie tego zagadnienia pozostawia sądowi krajowemu. Zwrócił przy tym uwagę, że aby można było mówić, iż przeniesienie własności nieruchomości nastąpiło za odszkodowaniem, w jego wyniku musi dojść do wzrostu zasobów własnych gminy (w zamian za pozbawienie prawa własności). Bezwzględnie konieczne jest zatem, aby odszkodowanie takie zostało rzeczywiście wypłacone. Forma wypłaty nie ma znaczenia, w szczególności - jak to ma miejsce w omawianym przypadku - odszkodowanie może być przekazane w drodze operacji księgowej. W wyniku tego przekazania jednak powinno dość do powiększenia majątku gminy. Organy podatkowe nie mogą bowiem pobrać podatku od odszkodowania, które nie zostało przez wywłaszczanego faktycznie otrzymane. - Jeżeli więc faktycznie jest tak, że wywłaszczenie nastąpiło bez wynagrodzenia, to nie będzie ono podlegało opodatkowaniu z tego względu, że nie będzie podstawy opodatkowania. To jednak najprawdopodobniej rozstrzygać będzie znowu NSA - zauważa Agnieszka Bieńkowska.
OPINIA EKSPERTA
Nie zapytano o to, co najważniejsze
@RY1@i02/2018/096/i02.2018.096.183001600.101(c).jpg@RY2@
Artur Ratajczak doradca podatkowy w TAX Corner
Orzeczenie TSUE w sprawie gminy Wrocław nie rozwieje wszystkich wątpliwości. Nadal bowiem wyjaśnienia będzie wymagać kwestia, czy gmina dokonując tych czynności, działa jako podatnik VAT. Na razie skupiono się bowiem tylko na kwestii przedmiotowej tej czynności, tj. odpowiedzi na pytanie, czy transakcja przeniesienia prawa własności spornej nieruchomości za odszkodowaniem powinna być traktowana jako dostawa towarów. Nie zapytano natomiast o to, czy gmina dokonując tej czynności, działa jako podatnik VAT. W mojej ocenie, biorąc pod uwagę fakt, że w niniejszej sprawie wydano decyzję administracyjną dotyczącą przejęcia nieruchomości na własność Skarbu Państwa (nie ma zatem umowy cywilnoprawnej), wypłacono odszkodowanie (zatem nie normalne wynagrodzenie), przejęcie nieruchomości było wymuszone budową drogi (forma wywłaszczenia), a co najważniejsze, zarówno po stronie dostawcy, jak i nabywcy nieruchomości stał ten sam organ publiczno-prawny, to można mieć spore wątpliwości, czy gmina działała przy tej czynności jako podatnik VAT. Raczej skłaniałbym się od opinii, że gmina działała tutaj jako organ władzy publicznej - wykonujący swoje ustawowe zadania - który nie jest traktowany jako podatnik na gruncie VAT. ⒸⓅ
@RY1@i02/2018/096/i02.2018.096.183001600.102(c).jpg@RY2@
Łukasz Zalewski
@RY1@i02/2018/096/i02.2018.096.183001600.103(c).jpg@RY2@
Patrycja Dudek
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu